• PARTNER SERWISUpartner serwisu

Grzesiowski: realnie mamy już 150 tys. zakażeń dziennie. Za tydzień może być 500 tys.

Autor: IB • Źródło: Rynek Zdrowia20 stycznia 2022 09:39

Koronawirus w Polsce. Można szacować, że mamy obecnie realnie ok. 150 tys. zakażonych dziennie. Za tydzień to może być nawet 500 tys. na dobę - mówi dr Paweł Grzesiowski.

Grzesiowski: realnie mamy już 150 tys. zakażeń dziennie. Za tydzień może być 500 tys.
Dr Paweł Grzesiowski Fot. Paweł Supernak/PAP
  • Piąta fala już trwa, ale to nie liczba zakażeń będzie decydująca. Decydują hospitalizacje i zgony - mówi dr Paweł Grzesiowski
  • Od początku pandemii mówimy o 4-5-krotnym niedoszacowaniu danych oficjalnych. Obecnie można szacować, że mamy realnie ok. 150 tys. zakażonych dziennie. Za tydzień to może być nawet 500 tys. - wskazuje
  • Mamy pomysł testowania w aptekach. Czekam z ciekawością na szczegóły - zaznacza
  • Urzędnicze metody zmuszania lekarzy POZ do pracy z pacjentami wydają się abstrakcyjne, bo pacjent powinien być badany przez lekarza wówczas, kiedy tego wymaga - ocenia

- Piąta fala już trwa, ale to nie liczba zakażeń będzie decydująca. Decydują hospitalizacje i zgony. Jeszcze w tym tygodniu nie zobaczymy skutków wzrostu zachorowań, bo pacjenci trafiają do szpitali z mniej więcej tygodniowym opóźnieniem. Dopiero pod koniec stycznia zobaczymy, co nas czeka - mówił dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Izby Lekarskiej w programie Newsroom Wirtualnej Polski.

"System nie ma już rezerw, a dojdą kolejne tysiące zakażonych"

- Pamiętajmy, że system ochrony zdrowia pracuje jeszcze ciężko z pacjentami z poprzedniej fali. Ponad 14 tys. osób zakażonych deltą przebywa jeszcze w szpitalach. Nie mamy zatem rezerw, a jeśli do tej grupy chorych dołączą kolejne tysiące zakażonych omikronem, można się spodziewać bardzo poważnych problemów - zaznacza.

- Czy będziemy mieli gwałtowny pik zakażeń, a później ich liczba gwałtownie zacznie spadać, jak przewiduje minister zdrowia? Byłbym ostrożny z takimi prognozami. Patrząc na doświadczenia innych krajów o podobnym poziomie zaszczepienia populacji widzimy, że ta fala trwa ok. sześć tygodni. Omikron zdobywa dominację nad deltą przez około miesiąc i w tym okresie teraz jesteśmy. Podwojenie liczby przypadków może nastąpić w ciągu 2-3 dni. Tak stało się np. w Wielkiej Brytanii - wskazuje Paweł Grzesiowski.

- Także i u nas może się okazać, że na koniec tygodnia będzie 100 tys. przypadków lub więcej. Przecież tylko część zakażeń jest raportowana w systemie, bo wiele osób nie zgłasza się na testy lub robi je we własnym zakresie, a wyniki nie są wprowadzane do systemu - dodaje.

"Dane dot. zakażeń od początku są mocno niedoszacowane"

- Od początku pandemii mówimy o 4-5-krotnym niedoszacowaniu danych oficjalnych. Obecnie to prawdopodobnie jeszcze większa różnica, ponieważ omikron zaraża szybciej i więcej osób. Dodatkowo wciąż wykonujemy mało testów w porównaniu z innymi krajami Europy Zachodniej. Fakt, że społeczeństwo testuje się samo, uważam za dobre działanie. Chodzi o to, aby pacjent wiedział, że jest zakażony, i został w domu - argumentuje Paweł Grzesiowski.

- Szkoda tylko, że wyniki tych testów nie trafiają do oficjalnych statystyk. Mielibyśmy wówczas szerszą wiedzę. Niemniej można szacować, że mamy obecnie realnie ok. 150 tys. zakażonych dziennie. Za tydzień to może być nawet 500 tys. na dobę - przewiduje ekspert.

Testowanie w aptekach i POZ. "Czekam na szczegóły tego rozwiązania"

Ekspert odniósł się również do planów Ministerstwa Zdrowia dotyczących testowania na COVID-19 w aptekach oraz opieki nad chorymi w przychodniach POZ.

- Obecnie mamy pomysł testowania w aptekach. Z jednej strony im więcej punktów testowania, tym lepiej. Z drugiej jednak, jeśli ma to oznaczać kumulację pacjentów z objawami bez możliwości wydzielenia dla nich oddzielnego pomieszczenia, możemy stworzyć bardzo niebezpieczną sytuację. Czekam z ciekawością na szczegóły tego rozwiązania. Bo jeśli farmaceuta pobiera wymaz i wykonuje test, to nie może w tym czasie obsługiwać osób, które przyszły kupić leki - mówi dr Grzesiowski.

- W walce z pandemią ogromną rolę odgrywa POZ, ale chciałbym się odnieść do kierunku, który wytyczył minister zdrowia. Chodzi o badanie pacjenta nie w ramach teleporady, ale bezpośrednio przez lekarza w pewnej grupie wiekowej. Urzędnicze metody zmuszania lekarzy do pracy z pacjentami wydają się abstrakcyjne, bo pacjent powinien być badany przez lekarza wówczas, kiedy tego wymaga. Urzędowe regulowanie kiedy pacjent wymaga wizyty bezpośredniej, a kiedy nie, wydaje się absurdalne. Będzie to tylko przyczyną jeszcze większej agresji wobec lekarzy - wskazuje.

- Pamiętajmy też, że lekarze POZ już w tej chwili są przeciążeni. Mamy sezon grypowy i sezon typowych zaostrzeń chorób przewlekłych. Lekarze rodzinni nie siedzą i nie dłubią w nosie, ale przyjmują po kilkadziesiąt osób na jednym dyżurze - przypomina Paweł Grzesiowski.





 

 

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum