Życzmy sobie konsekwencji

Autor: Piotr Stefaniak • • 10 stycznia 2009 10:54

Mimo że dotychczasowe próby oddłużenia SPZOZ-ów wciąż budzą wiele kontrowersji, pozwoliły ustalić kilka "niezbitych" faktów. Kluczowy jest taki, że pora uciąć psu ogon, raz a dobrze.

Studiujący teorię zarządzania w służbie zdrowia pewnie chcieliby poznać "jedyną" prawdę, dlaczego samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej pozostają tak wysoko i przez tyle lat zadłużone. Ich łączne zobowiązania w końcu września 2008 roku przekraczały 9,2 mld zł, w tym wymagalne - 2,6 mld zł.

- Czwarty kwartał 2008 roku nie przyniósł istotnych zmian na plus lub minus, jak wynika z naszych wstępnych ocen. Szczegółowe dane będą dostępne po koniec pierwszego kwartału 2009 r. - mówi Piotr Warczyński, dyrektor departamentu organizacji i ochrony zdrowia w Ministerstwie Zdrowia.
Na wnioski z bardziej szczegółowej analizy zadłużenia można patrzeć jak na połowę wody w butelce. Każdy zobaczy co innego.. .

Do ilu razy sztuka

Z pewnością, poziom zobowiązań wymagalnych zmniejszył się w porównaniu z apogeum, które przypadło na czerwiec 2005 roku (6,24 mld zł).
- Państwo dosypało pieniędzy z programu restrukturyzacji SPZOZ-ów i ich krótkoterminowe zobowiązania zamieniły się na długoterminowe - uważa Bogdan Zacharski, ekspert Business Centre Club.
Jednak łączne zobowiązania SPZOZ- ów wykazują fluktuację i w zasadzie utrzymują się na zbliżonym poziomie od pięciu lat. Także pomimo wpompowania do nich 2,2 mld budżetowych złotych, co zakładała ustawa o restrukturyzacji i pomocy publicznej z kwietnia 2005 roku.
Od wielu lat irytujące wręcz jest też to, że 20 najbardziej zadłużonych szpitali odpowiada za 1/3 łącznego zadłużenia SPZOZ-ów, a 50 - za ponad połowę.
Dlaczego więc kolejny program oddłużenia przynosi słabe wyniki? Czy grozi powtórzenie się scenariusza realizacji programu restrukturyzacji zadłużenia, przyjętego w sierpniu 1999 roku przez Radę Ministrów? Z budżetu przyznano wtedy szpitalom 1156 mln zł. Najwyższa Izba Kontroli wytykała w swoich protokołach powtarzające się błędy w realizacji ustawy, w tym brak metodologii weryfikacji otrzymanych wniosków o przyznanie dotacji na restrukturyzację oraz nierzetelne ich rozpatrywanie. To był zapewne jeden z powodów tego, że program nie tylko nie przyczynił się do zahamowania procesu zadłużania się szpitali i do poprawy gospodarowania majątkiem, ale przeciwnie - długi ZOZ-ów zaczęły od 2003 roku szybko rosnąć.
W 2007 roku, po serii kontroli w kilku województwach i miastach, NIK powtarzała w zasadzie te same wnioski o ostatniej próbie uporania się długami.
Izba wytykała "nierzetelne analizy wykonalności przedstawionych przez SPZOZ programów restrukturyzacyjnych, w tym uzyskania zakładanych efektów ekonomicznych i poprawy wyników finansowych".
- W przeciwieństwie do poprzednich, prostych umorzeń długów szpitali, ostatni program miał pewien mechanizm dyscyplinujący, zarówno dyrektorów SPZOZ-ów, jak i organy założycielskie. Niestety, znów zabrakło konsekwencji, żeby wymusić realizację deklarowanych wniosków - ocenia dyrektor Warczyński .

Główne przyczyny

- Badane przez nas przypadki wskazują, że atutem przy restrukturyzacji jest, gdy dyrektorem szpitala zostaje prawnik lub ekonomista, a nie lekarz, powiązany interesami zawodowymi z lokalnym środowiskiem - stwierdza Marcin Tomalak, współautor raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową "Zarządzanie środkami publicznymi w polskich szpitalach".
Bo niewłaściwe zarządzanie, obok nadmiernego zatrudnienia i wysokiego poziomu kosztów płac, to główny powód zadłużenia szpitali - twierdzą autorzy raportu. Ten wniosek opierają na danych statystycznych oraz wynikach obliczeń modelu ekonometrycznego, mającego ustalić zależności pomiędzy wielkością zadłużenia i zmiennymi. Wynika z niego, że statystycznie nieistotna jest korelacja poziomu niezapłaconych zobowiązań, liczby łóżek, pacjentów, średniego czasu pobytu pacjenta w szpitalu, udziału wpływów z NFZ w przychodach szpitali oraz struktury oddziałów.
Do innych konkluzji dochodzą kolejni obserwatorzy rynku zdrowia. Marek Wójcik, zastępca sekretarza generalnego Związku Powiatów Polskich i przewodniczący Rady Nadzorczej Małopolskiego NFZ przypomina, że od 1991 roku, to jest od czasu obowiązywania ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, wielokrotnie oddłużano szpitale ze środków publicznych. Odbywało się to w różnej formie, restrukturyzacja obejmowała całość zobowiązań lub ich wybrane kategorie. Skarb Państwa pokrył łącznie 8 mld zł długów.
- Dwa zjawiska były charakterystyczne: stosowano procedury likwidujące skutek, a nie przyczyny oraz preferowano tych, którzy nie podejmowali realnych działań restrukturyzacyjnych - zaznacza Marek Wójcik. - To demoralizowało wielu zarządzających szpitalami.
Tym bardziej że uzasadnionym wytłumaczeniem dla "odtwarzania długów" były zbyt niskie w Polsce nakłady, w relacji do PKB, na funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.
Bogdan Zacharski ocenia, że jest siedem głównych powodów zadłużenia.
Są wśród nich i złe zarządzanie, i niska wartość wydatków publicznych, i zbyt mała wycena świadczeń, często poniżej kosztów. Rosną też obiektywnie koszty leczenia, w związku z wydłużaniem przeciętnego wieku pacjentów.
- Wszystkie te przyczyny można sprowadzić do tego, że nadal nie stosuje się zasad obrotu gospodarczego w ochronie zdrowia, ale przede wszystkim, że SPZOZ-y wciąż nie mają ani właściciela, ani zdolności upadłościowej - podkreśla Zacharski .

Proste oddłużenie - do kosza?

Dziś około 1700 samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej funkcjonuje nadal w gospodarce rynkowej na zasadach rodem z gospodarki planowanej... Nie mają zdefiniowanego właściciela, tylko tzw. organy założycielskie.
Ten status sprawia, że nie podlegają procedurom upadłościowym, czując się bezpieczne pod parasolem politycznym i czując swoją siłę społeczną w regionie.
Likwidacja zadłużonych jednostek ochrony zdrowia i przejęcie ich długów przez organy założycielskie oznaczałoby "bankructwo" dla ponad 40 powiatów i 6 województw oraz wprowadzenie w nich zarządu komisarycznego.
- Bez wskazania właściciela SPZOZ- u i przekształcenia ich w spółki prawa handlowego, wszelkie próby trwałego rozwiązania problemu ich zadłużenia nie mają sensu ekonomicznego - twierdzi także Tomasz Jędorowicz, ekspert firmy doradczej PricewaterhouseCoopers - I odwrotnie, jasna struktura właścicielska powinna rozwiązać problem tolerowania nieefektywnych decyzji zarządzających tymi placówkami.
Wniosek z tych ocen płynie taki, że najpierw trzeba by do pewnego stopnia urynkowić działalność szpitali. Jest to konieczne dlatego, że istniejący porządek prawny jest ignorowany. Gdyby przestrzegano przepisy, niekoniecznie należałoby zamieniać formułę SPZOZ-ów na spółkę prawa handlowego.
Każda jednostka samorządu terytorialnego ma bowiem napisane w ustawie o ZOZ-ach, co musi zrobić, jeżeli jej szpital nie bilansuje się; albo przejąć jego zobowiązania i zlikwidować go, albo przekształcić w zakład budżetowy.
Skoro ten przepis przestrzegany jest tak sporadycznie (zob. tekst "Już nie można czekać" - str. 18-20), potrzeba radykalnych rozwiązań i politycznych wyborów.
- Mamy problem złego zarządzania szpitalami i jeśli te same osoby będą dyrektorami spółek, a samorząd nadal nie zacznie wymagać bardziej racjonalnego działania, to samo przekształcenie w spółkę tego problemu nie rozwiąże - ostrzega Marcin Tomalak .

Pytanie o rok 2009

Formalnie obecny rząd opowiedział się za zmianami, o czym świadczy pakiet projektu sześciu ustaw zdrowotnych.
Jedna z nich - Przepisy wprowadzające - proponowała kolejne modele restrukturyzacji finansowej i organizacyjnej SPZOZ.
Znalazł się także w tej ustawie pomysł na oddłużenie "trwale" nierentownych, najbardziej deficytowych szpitali z tzw.
kategorii "C".
Jak wiadomo, ustawy skutecznie zawetował prezydent RP, gdyż jego stanowisko poparła 18 grudnia ub.r.
w parlamencie opozycja. Premier Donald Tusk zapewnił, zaraz po plenarnym posiedzeniu sejmu, że istnieją sposoby, aby odrzucenia pakietu nie odczuły zakłady borykające się z problemami finansowymi.
- Można przeprowadzić działania zgodne z prawem, nie wymagające uchwalenia nowej ustawy i skierować pomoc do samorządów, a nie SPZOZów - wyjaśnia Piotr Warczyński.
Jednak czy tego właśnie nie trzeba się obawiać najbardziej? Może przecież się okazać, że pochłonięte zostaną kolejne pieniądze w ramach pomocy finansowej państwa, a sytuacja i tak nie będzie "trwale" naprawiona. Bez zmiany innych przepisów, dotyczących funkcjonowania i finansowania lecznic, sens takiego przecięcia wrzodu zadłużenia jest znikomy. Powrócimy do utartych schematów .

Najważniejsze restrukturyzacje

  • W sierpniu 1999 r. Rada Ministrów przyjęła "Program działań wspierających dla pracowników zakładów opieki zdrowotnej jako elementu restrukturyzacji zatrudnienia". Był on kontynuowany do 2002 r. w postaci przyjmowanych na poszczególne lata "Programów restrukturyzacji" .
  • 15 kwietnia 2005 r. Sejm uchwalił ustawę o pomocy publicznej i restrukturyzacji SPZOZ-ów. Restrukturyzacja polegała na umorzeniu części zobowiązań publicznoprawnych, w tym wynikających z tzw. ustawy 203 oraz na zawieraniu ugód z wierzycielami.
    Objęła ona 565 zakłady .
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum