Żeby szpital nie był więzieniem

Autor: Iwona Bączek • • 17 kwietnia 2015 13:31

Główne funkcje obiektów szpitalnych zawsze będą związane z leczeniem, ale projektując szpital, warto brać pod uwagę również takie aspekty jak dobre samopoczucie i zadowolenie pacjenta, który będzie w nim przebywał. Tym bardziej że wcale nie musi się to wiązać z większymi wydatkami, a przynosi liczne korzyści, także w postaci wspomagania terapii.

Żeby szpital nie był więzieniem

Problemy związane z tzw. syndromem chorego budynku zaobserwowano w latach 70.-80. ub. wieku (pierwszy raz zauważono je w USA przy okazji odkrycia legionellozy u pacjentów - kombatantów). Następnie zaczęto obserwować obiekty użyteczności publicznej, a zwłaszcza szpitale, które są szczególnie narażone na obecność różnego rodzaju bakterii i zaczęto badać wpływ budynku na przebywające w nim osoby pod kątem zagrożeń fizycznych. To był pierwszy krok. Polegał on głównie na dbałości o optymalizację przestrzeni w zakresie higieny - mówi Michał Grzymała- -Kazłowski, architekt, prezes spółki Archimed.

Wkrótce okazało się, że droga ku sterylności powoduje wprawdzie większe bezpieczeństwo pacjenta, minimalizując możliwość zakażeń groźnymi drobnoustrojami, ale jednocześnie wcale nie wpływa dobrze na procesy terapeutyczne i zdrowienie chorych, u których pojawiały się depresje i stany lękowe.

- Multidyscyplinarna wiedza specjalistów z różnych dziedzin doprowadziła w końcu do powstania kierunku healing environment, tj. środowisko wspomagające procesy terapeutyczne. Wiedza ta powoli zaczyna być stosowana przy projektowaniu szpitali. Niestety, w Polsce nikt nie uczy architektów projektowania według tych zasad, dlatego nie ma wśród nich powszechnej świadomości, że należy je brać pod uwagę. Nie są one wymagane przy żadnych przetargach, a inwestorzy rzadko kiedy o nich słyszeli. - Wiedza na temat healing environment jest na Zachodzie powszechna i ugruntowana, u nas - rzadko spotykana, przy czym dużo więcej wiedzą na ten temat lekarze niż architekci. To się na szczęście zmienia - zaznacza Michał Grzymała- -Kazłowski.

Bez dodatkowych nakładów

- Warto przypomnieć, że realizacja tych zasad nie wymaga dodatkowych nakładów, poza tymi związanymi z dobrym myśleniem i projektowaniem. Daje to bardzo dobry efekt: szybciej widoczne są rezultaty leczenia, pacjenci są zadowoleni, a inwestycja jest czasami nawet tańsza niż zakładano (stosuje się mniej technologii) - dodaje architekt.

Głównie chodzi o to, aby pacjent przychodząc do lecznicy, nie czuł się w niej jak w szpitalu. Należy stworzyć przyjazną atmosferę, począwszy od wejścia, po pobyt i kolejne procesy terapeutyczne. Warto zadbać o to, aby chory nie miał wrażenia, że jest przyjmowany do więzienia. Obecnie często wygląda to tak, że musi zostawić ubranie, przebrać się np. w koszulę, w której musi przejść przez kolejne strefy publiczne itd. Towarzyszy temu stres i poczucie ubezwłasnowolnienia, a to oznacza, że już pierwsze chwile po przyjęciu do szpitala źle wpływają na psychikę.

- Dlatego wskazane jest, aby w sali chory miał np. własną szafę na ubrania. Możliwość swobodnego dostępu do swojej garderoby oznacza bowiem poczucie wolności. Pojawia się wówczas myślenie: "jestem tu, bo chcę, ale w każdej chwili mogę się ubrać i wyjść" - zaznacza prezes Archimed Sp. z o.o.

Przypomina, że pacjentowi należy też zapewnić możliwość odpowiedniego kontaktu z rodziną i innymi chorymi - nie na szpitalnym łóżku, ale w kawiarence lub restauracji, w której można wspólnie zjeść obiad, lub w miejscach zagospodarowanych w sposób umożliwiający relaks i podtrzymanie więzi społecznych. Potrzebny jest również kontakt z naturą - drzewa za oknem, a wewnątrz akwarium, najłatwiejszy do zastosowania element healing environment, szczególnie istotny w przypadku dzieci, bo potrafiący skutecznie odwrócić ich uwagę od badań i zabiegów.

- Nasza pracownia projektuje szpitale jednokorytarzowe. W odróżnieniu od dwukorytarzowych, w których gmach miał być zwarty, umożliwiają one większy kontakt ze światłem słonecznym nawet przez otwarcie drzwi od pokoju. A jeśli jest jasno, ludzie lepiej się czują. I na odwrót: długie, ciemne korytarze i ciemne wnętrza wywołują niepokój i depresję, co oznacza, że kwestia oświetlenia nie jest w szpitalu elementem neutralnym, ale w procesie leczenia może pomagać lub szkodzić - wskazuje Michał Grzymała-Kazłowski.

Opisywanie

kolorem

- Kolejnym elementem jest wayfinding, czyli znajdowanie drogi, a raczej poczucie miejsca. Jako pierwsze zastosowały ten element centra handlowe. Szczególnie dotyczyło to podziemnych parkingów, w których kolorowe piktogramy okazały się akcentem ułatwiającym dotarcie do pozostawionego samochodu - dodaje.

- W szpitalach, w których chorzy są zazwyczaj w stresie, ułatwienie odnalezienia się w przestrzeni jest szczególnie ważne. W tym przypadku stosujemy kolor, np. zieleń oznacza strefę diagnostyki, kolor żółty strefę pobytową itd. System identyfikacji wizualnej jest w szpitalach bardzo ważny także dlatego, że w Polsce coraz częściej zaczynają pojawiać się pacjenci z zagranicy, którzy nie znają polskiego i napisy na tabliczkach nie są dla nich zrozumiałe. Stosowanie kodów kolorystycznych i piktogramów rozwiązuje ten problem - podkreśla architekt.

- Ponadto, projektując zarówno szpital, jak i inne obiekty, w tym przeznaczone dla osób starszych, także tych z problemami demencyjnymi, musimy zapewnić chorym możliwość bezpiecznego spacerowania (spacer jest elementem terapii). Takimi miejscami są w projektowanych przez nas obiektach wspomniane już korytarze, jasne, estetyczne i przyjazne, wyposażone w odpowiednie poręcze i zapewniające przyjemne widoki. Spełniają one w ten sposób dodatkową, ważną funkcję, w zasadzie bez żadnych dodatkowych nakładów - mówi ekspert.

W jego ocenie obiekty dla seniorów projektowane są w Polsce najczęściej jako pensjonaty, a w najlepszym razie - sanatoria. To poważny błąd, ponieważ do tego typu placówek nie trafiają raczej osoby zdrowe. Architekt musi zatem sięgnąć w procesie projektowania po wiedzę medyczną. Jest wówczas szansa, że budynek, który powstanie, będzie nie tylko estetyczny i przyjazny, ale dodatkowo wspomagający leczenie.

- Obecnie projektujemy też hotele medyczne, do których pacjenci przenoszą się po 2-3 dniach pobytu w klinice, co jest zgodne z zasadami healing environment: chory załatwił swój problem, nie musi się już stresować - może zamieszkać w doskonale wyposażonych wnętrzach hotelowych. Dodatkowo jest to, paradoksalnie, tańsze rozwiązanie - mówi Michał Grzymała-Kazłowski.

Atrakcyjna przestrzeń

Artur Słabiak, właściciel Archi+ Polska Sp. z o.o., wskazuje, że dbałość o dobre samopoczucie pacjenta powinna przejawiać się na różnych poziomach, zaczynając od samego ukształtowania przestrzeni, odejścia od "czterech ścian" na rzecz przestrzeni atrakcyjnych.

- Na razie zrozumienie tego problemu jest w Polsce bardzo niewielkie. Na świecie wygląda to zupełnie inaczej. Wiele lat temu, gdy jeszcze pracowałem we Francji, odwiedzili naszą pracownię przedstawiciele uczelni medycznej z Santiago de Chile. Chcieli zamówić projekt budowy klinik uniwersyteckich, przy czym ich oczekiwania sprowadzały się głównie do uczynienia ze szpitala miejsca przyjaznego pacjentowi, pełnego słonecznego światła i widoku miłej dla oka roślinności. Nie ulegało dla nich wątpliwości, że czynnik psychologiczny odgrywa wielką rolę w procesie leczenia i byli gotowi wydać na ten cel duże pieniądze - zaznacza architekt.

Dodaje, że u nas pacjenci nadal muszą zadowolić się białymi ścianami i nieprzyjemnym, zimnym światłem pod sufitem, choć wprowadzenie do sal pacjentów kolorów i ciepłego oświetlenia z kinkietów nie kosztowałoby pewnie majątku.

Koncepcje i możliwości

- Ale zdarzają się wyjątki. Kilka lat temu, gdy dyrektorem Szpitala Specjalistycznego im. Św. Rodziny w Warszawie był jeszcze prof. Bogdan Chazan, otrzymałem od niego pytanie, czy nie podjąłbym się opracowania koncepcji rozbudowy lecznicy. Jednak zamiast zwykłego spisu pomieszczeń, jaki zwykle przysyłają szefowie placówek, dostałem od niego esej, z którego jasno wynikało, że szpital ma stać się miejscem, w którym zarówno pacjentki, jak i personel będą czuli się tak dobrze, jak to tylko możliwe. Nie chodziło zatem wyłącznie o szpital jako miejsce udzielania świadczeń medycznych, ale także o uatrakcyjnienie pobytu w lecznicy - wskazuje Artur Słabiak.

- Zaprojektowałem olbrzymi hol, oszklone z góry atrium o wysokości kilkunastu metrów, które miało pełnić funkcję poczekalni. Było one otoczone gabinetami konsultacyjnymi. Pacjentki czekające na wejście do lekarza przebywałyby w dużej, pełnej światła i zieleni (wewnątrz można było posadzić drzewa) przestrzeni. W atrium miały znaleźć się także dwa szklane kioski, jeden z kwiatami, drugi z biżuterią. Ponieważ jest to szpital ginekologiczno-położniczy, świeżo upieczeni ojcowie mieliby wszystko pod ręką. Były też cztery różnego rodzaju bary, basen, fitness i gabinety odnowy biologicznej - mówi właściciel spółki Arch+ Polska.

- Ale, jak to w Polsce bywa, po opracowaniu przez nas koncepcji ogłoszono przetarg na wykonanie dokumentacji. Po tym etapie z naszej koncepcji zostało niewiele - dodaje Artur Słabiak.

Przyjazny

blok operacyjny

Zaznacza, że bardziej przyjaznym pomieszczeniem może być nawet blok operacyjny, choć tu w grę wchodzi raczej dbałość o dobry nastrój personelu niż pacjenta.

- Jako przykład może posłużyć projekt bloku operacyjnego wykonany przez nasze pracownie dla Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Lutyckiej w Poznaniu. Zwykle sale operacyjne są pozbawione okien, zatem chirurdzy, jak górnicy, nie widzą zbyt wiele światła słonecznego w ciągu dnia. Zrobiliśmy zatem podwójną szklaną elewację. Sale operacyjne od wewnątrz są zabudowane szybami, a elewacja od zewnątrz składa się z matowych dyli szklanych. W efekcie w sali operacyjnej jest słońce i dzienne światło. Dodatkowo wieczorami nad Poznaniem widoczna jest zapalona "lampa", jako że blok operacyjny umieszczony jest wysoko na słupach. Wszystkie omawiane projekty wykonane były wspólnie z warszawską pracownią TEKTURA - Michał Kozielewski - dodaje Artur Słabiak.

Architekt zwraca uwagę, że przy projektowaniu szpitala należy jednak zawsze pamiętać, że jest to obiekt bardzo drogi, nasycony technologiami medycznymi i wymagający zatrudnienia sporej liczby personelu, musi mieć zatem charakter zwarty i kompaktowy. Dlatego tak ważne jest znalezienie złotego środka pomiędzy funkcjami stricte leczniczymi i aspektem związanym z dobrym nastrojem i zadowoleniem pacjentów oraz pracowników.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum