Zbyt biedni, żeby zapobiegać?

Autor: Mariola Marklowska • • 24 września 2008 12:00

Najtańszą procedurą medyczną jest dobrze zorganizowana i masowa profilaktyka

W naszym raporcie "Polska Zdrój" zdecydowaliśmy się poświęcić trochę miejsca zapobieganiu najróżniejszym schorzeniom. Pobyt do sanatorium jest wszak tylko jednym ze sposobów na podratowanie zdrowia i uniknięcie kolejnej hospitalizacji. Dobrze więc by się stało, gdyby oprócz mody na SPAi jeżdżenie "do wód", masową popularności zaczął zdobywać zdrowy styl życia i profilaktyka.
Nie od dziś wiadomo, że profilaktyka jest znacznie tańsza od leczenia. W Polsce, w przeciwieństwie do innych krajów Unii Europejskiej, nadal jednak wolimy wydawać pieniądze na leki i kosztowne procedury medyczne, niż finansować np. badania przesiewowe, dzięki którym można zapobiec wielu chorobom lub wykryć je we wczesnej fazie rozwoju.

Pięć programów

Akcje bezpłatnych badań finansują na ogół firmy farmaceutyczne. Za ich pieniądze można sprawdzić sobie poziom cukru i cholesterolu we krwi, zmierzyć ciśnienie, zbadać serce, przepływ krwi w żyłach, wydolność płuc oraz skorzystać z bezpłatnych porad różnych specjalistów. Zwykle takie akcje cieszą się ogromnym zainteresowaniem - pacjenci już od rana ustawiają się w długich kolejkach. Wolą odstać kilka godzin niż czekać na wizytę u lekarza kilka miesięcy.
W ramach powszechnego ubezpieczenia, NFZ finansuje w tym roku tylko 5 programów profilaktycznych:

  • Program profilaktyki chorób układu krążenia. Jego celem jest obniżenie o 20 proc. zachorowalności i umieralności z powodu chorób układu krążenia;
  • Program profilaktyki raka szyjki macicy dla kobiet w wieku 30-59 lat. Do 2014 roku ma on zmniejszyć o 20-40 proc. liczbę zgonów z powodu tej choroby;
  • Program profilaktyki przewlekłej obturacyjnej choroby płuc, przeznaczony dla osób w wieku 40-65 lat, palaczy i tych, którzy rozstali się już z nałogiem;
  • Program profilaktyki raka piersi, polegający na przeprowadzeniu badań mammograficznych wśród kobiet w wieku 50-69 lat;
  • Program badań prenatalnych, adresowany przede wszystkim do kobiet w ciąży powyżej 35. roku życia. W ramach tego programu mogą wykonać bezpłatne badania krwi, USG i skorzystać z porady lekarskiej.

Równać do Zachodu

Nowotwory złośliwe są jedną z głównych przyczyn zgonów w naszym kraju (wyprzedzają je jedynie choroby sercowo-naczyniowe). Co roku rozpoznaje się je u ok. 120 tysięcy osób, a 80 tysięcy umiera z ich powodu. Polska ma najniższy wskaźnik wyleczalności w całej Unii Europejskiej. 5 lat od rozpoznania nowotworu przeżywa u nas tylko 22 proc. mężczyzn i 35 proc. kobiet, podczas gdy średnia dla Europy Zachodniej wynosi odpowiednio 40 i 50 proc.
Nasze wyniki są gorsze, ponieważ na Zachodzie pacjenci zgłaszają się do onkologa na początku choroby, a w Polsce większość chorych na raka zgłasza się dopiero w trzecim lub czwartym stadium, kiedy leczenie często nie przynosi już spodziewanych efektów. Ma to zmienić przyjęty przez rząd Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych, o który od lat zabiegała Polska Unia Onkologii.
Projekt ustawy o jego ustanowieniu trafił już do Sejmu. Autorzy programu przekonują, że dzięki niemu polska onkologia zbliży się do standardów europejskich. Podobnie jak realizowany już od 3 lat Narodowy Program Zwalczania Chorób Serca POLKARD zbliżył polską kardiologię do Europy, prawie 3-krotnie obniżając liczbę zgonów z powodu zawału serca.
Program antynowotworowy ma być realizowany w latach 2006-2015. Szacuje się, że pochłonie ok. 3 mld zł, z czego dwie trzecie mają pochodzić z budżetu państwa.

Jemy zbyt tłusto

Wiele chorób ma bezpośredni związek z dietą. Należą do nich m.in. choroby układu krążenia. W opinii lekarzy, w ciągu minionych 10 lat liczba zachorowań na serce dość znacząco się obniżyła. Ponadto wydłużyła się średnia przewidywana długość życia - mężczyzn o ok. 3 lata, a kobiet o ponad 2 lata. Zawdzięczamy to przede wszystkim zmianie sposobu żywienia.
Coraz chętniej zastępujemy tłuszcze zwierzęce znacznie zdrowszymi tłuszczami roślinnymi, jemy więcej warzyw i owoców (w ciągu ostatnich 20 lat ich spożycie wzrosło ponaddwukrotnie), pijemy soki, staramy się unikać produktów zawierających szkodliwe dla zdrowia konserwanty.
Niestety, wciąż jeszcze jemy zbyt tłusto, używamy za dużo cukru i soli, nie doceniamy roli ryb w codziennej diecie oraz... zapominamy o zjedzeniu śniadania, a to - zdaniem specjalistów od żywienia - niewybaczalny błąd.

Miliardy z dymkiem

Na stan naszego zdrowia tylko w niewielkim stopniu wpływa medycyna. Największy wpływ, oprócz diety, wywiera na nie aktywność fizyczna i styl życia. Nikogo już nie dziwi widok osoby uprawiającej jogging czy jeżdżącej na rowerze. Jak grzyby po deszczu wyrastają siłownie i kluby fitness.
Największym problemem pozostaje wciąż palenie papierosów - jedna z głównych przyczyn wielu chorób (m.in. niektórych nowotworów i zawału serca) i przedwczesnej śmierci. Na szczęście, dzięki Fundacji Promocja Zdrowia, organizatora ogólnopolskiej akcji "Rzuć palenie razem z nami", liczba palaczy w ciągu ostatnich kilkunastu lat zmniejszyła się o ponad 10 proc.
W porównaniu z początkiem lat 90. wypalamy rocznie o 20 mld papierosów mniej. Ale nadal w szponach nałogu pozostaje ok. 9 mln Polaków, którzy rocznie wypalają ok. 90 miliardów papierosów, puszczając z dymem 16 mld zł.

Zdrowi są tańsi

Z roku na rok przybywa firm, którym na sercu leży stan zdrowia pracowników. Mądrzy pracodawcy nie żałują pieniędzy na dodatkowe premie dla tych, którzy nie korzystają ze zwolnień lekarskich, fundują im prywatną opiekę medyczną, a w sezonie jesienno-zimowym finansują szczepienia przeciwko grypie.
Niestety, absencja chorobowa w Polsce jest wciąż jedną z najwyższych w Europie. W UE średnia liczba nieprzepracowanych dni z powodu zwolnienia lekarskiego, przypadająca na pracownika, wynosi 8-9 na rok. W Polsce często tylko z powodu grypy lekarze wypisują pacjentom L4 na 2 tygodnie.

Pieniądze i świadomość

- W Polsce na profilaktykę wydaje się grosze, nawet nie 1 zł rocznie na obywatela, natomiast leczenie pochłania ogromne środki. A i tak ciągle uważamy, że jest ich za mało - mówi prof. Witold Zatoński, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii w Warszawie i prezes Fundacji Promocja Zdrowia. - Nie chodzi jednak tylko o pieniądze, ale o świadomość, że przez całe życie trzeba dbać o kondycję i zdrowie właściwie się odżywiając, zażywając ruchu i unikając szkodliwych czynników, które je pogarszają.
Wśród tych niekorzystnych czynników na pierwszym miejscu prof. Zatoński wymienia inhalowanie dymu tytoniowego, zawierającego około 4 tysięcy związków chemicznych, z czego 40 jest rakotwórczych. Te substancje uszkadzają naczynia, drzewo oskrzelowe i płuca.

Nie umiemy pić

- Nasze zdrowie niszczy również nadużywanie alkoholu - dodaje prof. Zatoński. - Polacy nie potrafią pić. Nie piją, lecz upijają się. Ogromne znaczenie ma też to, co jemy i jak jemy. Powinniśmy spożywać jak najwięcej warzyw i owoców, tłuszczów roślinnych i ryb. Jemy za mało orzechów, które są esencją zdrowia. Osoby, które przestrzegają tych zasad, rzadziej chorują i mniej wydają na leczenie.
- Zapobieganie chorobom, wczesna diagnostyka i właściwa edukacja to najtańsza i najskuteczniejsza metoda prowadząca do obniżenia zapadalności i umieralności.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum