Zarządzanie szpitalami w czasie pandemii staje się karkołomnym zadaniem

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 16 listopada 2020 10:57

Szwankuje koordynacja na wszystkich szczeblach zabezpieczenia szpitalnego. Co więc należy zrobić, żeby usprawnić funkcjonowanie lecznic w czasie pandemii?Jakie rozwiązania wdrażać, aby pacjenci trafialido placówek najbardziej właściwych dla ich stanu zdrowia?

Zarządzanie szpitalami w czasie pandemii staje się karkołomnym zadaniem

Nie wszędzie jest odpowiednia liczba miejsc, tzn. wyposażonych w taki sposób, żeby można było przyjąć pacjenta, a więc z personelem medycznym. Drugi element wymagający poprawy to koordynacja w kierowaniu pacjentów, żeby trafiali na odpowiedni poziom zabezpieczenia szpitalnego – mówiła  Klaudia Rogowska, dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (III poziom zabezpieczenia covidowego – red.). podczas Internetowego XVI Forum Rynku Zdrowia (19-20 października 2020 r.).

Podobnego zdania jest prof. Waldemar Wierzba, dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. – Wewnątrzszpitalnych problemów nie mamy, jesteśmy też odpowiednio doposażeni sprzętowo – poinformował dyrektor Waldemar Wierzba, ale jednocześnie dodał: – Mamy natomiast problem z tym, że trafiają do nas pacjenci covidowi, którzy nie powinni znaleźć się na III poziomie zabezpieczenia szpitalnego. A także chorzy, którzy mieli wykonane testy kasetkowe na obecność immunoglobulin z dodatnim wynikiem. Tymczasem testy wykonywane u nas pokazują wynik ujemny – zwrócił uwagę i dodał: – Dlatego dobrze się stało, że wojewoda mazowiecki wydał decyzję, że mają być do nas kierowani tylko pacjenci z potwierdzonym testem i w poważnym stanie.

Brakuje koordynacji

Prof. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, zilustrował obserwację prof. Wierzby statystyką: – W polskich szpitalach przebywa 92% pacjentów, którzy nie wymagają podłączenia do respiratora, czyli są w lżejszym stanie zdrowia i powinni być leczeni na niższym poziomie zabezpieczenia. W innych krajach ten wskaźnik jest niższy. Na przykład w szpitalach niemieckich to 80-82%, a w amerykańskich – 70%.

– Mamy zbyt dużo pacjentów, którzy mogliby być leczeni na niższych poziomach. Propozycja Polskiej Federacji Szpitali ws. alokacji pacjentów zmierza do tego, żeby do szpitali z III poziomu zabezpieczenia trafiali pacjenci wymagający zastosowania najbardziej specjalistycznych procedur – stwierdził Fedorowski.

Na brak koordynacji narzekał też Władysław Perchaluk, dyrektor Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu, a także prezes zarządu Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego (organizacja zrzesza lecznice I i II stopnia zabezpieczenia szpitalnego). Powiedział, że problem braku właściwej koordynacji w pierwszym okresie pandemii szpitale województwa śląskiego starały się rozwiązać samodzielnie.

– Tak było np. wtedy, kiedy z powodu koronawirusa trzeba było zamknąć oddział chirurgii i przenieść pacjentów do innego szpitala – wyjaśnił. – Teraz dyrektorzy naszych szpitali usiłują dodzwonić się do szpitali koordynujących, ale one nie mają pełnej wiedzy i pacjenci na Śląsku krążą między szpitalami – stwierdził. 

Poinformował, że zgodnie z dekretem wojewody śląskiego kierowany przez niego szpital w ciągu 24 godzin zwiększył liczbę łóżek covidowych z 11 do 35, w tym 2 ze stanowiskami respiratorowymi. – W sumie nasze szpitale mają 113 miejsc dla pacjentów covidowych – poinformował i wskazał, że ma to określone skutki finansowe. – Tymczasem na koniec sierpnia 2020 r. zadłużenie szpitali zrzeszonych w Związku wyniosło 202 mln zł. Pomoc uzyskana od organów założycielskich, organizacji i osób prywatnych wyniosła od marca 17 mln zł.

Doceniajmy znaczenie personelu pomocniczego

Jolanta Nykiel, dyrektor biura zarządzania projektami w Impel Facility Services, spółka z o.o. (firma obsługuje ponad 100 szpitali), mówiła z kolei o roli, jaką w czasie pandemii ma do spełnienia w szpitalach personel pomocniczy. – Covid-19 postawił trudne wyzwania, które dotykają personelu pomocniczego. Musi on dbać o bezpieczeństwo pacjenta, brać udział we wszystkich procedurach – od przyjęcia pacjenta po jego wypis – powiedziała.

Zwróciła uwagę, że w placówkach ochrony zdrowia brakuje nie tylko personelu medycznego, ale również pomocniczego. – W tej sytuacji musieliśmy podejmować natychmiastowe działania we współpracy ze służbami epidemiologicznymi szpitala – wskazała i zaznaczyła, że „czasem sami byliśmy inicjatorami rozwiązań dla szpitali”.

Poinformowała, że Impel Facility Services powołał zespół, który śledzi na bieżąco zalecenia i wytyczne MZ, GIS i WHO dotyczące walki z pandemią. – Dzięki temu szybko mogliśmy wprowadzić nowe standardy. Szybko przeszkoliliśmy pracowników np. w zakresie ubierania kombinezonów ochronnych, nagraliśmy na temat film instruktażowy. Musieliśmy też zapewnić środki dezynfekujące, co w pierwszym okresie było wyjątkowo trudne – przyznała dyr. Nykiel.

I dodała: – Bywało, że zostawaliśmy sami, szpitale odsprzedawały nam środki ochrony osobistej po cenie rynkowej. Jednocześnie trzeba było zakupić dodatkowy sprzęt i odpowiednio zmotywować finansowo pracowników. Wszystko to spowodowało skokowy wzrost cen naszych usług. Wymienione działania miały na celu podniesienie poczucia bezpieczeństwa wśród zatrudnionych.

Zaczyna brakować łóżek covidowych

Z kolei Tomasz Sławatyniec, dyrektor Wydziału Zdrowia Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie, nawiązał do wypowiedzi Jolanty Nykiel i przyznał, że na początku pandemii był problem z zaopatrzeniem w środki ochrony osobistej. – Teraz problem jest inny. Zaczyna brakować nam łóżek covidowych. My musimy dbać o zabezpieczenie zdrowotne wszystkich pacjentów, nie tylko covidowych. Wyważone proporcje muszą być szczególnie w Warszawie, gdzie brakuje miejsc na SOR – oznajmił.

Jak zauważył, jest problem z bieżącą informacją ze szpitali. – Na bieżąco musimy zbierać informacje o liczbie łóżek, bo to niezbędne w koordynacji. Tymczasem szpitale nie korygują liczb, a w weekendy w ogóle nie przekazują danych, co jest krytycznym elementem w zarządzaniu kryzysowym – ocenił. 

Podkreślił, że w sytuacji niedoboru kadry medycznej, kiedy coraz więcej medyków jest zakażonych, przepływ informacji nabiera szczególnego znaczenia. – Coraz więcej oddziałów jest wyłączonych z tego powodu i ten problem będzie narastał w nadchodzących tygodniach – podsumował Tomasz Sławatyniec.

Dodał, że wzmocniony został zespół koordynacyjny, w którego skład wchodzi wojewódzki koordynator ratownictwa medycznego, przedstawiciel NFZ, a także przedstawiciel szpitala koordynacyjnego, którym jest Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie. – W aspekcie koordynacji niezwykle ważna jest informacja o zabezpieczeniu w tlen. Wiele szpitali ma starą instalację tlenową albo nie ma jej w ścianie. Tymczasem Covid-19 to taka choroba, która wymaga tlenoterapii – zauważył. Poinformował, że w szpitalu MSWiA udało się wybudować największy zasobnik tlenu w Europie. – To jest kilkadziesiąt ton tlenu we wzorcowym szpitalu.

Ryzyko medyczne w czasie pandemii

Do wypowiedzi Tomasza Sławatyńca o koordynacji nawiązał Jarosław Fedorowski. Zwrócił uwagę, że w takich krajach jak Japonia czy Korea Południowa szpitalne łóżka wyposażone są w czipy, dzięki czemu w każdej chwili można dowiedzieć się, czy łóżko jest akurat dezynfekowane czy też gotowe do użycia. Zaapelował również o łatwiejszy dostęp personelu medycznego do szybkich testów antygenowych.

Marcin Foryś, prezes zarządu Supra Brokers SA, odniósł się do kwestii bezpieczeństwa personelu i zarządzania ryzykiem medycznym w czasie pandemii. Podkreślił, że szpitale jako pracodawcy powinny stale analizować zakres ochrony ubezpieczeniowej. Jest to szczególnie ważne w czasie pandemii. 

– W marcu Ministerstwo Zdrowia wykupiło dla pracowników szpitali covidowych ubezpieczenia. Dzisiaj MZ nie chce już partycypować w kosztach, ale dyrektorzy szpitali wykupują dodatkową ochronę dla pracowników – poinformował. Zaznaczył, że jako firma brokerska zwracają uwagę klientom na ewentualne roszczenia pracowników. – Wpłynęły do nas ze szpitali dwa roszczenia dotyczące ryzyka zakażenia. W przypadku uznania zdarzenia za chorobę zawodową ryzyko jest wyłączone – podsumował Marcin Foryś.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum