Wyszła trójka z plusem

Autor: IB • • 13 maja 2008 11:58

Ocena projektów zdrowotnych ustaw dokonana przez szefów szpitali nie jest imponująca. Z taką średnią na świadectwie o studiach raczej trudno marzyć.

Rynek Zdrowia poprosił dyrektorów szpitali o ocenę czterech z siedmiu projektów ustaw mających odmienić oblicze systemu opieki zdrowotnej. Ich główne założenia przedstawiliśmy na str. 10-18.
Wystawiając cenzurki - w "szkolnej" skali od 1 do 6 - menedżerowie brali pod uwagę trzy kryteria:

  • Innowacyjność - na ile projekt wprowadza nową (pozytywną) jakość w stosunku do obecnych rozwiązań.

  • Umocowanie w realiach, czyli prawdopodobieństwo praktycznego wdrożenia ustawy.

  • Rokowania na przyszłość - potencjalne skutki funkcjonowania ocenianych regulacji.

Dla bodaj najczęściej komentowanego w mediach projektu ustawy o ZOZach wyjątkowo surowy był Krzysztof Tuczapski, prezes Zamojskiego Szpitala Niepublicznego Sp. z o.o., wystawiając ocenę 1,83 (średnia z trzech ocen pod względem trzech wymienionych kryteriów).
Najwyżej ten projekt ocenił Jacek Domejko, dyrektor Szpitala "Latawiec" w Świdnicy (średnia aż 5,33).
Co ciekawe, zupełnie nieźle w tym minirankingu wypadła ustawa o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych, nad którą prace wstrzymano wskutek ekspertyzy Biura Legislacyjnego Sejmu.
Uznało ono, że projekt odwołuje się do nieistniejących w polskim prawie pojęć.

RUNĘŁA PODSTAWA

PIOTR ZDUNEK, dyrektor Beskidzkiego Centrum Onkologii w Bielsku-Białej: Zawieszenie prac nad projektem ustawy o dobrowolnych dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych stawia pod znakiem zapytania sens wprowadzania pakietu ustaw reformujących system opieki zdrowotnej. Jednoczesny brak zgody na współfinansowanie procedur medycznych przez pacjentów oraz brak dodatkowych ubezpieczycieli na rynku usług medycznych zmusza SPZOZ do funkcjonowania w sytuacji całkowitego uzależnienia od monopolistycznego płatnika, jakim jest NFZ.
Przekształcenie SPZOZ-u w spółkę prawa handlowego jest sensownym kierunkiem.
Zapewne najchętniej z tej drogi skorzystają jednostki najnowocześniejsze oraz najmniej zadłużone, co pogłębi przepaść pomiędzy nimi a szpitalami, które były dotychczas słabo dotowane lub które posiadały kiepską infrastrukturę.
Dlatego możliwość utworzenia spółki oraz otrzymania na własność gruntów, budynków Skarbu Państwa oraz samorządów terytorialnych stawia zakład przed koniecznością dokonania natychmiastowych inwestycji, które pozwoliłyby dostosować warunki działania do przepisów obowiązujących od 2012 r. Stąd wynik spółki a priori skazany jest w pierwszych latach działalności na stratę.

Dla samobójców

Natomiast przewidywane w projekcie ustanowienie organu założycielskiego na poziomie samorządu województw czyni te władze współwłaścicielem kilkudziesięciu jednostek. Budzi to duże kontrowersje co do możliwości elastycznego i sprawiedliwego sposobu podziału środków na niezbędne inwestycje.
Może więc należałoby wyznaczyć poziom minimum inwestycyjnego dla organów założycielskich, by szpitale mogły zrealizować rozporządzenie w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia oraz urządzenia Zakładu Opieki Zdrowotnej.
Odpowiedzialność kierownika SPZOZ-u za uzyskany wynik finansowy ma sens, ale jego wynagrodzenie w żadnym wypadku nie może być oparte o aktualne przepisy. Trudno sobie wyobrazić samobójcę, który podejmie ryzyko zarządzania w warunkach narzuconych przez NFZ, dodatkowo nieustannie zmienianych.
Korzystnym rozwiązaniem jest możliwość udzielania zamówienia na świadczenia zdrowotne przez publiczne ZOZ-y innym ZOZ-om oraz osobom wykonującym zawody medyczne w trybie ustawy o ZOZ-ach.

Zbyt dużo niewiadomych

Wprowadzenie systemu akredytacji w jednostkach służby zdrowia wydaje się pomysłem sensownym, ale pod warunkiem obligatoryjności takiego procesu. Jednak trudno osiągnąć właściwe standardy bez wcześniejszego dostosowania zakładów do wymagań fachowych i sanitarnych, jakie muszą spełnić do 2012 roku. Brak jest dostatecznej determinacji ustawodawców i organów założycielskich w celu pozyskania środków na realizację tych zadań.
Projekt ustawy o ochronie indywidualnych i zbiorowych praw pacjenta oraz o Rzeczniku Praw Pacjenta ma charakter aktu normatywnego porządkującego kwestie praw pacjenta. Nasuwa się pierwsze i podstawowe pytanie: Jaka była dotychczasowa efektywność pracy długiej listy instytucji i rzeczników (Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Pacjenta w NFZ i jego oddziałach, biura Rzecznika Praw Pacjenta w Ministerstwie Zdrowia)? Czy w myśl nowej ustawy instytucje te będą dalej funkcjonować i czy zakres ich działalności będzie się pokrywał z nowo powołanym Rzecznikiem Praw Pacjenta?

BRAKUJE REALIZMU

ROMAN SZEŁEMEJ, dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu: Komentarza wymaga niewątpliwie propozycja nowej ustawy o ZOZ-ach, m.in.
z racji wagi poruszanych problemów.
Nowa ustawa jest dość spójną próbą dostosowania przepisów prawa do rzeczywistości tzw. rynku medycznego w Polsce.
W dotychczasowej formie ustawy wiele z ważnych aspektów systemu opieki zdrowotnej nie znajdowało odzwierciedlenia - jest to ciągle domena interpretacji, naciągania czy wręcz ignorowania prawa. Już choćby możliwość wykonywania przez SPZOZ-y świadczeń odpłatnie. Tutaj sytuacja wyjaśni się zupełnie.

Samorząd wojewódzki? Tak!

Najważniejszy chyba zapis to propozycja wyłączności samorządu wojewódzkiego w powoływaniu i kierowaniu SPZOZem.
Jedynie słuszna propozycja. Wielu powiatów ekonomicznie i zarządczo nie stać na kierowanie szpitalem. Presja lokalnej społeczności, grup raczej małych interesów czy zwykłe lokalne ambicje powodują, że choć wielu radnych i starostów przyznaje prywatnie rację co do tego, że szpital nie ma racjonalnych powodów do funkcjonowania, ale w trakcie głosowania kontestuje zdrowy rozsądek.
Ważny przepis, oby udało się go obronić.
Znacznie łatwiej byłoby wtedy prowadzić tak niezbędną w wielu rejonach kraju restrukturyzację.
Jeśli chodzi o propozycje przekształceń w spółki prawa handlowego (przypisuje się im jakąś mityczną rolę w uzdrawianiu finansów szpitali) - są mało realistyczne, chyba nie obronią się.
Ustawa o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych (DUZ) - także niezbyt realna politycznie i społecznie, nie zasługuje na większą uwagę. Rynek DUZ jest ciągle bardzo płytki.

To inny rynek

Na koniec refleksja dotycząca proponowanych zmian; otóż mimo wielu ostrzeżeń i dobrych rad kierowanych choćby z tak ważnych źródeł, jak prof.
R. Kuttner (odsyłam do lutowego numeru z 2008 r. New England Journal of Medicine - tytuł "Rynkowy upadek"), nie uczymy się na błędach innych i dalej brniemy w zupełnie nieracjonalnym przeświadczeniu, że opieka zdrowotna to taki sam rynek jak każdy inny. Jak się okazuje, nic bardziej błędnego, ale widać mamy nadal za dużo pieniędzy w systemie i możemy je marnotrawić bez oglądania się na to, czy to poprawi zdrowie obywateli.

SZANSA DLA PACJENTÓW

ZBIGNIEW SWOBODA, dyrektor SP Centralnego Szpitala Klinicznego im. prof. Kornela Gibińskiego ŚUM w Katowicach: Projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach jest pierwszą od wielu lat próbą wprowadzenia ładu prawnego w zakresie pieniędzy wpływających do systemu z tytułu opłat indywidualnych. To również szansa na wyeliminowanie lub ograniczenie szarej strefy w ochronie zdrowia.
Podkreśla się rzekomą niekonstytucyjność ubezpieczeń dodatkowych i zagrożenie równego dostępu pacjentów do świadczeń. Są to zarzuty chybione, ponieważ niekonstytucyjne jest zabranianie obywatelowi wydatkowania uczciwie zarobionych pieniędzy na dowolny cel zgodny z prawem, np. na leczenie w publicznym szpitalu, w tym również wybór szpitala i lekarza.
Rozwiązanie wprowadza pozytywne skutki zwłaszcza dla szpitali publicznych (zrównuje je z niepublicznymi, jako że niepubliczne w praktyce już pobierają opłaty, czego zakładom publicznym robić nie wolno).

Uwaga na "ulepszenia"

Innowacyjność rozwiązań projektu ustawy o ZOZ-ach tkwi w sferze praktycznej, gdyż podobne systemy w zasadzie nie funkcjonują. Notę obniża fakt, iż zarówno SLD w projekcie ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji, jak i PiS w projekcie nowelizacji ustawy o ZOZ-ach niektóre z istotnych regulacji próbowały wprowadzić.
Biorąc więc pod uwagę doświadczenia poprzednich lat, realność wprowadzenia poprzez tę ustawę zasadniczych zmian w systemie budzi obecnie poważne wątpliwości.
Obowiązujący w Polsce system oparty na Zakładzie Opieki Zdrowotnej jako pewnej hybrydzie organizacyjno-prawnej był równie "innowacyjny", jak każdy oderwany od realiów system niby-przedsiębiorstw.
Odejście od niego raczej nie powinno wpędzić nas w większe jeszcze kłopoty. Jest więc duża szansa, że będzie się lepiej lub choćby łatwiej funkcjonować na tym rynku. Jeżeli natomiast projekt w wyniku wprowadzanych "ulepszeń" nada zmianom bardziej fasadowy wymiar, to szkoda fatygi tych wszystkich, którzy się w jego wprowadzenie zaangażowali.

Są wzorce

System akredytacji funkcjonuje w Polsce od kilkunastu lat. Do tej pory nie przedstawiono jednak propozycji odrębnej ustawy dotyczącej tej kwestii.
Z tego punktu widzenia należy uznać, iż wprowadzenie ustawy o akredytacji jest projektem innowacyjnym i zasługującym na uwagę. Szkoda, że z uwagi na szybkość wprowadzonych rozwiązań nie pomyślano o wprowadzeniu szerzej rozumianych problemów związanych z jakością w ochronie zdrowia i za przykładem innych europejskich krajów nie wprowadzono odrębnej dedykowanej ustawy o jakości.
Istnieje duże prawdopodobieństwo wprowadzenia ustawy w obecnym kształcie, choć wskazane byłyby korekty zaprezentowanego rozwiązania.
Próba unormowania w jednym akcie prawnym problematyki praw pacjenta i obowiązku ich przestrzegania odpowiada rozwiązaniom funkcjonującym obecnie w wielu krajach Europy, jak np.
Finlandii, Holandii, Litwie, Hiszpanii, czy Wielkiej Brytanii. Mając na uwadze fakt, iż podjęte przedsięwzięcie ma na celu ochronę praw pacjenta, nie sposób wyrażać się krytycznie o jego istocie. Czy jednak na pozytywną ocenę zasługuje także metoda prowadząca do obranego celu? Czy też precyzja sformułowania tego ostatniego? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Rozbieżne stanowiska

Rezultaty prac zespołu ds. praw pacjenta, dyskutującego w ramach białego szczytu nad projektem ustawy o indywidualnych i zbiorowych prawach pacjenta oraz o Rzeczniku Praw Pacjenta, ukazały daleko idącą rozbieżność zdań różnorodnych środowisk biorących udział w jego opiniowaniu.
Wydaje się, że wspólne stanowisko dyskutujące strony osiągnęły tylko w jednej sprawie - projekt ustawy niewystarczająco definiuje narzędzia prawne służące nadzorowi nad przestrzeganiem praw pacjenta.

PUNKTY ZAPALNE

KRZYSZTOF TUCZAPSKI, prezes Zamojskiego Szpitala Niepublicznego Sp. z o.o., wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych: Oto sporne kwestie w projekcie ustawy o ZOZ-ach - w opinii uczestników białego szczytu, w którym także uczestniczyłem: wysokość udziałów publicznych podmiotów w szpitalach-spółkach, przejmowanie długów szpitali działających jako SPZOZ przez powstałą spółkę, przeznaczanie zysku przez szpitale-spółki tylko na cele zapisane w ich statucie, sposób oddłużenia szpitali przekształcanych w spółki, pobieranie przez szpitale opłat od pacjentów.
Inne istotne, w mojej opinii, zagrożenia:

  • Art. 231 Kodeksu pracy może spowodować, że w dalszym ciągu pracodawca nie będzie mógł zrestrukturyzować poziomu zatrudnienia do potrzeb i możliwości nowego podmiotu. Jaki menedżer będzie musiał prowadzić szpital z całą załogą bez możliwości restrukturyzacji poziomu zatrudnienia?

  • W spółkach większość udziałów mają posiadać jednostki samorządu terytorialnego (min. 51%). Ograniczy to swobodę działalności gospodarczej, gdyż jaki inwestor będzie zainteresowany nabyciem akcji spółki, jeżeli jego głos będzie w takiej spółce ograniczony?

  • Organ założycielski szpitala - jedynie marszałek województwa, ograniczenie roli samorządów powiatowych lub gminnych. Możliwość masowej likwidacji placówek powiatowych. Może się okazać, że samorządy wojewódzkie nie będą zainteresowane przekształceniem szpitali w spółki, bo nie będzie ich stać na spłatę ich długów.

W projekcie dotyczącym dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych (DUZ) nieprecyzyjnie określono, od czego pacjent mógłby się dodatkowo ubezpieczyć. Inne poważne wątpliwości:

  • Wycofanie się rządu z ulgi podatkowej dla osób fizycznych - możliwość małego zainteresowania wykupem ubezpieczeń.

  • Dość wysokie stawki ubezpieczeń suplementarnych (300-1500 zł); kogo będzie na to stać, oprócz małej grupki obywateli, którzy i tak są już ubezpieczeni w różnych firmach lub leczą się za granicą?

  • Co to znaczy "pobyt ponad standard"? A czy ktoś już określił standard pobytu w szpitalu?

  • Jak mają być dysponowane środki do świadczeniodawców w ramach DUZ - czy poprzez NFZ, czy też bezpośrednio przez ubezpieczyciela (przepływ przez NFZ może grozić brakiem płynności ich przekazywania i "chęć ewentualnego podreperowania" budżetu NFZ)?

WAŻNE ROZPORZĄDZENIA

JACEK DOMEJKO, dyrektor SPZOZ-u, Szpital "Latawiec" w Świdnicy: Projektowanie zbioru nowych przepisów, a nie nowelizacja starych, to krok w dobrym kierunku. Cztery główne ustawy zdrowotne mają szansę doprowadzić polską ochronę zdrowia do długo oczekiwanej standaryzacji rynku usług medycznych.

Rewolucja powstrzymana

Zdefiniowanie - po raz pierwszy - pojęcia pacjenta oraz rozszerzenie zakresu jego uprawnień to poważne wyzwanie dla świadczeniodawców.
Ważnym momentem dla utrzymania względnej stabilizacji systemu będzie treść rozporządzeń do poszczególnych ustaw, które powinny umożliwiać realne wprowadzenie nowych przepisów prawa do codziennej praktyki.
Po przeczytaniu tych projektów odnosi się wrażenie, że ustawodawca w trakcie konsultacji zrezygnował z niektórych dalej idących rozwiązań, co w konsekwencji osłabia rewolucyjny charakter tych regulacji na korzyść zwiększenia ich realności. Nie będzie przymusu przekształceń z mocy prawa wszystkich szpitali w spółki prawa handlowego, co może zdecydowanie spowolnić tempo zmian. Jednostki będą jednak mogły korzystać z dodatkowych źródeł finansowania, między innymi - z ubezpieczeń suplementarnych i komplementarnych.
Pozwoli to szybciej wypracować środki na wdrożenie nowych rozwiązań.

Czas standardów

Pacjent, lecząc się w akredytowanym szpitalu funkcjonującym w systemie konsultanckim lub ordynatorskim, będzie mógł zażądać zwołania konsylium. A nad prawidłową realizacją jego nowych praw będzie czuwał - wysoko pozycjonowany w systemie - rzecznik. Dla obecnych dyrektorów i wszystkich pracowników szpitala pojawi się szansa udowodnienia swoich zdolności działania w nowych realiach kraju, który po transformacji ustrojowej i przystąpieniu do Unii Europejskiej ma ambicje funkcjonowania według optymalnych standardów.
Średnia, łączna ocena wystawiona przez piątkę naszych "respondentów" całemu pakietowi czterech projektów wyniosła 3,65. Zatem można powiedzieć, że twórcom nowych ustaw menedżerowie wystawili mocną trójkę z plusem. Naprawianie systemu opieki zdrowotnej to jednak wyższa szkoła, a z taką średnią na świadectwie o studiach raczej trudno marzyć.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum