Wygraliśmy z pandemią czy sama ustąpiła?

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: 2021 4 (170)13 lipca 2021 18:07

Czwarta fala zakażeń nadejdzie. Dlatego musimy wyciągnąć wnioski z dotychczasowej walki z pandemią COVID-19 – mówili uczestnicy sesji otwierającej VI Kongres Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress – HCC, Katowice 14-16 czerwca 2021 r.).

Jaki jest bilans trzeciej fali zakażeń koronawirusem w Polsce? Czy dotychczasowa strategia walki z pandemią COVID-19 okazała się skuteczna? Czym jest tzw. dług zdrowotny „zaciągnięty” po marcu 2020 roku i jak powinniśmy otwierać system opieki zdrowotnej na leczenie pacjentów z najgroźniejszymi chorobami cywilizacyjnymi? Jak kształtować politykę zdrowotną państwa w najbliższych latach?

Długa lista skarg i zastrzeżeń

To najważniejsze pytania, na które odpowiadali uczestnicy sesji inaugurującej VI Kongres Wyzwań Zdrowotnych pt. „System ochrony zdrowia w Polsce – czy zdał najtrudniejszy egzamin?”. – Liczba skarg i zastrzeżeń kierowanych podczas pandemii (do Biura Rzecznika Praw Pacjenta – red.) była znacznie większa niż w latach poprzednich. W 2019 r. mieliśmy 66 tys. zgłoszeń telefonicznych, podczas gdy w pandemicznym roku 2020 było ich już 110 tys. To wzrost aż o 40% – informował podczas Kongresu
Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

– Pandemia w wyraźny sposób odbiła się na dostępności świadczeń zdrowotnych, co znalazło odzwierciedlenie w licznych skargach pacjentów. Zaskakująca była duża liczba zgłoszeń dotyczących podstawowej opieki zdrowotnej. Przed pandemią najwięcej skarg pacjentów związanych było z lecznictwem szpitalnym. Tymczasem w 2020 r. największa liczba skarg pacjentów odnosiła się do POZ – zaznaczył RPP.

Z kolei gen. dyw. prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego, zwracał uwagę, że we Włoszech, w szczycie pandemii lekarze rodzinni stanowili jedno z ważniejszych ogniw walki z pandemią. W przeciwieństwie do polskich rozwiązań, włoscy lekarze POZ po teleporadę sięgali w wyjątkowych sytuacjach. – Przede wszystkim lekarze rodzinni we Włoszech sprawowali bezpośrednią opiekę nad pacjentami w ich domach – podkreślał dyrektor Gielerak.

Przypomnijmy, że lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego brali udział m.in. w misji medycznej w Lombardii w kwietniu 2020 r., czyli w szczytowej fazie pandemii COVID-19 w tym kraju.

Sośnierz: państwo nie zdało egzaminu

Zdaniem Andrzeja Sośnierza, posła Porozumienia, byłego prezes NFZ, także uczestniczącego w sesji otwierającej HCC 2021, państwo polskie nie zdało egzaminu w czasie pandemii: – Nie potrafiło obronić Polaków przed tak dużą liczbą zgonów. To, że one by były – to oczywiste, że fale epidemii będą – to też oczywiste. Po stronie państwa leżało ograniczenie ich skali – zaznaczył.

– Państwo działa na oślep. Nie wiemy dokładanie, ile osób jest zakażonych, ani ile osób naprawdę zmarło z powodu COVID-19. Nie wiemy, ile osób jest odpornych. Wszystko, co mamy to domysły albo rozważania – stwierdził były prezes NFZ.

Zdaniem Sośnierza, konieczne jest między innymi realne wzmocnienie Państwowej Inspekcji Sanitarnej: – Nie chodzi jednak tylko o doposażenie tej instytucji w telefony i komputery, ale o zmiany organizacyjne. Bardzo ważne jest, aby Państwowa Inspekcja Sanitarna, w której pracuje wielu kompetentnych, dobrze przygotowanych ludzi, sprawniej i szybciej reagowała na takie zagrożenia, jakie niesie ze sobą pandemia – dodał Andrzej Sośnierz.

Sośnierz: reanimujmy służby sanitarno-epidemiologiczne

– Chroń nas Panie Boże przed wprowadzeniem Polskiego Ładu w ochronie zdrowia. Z tego, co już wiemy, ten program przewiduje złe lub bardzo złe rozwiązania. Widząc wcześniejsze błędy, postanowiono nadal je popełniać – powiedział z przekąsem Andrzej Sośnierz. – Wiemy na przykład, że centralizacja w opiece zdrowotnej się nie sprawdziła, a więc zdecydowano, że zrobimy jeszcze większą centralizację systemu – dodał.

– Dotychczasowy system kierowania ochroną zdrowia w czasie epidemii nie sprawdził się, dlatego trzeba go tak reformować, aby był zdecydowanie bardziej reaktywny. Np. struktura szpitalnictwa powinna być elastyczna, by mogła szybciej reagować i przystosować się do takich wyjątkowych sytuacji – stwierdził Andrzej Sośnierz.

Przypomnijmy, że w ramach Polskiego Ładu rząd i resort zdrowia planują, między innymi: utworzenie Agencji Rozwoju Szpitali; odgórne kwalifikowanie szpitali do czterech kategorii (od A do D) – według ich sytuacji finansowej; wprowadzenie korpusu menedżerskiego skupiającego osoby mające zarządzać publicznymi szpitalami.

Na pytanie, jakie wnioski należy wyciągnąć z dotychczasowego przebiegu pandemii COVID-19, Andrzej Sośnierz wskazał, że „czwarta fala zakażeń – mniejsza lub większa – na pewno będzie, dlatego powinniśmy reanimować służby sanitarno-epidemiologiczne”.

Nauczmy się aktywnie zwalczać pandemię

– Musimy nauczyć się zwalczać epidemię w sposób aktywny, między innymi poprzez wywiad epidemiologiczny, testowane i cały system,
który pozwala skutecznie i szybko tłumić ogniska epidemiczne – zaznaczył. Dodał: – Pandemia wykazała, że na dłuższą metę trzeba przemyśleć cały sposób kierowania systemem opieki zdrowotnej. Niestety, dotychczasowe wnioski wyciągane z łatwego pieniądza, jaki pojawił się w czasie walki z koronawirusem, prowadzą do takich pomysłów, jakie pojawiły się w Polskim Ładzie – stwierdził Andrzej Sośnierz.

W jego opinii model szpitali tymczasowych nie jest szczęśliwym rozwiązaniem: – Tworzone w halach czy na lotniskach szpitale są teraz rozbierane, czyli marnujemy grube miliony. Tych pieniędzy już nie odzyskamy. Warto więc tworzyć struktury, które stosunkowo łatwo można przestawiać na funkcjonowanie np. w warunkach pandemii. Pozwoli to uniknąć ponoszenia nadmiarowych kosztów – podsumował były szef NFZ.

Państwo nie może zapominać o pacjentach niecovidowych

Z kolei prof. Grzegorz Gielerak zwracał uwagę, że model walki z epidemią bez tworzenia doraźnych, tymczasowych szpitali okazał się skuteczny we Włoszech. – Kiedy my byliśmy w Polsce mniej więcej w trzecim tygodniu epidemii i dopiero uczyliśmy się walki z koronawirusem, Włosi mieli już gotowe algorytmy postępowania terapeutycznego z COVID-19. Myślę, że nie przesadzę, jeśli powiem, że dwie trzecie ówczesnych włoskich wytycznych nadal znajduje zastosowanie – podkreślał dyrektor Gielerak. – Włosi równe szybko stworzyli skuteczną organizację ochrony zdrowia w czasie pandemii – zarówno na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, jak i szpitalnictwa – podkreślał.

Wskazywał, że jeśli chodzi o funkcjonowanie szpitali podczas pandemii, w Polsce poszliśmy w stronę systemu scentralizowanego, między innymi w formie szpitali jednoimiennych, a później tymczasowych. We Włoszech wybrano zupełnie inną drogę, polegającą na maksymalnym wykorzystaniu już istniejących zasobów.

– Każdy szpital był zaangażowany w walkę z epidemią. Natomiast część szpitali, dysponujących oczywiście odpowiednim potencjałem, miała wydzielone tzw. czyste obszary do leczenia pacjentów niecovidowych, na przykład neurologicznych (m.in. z udarami), sercowo-naczyniowych czy wymagających interwencji chirurgicznych. Zdecydowano się więc na zupełne inny model niż w Polsce – konkludował prof. Grzegorz Gielerak.

Prof. Fal: Szpitale powinny działać hybrydowo

– Badania przeprowadzone w Europie dowodzą, że pandemia COVID-19 na tyle nas zatrwożyła, że dzisiaj jesteśmy znaczne bardziej skłonni – niż przez 2020 rokiem – dopłacać na zdrowie, np. w ramach dodatkowego ubezpieczenia – wskazywał prof. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych CSK MSWiA, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

– Między innymi za sprawą szczepień czwarta fala pandemii prawdopodobnie będzie mniejsza od poprzednich, a może w ogóle już jej nie będzie. Jednak wcześniej czy później pojawi się inna epidemia. Dlatego już dziś musimy zacząć budować ramię systemu ochrony zdrowia służące do szybkiej reakcji w takich wyjątkowych sytuacjach – podkreślał ekspert.

– Zgadzam się z prof. Grzegorzem Gielerakiem, że szpitale powinny działać hybrydowo, by w razie konieczności stosunkowo szybko i sprawnie przestawić się z placówki wielospecjalistycznej na jednostkę nieco zawężoną, kilkuoddziałową, funkcjonującą w nadzwyczajnych epidemicznych okolicznościach – podsumował prof. Andrzej Fal.

– Zapowiadane zmiany w systemie ochrony zdrowia nie przyniosą dobrych rezultatów, jeśli będą tak mocno upolitycznione jak obecnie. Nie uda nam się wyciągnąć konstruktywnych wniosków z pandemii COVID-19, jeżeli nie będziemy myśleli o tym, co naprawdę jest ważne dla pacjenta – przyznała Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med i Pracodawców Medycyny Prywatnej.

Rulkiewicz: Boję się centralizacji w opiece zdrowotnej

– Nowy Polski Ład pokazuje koncepcję, w której nie daje się pacjentowi możliwie jak największego wyboru pomiędzy placówkami, w których chciałby się leczyć. Zamiast stworzenia warunków do konkurencji między podmiotami leczniczymi o bycie jak najbliżej pacjenta, słyszymy zapowiedzi coraz większej centralizacji systemu. To nie jest dla mnie optymistyczne – zaznaczyła prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej.

– Boję się centralizacji w opiece zdrowotnej. Zawsze wierzyłam i wierzę w konkurencję. Powinniśmy zrobić wszystko, aby składka zdrowotna, która ma być podwyższana, rzeczywiście trafiała do systemu realnie wspierającego ochronę zdrowia – dodała.

Przypomniała, że jednym z zasadniczych problemów w szczytowych fazach pandemii był drastyczny brak personelu medycznego. – Dlatego w Polsce musi zmienić się podejście do pracowników medycznych. Konieczne jest istotne zwiększenie miejsc rezydenckich, których ciągle brakuje, oraz wyższe wynagrodzenia dla lekarzy w trakcie specjalizacji. Nadal więcej młodych lekarzy wyjeżdża z Polski niż przyjeżdża do nas z innych krajów – zaznaczyła.

Państwo nie wyręczy we wszystkim obywateli

– Co prawda w programie Polskiego Ładu mówi się o jakości w ochronie zdrowia, ale te pomysły są bardzo ogólnikowe. Nie wiemy, w jaki konkretnie sposób ta jakość ma się przekładać na pacjentów – stwierdziła prezes Rulkiewicz.

Jej zdaniem kolejnym ważnym problemem wciąż pozostaje w Polsce niewystarczające finansowane profilaktyki. – Musimy edukować i zachęcać Polaków do zachowań prozdrowotnych. Społeczeństwo musi wziąć na siebie znaczną odpowiedzialność za swoje zdrowie. Państwo nigdy nie będzie w stanie wyręczyć we wszystkim obywateli – podkreśliła.

Wskazywała, że publiczny system ochrony zdrowa powinien szerszej czerpać z rozwiązań i doświadczeń od lat świetnie sprawdzających się w sektorze prywatnym: – Chodzi między innymi o optymalizację procesów w placówkach medycznych. Pamiętajmy, że wszyscy mamy tego samego pacjenta – podsumowała prezes Rulkiewicz.

Pandemia brutalnie zweryfikowała system

Zdecydowanie bardziej pozytywnie o zdrowotnej części programu Polski Ład wypowiadał się Bartłomiej Chmielowiec. – Oczywiście zgadzam się z postulowanym zwiększeniem wyceny świadczeń, ich większą koordynacją, a także z zapowiadanym zniesieniem limitów w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej – podkreślił w czasie kongresowej debaty.

– W Polskim Ładzie znalazł się jest m.in. projekt ustawy o jakości i bezpieczeństwie w ochronie zdrowia. W mojej ocenie wprowadzenie zmian związanych z jakością w opiece zdrowotnej jest możliwe stosunkowo szybko, bo w ciągu kilku najbliższych lat – zaznaczył RPP.

Dodał: – Pandemia z jednej strony w brutalny sposób obnażyła niewydolność naszego systemu ochrony zdrowia. Z drugiej strony, równie brutalnie ujawniła problemy samych placówek medycznych, między innymi związane z zarządzaniem, organizacją i poziomem opieki nad pacjentami. – Dlatego jestem za obowiązkową akredytacją dla wszystkich podmiotów leczniczych, przy jednoczesnym ich finansowym motywowaniu do podnoszenia jakości świadczeń i premiowaniu tych, którzy spełniają warunki akredytacyjne – powiedział Bartłomiej Chmielowiec.

Nowe podejście do wypłaty odszkodowań dla pacjentów

Zwracał uwagę, że konieczne jest też wdrożenie systemu monitorowania i analizowania zdarzeń niepożądanych. – Dziś wiemy jedynie, że takie zdarzenia dotykają ok. 7% hospitalizowanych pacjentów. Nie znamy jednak liczby tych przypadków, czego dokładnie dotyczą, ani liczby zgonów z powodu takich zdarzeń – wyliczał. – Powinniśmy też umożliwić personelowi medycznemu zgłaszanie zdarzeń niepożądanych w sposób nienarażający na odpowiedzialność karną – dodał.

– Ustawa o jakości w ochronie zdrowia powinna też zakładać nowe podejście do wypłaty odszkodowań dla pacjentów. Najlepszą metodą łagodzenia ich cierpień jest zadośćuczynienie. Powinniśmy dążyć do modelu, który nie będzie antagonizował dwóch stron, gdzie nie będzie przesłuchiwania poszkodowanego oraz personelu medycznego – podkreślał.

– Zamiast kosztownych, długotrwałych postępowań sądowych powinien być wprowadzony prosty system, zapewniający szybką wypłatę odszkodowań. Krokiem właśnie w tym kierunku jest projekt dotyczący wprowadzenia Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych – mówił Bartłomiej Chmielowiec.

Złe nawyki po chronicznym niedoinwestowaniu

Zdaniem znanego kardiologa, prof. Pawła Buszmana z Katedry i Zakładu Epidemiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, wieloletnie, chroniczne niedoinwestowanie polskiej ochrony zdrowia negatywnie wpłynęło na sposób dystrybucji i wykorzystanie dodatkowych środków finansowych, które ostatnio wreszcie pojawiły się w systemie.

– Po 2016 roku obserwowaliśmy w miarę szybki wzrost nakładów na ochronę zdrowia w Polsce, ale, niestety, z rezultatem odwrotnym wobec oczekiwań. Wskaźniki umieralności rosły jeszcze przed pandemią COVID-19 – powiedział prof. Buszman.

– Zaczęliśmy więc wydawać pieniądze w sposób nieefektywny, np. łatając dziury w systemie, w tym płacowe i kadrowe. Placówki ponoszą też znaczne koszty wśrubowanych, często w zupełnie nieuzasadniony sposób, wymogów kadrowych czy sprzętowych narzucanych przez publicznego płatnika – stwierdził kardiolog.

– Stąd kluczowym wnioskiem z dotychczasowych doświadczeń, także w czasie pandemii, jest budowanie kosztowe efektywnej ochrony zdrowia. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy wydawać coraz więcej pieniędzy w sposób coraz mniej skuteczny – podsumował prof.
Paweł Buszman.

Weryfikacja doniesień naukowych

W Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji od początku pandemii pracuje zespół monitorujący doniesienia naukowe dotyczące SARS-CoV-2 i COVID-19. Kolejne aktualizacje tych doniesień są publikowane, z tym że ich dynamika jest bardzo duża, co wymaga ciągłej weryfikacji, gdyż pojawiają się wśród nich informacje o niskiej jakości i wiarygodności. 

– W bardzo przyspieszonym tempie, w skali tygodni czy miesięcy obserwujemy rozwój kliniczny nowych technologii, które w normalnych warunkach toczą się w cyklu 15-20 lat. W czasie pandemii weryfikacja, m.in. różnych badań czy doniesień w czasopismach naukowych, następuje niemal z dnia na dzień, w świetle kamer – wskazywał Dominik Dziurda, dyrektor Wydziału Świadczeń Opieki Zdrowotnej AOTMiT.

Dodał: – To duży problem, szczególnie na początku pandemii. Najpierw pojawiała się informacja, że dana terapia działa skutecznie. Jednak kiedy znane już były wyniki badań randomizowanych, nagle dochodziło do weryfikacji – na przykład, że wspomniana metoda może być skuteczna, ale tylko na określonym etapie przebiegu choroby oraz w wybranych grupach pacjentów – powiedział dyr. Dziurda. Wskazał, że AOTMiT nie tylko monitoruje te wszystkie doniesienia, ale również – na zlecenie resortu zdrowia – sporządza polskie wytyczne dotyczące diagnostyki i leczenia COVID-19.

Budujmy stabilny system gromadzenia danych

Także dr hab. Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, podkreślał, że kierowana przez niego instytucja rozpoczęła w okresie pandemii intensywne gromadzenie danych z różnych systemów informatycznych, w tym dotyczących przebiegu leczenia szpitalnego i ambulatoryjnego COVID-19.

– Dlatego wierzę, że od strony informatycznej czy też analitycznej będziemy znacznie lepiej przygotowani do ewentualnej czwartej fali pandemii. Musimy jednak nadal budować – wykorzystując dotychczasowe doświadczenia – stabilny system gromadzenia danych epidemicznych, dostępny w celu wprowadzania tych danych – już z poziomu każdego podmiotu leczniczego, powiatowego sanepidu czy też laboratorium diagnostycznego – podkreślał dyrektor NIZP-PZH.

– Natomiast co do niwelowania tzw. długu zdrowotnego, to wydaje się, że potrzebujemy kompleksowych działań w obszarze zdrowia publicznego. Konieczne jest znaczne doinwestowanie Państwowej Inspekcji Sanitarnej, realizacja Narodowego Programu Zdrowia oraz – postulowane od lat – utworzenie Funduszu Zdrowia Publicznego – wyliczał dr hab. Grzegorz Juszczyk.

Musimy być przygotowani na kolejną falę

– Nasz szpital wyciągnął wnioski z dotychczasowego przebiegu pandemii, dlatego w czasie tzw. trzeciej fali byliśmy dobrze przygotowani nie tylko do leczenia pacjentów covidowych, ale także osób niezakażonych, z innymi jednostkami chorobowymi – zaznaczyła Klaudia Rogowska, dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach.

– Ponadto byliśmy zaangażowani w prowadzenie szpitala tymczasowego (na lotnisku w Pyrzowicach – red.). Oczywiście nie jesteśmy organizacją idealną, bo takich nie ma, ale na pewno cały czas potrafimy się uczyć i już myślimy o tym, co może nas czekać od końca sierpnia – podkreślała dyrektor Klaudia Rogowska.

Z kolei prof. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, wskazała, że czas pandemii powinien skłaniać do wyciągania wniosków bardzo ważnych nie tylko dla kształtowania polityki zdrowotnej, ale i społecznej na najbliższe lata.

– Kryzys związany z pandemią COVID-19 przekonuje między innymi do tego, że muszą funkcjonować nowoczesne systemy informatyczne pozwalające na sprawne współdziałanie instytucji publicznych z sektorem prywatnym. To kluczowa kwestia dla szybkiego diagnozowania takich nadzwyczajnych sytuacji oraz właściwej oceny ich skutków oraz kosztów – postulowała prezes Gertruda Uścińska.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum