Wydawać pieniądze z głową

Autor: Piotr Wróbel • • 11 lutego 2010 15:17

Potrzeby inwestycyjne szpitali marszałkowskich na Kaszubach wynikające z konieczności zapewnienia właściwych standardów leczenia oszacowano na 450-460 mln zł. Zdobycie tak dużych pieniędzy potrwa kilkanaście lat, a ich rozsądne wydatkowanie będzie możliwe, o ile zostaną podjęte nadzwyczajne decyzje dotyczące weryfikacji potrzeb zgłaszanych przez lecznice.

Tak uważają zdrowotni politycy w województwie pomorskim, uczestnicy gdańskiej konferencji Rynku Zdrowia z cyklu "System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy - regionalna perspektywa".

Punktacja za strategię

- Przyjęliśmy zasadę, że przydzielenie dofinansowania do projektów unijnych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego musi wynikać nie tylko z ambicji szpitala, ale i z realnych potrzeb zdrowotnych na danym terenie - przypominał Maciej Łukowicz, dyrektor departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Dodał, że proces aspirowania o środki unijne nie może być tylko właśnie swoistym "konkursem piękności" projektów i dlatego w przypadku szpitali marszałkowskich uwzględniana jest dodatkow a punktacja za wpisywanie się projektu w przyjętą strategię regionalną "Zdrowie dla Pomorzan".

To ten dokument wskazuje miejsca, gdzie będziemy inwestować i namawiam twórców wniosków, aby brali pod uwagę, że nie wystarczy przygotować projekt ładniejszy opisowo czy obszerniejszy od innych - mówił pomorski wicemarszałek Leszek Czarnobaj.

Szukać i znajdować

Szpitale powiatowe, w dużo mniejszym stopniu niż marszałkowskie, mogą liczyć na finansowe wsparcie swojego organu założycielskiego. Ta k jest np. w Starogardzie Gdańskim, gdzie starostwo po zakończeniu przekształcenia szpitala w Kociewskie Centrum Zdrowia Sp. z o.o. będzie musiało zmierzyć się z przejętym długiem.

- Będziemy szukali środków unijnych na inwestycje, ale zależy nam też na finansowaniu dokształcania personelu - deklaruje Beata Ładyszkowska, dyrektor naczelna Szpitala Specjalistycznego św . Jana w Starogardzie Gdańskim.

SPZOZ w Lęborku jeszcze w 2005 roku obliczał, że dla osiągnięcia standardów przewidzianych w rozporządzeniu o wymaganiach fachowych i sanitarnych konieczne będzie znalezienie na inwestycje 32 mln zł. Jak przekazał dyrektor lęborskiego szpitala Andrzej Sapiński, placówka złożyła 16 projektów, głównie tych, które dotyczyły środków przyznawanych w konkursach centralnych, i aż 12 z nich uzyskało dofinansowanie na ponad 12 mln zł. Te kwoty w istotny sposób rekompensują brak środków na inwestycje, których nie przewidują kontrakty z płatnikiem.

Właśnie brak tych środków spowodował, że Ministerstwo Zdrowia wskazuje dopiero rok 2018 jako ten, w którym zacznie obowiązywać rozporządzenie "kaloryferowe", już poprawione, ale...

Funkcjonalność, nie linijka

- Skoro jeszcze jest czas, bardziej istotne powinno być opisanie w tym rozporządzeniu raczej docelowych standardów epidemiologicznych czy funkcjonalności urządzeń niż bieganie z linijką i zastanawianie się, czy sala operacyjna ma o pół metra za małą powierzchnię - zauważył dyrektor Dariusz Kostrzewa z Powiatowego Centrum Zdrowia Sp. z o.o. w Malborku.

Generalnie, zdaniem dyrektorów szpitali, dobrze się stało, że wspomniane rozporządzenie zostało przesunięte w czasie, bo na jego realizację nie zapewniono środków. - Utrwala się jednak w ten sposób tworzenie nieżyciowych przepisów; poza tym znowu się okazało, iż wygrali ci, którzy zwlekali z dostosowaniem do przepisów - mówił refleksyjnie Tadeusz Wojszkun, dyrektor naczelny, NZOZ Szpital Polski w Sztumie.

W części konferencji poświęconej inwestycjom sporo miejsca zajęła dyskusja na temat zakupów i serwisowania urządzeń medycznych.

Skrojone na miarę

Grzegorz Postawka, dyrektor biura regionalnego Siemens Sp. z o.o., zapewniał, że w polityce reprezentowanej przez niego firmy mieści się rzetelne doradztwo w sprawach zakupu aparatury. - Po nieprzemyślanym do końca nabyciu urządzenia pewne opcje mogą nigdy nie zostać wykorzystane, co rzutuje na wizerunek firmy dostarczającej aparaturę. Dlatego wolimy poskromić zapędy inwestycyjne i skierować je na drogę racjonalności, aby odpowiadały randze placówki i przewidywanym potrzebom - zaznaczał Grzegorz Postawka.

Dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Prabutach Paweł Chodyniak wspomniał, że tym, co "boli" szpitale, są wysokie koszty serwisu: - Zakupy aparatury generują wzrost kosztów, a ten wzrost nie zawsze przekłada się na zwiększenie kontraktu - przestrzegał, dodając jednocześnie, że oczywiście nowoczesne nabytki są szpitalom potrzebne, a zakupy konieczne, ale trzeba też miarkować siły na zamiary.

We d ług Małgorzaty Maj, zastępcy dyrektora ds. lecznictwa w Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku, monopol serwisu niektórych urządzeń powoduje narzucanie szpitalom bardzo wysokich cen: - Serwisant przyjeżdża z Warszawy, a liczy sobie, jakby przyleciał z Nowego Jorku.

Takie koszty

Pogląd na to, czym jest monopol i jakie są koszty serwisowania aparatury posiadanej przez szpitale, dają liczby przedstawione przez dyrektora Andrzeja Sapińskiego.

W zarządzanym przez niego SPZOZ-ie w Lęborku naprawy sprzętu prowadzi 19 serwisantów. W 2009 r. koszty serwisowania sprzętu wyniosły: konserwacja - 300 tys. zł, naprawy - 100 tys. zł, materiały do naprawy - 900 tys. zł.

Dyrektorzy i tym razem powtórzyli, że nie mają najlepszego zdania o ustawie Prawo zamówień publicznych. - W pewnych przypadkach kryterium ceny bardzo mocno wiąże nam ręce. Mamy z tego powodu kłopoty na przykład z dokupieniem właściwej, dobrze współpracującej aparatur y endoskopowej - przekazywał Jerzy Strużyk, dyrektor SPZOZ-u w Człuchowie.

- Nie stać nas na kupowanie byle czego i myślę, że wszyscy uczymy się procedur ustawy Prawo zamówień publicznych - rozważał Dariusz Kostrzewa, przypominając, że w specyfikacji warunków zamówienia warto zawrzeć np. przedłużony okres gwarancji czy tzw. polisę serwisową.

Wsparcie wyboru

Jak potwierdza Grzegorz Postawka, coraz częściej w ramach procedur przetargowych pojawiają się pytania o poziom kosztów eksploatacji. - Jeśli inwestycja aparaturowa jest przeprowadzana w sposób rozważny, to musi uwzględniać nie tylko koszty dotyczące zakupu, ale i koszty następcze w postaci konieczności sprawowania opieki serwisowej - mówił przedstawiciel Siemensa.

Maciej Łukowicz zapowiedział, że wydział zdrowia urzędu marszałkowskiego zaangażuje się w program oceny kosztów zakupu i serwisowania aparatury medycznej. - Postaramy się wesprzeć nasze placówki w obiektywnym doradzaniu, jaki sprzęt jest najlepszy, biorąc pod uwagę także relację kosztów zakupu do kosztów serwisowania - mówił dyrektor Łukowicz.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum