Wróżenie z przepisów

Autor: Luiza Jakubiak • • 12 lipca 2011 09:11

O skutkach wejścia w życie tzw. ustawy refundacyjnej wypowiadają się wszyscy uczestnicy rynku, a każdy z nich najbardziej martwi się o pacjenta...

Wróżenie z przepisów
Będę robić wszystko, żeby osiągnąć jeden główny cel: polski pacjent ma mieć tańsze leki, ma do nich mniej dopłacać. Jeśli dzisiaj ktokolwiek, używając argumentów koncernów farmaceutycznych, będzie próbował mnie z tej ścieżki sprowadzić, to dam się pociąć na kawałki, a nie pozwolę tego zrobić! - tak mówiła minister zdrowia Ewa Kopacz w Sejmie podczas debaty nad ustawą o refundacji leków (17 marca 2011 r.).

Wiadomo - Sejm to polityka, polityka to często populizm. W końcu Sejm ustawę przyjął, a prezydent ją podpisał. Tyle że poza Sejmem populizmu mniej nie było. O skutkach wejścia w życie przepisów ustawy wypowiadają się wszyscy uczestnicy rynku farmaceutycznego, a każdy z nich najbardziej martwi się o pacjenta...

Analitycy: będzie drożej

Podczas kolejnych konferencji padały wyliczenia, według których pacjent - wskutek wejścia w życie nowych przepisów - ma zapłacić więcej. Nawet wiemy, o ile więcej. - Pacjenci zapłacą za leki dodatkowo około 3 mld zł w ciągu czterech lat - przestrzegali specjaliści firmy badawczej IMS Health, wskazując, iż ceny części leków, które nie będą podlegać rabatom, wzrosną, a na dodatek zmniejszą się dopłaty do refundacji przez NFZ.

Piotr Kula, prezes firmy analitycznej PharmaExpert, który również przewiduje podniesienie poziomu współpłacenia pacjenta, jako przyczynę tego wzrostu - poza rezygnacją ze sprzedaży leków refundowanych z obniżoną zapłatą - wskazuje wzrost cen rynkowych do poziomu maksymalnej ceny urzędowej.

Według prognoz PharmaExpert, przy założeniu, że resort obniży ceny producentów leków o 10%, istnieje ryzyko, że współpłacenie wzrośnie o 17,5% w stosunku do obecnego poziomu.

- To oczywiście jest efekt globalny. W podziale na klasy terapeutyczne współpłacenie wzrośnie, np. w przypadku leków przeciwdrgawkowych i przeciwzakrzepowych, ale są też takie, gdzie poziom współpłacenia na skutek wzrostu refundacji się obniży, dotyczyć będzie np. preparatów stosowanych w nadciśnieniu - ocenia Piotr Kula.

Dużo zależy od tego, w jakiej grupie limitowej znajdzie się lek: w przypadku leków w tzw. jumbo grupach, odpłatność dla pacjenta może wzrosnąć.

Twarde dane

Wśród nielicznych zwolenników teorii o obniżeniu cen leków byli od początku przedstawiciele aptek niezależnych. Ich zdaniem, apteki indywidualne będą sobie lepiej radzić po wejściu w życie ustawy refundacyjnej, z uwagi na wprowadzenie sztywnych cen i marż oraz zakazu stosowania zachęt do obniżenia ceny leku refundowanego.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Grzegorz Kucharewicz negatywnie ocenia wiarygodność wymienionych wyżej danych: - Prawie wszystkie prezentowane prognozy dotyczące skutków działania ustawy o refundacji leków - nie ma bowiem mowy o wyliczeniach na podstawie "twardych danych" - nie są wiarygodne.

Prezes pyta także o założenia przyjęte przez autorów tych prognoz. Z przeprowadzonych analiz na temat przewidywanego wpływu ustawy refundacyjnej na rynek farmaceutyczny wyłania się bowiem obraz zniekształcony, będący odbiciem tego, co wieszczą przedstawiciele firm i hurtowni farmaceutycznych.

- Dzisiaj nikt nie zna wartości limitowych, nawet nie wie, jakie będą grupy limitowe. Ponieważ każdy lek będzie finansowany ze środków publicznych dopiero po wydaniu decyzji refundacyjnej, obecnie jeszcze nie wiemy, które z nich znajdą się w wykazach. Część zamienników z pewnością zniknie z listy - zaznacza Grzegorz Kucharewicz.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej ocenia, że nie należy w czambuł potępiać ustawy i straszyć pacjentów apokaliptyczną wizją świata farmacji po wejściu w życie nowych przepisów. - Apokalipsy nie będzie - podkreśla.

Dodatkowa korzyść

Co zatem będzie? Artur Fałek, dyrektor departamentu polityki lekowej i farmacji Ministerstwa Zdrowia, zaznacza, że należy rozróżniać dwie rzeczy - ceny urzędowe produktów leczniczych i wysokość dopłat pacjentów do leku refundowanego: - Ustawa zakłada, że pacjent jako podmiot zbiorowy, po wejściu w życie wszystkich mechanizmów regulujących rynek farmaceutyczny, ma zapłacić mniej - mówi dyrektor Fałek. - Będzie niższa dopłata i niższa cena leku. Tym, co pacjenci dodatkowo zyskują, jest dostęp do nowych terapii.

Podkreśla, że ceny urzędowe leków nie będą wyższe, a po zadziałaniu mechanizmów przewidzianych w ustawie - będą wręcz niższe: - Co do zasady, w negocjacjach z firmami referujemy do cen najniższych w Europie.

Artur Fałek przyznaje, że co do wysokości dopłat pacjentów do leków, to przejściowo - zależnie od wyniku negocjacji - może ona być wyższa: -Trzeba pamiętać o występującym obecnie zjawisku rabatowania. Jeśli ktoś kupował leki za 1 grosz, a teraz zapłaci ryczałt 3,20 zł, to dla niego jest to wzrost ceny. Jednak wynika on z obecnej patologii rynkowej i zafałszowania cen leków w niektórych aptekach - twierdzi Artur Fałek.

Co innego twierdzą analitycy. Problem tkwi także w tym, że to, co dla ministerstwa jest patologią, dla nich stanowi element gry rynkowej, a rabaty są uznawane np. za czynnik podnoszący rentowność aptek.

Obecnie na cenę leku refundowanego składa się limit, do którego dopłaca budżet państwa, i różnica między limitem a maksymalną ceną urzędową, którą pokrywa pacjent. Na razie ta różnica jest przedmiotem konkurencji cenowej.

Aptekarz nie może sprzedać leku powyżej ceny urzędowej, ale może sprzedać lek taniej, udzielając rabatu.

Przy sztywnych cenach wydatki refundacyjne państwa będą ponoszone do określonego poziomu limitu w danej grupie odpłatności, a różnicę między ceną detaliczną a limitem dopłaci pacjent, bez możliwości obniżenia tej różnicy.

Zdaniem prezesa Piotra Kuli, współpłacenie dla pacjentów mogłoby zmaleć w dwóch przypadkach: gdyby wzrósł limit, by ta różnica była mniejsza, lub gdyby przy takim samym limicie spadły ceny detaliczne.

Jednak, jego zdaniem, zawarty w ustawie mechanizm pay-back nie spowoduje obniżki cen, a wręcz odwrotnie - wpłynie na podwyższenie ceny producenta (drugi z hamujących obniżki cen leków mechanizm - 3-procentowy podatek został ostatecznie wykreślony z ustawy).

Zgoda wśród ekspertów panuje co do jednego: korzyści, jakie z działania ustawy odniesie płatnik. Według wyliczeń PharmaExpert, przy założeniu obniżenia cen zbytu o 10%, wartość refundacji spadnie o 17,92%.

Mentalność pacjenta

Jednak wbrew rynkowym opiniom, resort zdrowia przekonuje, że stosuje zachęty dla producentów, by to ich lek był najtańszy. Zmianą, jaką w tym zakresie dokonał Senat, po przyjęciu poprawki ministra zdrowia, jest to, że produkt, który wyznacza limit, nie będzie uczestniczył w systemie zwrotów.

Przy tworzeniu ustawy Ministerstwo Zdrowia zadbało dodatkowo o utrzymanie jak najniższych cen leków.

- Każda decyzja refundacyjna wygaśnie wraz z upływem terminu wyłączności rynkowej nowego leku.

Kolejna cena, jaką będzie mógł uzyskać podmiot odpowiedzialny ubiegający się o refundację, musi być niższa o 25%.

Zatem ustawodawca od razu zastrzega w ustawie refundacyjnej ewentualność, że po wygaśnięciu wyłączności, na rynek wejdą konkurencyjne generyki i cena leków w danej grupie spadnie - wyjaśnia Monika Duszyńska, partner, koordynator zespołu ds. prawa farmaceutycznego i ochrony zdrowia kancelarii CMS Cameron McKenna.

To, co może jeszcze zadziałać na korzyść pacjenta, to zmiana sposobu naliczania marży aptecznej. Sposób naliczania marży degresywnej od podstawy limitu będzie skłaniać aptekarzy do tego, by wydawać lek najtańszy. Przy tej metodzie nie będą mieli większego zysku, wydając lek z tej samej grupy terapeutycznej w innej cenie.

Kolejnych korzyści dla pacjenta należy upatrywać w sferze, której nie zmieni żadne prawo. To zmiana mentalności i podejścia Polaków do swojego zdrowia. Akcje sprzedaży leków za grosz czy za złotówkę nie byłyby wiecznym gwarantem sukcesu placówki. Powoli będzie się zmieniał obraz pacjenta - klienta apteki.

Niekoniecznie jest on zainteresowany staniem w długiej kolejce, by kupić lek taniej. Liczy się czas, wygoda zakupu, jakość obsługi. Taki pacjent wypierałby ludzi z pokolenia, które pamięta jeszcze czasy, kiedy półki sklepowe świeciły pustkami, a podstawą przetrwania było robienie zapasów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum