Wreszcie zaczęli przeprowadzkę

Autor: Magdalena Orlicz • • 03 lipca 2008 14:21

Centrum Kliniczne Akademii Medycznej we Wrocławiu powstało po... 35 latach

Do niedawnego otwarcia Centrum Klinicznego Akademii Medycznej we Wrocławiu doszło po zakończeniu pierwszego etapu realizacji tej inwestycji i uruchomieniu 11 klinik.
To drugie tak duże przedsięwzięcie w publicznym sektorze służby zdrowia w powojennym Wrocławiu, gdzie większość szpitali ma ponadstuletnią historię.
Decyzję o budowie nowego kompleksu budynków Akademii Medycznej podjęto w 1973 roku. Jako miejsce lokalizacji wskazano działkę przyznaną uczelni przez miasto: 20 ha terenu przy ul.
Borowskiej. Budowa miała potrwać 10 lat... Niestety, w 1976 roku wstrzymano wszelkie prace. Wznowione zostały w 1988 roku.

Hektary pod dachem

W roku 2006 władzom rektorskim udało się doprowadzić do zwiększenia wartości kosztorysowej inwestycji o 112 mln zł.
Ówczesny minister zdrowia prof. Zbigniew Religa zwiększył w planie medycznym liczbę łóżek do 860. Jesienią 2007 roku pierwsze kliniki AM otrzymały nowe siedziby i nowoczesne warunki pracy.
W tym roku planuje się oddanie do użytku kolejnych klinik (trzy przeniesione z innych szpitali) i nowego Regionalnego Centrum Medycyny Ratunkowej.
W drugim etapie budowy, z końcem 2009 r., do centrum przeprowadzi się 10 następnych klinik.
Centrum Kliniczne tworzy 9 dużych obiektów o łącznej kubaturze 475 m sześciennych, 11 ha powierzchni i 110 tys. mkw. powierzchni użytkowej. Jest wyposażone w najnowszy, dobrej jakości sprzęt.
W 2007 r. wykonano tu m.in. badanie jelita cienkiego za pomocą endokapsuły przy zastosowaniu nowoczesnej aparatury do diagnostyki krwawień z jelita cienkiego. Działa tam też specjalistycznie wyposażone Laboratorium Biologii Molekularnej. To druga w Polsce placówka, która w przypadku zagrożenia epidemią ptasiej grypy może wykonywać stosowne badania.
Jeden z najnowocześniejszch w Polsce bloków operacyjnych składa się z 20 sal, są tu też - co bardzo istotne - sale wybudzeń, mają 24 stanowiska. W tym samym kompleksie uczelnianym ma swoją siedzibę Centrum Medycyny Nuklearnej.
Przy ul. Borowskiej pracuje jeden z kilku w Polsce aparatów do diagnostyki nowotworowej PET. W przychodniach Centrum Klinicznego działa 56 poradni specjalistycznych.

Komplementy ministra

W ciągu ostatnich 11 lat Ministerstwo Zdrowia przyznało na finansowanie inwestycji Centrum Kliniczne AM we Wrocławiu ponad 502 mln zł. Na 2008 rok ustalono w Sejmie dotację w kwocie 78 mln zł. Na zakończenie tego roku wartość finansowa inwestycji wyniesie 580 mln zł. Szacowany łączny koszt budowy wzrósł do 831 mln zł. Na jej zakończenie trzeba jeszcze w budżecie państwa znaleźć ponad 180 mln zł, i to oprócz pieniędzy już zapisanych w projekcie ustawy budżetowej na 2009 rok.
Choć obiekt nie jest jeszcze kompletny, uruchomienie w nim części klinik po 35 latach od chwili rozpoczęcia budowy było sporym wydarzeniem we Wrocławiu, w którym budynki szpitalne pamiętają jeszcze przedwojenne czasy.
Otwarcie odbyło się z pompą. - Obserwując mapę akademii medycznych, widzę, że szpitalem zarządza prawdziwy menedżer, a rektor uczelni bardzo angażuje się w sprawy inwestycji, restrukturyzacji i budowy - komplementowała władze uczelni i dyrekcję szpitala podczas wizyty we Wrocławiu minister zdrowia Ewa Kopacz. Dodała: - To nie przypadek, że przyjechałam do Centrum Klinicznego we Wrocławiu. Wsparcie na poziomie ministerstwa otrzymuje wiele placówek, ale nie przekłada się to na dobro pacjenta ani jakość leczenia. Ta placówka jest przykładem, jak można racjonalnie wydawać pieniądze.
Minister zapewniła, że uczelnia otrzyma pomoc w ramach "progra mu bezpieczeństwa" i nie będzie ona mniejsza niż dotychczas. Natomiast rozszerzenie dotacji budżetowej musi zaaprobować Sejm.

Sprinterska logistyka

Nowe Centrum Kliniczne AM to w zasadzie trzy podmioty realizujące samodzielne obszary zadań. Pierwszy: akademia jako uczelnia odpowiadająca za naukę i dydaktykę oraz jako jednostka nadzorująca inwestycję. Drugi podmiot to zarząd inwestycji Akademii Medycznej.
Trzecim podmiotem jest szpital.
Logistyczna przeprowadzka klinik w nowe miejsce odbyła się w iście sprinterskim tempie: w dwa tygodnie.
Podczas gdy zwykle szpitale przenosi się miesiącami.
- Zasiedlanie szpitala w nowym miejscu to modułowe, etapowe, w czasie rozłożone zadanie. Część już funkcjonuje, kolejny pawilon chcemy uruchomić do połowy lipca. Ostatni etap to przyszły rok - zapowiada dyrektor Akademickiego Szpitala Klinicznego Piotr Pobrotyn, który nadzorował przenosiny klinik.
Według dyrektora Pobrotyna, dokończenie inwestycji doprowadzi do racjonalizacji opieki nad pacjentem i zarządzania szpitalem. Da możliwość rozwoju dydaktyki i działalności naukowej.
Nowa siedziba przy ul. Borowskiej pozwoli na finansowy oddech Akademickiemu Szpitalowi Klinicznemu.
Biorąc pod uwagę finansowanie szpitala, jedna lokalizacja to czysty zysk. Problem Akademickiego Szpitala Klinicznego (ASK) polega bowiem na tym, że powstał na bazie kilku różnych szpitali prowadzonych przez dwa organy założycielskie. Przedsięwzięcie logistyczne i restrukturyzacyjne jest gigantyczne, rzadko spotykane, chyba nawet w Europie.
Teraz zmodernizowana baza jest dostosowywana do zadań własnych uczelni, a także do potrzeb rynku.

Strategia... sklejania

- Dwa lata pracy przyniosły to, że udało się otworzyć szpital w nowym miejscu, alokować i umieścić 10 klinik i zredukować dług.
Wypracowaliśmy w ubiegłym roku 18 mln zysku netto. Pokazaliśmy, że pieniądz dany szpitalowi został pomnożony. Pokazaliśmy w skali Polski, że rzeczy niemożliwe są możliwe - podsumowuje nieco patetycznie dyrektor ASK Piotr Pobrotyn.
Ma jednak powody do dumy. Zarządza jednym z największych polskich szpitali, który musiał "sklejać" z 11 lokalizacji w mieście. Dwa lata temu, na starcie zarządzania tym molochem, wspólnie ze współpracownikami sporządził raport otwarcia, określił strategię na najbliższe 5, a następnie 10 lat. Wtedy szpital posiadał 1200 łóżek i zatrudniał ponad 1840 osób. Teraz liczba etatów wynosi 1700, szpital ma 1150 łóżek, mimo faktu, iż w ciągu pierwszego roku placówka powiększyła się o kliniki przejęte z bazy obcej i Szpitala Klinicznego nr 1.
Tak zorganizowany szpital akademicki powstał z połączenia trzech szpitali klinicznych i alokacji klinik z kolejnych czterech szpitali. - Uważam, że jesteśmy skazani na sukces - przekonuje Piotr Pobrotyn. Zaznacza: - Wszystkie parametry ekonomiczne w 2007 r. poprawiły się znacząco, a co najistotniejsze szpital pierwszy raz w swojej historii przyniósł zysk netto i zysk ze sprzedaży.
Dyrektor nie ukrywa jednak, że ma obawy, czy aby 2008 rok poprzez wielorakie zmiany prawne i organizacyjne w całej ochronie zdrowia nie przyniesie długu i nie odwróci pozytywnej tendencji osiągniętej tak wielkim nakładem pracy personelu szpitala. Potrzebna jest pomoc z zewnątrz, aby szpital poradził sobie z narosłym w poprzednich latach wielomilionowym zadłużeniem.

Potrzebna pomoc

Jako placówka uczelniana spełnia trzy funkcje: leczenie, dydaktyka i nauka. Ma także specyficzną organizację struktury, która komplikuje jej finansowanie. Kliniki i katedry jako jednostki prowadzące działalność dydaktyczną i naukową należą do Akademii Medycznej, ale klinika jest też jednocześnie jednostką organizacyjną samodzielnego szpitala (stąd nazwa: oddział kliniczny). Zadania, jakie musi wypełniać szpital kliniczny, są nieporównywalne z zadaniami szpitali powiatowych czy wojewódzkich. Mimo to przez lata nie znajdowało to odbicia w finansowaniu procedur.
Lokalizacja oddziałów ASK w Centrum Klinicznym Akademii Medycznej pozwoli na stworzenie kompleksowej i wielospecjalistycznej placówki, największej w skali Dolnego Śląska. Pacjent uzyska dostęp do pełnego zakresu usług medycznych w jednym miejscu.
- Ponieważ nasz organ złożycielski, czyli Akademia Medyczna, jest zakładem budżetowym, nie może nam w żaden sposób pomóc finansowo. Dlatego jedynym rozwiązaniem jest pomoc ze strony Ministerstwa Zdrowia, która pozwoli na całkowite ustabilizowanie się sytuacji ASK, bo wiemy, co trzeba robić, aby nie dopuścić do ponownego zadłużenia w przyszłości - podkreśla Piotr Pobrotyn

Lepszy rydz niż nic

Profesor Ryszard Andrzejak, rektor Akademii Medycznej we Wrocłwiu, przyznał w rozmowie z dziennikarzami miejscowej prasy, że otwarto centrum, które nadal nie jest ukończone.
- Ale chyba lepiej, żeby lekarze leczyli tutaj niż w starych budynkach albo wcale. Bo tak też się mogło stać - przekonywał.
Aktualne władze uczelni zrealizowały, choć w części, pomysł, do którego dążono przez 35 lat.
- Kolejnym rządom zawsze brakowało pieniędzy. Właśnie dlatego pracujemy teraz w szpitalu, który nie jest jeszcze ukończony - tłumaczył rektor.
Poseł Zbigniew Chlebowski, szef sejmowej Komisji Finansów, zapewnił, że rząd znajdzie brakujące pieniądze do 2010 roku.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum