Wielka szansa, a może kreatywna "kolejkologia"?

Autor: Iwona Bączek • • 18 marca 2015 09:46

Pakiet onkologiczny wiąże się m.in. z nowymi obowiązkami lekarza POZ (diagnostyka i wystawianie tzw. zielonej karty). Trudno się więc dziwić obawom lekarzy, którzy zetknęli się z zakresem, z którym nie mieli do czynienia wcześniej - podkreślali 14 stycznia br. uczestnicy debaty "Pakiet onkologiczny - nowe zasady, stare problemy", zorganizowanej przez Fundację im. Lesława Pagi.

Wielka szansa, a może kreatywna "kolejkologia"?

tym oderwaniu od pozostałych, jeśli każdy etap leczenia choroby, w tym przypadku onkologicznej, finansowany jest oddzielnie, mamy problem. Jeżeli jakiś zakres ma być nielimitowany, natychmiast zaczyna się próba limitowania w inny sposób. Płatnik zaczyna robić wszystko, aby za nielimitowane świadczenie nie zapłacić - zaznaczył dr Piróg.

9 tygodni

Dominika Krupa, ekspert Fundacji im. Lesława Pagi, oceniła, że 9 tygodni przewidywanych w pakiecie onkologicznym na postawienie diagnozy to niewiele jak na skomplikowany proces logistyczny, w którym pacjenci będą musieli się poruszać pomiędzy różnymi ośrodkami i specjalistami, ustawiając się w kolejce do diagnostyki, w tym obrazowej.

- Chorzy będą musieli nauczyć się funkcjonowania w tym systemie i efektywnego wykorzystywania możliwości, które daje pakiet onkologiczny. Wydaje się nieuniknione, że 9-tygodniowy termin będzie przekraczany, często z przyczyn organizacyjnych, niezależnych od ludzi. Pytanie jednak, kto i w jaki sposób będzie odpowiadał za jego przekroczenie. Warto też przypomnieć, że okres 9-tygodni dotyczy jedynie diagnostyki, natomiast leczenie ma się rozpocząć "bez zbędnej zwłoki". Jeśli jednak z różnych przyczyn rozpocznie się ono później, część wykonanych wcześniej badań trzeba będzie być może przeprowadzić ponownie - mówiła Dominika Krupa.

Szymon Chrostowski, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych (PKPO), zaznaczył natomiast, że pakiet onkologiczny jest nadmiernie krytykowany.

- Wydawanych jest coraz więcej tzw. zielonych kart. Centra onkologii działają bez żadnego problemu, podobnie jak szybka ścieżka diagnostyczna. Na poziomie POZ, AOS i ośrodków onkologicznych wszystko funkcjonuje jak należy. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z rewolucją. Można naturalnie pytać, czy zacząć ją obecnie, czy może za rok, ale wydaje się, że nie było na co czekać. Bo jak nie teraz, to kiedy? - pytał Szymon Chrostowski.

Zdaniem Grzegorza Stachacza, lepsza od rewolucji byłaby jednak ewolucja dająca możliwość lepszego przygotowania wprowadzanych rozwiązań, np. zielonej karty.

- Mamy ograniczoną liczbę lekarzy POZ i ograniczony czas ich pracy. Czas na wizytę pacjenta także się nie wydłuża. Podczas tej wizyty lekarz musi zebrać informacje od chorego, zastanowić się nad potencjalną diagnozą, skierować go na badania diagnostyczne. Obecnie będzie jeszcze obciążony wypisaniem zielonej karty, obszernego papierowego dokumentu. W dodatku część treści z karty znajduje się już w historii choroby. To jest kuriozum, które należałoby wykluczyć wcześniej, a nie korygować później - zaznaczył Grzegorz Stachacz.

Co z finansowaniem?

Szymon Chrostowski odniósł się także do kwestii wskaźnika rozpoznawania nowotworów i przypomniał, że lekarze Porozumienia Zielonogórskiego proponowali w negocjacjach z MZ, aby wynosił on 1:50.

- W zakresie wskaźnika powinniśmy dążyć do standardów europejskich, nie wyobrażam sobie zatem wskaźnika 1:50. W Europie wynosi on przeciętnie 1:7-1:8, u nas 1:15. Patrzmy na pakiet onkologiczny oczami pacjenta, nie lekarza. Lekarz ma mieć odpowiednie kompetencje i dobrze wykonywać swoją pracę - podkreślał prezes PKPO.

Osobną kwestią pozostaje finansowanie działań związanych z pakietem onkologicznym. - Pieniądze z rezerwy budżetowej NFZ powinny być uruchamiane w przypadku nieprzewidzianych wydarzeń, np. epidemii, a nie przeznaczane na pakiet onkologiczny, bo zmiany z nim związane będą generowały trwałe skutki dla systemu. Leczenie onkologiczne wymaga długofalowej strategii, która zasługuje na stałe miejsce w budżecie NFZ. Na razie zabrakło zarządzania ryzykiem i wytyczania celów i planów do zrealizowania - podkreślała Dominika Krupa.

Paulina Kieszkowsk a-Knapik wskazywała natomiast, że zamknięcie znaczącej części diagnostyki w POZ ma służyć temu, aby specjaliści nie generowali w nielimitowym systemie rzeczywistych większych nakładów.

- Jeśli znosimy limity, a jednocześnie nie mamy do dyspozycji dodatkowych pieniędzy, gdzieś musi ich zabraknąć. To oznacza, że pacjenci leczeni poza pakietem onkologicznym mogą znaleźć się w trudnej sytuacji. Nie ma dodatkowych środków, ale nie ma także dyskusji o tym, jak lepiej wydawać te, które mamy, inaczej organizując system opieki nad pacjentem onkologicznym w Polsce (w tym wprowadzając wyspecjalizowane ośrodki leczenia nowotworów, np. Breast Cancer Units) - mówiła prawniczka.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum