Więcej nadziei czy obaw?

Autor: Iwona Bączek • • 21 lipca 2017 11:36

Do 29 maja można było zgłaszać uwagi dotyczące projektów trzech rozporządzeń o tzw. sieci szpitali. Zapytaliśmy dyrektorów lecznic, co sądzą o przygotowanych przez resort zdrowia przepisach wykonawczych.

Więcej nadziei czy obaw?

Przypomnijmy, że do konsultacji trafiły trzy rozporządzania do ustawy z dnia 23 marca 2017 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Chodzi o projekty rozporządzeń ministra zdrowia w sprawie określania:

szczegółowych kryteriów kwalifikacji świadczeniodawców do poziomów systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej

sposobu ustalania ryczałtu systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej na pierwszy okres rozliczeniowy

wykazu świadczeń opieki zdrowotnej wymagających ustalenia odrębnego sposobu finansowania.

Kilka ryzyk

- Wchodzimy do sieci szpitali pediatrycznych, do zabezpieczenia specjalistycznego. Dotychczas naszym ogromnym problemem były nadwykonania, a w przypadku sieci wiemy, że ryczałt będzie na poziomie wykonania (z nadlimitami) z roku 2015 - mówi Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

- Szkoda, że nie np. z roku 2016, ale i tak daje nam to kwotę dużo większą od tej, którą udawało się wcześniej wyegzekwować w ramach nadlimitów w drodze spraw sądowych lub ugody przedsądowej - zaznacza.

Olsztyński szpital szacuje wstępnie, że jego przychody powinny być większe o ok. 10 proc. w skali roku, tj. tyle, ile miał średnio nadlimitów. Dyr. Piskorz-Ogórek wskazuje zarazem, że sytuacja z roku 2017 różni się znacząco od tej z roku 2015: - W bieżącym roku sam tylko wzrost płacy minimalnej będzie nas kosztował rocznie 1 mln zł - informuje.

Dodaje, że korzystna jest możliwość swobodnego dysponowania środkami, k tóre będą w ryczałcie pomiędzy oddziałami i poradniami: - Łatwiej będzie zarządzać pieniędzmi, ponieważ zniknie problem nadwykonań lub niedowykonań w poszczególnych profilach, nie trzeba będzie też prosić płatnika o zgodę na przesunięcia środków - tłumaczy.

- Widzimy jednak również pewne ryzyka, związane z tymi zmianami. W tym roku mamy trzy okresy rozliczeniowe z płatnikiem: pierwszy to styczeń-czerwiec. Już wiadomo, że na koniec czerwca będziemy mieli ogromne nadwykonania, przy czym jak zwykle nie wiadomo, kiedy i w jakiej wysokości można będzie te środki odzyskać - podaje Krystyna Piskorz-Ogórek.

Przed i po wejściu sieci

Drugi okres rozliczeniowy to lipiec-wrzesień, czyli trzy letnie miesiące, szczyt sezonu wakacyjnego i urlopowego, w którym obłożenie łóżek będzie w wielu zakresach mniejsze, co oznacza problem z przychodami.

- Jednocześnie od lipca wchodzi zapowiadana przez NFZ tzw. denominacja związana z przeszacowaniem ceny punktu rozliczeniowego, która - jak każda tak istotna zmiana - budzi obawy. Wszystko to łącznie oznacza ryzyko dotyczące gwarancji finansowej - wskazuje nasza rozmówczyni.

- Nie ukrywam też obaw związanych z leczeniem naszych pacjentów w zakresach, które nigdzie w Polsce, poza naszym szpitalem, nie są wykonywane, a które wiążą się jednocześnie ze stosowaniem innowacyjnych, bardzo kosztownych technologii. Chodzi o ortopedię i zabiegi operacyjne kręgosłupa, które są bardzo drogie, szczególnie u małych dzieci. Jeden kosztuje 90-100 tys. zł - informuje.

- Nie wiemy, jak będzie to wyglądało od strony finansowej po wejściu w życie sieci, gdy ruszy finansowanie ryczałtowe, tym bardziej że liczba tych operacji rośnie z roku na rok - mówi dyr. Piskorz-Ogórek o trzecim w tym roku okresie rozliczeniowym - kiedy już będzie funkcjonowała sieć szpitali.

Wątpliwości dotyczące intensywnej terapii

Z kolei w opinii Sabiny Bigos-Jaworowskiej, dyrektor Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu, obecnie konsultowany projekt rozporządzenia jest o wiele lepszy od dokumentu grudniowego. - Braliśmy wtedy udział w konsultacjach z ministrem i wiele szpitali powiatowych nie ukrywało swoich obaw. Wzięto nasz głos pod uwagę - podkreśla.

Oświęcimski szpital trafi do sieci na drugim poziomie zabezpieczenia, ze wszystkimi oddziałami i poradniami - poza tymi, które, co do zasady, nie są objęte siecią (oddziałem psychiatrycznym i rehabilitacją ambulatoryjną).

Dyrektor Bigos-Jaworowska wskazuje, że we wcześniejszym projekcie pominięte były niektóre specjalistyczne oddziały szpitalne - musiałyby być finansowane w ramach konkursu ofert. Obawy budziła m.in. kardiologia i ortopedia (endoprotezy).

- Była też kwestia poradni urologicznej, jednej z podstawowych na poziomie powiatowym. Podobnie poradnia onkologiczna. Te elementy zostały na szczęście usunięte. Tym bardziej że zastanawialiśmy się wcześniej, dlaczego uwzględniono niektóre bardzo "wąskie" poradnie, np. osteoporozy, a urologii nie. Wydawało się to nielogiczne - opisuje.

- Pewne obawy wiążą się natomiast z OIOM-em, k tóry będzie finansowany ryczałtem. W tym zakresie widzimy duże wahania w poszczególnych latach. Są okresy, kiedy mamy na tym oddziale znacznie więcej bardzo trudnych przypadków, co wiąże się z wyższymi kosztami leczenia. To może oznaczać problemy z f inansowaniem, które trzeba będzie jakoś rozwiązać - dodaje Sabina Bigos-Jaworowska.

Kwalifikacja do poziomów nie jest jeszcze przesądzona

- Znajdziemy się prawdopodobnie na drugim poziomie zabezpieczenia. Przynależność do trzeciego poziomu, na którym - moim zdaniem - powinniśmy być jako duży, 24-oddziałowy szpital wojewódzki, blokuje nam brak oddziału naczyniowego - informuje nas Krystyna Barcik, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy.

- Z kolei mamy tak rozbudowaną onkologię, że spełniamy też wymogi kwalifikacji do poziomu piątego. Generalnie: poziom drugi, na którym znajdzie się większość szpitali powiatowych, nie jest chyba dla naszej lecznicy najwłaściwszy, bo w naszej ocenie odbiegamy jednak od nich na plus standardem usług - uważa dyrektor Barcik.

Zastrzega jednocześnie, że nic nie jest jeszcze ostatecznie przesądzone, a legnicka lecznica stara się o zmianę tej kwalifikacji.

- War to też zauważyć, że na razie z konsultowanych zapisów nie wynika np., że szpitale, które zainwestowały w akredytację, będą w jakikolwiek sposób gratyfikowane finansowo. Szkoda, bo w rozmowach z przedstawicielami MZ ten temat się przewija i wydaje się, że znajduje zrozumienie - stwierdza Krystyna Barcik.

Zbyt mało świadczeń finansowanych odrębnie

Barbara Bulanowska, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, przypomina, że jako podmiot leczniczy utworzony przez uczelnię medyczną, już na etapie ustawowym ta lecznica została automatycznie włączona do sieci szpitali i zakwalifikowana do ogólnopolskiego poziomu zabezpieczenia.

Siecią nie została objęta tylko poradnia specjalistyczna oraz dializoterapia, świadczenia psychiatryczne, ambulatoryjne świadczenia rehabilitacyjne, oddział paliatywny oraz realizowane przez Szpital Uniwersytecki świadczenia profilaktyczne. - W tym zakresie nie wnosimy żadnych uwag - zaznacza dyr. Bulanowska.

Odniosła się też do projektu ws. sposobu ustalania wykazu świadczeń opieki zdrowotnej wymagających ustalenia odrębnego sposobu finansowania (poza ryczałtem). W jej opinii do tej grupy powinno zostać zaliczonych znacznie więcej świadczeń, niż zaproponowano.

- Przede wszystkim chodzi o świadczenia generujące relatywnie wysokie koszty materiałowe, takie jak procedury z wykorzystaniem pomp insulinowych, implantów usznych, stymulatorów struktur mózgowych, a także trombektomie mechaniczne, zabiegi wewnątrznaczyniowe na naczyniach mózgowych czy ECMO - wylicza.

Dodaje: - W związku z tym, że tomografia komputerowa oraz rezonans magnetyczny zostały wyłączone z finansowania ryczał towego, uważamy, że również PET, PET/CT powinny być odrębnie finansowane.

Oczekujemy konsekwencji

Barbara Bulanowska przypomina, że według projektu rozporządzenia medycyna nuklearna została wyłączona z ryczałtu jedynie częściowo - do odrębnego finansowania wskazano tylko badania kosztochłonne realizowane w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS 2). Szpital Uniwersytecki w Krakowie będzie wnioskował, żeby z ryczałtu wyłączono również terapię izotopową oraz badania izotopowe.

- Zależy nam również na wyłączeniu do odrębnego finansowania teleradioterapii protonowej. Szpital Uniwersytecki w Krakowie jako jedyny w Polsce realizuje protonoterapię narządu wzroku - zaznacza.

Dodaje, że jest to nowe świadczenie, które cały czas się rozwija, a w związku z bardzo wysokim kosztem jednostkowym świadczenia krakowski szpital nie będzie w stanie sfinansować z własnego budżetu dodatkowych świadczeń.

- Pozostawienie teleradioterapii protonowej w grupie świadczeń objętych ryczałtem byłoby również przejawem niekonsekwencji, z uwagi na fakt, że z odrębnego finansowania wyłączono pozostałe świadczenia związane z teleradioterapią - podsumowuje Barbara Bulanowska.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum