Widok na Europę z lotu ptaka

Autor: Maciej Bogucki, Krzysztof Góra • • 30 czerwca 2017 10:26

Stale rosnące potrzeby zdrowotne społeczeństwa nie mogą zostać w pełni zaspokojone przez świadczeniodawców ze względu na ograniczony budżet. W jaki sposób przeznaczać środki na zdrowie, aby zmaksymalizować zadowolenie pacjentów? Czy zawsze większe wydatki wiążą się z lepszymi efektami? Między innymi na te pytania można odpowiedzieć, analizując Europejski Konsumencki Indeks Zdrowia (Euro Health Consumer Index - EHCI).

To jeden z najważniejszych corocznie publikowanych raportów na temat opieki zdrowotnej w Europie, tworzonych od 2005 roku przez szwedzką firmę Health Consumers Powerhouse (HCP). EHCI analizuje system ochrony zdrowia w 35 europejskich krajach, na podstawie niemal 50 wskaźników podzielonych na 6 podkategorii:

Prawa pacjenta i informacje przeznaczone dla pacjenta

Dostępność (czas oczekiwania na leczenie)

Wyniki leczenia

Zakres i zasięg oferowanych świadczeń

Profilaktyka

Środki farmaceutyczne

Autorzy raportu starają się patrzeć na opiekę zdrowotną z perspektywy świadczeniobiorcy (pacjenta). Należy więc zachować ostrożność w traktowaniu rankingu jako narzędzia rozstrzygającego, w którym kraju europejskim system jest ewidentnie najlepszy.

Analizując szczegółowo

wyniki wszystkich 35 badanych państw, można dojść do wielu ciekawych wniosków, także odnośnie kierunku zmian w polskiej ochronie zdrowia, który należałoby przyjąć, aby poprawić nasze miejsce w rankingu. Od początku publikacji raportów EHCI klasyfikujemy się, niestety, w ogonie Europy. W 2014 r. zajęliśmy 32. miejsce, w 2015 spadliśmy na przedostatnią, 34. pozycję, zaś w najnowszym rankingu awansowaliśmy "aż" na 31. lokatę.

Liderem aktualnego zestawienia jest Holandia. Jej sukces jest o tyle znaczący, że wyprzedziła znacznie bogatsze od siebie Szwajcarię i Norwegię. To, co wyróżnia Holandię i przyczynia się do jej świetnego wyniku, to mnogość prywatnych ubezpieczycieli, rywalizujących ze sobą o pacjentów i niezależnych od szpitali. Tego typu zdecentralizowana, usieciowiona struktura świadczeniodawców powoduje, że agencje rządowe, politycy i urzędnicy mają stosunkowo niewielki wpływ na zarządzanie służbą zdrowia, co jak widać przynosi ogromne korzyści. Równocześnie, pod względem zaangażowania organizacji pacjentów w proces podejmowania decyzji, Holandia również jest liderem.

Srebrny i brązowy medal w EHCI 2016 zdobyły bogate Szwajcaria i Norwegia. Belgowie, zajmujący miejsce tuż za podium, swoje mniejsze w porównaniu do tych krajów możliwości finansowe rekompensują hojnością w finansowaniu zdrowia. Kolejne pozycje zajmują kraje o niewielkiej populacji: Islandia oraz Luksemburg. Organizacja systemu ochrony zdrowia, który ma świadczyć usługi dla raptem kilkuset tysięcy mieszkańców, jest nieporównywalnie łatwiejsza niż w przypadku, gdy populacja liczy kilkadziesiąt milionów osób, jak ma to miejsce na przykład w Polsce.

Z wyzwaniem tym świetnie poradziły sobie jednak Niemcy, najludniejsze państwo Unii Europejskiej, które zajęło 7. pozycję. Tuż za nimi uplasowali się Finowie, którzy od wielu lat tworzą najbardziej kosztowo-efektywny system ochrony zdrowia w Europie. Pierwszą dziesiątkę rankingu zamykają Dania i Austria.

Ciekawie w Grecji i Macedonii

Bardzo interesująca jest sytuacja na rynku farmaceutyczno-medycznym w Grecji (28. pozycja). Po pierwsze, greccy farmaceuci i lekarze nie zamieniają pacjentom droższych leków oryginalnych na generyki. Ta swoista niechęć do tańszych odpowiedników skutkuje tym, że Grecja zajmuje 3. miejsce w Europie pod względem spożycia leków liczonego wartością monetarną skonsumowanych produktów leczniczych per capita.

Po drugie, Grecja wyróżnia się na tle innych krajów europejskich wyższym poziomem korupcji, niż wynikałoby to z zamożności społeczeństwa. Podobna sytuacja ma miejsce także we Włoszech oraz w Irlandii. Zgodnie z badaniami Transparency International istnieje bowiem 90% współczynnik korelacji pomiędzy malejącym PKB per capita a rosnącą korupcją. Poza tym, im większe występują nierówności społeczne, tym bardziej rozpowszechnione jest wręczanie łapówek.

Korupcja w służbie zdrowia ma oczywiście negatywne skutki dla wszystkich uczestników systemu, poza być może korumpowanym i korumpującym. Po trzecie, Grecja posiada najwięcej w Europie lekarzy i farmaceutów w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Niestety, po wynikach tego kraju nie widać, by rywalizowali oni o pacjentów jakością świadczonych usług.

War to natomiast przyjrzeć się bliżej Macedonii, która zajmując 20. lokatę, wyprzedziła między innymi Irlandię, Włochy i Słowację. Dobry rezultat Macedończycy zawdzięczają systemowi elektronicznego umawiania wizyt u specjalistów oraz zaawansowanych badań diagnostycznych. Termin i miejsce kolejnego etapu leczenia są uzgadniane z pacjentem w gabinecie lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i rezerwowane przez niego on-line w czasie rzeczywistym. Macedońskie rozwiązanie (IZIS) znacznie skróciło czas oczekiwania na terapię. System elektronicznego umawiania wizyt posiada również funkcjonalność e-recepty. Jego powstanie to w dużej mierze zasługa stanowczości władz, zwłaszcza tamtejszego ministra zdrowia.

W Polsce prace nad uruchomieniem "Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych" (P1) trwają od kilku lat i mają ogromne opóźnienia. W związku z ograniczeniem zakresu projektu, część poniesionych środków stała się niekwalifikowalna i ponad 92 mln złotych trzeba było zapłacić z budżetu państwa zamiast z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013.

W Macedonii system IZIS wystartował zaś w terminie, w którym było to pierwotnie zaplanowane przez ministra zdrowia, bez ani jednego dnia zwłoki.

Jak nas widzą za granicą

Polska, zajmująca w najnowszym rankingu EHCI 31. miejsce na 35 sklasyfikowanych państw (między Węgrami a Albanią), została przez autorów raportu ogólnie oceniona jako kraj posiadający dobrze wyedukowaną kadrę medyczną oraz długie tradycje finansowania ochrony zdrowia z pieniędzy publicznych. Jako główny powód naszej niskiej pozycji w rankingu szwedzcy eksperci wskazują to, że w ostatnich latach polskie rządy głównie debatowały nad tym, jak reformować służbę zdrowia. Zaś samo wprowadzanie dobrych jakościowo i merytorycznie zmian w tej dziedzinie nie było już jednak priorytetem żadnej z ekip rządzących. Z punktu widzenia zagranicznych obserwatorów polskie społeczeństwo, jak również pracownicy sektora ochrony zdrowia, z pewnością zasługują na więcej.

Zwraca uwagę fakt, że w pewnej kategorii Polska osiągnęła ten sam wynik co Szwecja (12. miejsce) i Wielka Brytania (15. miejsce). Niestety, w tym zaszczytnym gronie znaleźliśmy się dzięki kategorii "najgorsza dostępność usług zdrowotnych w Europie". To między innymi przez bardzo długi czas oczekiwania na pomostowanie aortalno-wieńcowe (bypass), przezskórną śródnaczyniową angioplastykę wieńcową (PTCA), wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego i kolanowego, radioterapię, chemioterapię, tomografię komputerową, czy wreszcie leczenie na izbie przyjęć, Polska znalazła się tak nisko w rankingu.

Pod względem profilaktyki czy wyników leczenia wypadamy już bowiem znacznie lepiej. W tych podkategoriach jesteśmy już mniej więcej na poziomie średniej europejskiej. Dobre wyniki wskaźników związanych ze zdrowiem publicznym (szczepienia niemowląt przeciwko ośmiu chorobom, pomiar ciśnienia krwi, profilaktyka palenia, spożycie alkoholu, aktywność fizyczna, szczepienia przeciwko HPV i śmiertelność wśród ofiar wypadków komunikacyjnych) wynikają m.in. jeszcze ze skutków bardzo dobrej prewencji w czasach PRL-u. W słusznie minionej epoce wprowadzono już przecież w Polsce kalendarz szczepień, ochronę zdrowia w szkołach czy modę na aktywność fizyczną. Dobre efekty tych działań wciąż są jeszcze obecne, przed wdrożeniem kompleksowego programu ochrony zdrowia publicznego.

Bismarck ogrywa Beveridge’a

W Europie dominują dwa główne typy organizacji systemów opieki zdrowotnej: Bismarcka i Beveridge’a. Ten pierwszy, nazwany na cześć pierwszego kanclerza Rzeszy, charakteryzuje się finansowaniem opartym na składkach płaconych przez pracodawców i pracowników, gdzie dotacje państwa pełnią jedynie rolę uzupełniającą. Zarządzaniem zajmują się niezależne od rządu instytucje takie jak kasy chorych czy towarzystwa ubezpieczeniowe. Świadczenia są powszechnie dostępne, a placówki lecznicze kontroluje wielu różnych właścicieli. Ten model organizacji ochrony zdrowia nazywany jest również systemem ubezpieczeń chorobowych.

Sir William Beveridge był bardzo wpływowym i szanowanym brytyjskim ekonomistą połowy XX wieku. Model nazwany od jego nazwiska polega na finansowaniu zdrowia przez budżet państwa. Pełną kontrolę sprawuje nad nim rząd. Model Beveridge’a zakłada pełną dostępność usług dla wszystkich obywateli oraz jedynie niewielki współudział w ponoszonych kosztach przez pacjentów oraz sektor prywatny. Jego typowym przykładem jest brytyjski NHS, w którym koszty aż w 86% finansowane są z budżetu państwa, a jedynie 10% obywateli posiada prywatne ubezpieczenia.

Zwycięstwo Holandii w rankingu EHCI 2016, przy równoczesnym dopiero 15. miejscu Wielkiej Brytanii, 18. Hiszpanii czy 22. Włoch (największe systemy Beveridge’a w Europie) jasno wskazuje, że model Bismarcka jest skuteczniejszy. Pluralizm ubezpieczycieli niezależnych od świadczeniodawców ułatwia bowiem dostęp do systemu.

Model brytyjski ma zaś szansę dobrze funkcjonować jedynie w mniejszych populacjach. Skuteczne zarządzanie systemem ochrony zdrowia zatrudniającym np. 1,5 mln pracowników ( jak ma to miejsce w Wielkiej Brytanii) jest zadaniem dla menedżerów najwyższej klasy światowej. Wydaje się mało prawdopodobne, by publiczny świadczeniodawca był w stanie zaoferować takie warunki zatrudnienia, które pozwalają na wyciągnięcie z sektora prywatnego fachowców, którzy podołaliby takiemu zadaniu.

Dodatkowo, gdy te same osoby (politycy) są odpowiedzialne zarówno za finansowanie, jak i zapewnianie świadczeń zdrowotnych, istnieje ogromne ryzyko, że ich najwyższym priorytetem przestanie być dobro świadczeniobiorcy. Chociaż hasło "pacjent jest najważniejszy" ma ogromną popularność w kampanii wyborczej, w codzienności systemu Beveridge’a niestety raczej nie ma zastosowania. Warto o tym pamiętać na początku zmian, które teraz mają miejsce w Polsce, a których głównym celem jest przejście na finansowanie ochrony zdrowia niemal całkowicie z budżetu państwa.

Świadczeniobiorcy w Europie mogą z nadzieją patrzeć w przyszłość. Większość państw coraz lepiej radzi sobie z organizacją służby zdrowia. Szczególnie dobrze w ostatnich kilku latach radzą sobie: Holandia, Szwajcaria, Norwegia, Islandia, Dania, Belgia i Finlandia. Prawa pacjentów są coraz szersze, opiera się na nich prawodawstwo w większości krajów europejskich. Dostęp do własnej dokumentacji medycznej staje się już standardem.

Przyglądając się następnym edycjom rapor tu, należy pamiętać, że miejsce, które zajmujemy, nie zależy jedynie od tego, jak w ciągu 12 miesięcy poszczególne wskaźniki uległy pogorszeniu lub polepszeniu. Kluczowe dla pozycji w rankingu jest to, czy rozwijamy się szybciej, czy wolniej niż pozostałe państwa europejskie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum