Wczesne leczenie SM opóźnia pojawienie się kolejnych faz choroby

Autor: Marzena Sygut • • 19 stycznia 2016 14:16

Głównym przesłaniem doniesień przedstawionych na tegorocznym XXXI Kongresie Europejskim Komitetu na rzecz Leczenia i Badań w Stwardnieniu Rozsianym ECTRIMS w Barcelonie (7-10 października) jest fakt wczesnego rozpoczynania leczenia stwardnienia rozsianego (SM) - mówi prof. KONRAD REJDAK, kierownik Katedry I Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Rynek Zdrowia: - Jakie najnowsze rekomendacje, dotyczące rozpoznania i leczenia stwardnienia rozsianego, przedstawiono na kongresie ECTRIMS? Jakie są zalecenia terapeutyczne, umożliwiające osiąganie najlepszych efektów?

Prof. Konrad Rejdak: - Zgodnie z najnowszymi doniesieniami dla zachowania dobrej kondycji pacjenta chorego na SM bardzo ważne jest wczesne leczenie choroby. Wiadomo, że właśnie w początkowych etapach stwardnienia rozsianego proces zapalny jest najsilniej wyrażony i koreluje z cechami uszkodzenia aksonalnego. Dlatego też prezentowane był y kryteria wczesnego rozp oznani a SM na p o ds t awi e obr a zu klinicznego oraz wyników badań dodatkowych, przede wszystkim obrazowania rezonansem magnetycznym.

Leczenie rozpoczęte już na etapie izolowanego zespołu klinicznego, czyli pierwszego ataku choroby, wykazuje znaczący efekt opóźniania kolejnych jej faz. Nowym elementem tej strategii leczenia jest również wczesne rozpoznanie niepowodzenia terapii lekami I linii, czyli preparatami interferonu beta i octanu glatirameru. W większości krajów europejskich do tej grupy dołączono nowe leki doustne, takie jak fumaran dimetylu i teriflunomid, które przy lepszej lub zbliżonej skuteczności poprawiają komfort oraz tolerancję leczenia przez pacjentów.

Gdy stwierdza się utrzymaną aktywność choroby i jej progresję, jest to bezwzględne wskazanie do rozpoczęcia terapii II linii z użyciem nowych leków, takich jak fingolimod i natalizumab.

- W jaki sposób, zgodnie z nowymi doniesieniami, można zmaksymalizować ochronę mózgu przed postępem SM?

- Na kongresie dużo czasu i uwagi poświęcono mechanizmowi neurozwyrodnienia w tej chorobie. To właśnie ten proces prowadzi do utrwalonego deficytu neurologicznego. Wiadomo, że leki przeciwzapalne hamują jego wystąpienie, jednak nie w 100%. Konieczne jest poszukiwanie leków neuroprotekcyjnych, które ochronią komórki nerwowe przed trwałym uszkodzeniem i uzupełnią aktualną strategię terapii o ten właśnie aspekt. Dotyczy to również dużej grupy pacjentów w fazie wtórnie postępującej lub nawet pierwotnie postępującej SM, u których możemy stosować tylko nieliczne leki.

Ta grupa pacjentów też oczekuje od nas, specjalistów, konkretnego działania. Bardzo ciekawe były doniesienia o efektach nowego leku okrelizumab, który hamował postęp takich właśnie postaci choroby. Wielkie nadzieje pokłada się też w metodach terapii prowadzących do regeneracji i odbudowy uszkodzonych struktur. Niestety, prace nad nowymi substancjami aktywnymi, które mogą odbudowywać powstałe uszkodzenia, są na razie w sferze badań podstawowych.

- Czy można przewidzieć przebieg i efekty leczenia stwardnienia rozsianego, szczególnie w kontekście nowych terapii o wyższej skuteczności przedstawionych na kongresie w Barcelonie?

- Oczywiście. Doświadczenia z nowymi lekami są budowane wraz z ich wejściem na szeroki rynek. Badane są różne czynniki predykcyjne, które pozwalają na szacowanie rokowania u konkretnego pacjenta. Jednym z takich leków jest fumaran dimetylu. Substancja ta jest znana już od wielu lat, a różne jej formy były wcześniej stosowane w innych wskazaniach. Dlatego o samym preparacie wiemy już dość dużo i to jest jego zaletą.

Dysponujemy też danymi z obserwacji trwającymi ponad 6 lat u chorych ze stwardnieniem rozsianym. To utwierdza w przekonaniu, że lek nie wywołuje ciężkich działań niepożądanych. Zdarzają się one zwykle wtedy, gdy nie ma właściwego monitorowania - głównie obrazu morfologii krwi - i weryfikacji stanu pacjentów. Wówczas dochodzi do komplikacji.

- Jakie są najnowsze zalecenia dotyczące sposobu i możliwości diagnostyki, a także opieki nad pacjentem z SM?

- Doświadczenia krajów europejskich pokazują, że standardem staje się kompleksowa opieka nad pacjentami z SM. W jednym ośrodku pacjent może być skonsultowany przez specjalistów różnych dziedzin, jest tam również dostępna baza diagnostyczna. Ciężar opieki przesuwa się w stronę warunków ambulatoryjnych, co poprawia komfort pacjentów, a jednocześnie redukuje koszty opieki.

Nawet takie procedury diagnostyczne, jak punkcja lędźwiowa, wykonywane są w ambulatorium. Bezpośrednim skutkiem tego jest zmniejszenie liczby hospitalizacji.

- Jakie czynniki w polskich warunkach mają wpływ na opóźnienie w rozpoznaniu i wdrożeniu leczenia SM?

- Głównym problemem jest fakt, że nasze kryteria kwalifikacji do leczenia i ewentualnych ich zmian są dość sztywne i wielu pacjentów pozostaje gdzieś poza tymi kryteriami. Brakuje elastyczności oraz umożliwienia specjalistom podejmowania indywidualnych decyzji adekwatnych do sytuacji pacjenta.

- Jak długo pacjent w Polsce musi czekać na dostęp do nowoczesnych leków o wyższej skuteczności w I linii leczenia?

- Jak wspomniałem, obecnie nowsze leki doustne z grupy I linii nie są refundowane, a tym samym ich użycie ogranicza się do niewielkiej grupy osób, które stać na to, by finansować je z własnych środków. Alternatywą jest włączenie do badań klinicznych, które w dużej mierze wypełniają te braki w systemie i dają szansę na rozpoczęcie leczenia, gdy jest ono wskazane.

- Ile czasu upływa zanim nowocześniejszy lek, lepiej hamujący postęp choroby, zarejestrowany do użycia na terenie Unii Europejskiej, trafi w Polsce do refundacji?

- Dotychczasowe obserwacje wskazują, że czas oczekiwania na rozpoczęcie terapii może trwać nawet kilka lat. Z reguły lek pojawia się w programie refundacji jako "nowość" wówczas, gdy w wielu, nawet sąsiednich krajach, jest już powszechnie stosowany.

- W jaki sposób najlepiej rozpoczynać terapię w postaci rzutowo-remisyjnej SM u nowo zdiagnozowanych pacjentów?

- Większość pacjentów z nowo zdiagnozowanym stwardnieniem rozsianym kwalifikuje się do leków I linii jako elementu terapii eskalacyjnej. Ten etap terapii może trwać kilka-kilkanaście lat, a tylko 20-30% z nich może nie odpowiadać na to leczenie, co wymaga sięgania po silniejsze leki. Grupa I linii powinna być najszersza i różnorodna, aby zaspokoić potrzeby tej największej grupy pacjentów.

Gdy mamy do czynienia z bardzo szybko postępującym przebiegiem choroby od samego początku, musimy od razu zaczynać leczenie od najsilniejszych leków jako strategii terapii indukcyjnej. Właśnie z tym w naszym systemie jest największy problem.

- W terapii SM mamy już dostęp do całej palety leków. Czy w takim razie w leczeniu stwardnienia rozsianego można mówić o leczeniu personalizowanym? Czym należałoby się kierować, dobierając leki dla pacjenta?

- Nowym trendem w tym zakresie jest indywidualizacja leczenia - wybieramy leki adekwatne do charakterystyki choroby i profilu pacjenta. Różnorodność leków właśnie na to pozwala i badania wykazują, że jest miejsce dla tych nowych substancji w strategii terapii.

Wyobraźmy sobie osobę młodą, k tóra jest aktywna zawodowo i często podróżuje, a musi stale wozić ze sobą zestaw strzykawek i ampułek z zapasem na kilka dni (kontrola na lotnisku itp.). Leki doustne stwarzają idealną alternatywę. Bardzo ważną kwestią jest też dobór leku do aktualnego stanu choroby.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum