W szpitalach etat dietetyka jest pierwszym do likwidacji stanowiskiem przy okazji cięć kadrowych... przepis brzmi ładnie

Autor: Sabina Augustynowicz • • 17 września 2009 14:40

Zwielu szpitali dietetyk zniknął wraz z powierzeniem firmom zewnętrznym żywienia pacjentów, a coraz lepiej wykształceni specjaliści od żywienia marzą o tym, by stać się - jak wpajano im w szkołach -partnerem lekarza. Dietetyk zajmuje się m.in. prawidłowym i racjonalnym odżywianiem, zwłaszcza w czasie choroby i w specjalnych stanach organizmu ludzkiego.

W szpitalach etat dietetyka jest pierwszym do likwidacji stanowiskiem przy okazji cięć kadrowych... przepis brzmi ładnie
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Adepci nauki o żywieniu uczą się więc fizjologii człowieka (połączonej z anatomią), biochemii, chemii ogólnej z elementami chemii fizycznej oraz mikrobiologii i wirusologii wraz z biologią, genetyką i parazytologią. Poznają technologię wraz z towaroznawstwem żywności oraz podstawy żywienia człowieka. Zdobywają wiadomości o lekach.
Ze względu na przyszłe zadania w szpitalnictwie, uczą się też medycyny katastrof, ratunkowej, także immunologii, a ponadto żywienia dzieci, niemowląt i ludzi starszych. Kliniczny zarys schorzeń, prawo żywnościowe z podstawami ekonomii, choroby zakaźne, a także dietoprofilaktyka chorób cywilizacyjnych - nie są im również obce. Nie mówiąc o statystyce, psychologii, socjologii czy etyce zawodowej...

Są potrzebni

Taką wiedzę przyszły dietetyk zdobywa w szkołach policealnych, ale także na akademiach rolniczych i od niedawna na uniwersytetach medycznych. Jako kierunek studiów dietetykę utworzono m.in. na Wydziale Lekarskim II Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i w Collegium Medicum w Bydgoszczy Od października tego roku po raz pierwszy na dietetykę przyjmie 60 studentów Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
- Dietetycy są potrzebni - przyznaje Anna Rudnicka, prezes Polskiego Towarzystwa Dietetyki w Krakowie. - Trzeba nauczać społeczeństwo racjonalnego żywienia, a oni mają tę wiedzę. Według WHO, nawet 70% chorób ma źródło w złym odżywianiu.
Teoretycznie karierę dietetycy mogą robić w wielu miejscach - m.in. w poradniach chorób metabolicznych, placówkach otwartych, poradniach cukrzycowych, sanatoriach, w szpitalach i ośrodkach dla osób cierpiących na choroby nerek, układu krążenia. Wsparcie dietetyków jest potrzebne pacjentom z niedowagą, o nadwadze czy otyłości nie wspominając.
Dietetyków poszukują sieci prywatnych gabinetów - i to nie tylko tych walczących z otyłością i nadwagą, ale także "ustawiających" dietę osobom fizycznie aktywnym. Interes zwietrzył również Instytut Żywności i Żywienia, który na swojej stronie internetowej informuje, że w Ogólnopolskim Centrum Dietetyki, utworzonym przez Instytut, udziela porad i np. za 500 złotych układa dietę na 2 tygodnie.

Persona non grata?

Prywatne placówki mają świadomość wagi dietetyki. Gorzej z zainteresowaniem pracą specjalistów od żywienia ze strony publicznych lecznic. Sami dietetycy przyznają, że w szpitalach etat dietetyka jest pierwszym do likwidacji stanowiskiem przy okazji cięć kadrowych...
Grzegorz Kordek, dietetyk z Warszawy, mówi, że lekarze nie traktują dietetyka jako partnera w leczeniu, lecz intruza. Ponadto w wielu szpitalach nie ma kuchni, bo korzysta się z cateringu, ale, jak uważa Kordek, dietetyk powinien być tą osobą, która jest odpowiedzialna za proces odżywiania i dodaje, że jeśli mentalność w tej materii się nie zmieni, a niektórzy lekarze nie przestaną mówić pacjentom, by stosowali lekką dietę, to żywienie nie będzie nigdy uważane za jeden z najważniejszych elementów leczenia.
Grzegorz Kordek nie jest odosobniony w swoich poglądach. - Studiowałam żywienie człowieka i dietetykę na SGGW w Warszawie - opowiada dietetyczka Anna Gierczyk. - Ani dla mnie, ani dla wielu moich znajomych ze studiów nie było miejsca w szpitalach, gdyż coraz więcej placówek zawiera umowy na catering.
- A jeśli już komuś udało się znaleźć posadę dietetyka, to pracuje sam, gdyż większość lekarzy jest najczęściej sceptycznie nastawiona do metod, które wykraczają poza ramy ich specjalizacji - zaznacza Gierczyk. - Tymczasem aby skutecznie wyleczyć pacjenta, potrzebny jest zgrany i szanujący się zespół: lekarz, dietetyk, fizjoterapeuta i pielęgniarka.
Anna Rudnicka: - Dyplomowany dietetyk powinien pracować przy lekarzu i udzielać porad na podstawie zlecenia lekarskiego. Przy tym nie może być mowy np. o diecie wątrobowej. Schorzeń wątroby jest wiele, a stosowane diety w zależności od schorzenia wątroby muszą być różne: normo-białkowe lub normo-tłuszczowe. Są schorzenia, które wymagają podwyższonego białka i obniżonego cukru lub odwrotnie. Do prawidłowego ustawienia diety potrzebna jest duża wiedza biochemiczna.

Lekarze też niezadowoleni

Nie tylko niechęć części środowiska medycznego do dietetyków, ale i niskie, nie przekraczające 2 tys. zł zarobki sprawiają, że dietetyków w lecznictwie zamkniętym i w poradniach jest jak na lekarstwo.
Tymczasem co trzeci chory przyjęty do szpitala w Polsce wykazuje objawy nie-dożywienia, a podczas hospitalizacji stan ten u 70% pacjentów się pogarsza.
Jak wielokrotnie podkreślał w swoich wypowiedziach prof. Marek Pertkiewicz, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Żywienia Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wszyscy walczą z epidemią otyłości, którą nazwano zmorą współczesnej cywilizacji, ale nie zauważają śmierci głodowej chorych ludzi, bo lekarze nie mają nawyku, aby wraz z plikiem recept dać choremu instrukcję, jak się powinien odżywiać.
Tymczasem paradoksalnie, jak wskazują badania Pracowni Badań Społecznych w Sopocie, lekarze też nie są zadowoleni ze swojej wiedzy na temat żywienia chorych. Większość uważa ją za niewystarczającą.

Podnieść rangę

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w zakresie żywienia chorych w szpitalu panuje u nas jakiś chaos, który, niestety, odbija się na pacjentach. A przecież Ustawa z 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej w art. 20, punkcie 1, ppkt 3 mówi, że szpital ma zapewnić przyjętemu pacjentowi pomieszczenie i wyżywienie odpowiednie do stanu zdrowia.
Być może sytuacja się zmieni, gdy profesja dietetyka stanie się zawodem regulowanym, a dyplom potwierdzający kwalifikacje umożliwi wpisanie dietetyków do rejestru osób mających prawo do wykonywania zawodów medycznych. Wtedy również, być może, dowiemy się, ilu naprawdę mamy w Polsce dietetyków. Bo dzisiaj nie ma takich statystyk.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum