W kamasze albo do paki

Autor: Tomasz Teluk • • 02 lipca 2008 09:59

Wprowadzenie nowych przepisów może oznaczać podwyżki cen leków średnio o 10%

Podstawowym zarzutem wobec propozycji nowelizacji prawa farmaceutycznego jest jego niezgodność z dorobkiem prawnym Unii Europejskiej. Wysoce prawdopodobne jest, że po wprowadzeniu nowych przepisów Polska będzie musiała się tłumaczyć przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.
Najbardziej bulwersujące, zarówno dla funkcjonujących na rynku farmaceutycznych podmiotów, jak i dla pacjentów, są kwestie zakazu konkurencji na rynku leków w aptekach, zbyt krótkie okresy ochrony dla własności intelektualnej dla leków oraz zupełne pominięcie w nowelizowanych przepisach kwestii informacji i wiedzy medycznej.

Fundusz policyjny

Po pomyśle zaciągnięcia lekarzy w kamasze, mamy pomysł wsadzania aptekarzy do więzienia na 5 lat, gdy złamią zakaz promocji leku w aptece. Może niedługo doczekamy się przepisów, które nakładałyby kary więzienia na niepokornych pacjentów, domagających się respektowania swoich praw w przychodniach i szpitalach? Ministerstwo Zdrowia chce w drastyczny sposób wyeliminować konkurencję na rynku farmaceutycznym. Za wszystko zapłacą pacjenci - jeśli nie będzie konkurencji między markami leków, będą one droższe. Absurdalne, że uczestnicy całego łańcucha sprzedaży: producenci, importerzy, hurtownicy i aptekarze będą objęci zakazem stosowania promocji czy udzielania rabatów! Oznacza to nałożenie sztywnych urzędowych cen na preparaty medyczne, czego od ministerstwa domagało się lobby. Wprowadzenie przepisów może oznaczać podwyżki cen leków średnio o 10% - taka jest wartość wzajemnych rabatów udzielanych podczas dystrybucji medykamentów.
Przepisy dają też nowe uprawnienia kontrolne urzędnikom z NFZ. Za nieprawidłowości może grozić nawet do 5 lat więzienia.
Przepisy, przypominające socjalistyczne metody walki ze spekulantami, mają zapobiegać kupowaniu większej ilości leków "na zapas", co było korzystne zarówno dla sprzedawców, jak i dla konsumenta.

To protekcjonizm

Kolejnym rozwiązaniem, które budzi spory, jest fakt protekcjonizmu wobec rodzimego przemysłu farmaceutycznego kosztem pacjentów. Jest to niezgodne z przepisami unijnymi; okres ochronny dla danych rejestracyjnych leków innowacyjnych nie zostanie przedłużony z obowiązujących 6 do wymaganych 10 lat. W ten sposób firmy wydające miliardy dolarów na badania i rozwój nie będą miały zagwarantowanej określonej stopy zwrotu z inwestycji. To również może przełożyć się na wzrost cen leków.
Sytuacja uderzy w pacjentów, którzy będą mieli ograniczony dostęp do leków innowacyjnych.
Sprawa zapewne trafi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, gdyż UE nie zezwala w tym przypadku na stosowanie żadnych okresów przejściowych.
Na konieczność wdrożenia udogodnień w dostępie do informacji medycznej dla pacjentów zwraca uwagę najnowszy raport londyńskiego Stockholm Network, autorstwa byłego urzędnika amerykańskiej FDA - dr. Petera Pittsa. Komisja Europejska wdraża swój model polityki informacyjnej wobec pacjentów, do którego będą musiały się dostosować poszczególne kraje członkowskie. Niestety, ze świecą szukać jakichkolwiek przepisów w nowelizowanym prawie farmaceutycznym, które gwarantowałyby pacjentom dostęp do wiedzy o lekach i nowoczesnej farmakoterapii.

Nie bójmy się wiedzy

Europejski pomysł tworzenia publicznych baz danych o lekach i schorzeniach ma poparcie zarówno urzędników, lekarzy, jak i firm farmaceutycznych oraz grup pacjentów.
Do zadań parlamentów narodowych należy jednak zapewnienie prawnych ram korzystania z tej wiedzy dostępnej dla wszystkich Europejczyków i właśnie tego w nowelizacji prawa farmaceutycznego brakuje.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum