"Ustawa 6 procent" - ile zdrowia kupimy za te pieniądze?

Autor: Piotr Wróbel • • 22 stycznia 2020 09:13

"Ustawa 6 procent" to pierwszy, historyczny zapis rangi państwowej, który daje gwarancję wzrostu finansowania ochrony zdrowia i pokazuje perspektywę dochodzenia do zakładanych wydatków - zgadzają się eksperci. Co możemy zyskać dzięki dojściu do 6% wydatków PKB na zdrowie w 2024 roku?

Odpowiedź na postawione pytanie wcale nie jest prosta, czego dowiodła dyskusja, jaka wywiązała się pomiędzy gośćmi sesji "Finansowanie świadczeń zdrowotnych w Polsce" podczas XV Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 21-22 października 2019 r.).

Jak zauważyła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, zastępca przewodniczącego Rady Narodowego Funduszu Zdrowia, jesteśmy krajem o największej dynamice wzrostu PKB na tle Europy. Niemniej, zaczynaliśmy naprawę ochrony zdrowia z poziomu bardzo niskiego PKB na głowę mieszkańca i odnoszenie wydatków publicznych na zdrowie tylko do PKB może doprowadzać do niepełnego zrozumienia miejsca, w jakim jesteśmy na zglobalizowanym rynku świadczeń zdrowotnych.

Nie jesteśmy wyspą, koszty rosną

- Warto brać pod uwagę, że koszty wytwarzania usług zdrowotnych w kraju mają tendencję dążenia do wyrównania na tle europejskiego rynku. Nie określiliśmy też standardu opieki zdrowotnej, jaki chcielibyśmy zapewnić, wykorzystując 6% PKB - poddawała pod rozwagę dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, pytana o trudności, na jakie mimo wszystko natrafimy, dysponując nawet dużo większymi niż obecnie pieniędzmi na zdrowie.

Dr Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Centrum Medycznego MAVIT, przypominał, że w roku 2018 duże strumienie pieniędzy, które wpłynęły do systemu, w ogromnej części zostały skonsumowane przez wzrost wynagrodzeń.

- Przy rosnących nakładach na zdrowie sytuacja pacjenta w wielu zakresach świadczeń uległa pogorszeniu, nastąpił spadek liczb realizowanych procedur. Jednocześnie rosną koszty realizacji świadczeń - wskazywał na realne otoczenie, w jakim prowadzona jest naprawa systemu ochrony zdrowia.

Jak przypomniała Bogna Cichowska- -Duma, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarama, tylko 0,3% wolumenu leków refundowanych w kraju to leki nowoczesne zarejestrowane po 2009 roku. W krajach rozwiniętych w wolumenie leków refundowanych ze środków publicznych leki nowoczesne stanowią niemal 3%.

- "Ustawa 6 procent" jest pewną obietnicą, ale liczymy na rzeczywiste środki, a nie tylko na wyliczenia oparte na procencie PKB - zaznaczała, przywołując dane OECD z 2018 r. pokazujące, że polskie wydatki na zdrowie per capita to ok. 1,5 tysiąca dolarów, podczas gdy średnia unijna - 3 tysiące dolarów, a np. tak bliscy nam Czesi przeznaczają na zdrowie ok. 2,5 tysiąca dolarów na głowę.

Co mówią prognozy

Jak wynika z prognoz Ministerstwa Zdrowia, w 2024 roku możemy uzyskać aż 160 mld zł publicznych wydatków na zdrowie, licząc procent PKB za 2 lata do tyłu, tak jak zapisano w "ustawie 6 procent". - To oznacza, że potrzebujemy wzrostu PKB o 7,8 punktu procentowego rocznie. Są to bardzo optymistyczne założenia - mówiła Bogna Cichowska-Duma.

Dodała, że zaplanowane w roku 2020 zaledwie 15,25% środków NFZ przeznaczonych na refundację leków to rekordowo niski poziom. Jak oceniła, w stosunku do zapisów ustawy refundacyjnej brakuje 1,5 mld zł. - Liczymy na to, że jednak dodatkowe środki zostaną przeznaczone w trakcie roku finansowego - powiedziała dyrektor Infarmy.

Plan finansowy NFZ przygotowany na 2020 rok w oparciu o wieloletnie prognozy Ministerstwa Finansów przewiduje wzrost wydatków NFZ na świadczenia zdrowotne o 8,6 mld zł. Prognozowane przychody ze składki zdrowotnej plus wydatki szacowane na ok. 9 mld zł z budżetu państwa, budżetów Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz samorządów dają razem kwotę 106,3 mld zł.

- Ta kwota spełnia założenie wydatkowania 5,03% PKB na zdrowie w 2020 r., który to wskaźnik, zgodnie z ustawą, odnosimy do PKB z roku 2018 - mówił dr Bernard Waśko, zastępca prezesa ds. medycznych Narodowego Funduszu Zdrowia.

Powiedział, że minister finansów ma świadomość, że osiągnięcie wskaźników zakładanych w latach kolejnych nie będzie możliwe bez celowych dotacji. Zaplanowano je już np. w latach 2020 i 2021, odpowiednio w kwocie 7 i 7,5 mld zł. - Zatem mamy zero dotacji na przyszły rok, ale w kolejnych latach państwo ma zasilić budżet zdrowia znaczącymi kwotami - mówił wiceprezes NFZ.

Na co przeznaczyć oszczędności

Podczas dyskusji jej uczestnicy wskazywali też, że choć zwiększenie nakładów na zdrowie jest bardzo istotne, pewną poprawę w zakresie dostępności do świadczeń i terapii można uzyskać dzięki umiejętnym rozwiązaniom organizacyjnym.

Grzegorz Rychwalski, wiceprezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, przypomniał, iż wygasanie patentów powoduje, że na rynek wchodzą zdecydowanie tańsze leki biorównoważne, co daje oszczędności. Jako przykład podał spadek ceny adalimumabu w ciągu ostatniego roku prawie o 90%.

W Polsce jednak, na tle Europy, dostęp do leczenia biologicznego jest nadal ograniczony. - Na przykład w chorobie Leśniowskiego-Crohna przy zastosowaniu terapii biologicznych leczonych jest 9,5% populacji pacjentów, na Węgrzech - 19%, we Francji ponad 30%.

- Ze względu na erozję cen niektórych leków biologicznych czas się zastanowić, jak zapewnić pacjentom dostęp do leczenia we wczesnych fazach lub bez wykluczania z programu lekowego w razie uzyskania remisji. Dyskutowane jest na przykład przeniesienie leków z programów do katalogu chemioterapii czy aptek ogólnodostępnych - mówił wiceprezes Grzegorz Rychwalski.

Także zdaniem Beaty Ambroziewicz, wiceprezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie, członka grupy sterującej All.Can Polska, istotny jest nie tylko wzrost środków, ale również to, jak je alokujemy. - To była jedna z głównych rekomendacji zawartych w projekcie All.Can - mówiła, przywołując zalecenia ekspertów zawarte w raporcie "Diagnoza zmian, jakie zaszły w opiece onkologicznej w Polsce w latach 2017-2019". Zaznaczyła: - Niewątpliwie widzimy postęp w zakresie lepszej organizacji ochrony zdrowia, rozwiązaniach systemowych, jak np. pilotaże opieki koordynowanej, wdrażanie kompleksowych ośrodków opieki onkologicznej w ramach breast cancer unit.

Nie marnotrawmy pieniędzy

Trwają ponowne wyceny świadczeń onkologicznych, w tym badań patomorfologicznych. - To bardzo ważne, bo niestety przy finansowaniu z ryczałtu widzimy spadek liczby wykonywanych badań zarówno patomorfologicznych, jak i molekularnych. A to skutkuje blokadą włączenia pacjentów do dalszego leczenia lub pacjenci są leczeni nieoptymalnie, co powoduje, że środki na ich terapie są marnotrawione - podkreśliła Beata Ambroziewicz.

Mówiąc o długim czasie oczekiwania na finansowanie nowych terapii, powiedziała, że nie wynika to tylko z braku środków. - Potrzebne jest uproszczenie procedur refundacyjnych, zniesienie konieczności wydawania zgody przez firmę, której lek już jest w programie na wprowadzenie kolejnego leku innego producenta - apelowała.

Prof. Jacek Sobocki, kierownik Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej i Żywienia Klinicznego w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, też nawiązał do wątku dyskusji dotyczącego racjonalnego wydatkowania środków. Podał przykład celowości włączania leczenia żywieniowego u wymagających takiej procedury pacjentów już po zakończeniu hospitalizacji.

W przypadku żywienia dojelitowego w warunkach domowych czas oczekiwania zależy od miejsca zamieszkania pacjenta, średnio wynosi 6 miesięcy. - Pacjent albo pozostaje w szpitalu wiele tygodni, albo wraca do domu, tam jego stan się pogarsza i ponownie trafia do szpitala, czasami nawet kilkakrotnie. W efekcie koszt ponownych hospitalizacji wielokrotnie przekracza koszty żywienia dojelitowego, jakie byłoby w tym samym czasie prowadzone w domu. Zasadne wydaje się zatem nielimitowanie takiego świadczenia, jak żywienie w warunkach domowych - argumentował profesor.

Finansowanie stale rośnie

Odpowiadając na sugestie, jakie padły podczas dyskusji, wiceprezes NFZ wyjaśnił, że oszczędności uzyskane na lekach nie pozostają w budżecie Funduszu, są wydatkowane zgodnie z obowiązującymi priorytetami. Podał, że dopuszczenie do refundacji zarówno nowych cząsteczek, jak i rozszerzenie wskazań dla już istniejących spowodowało np. w raku płuca w latach 2017-2019 trzykrotny wzrost liczby leczonych pacjentów objętych specjalnymi programami terapeutycznymi, z ok. 1600 do ok. 5 tysięcy.

Mówiąc o zapobieganiu niepotrzebnym hospitalizacjom wynikającym z niedożywienia pacjentów, poinformował, że licząc od 2015 roku nakłady na żywienie w warunkach domowych wzrosły ze 136 mln zł do 210 mln zł w ciągu 3 lat. - Z wykonywanych analiz, w przeliczeniu na osobodzień w ZOL-ach i ZPO wynika, że w skrajnym przypadku różnica między województwami w finansowaniu leczenia żywieniowego wynosi prawie 100%. Będziemy dążyli do tego, żeby zmniejszać te dysproporcje - zadeklarował.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum