Ukarani przez państwo

Autor: Sabina Augustynowicz • • 02 lipca 2008 11:31

Problemy z oddawaniem moczu są często określane przez niepełnosprawnych jako bardziej uciążliwe niż sama dysfunkcja ruchowa. W Polsce osoby po urazach rdzenia kręgowego są w swoisty sposób karane za swoją niepełnosprawność. przed kilkoma laty, rozporządzeniem ministra zdrowia, odebrano im prawo do nieodpłatnego zaopatrzenia w cewniki i worki do zbierania moczu, skazując tym samym wielu z nich na izolację społeczną.

Wypadek samochodowy, niefortunny skok do wody czy silny cios zadany przez napastnika wystarczy czasami, by życie człowieka nabrało innej jakości. Pacjent, który np. ma porażone kończyny dolne, dowiaduje się nagle, że jest paraplegikiem.
Urazy kręgosłupa z uszkodzeniem rdzenia kręgowego prowadzą jednak nie tylko do zaburzeń funkcji ruchowych, ale także czynności wielu układów, w tym: oddechowego, krążenia, pokarmowego i moczowego. Problemy z oddawaniem moczu są często określane przez samych pacjentów jako bardziej uciążliwe niż dysfunkcja ruchowa.
- Dla tych ludzi najbardziej kłopotliwe i wstydliwe na co dzień jest nietrzymanie moczu i stolca. O ile zaburzenia wypróżniania udaje się regulować farmakologicznie, o tyle nietrzymanie moczu takiej kontroli się nie poddaje - mówi prof. Jerzy Kiwerski, konsultant krajowy w dziedzinie rehabilitacji medycznej.
Bez specjalnego urologicznego zaopatrzenia pomocniczego, osoba po urazie rdzenia kręgowego raczej nie wyjdzie z domu...

Prosty rachunek

Po kilkumiesięcznej rehabilitacji pacjenci wracają do domów. Skazani na wózek, uczą się codzienności i walczą z niedogodnościami. Na ogół otrzymują kilkusetzłotową rentę. Jak ocenia prof. Jerzy Kiwerski, średnie miesięczne koszty dla chorego wynoszą ok. 120 złotych na zakup 30 cewników i tyleż samo na zakup 6 worków. Przy rencie inwalidzkiej i konieczności przyjmowania najczęściej jakichś leków, to wydatek, na który tych chorych po prostu nie stać.
W efekcie wiele osób nie wykupuje środków pomocniczych albo ogranicza bardzo ich zakup, co sprawia, że rzadko wymieniają worki. Konsekwencją są zakażenia układu moczowego i konieczność hospitalizacji. Jak twierdzi prof. Kiwerski, zdarzają się nawet przypadki ogólnych zakażeń organizmu. Często chorzy trafiają do szpitali z odparzeniami, odleżynami. Ich leczenie jest wówczas dużo droższe niż zaopatrzenie w cewniki i worki.
Rzadka zaś wymiana worków sprawia, że niepełnosprawny narażony jest na odrzucenie społeczne z powodu odoru moczu. Zamyka się więc w czterech ścianach, odcinając się - nie z własnej woli - od świata.

Gdzie jesteś, europo?

W Niemczech, Danii, Wielkiej Brytanii cewniki oraz worki są bezpłatne i w dodatku bez limitu. We Francji cewniki nielateksowe, a także worki do zbiórki moczu są również nieodpłatne. Podobną politykę prowadzą Czechy, Słowacja i Węgry. Odpłatność pacjenta jest zerowa, w ramach przyznanego limitu.
Tylko Polska pozostaje krajem, w którym pacjenci muszą dopłacać do sprzętu, dającego im szanse na aktywne życie. Jest to o tyle niezrozumiałe, że w skali kraju takiego zaopatrzenia potrzebuje zaledwie kilkanaście tysięcy pacjentów. Doktor Tomasz Tasiemski - sam po urazie rdzenia kręgowego, prowadzący bardzo aktywny tryb życia, nazywa to bez ogródek - "śmierdząca sprawa".
- Sprzęt podstawowy, niezbędny do normalnego funkcjonowania, traktuje się w Polsce w kategoriach luksusu, podczas gdy powinien on być - podobnie jak w wielu innych krajach Unii - bezpłatny i najlepszej jakości. Finansowanie bowiem kiepskiego sprzętu nie jest rozsądnym wydatkiem - mówi dr Tomasz Tasiemski, adiunkt w Instytucie Rehabilitacji AWF w Poznaniu.
- Nie do końca przemyślane są również limity kwotowe na zakup cewników i worków do zbierania moczu. Owe limity zakładają, że za 120 złotych kupi się 30 cewników. Tymczasem wystarczy, że w danym momencie w sprzedaży nie będzie cewników po 4 zł za sztukę, a dwu- czy trzykrotnie droższe, by codzienna wymiana cewnika stała się fikcją.

Urzędnicza głuchota

O przywrócenie pełnej refundacji zabezpieczenia urologicznego, jakim jest dla mężczyzn cewnik zewnętrzny, próbuje walczyć krajowy konsultant oraz organizacje pozarządowe, działające na rzecz osób poruszających się na wózkach. Do kolejnych ministrów zdrowia wystosowują dramatyczne pisma, w których przekonują, że takie zabezpieczenie jest niezbędne dla osób niepełnosprawnych z nietrzymaniem moczu, które chcą się rehabilitować i prowadzić normalny, aktywny tryb życia. Niestety, ich starania nie spotykają się ze zrozumieniem. Urzędnicy pozostają głusi na problemy ciężko poszkodowanych przez los ludzi.

Liczbę URAZÓW kręgosłupa z uszkodzeniem rdzenia w Polsce szacuje na ok. 600-800 rocznie. Najczęstszymi przyczynami urazów rdzenia kręgowego są, podobnie jak na świecie: wypadki komunikacyjne, upadki z wysokości, urazy sportowe i zranienia rdzenia kręgowego ostrym narzędziem lub w wyniku postrzału. Nie ma, niestety, danych statystycznych dotyczących liczby osób z uszkodzeniem rdzenia kręgowego. Ocenia się jedynie, że w naszym kraju żyje kilkanaście tysięcy osób, poruszających się na wózkach.

Prof. Jerzy e. Kiwerski, kierownik Katedry i Kliniki Rehabilitacji Am w Warszawie,
konsultant krajowy w dziedzinie rehabilitacji medycznej:

Nie tracę Nadziei i walczę

Jeszcze w latach 90. w Polsce funkcjonowała pełna refundacja sprzętu pomocniczego - cewników zewnętrznych, worków do zbiórki moczu. Nowe tysiąclecie przyniosło niekorzystne zmiany dla pacjentów - wprowadzenie, rozporządzeniem ministra zdrowia, dotyczącym zaopatrzenia w wyroby medyczne, systemu 30% dopłat.
Od tego czasu bezskutecznie walczymy o przywrócenie możliwości nieodpłatnego nabywania przez pacjentów z neurogenną dysfunkcją pęcherza moczowego po urazach rdzenia kręgowego cewników zewnętrznych i worków do zbierania moczu. Wprowadzenie bowiem odpłatności 30%, wobec często występujących problemów finansowych w tej grupie chorych, uniemożliwia im zaopatrywanie się w cewniki, co zdecydowanie zwiększa zagrożenie powikłaniami oraz powoduje obniżenie jakości ich życia.
Nie tracąc nadziei, postuluję nieustająco utrzymanie dotychczasowego miesięcznego limitu cewników, tj. do 30 sztuk miesięcznie, przy zwiększonym limicie worków do zbiórki moczu - do 10 sztuk miesięcznie. Obecnie limit miesięczny przewiduje 6 worków. Problem polega na tym, że jednego worka można używać co najwyżej przez kilka dni, a nie przez tydzień, gdyż nie wytrzyma ciśnienia, otarć.
Rozporządzenie, o którym wspomniałem, jest w ogóle niekonsekwentne. Wprowadziło 30% odpłatność za cewniki jednorazowe urologiczne, podczas gdy np. cewniki do odsysania górnych dróg oddechowych są bezpłatne. Worki do zbiórki moczu dla osób z neurogenną dysfunkcją pęcherza moczowego po urazach rdzenia kręgowego są odpłatne, podczas gdy takie same worki dla osób po stomii czy nefrostomii są bezpłatne. Jednym słowem, jeśli wytną nam kawałek jelita, mamy szansę na worek, a paraplegik czy tetraplegik - z ciężkimi schorzeniami narządu ruchu - na nieodpłatne zaopatrzenie nie ma co liczyć. Tymczasem, rzadko wymieniane - prowadzą do poważnych infekcji, nawet ogólnych, a leczenie wówczas jest znacznie droższe niż zaopatrzenie w niezbędny sprzęt.
Opory ze strony decydentów przed przywróceniem pełnej refundacji na cewniki zewnętrzne i worki do zbiórki moczu są o tyle niezrozumiałe, że w skali kraju takiego zaopatrzenia urologicznego potrzebuje kilkanaście tysięcy pacjentów, poruszających się na wózkach.
Jest jeszcze jedna rzecz, którą zawsze podnoszę. Wniosek o sprzęt pomocniczy może wypisać urolog, neurolog, chirurg, lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, felczer ubezpieczenia zdrowotnego. Lekarz - specjalista rehabilitacji medycznej - nie ma takich uprawnień. Jest to zwykłe przeoczenie, ale dość uciążliwe dla pacjentów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum