Ubezpieczenia szpitali: drogie i niezrozumiałe

Autor: Ryszard Rotaub • • 14 listopada 2012 15:15

Wysoka cena polis, które muszą wykupić szpitale, żeby ubezpieczyć się od zdarzeń medycznych, była wątkiem, który najczęściej powracał w dyskusji poświęconej ubezpieczeniom szpitali, zorganizowanej 24 października br. w ramach VIII Forum Rynku Zdrowia.

Ubezpieczenia szpitali: drogie i niezrozumiałe

Gdyby ceny polis były niższe lub gdyby wskazano źródło finansowania dodatkowych ubezpieczeń, lecznice nie podnosiłyby larum, słowem - nie byłoby sprawy...

Temat ubezpieczeń będzie jednak powracał jak bumerang, przynajmniej do 1 stycznia 2014 r., kiedy to wszystkie szpitale muszą obowiązkowo zawrzeć umowy ubezpieczenia na rzecz pacjentów z tytułu zdarzeń medycznych. Jeśli tego nie zrobią, zostaną wykreślone z rejestru podmiotów prowadzących działalność leczniczą.

Wynika to z ostatniej nowelizacji ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej oraz ustawy z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Celem nowych regulacji było m.in. przesunięcie w czasie obowiązku posiadania polis i stworzenie warunków sprzyjających obniżeniu ich ceny. Ale nie wiadomo, czy rzeczywiście staniały. Nie ma bowiem pełnych, wiarygodnych danych o tym, ile średnio w skali kraju kosztują.

PZU SA - jedyny ubezpieczyciel oferujący takie polisy - zasłania się tajemnicą handlową. Są więc tylko wyrywkowe dane na temat cennika.

Bo cena była za wysoka

Firma EIB SA (w czasie debaty podczas VIII Forum RZ reprezentował ją radca prawny Łukasz Zoń, dyrektor biura prawnego), która zarządza ryzykiem 110 szpitali, ustaliła, że PZU SA proponowało jej klientom cenę za ubezpieczenie z tytułu zdarzeń medycznych na poziomie od 176 000 zł dla szpitali rehabilitacyjnych do 745 085 zł dla szpitali klinicznych.

Propozycja dla szpitali powiatowych to z kolei ponad 300 000 zł. Szpital Kliniczny im. Karola Jonschera Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu wykupił ubezpieczenie od zdarzeń medycznych za prawie 500 tys. zł (kupił jeszcze przed nowelizacją przesuwającą termin obowiązkowego posiadania polisy).

Oprócz tego ma roczne ubezpieczenie OC za 480 tys. zł. W sumie wychodzi niebagatelna kwota za same składki.

- Wypowiedziałem umowę ubezpieczeniową i odzyskałem jedną trzecią składki - oznajmił dyrektor szpitala Paweł Daszkiewicz i wyjaśnił, że mógł sobie na to pozwolić, bo lecznica nie jest zadłużona i może przejąć na siebie ryzyko ewentualnej wypłaty odszkodowania.

Ale wysokie kwoty nie wyjaśniają jeszcze przyczyn zaniepokojenia dyrekcji szpitali. Wspomniana nowelizacja wprowadziła ponadto niezrozumiały mechanizm różnicujący sumę ubezpieczenia w zależności od liczby łóżek w szpitalu. Jak podkreślano w wystąpieniach, stopień ryzyka nie zależy od liczby łóżek - jest inny w oddziałach rehabilitacyjnych czy szpitalach psychiatrycznych, a inny w placówkach chirurgicznych czy ginekologiczno-położniczych.

Łóżkowy przelicznik

- Cena polisy powinna zależeć od liczby wykonanych procedur, a nie od liczby łóżek - postulował uczestniczący w dyskusji Henryk Kromołowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublińcu.

Inni prelegenci zwracali uwagę, że głównym kryterium określającym wysokość tej sumy powinien być stopień ryzyka. Tymczasem konsekwencją zastosowania "łóżkowego" przelicznika jest większe obciążenie składką mniejszych szpitali (poniżej 300 łóżek).

Do grupy mniejszych szpitali należą m.in. lecznice powiatowe.

W trakcie dyskusji w ich imieniu zabrał głos Rudolf Borusiewicz, sekretarz generalny Związku Powiatów Polskich, który stwierdził, że ZPP chce pokazać, że istnieją alternatywne formy ubezpieczenia pacjenta.

Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych

Alternatywą dla PZU są Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW) tworzone przez szpitale samorządowe i ich organy założycielskie. Pomysł na powołanie takiego towarzystwa pojawił się po wejściu w życie od stycznia 2012 r. nowych przepisów, na mocy których przy urzędach wojewódzkich zaczęły działać wojewódzkie komisje do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych.

O TUW opowiadał Cezary Cieślukowski, członek zarządu województwa podlaskiego. Wspominał, że najpierw analizowali rynek i próbowali powołać grupę zakupową, jednak ubezpieczyciel poinformował ich, że nawet jako grupa nie dostaną żadnej zniżki na ubezpieczenie. - W sytuacji zmonopolizowania przez PZU tego segmentu ubezpieczeń byliśmy zmuszeni rozpocząć pracę nad tworzeniem TUW - wyjaśnił Cezary Cieślukowski.

Jak tłumaczył samorządowiec, dzięki TUW składki ubezpieczeniowe będą niższe, a ponadto pieniądze wpłacone przez szpitale w ramach składek pozostaną na terenie województwa i zwiększą kapitał Towarzystwa, którego podstawową misją jest działanie w interesie członków, w oparciu o ideę wzajemności, a nie dla zysku. - Przy uwzględnieniu wskaźników ryzyka w zależności od rodzaju ubezpieczenia oszczędności na składce to od 33 do 45% - dodał.

Cezary Cieślukowski wskazał, że kolejnym czynnikiem, który zdopingował samorządowców z podlaskiego do powołania TUW, był wzrost ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Porównanie wysokości składek OC płaconych przez szpitale z wysokością wypłaconych odszkodowań wykazało, że składki były wielokrotnie wyższe od odszkodowań.

Na marginesie warto wspomnieć, że Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych ma ubezpieczać od zdarzeń medycznych 30 podlaskich szpitali (powiatowych i wojewódzkich). Myśli się także o rozszerzeniu jego działalności na inne rodzaje ryzyk (samorządy są np. właścicielem wielu nieruchomości ubezpieczonych w różnych firmach), dzięki czemu można jeszcze bardziej obniżyć składki i wzmocnić kondycję finansową TUW.

Dodajmy, że podobne pomysły mają samorządy z innych regionów (m.in. opolskiego, śląskiego i dolnośląskiego).

OC nie wystarczy

Żeby uciec od cenowego dyktatu ubezpieczyciela- monopolisty, szpitale testowały przez pewien czas wariant polegający na próbie przekonania PZU, że ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej co do zakresu jest właściwie tożsame z ubezpieczeniem od zdarzeń medycznych. Nie ma więc sensu kupowanie tego ostatniego.

Posiłkowano się opinią prawną dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Eksperci, m.in. Łukasz Zoń z EIB SA, zwracali jednak uwagę na odmienny sposób dochodzenia roszczeń.

W odniesieniu do odpowiedzialności cywilnej należy wykazać winę oraz związek między zdarzeniem a szkodą. Natomiast w przypadku odpowiedzialności z tytułu zdarzeń medycznych komisja bada, czy zaszło zdarzenie rozumiane jako zakażenie pacjenta biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia albo śmierć pacjenta.

Zatem wojewódzka komisja nie przesądza o winie lekarza czy szpitala.

Wydaje orzeczenie o wystąpieniu bądź też niewystąpieniu zdarzenia medycznego i nikogo do niczego nie obliguje. Zarówno pacjent, jak i szpital, mogą się z jej decyzją nie zgodzić i skierować sprawę do sądu.

Efektem tego rozróżniania jest to, że w przypadku wydania przez wojewódzką komisję orzeczenia o zdarzeniu medycznym, wypłata świadczenia na rzecz poszkodowanego nie może nastąpić wprost z polisy ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej szpitala.

Na skomplikowane relacje między tymi dwoma rodzajami ubezpieczeń szpitali zwrócił uwagę Konrad Piech, radca prawny z DLA Piper, omawiając sytuację, kiedy szpital przedstawia niekorzystne dla siebie orzeczenie komisji, żeby wykazać swoją winę i skorzystać dzięki temu z pieniędzy z polisy OC. Piech stwierdził, że ubezpieczyciele mogą odpowiadać za kwestie majątkowe: koszt leków, rehabilitacji itd., a także niemajątkowe - na zasadzie naprawienia krzywd.

Za wcześnie na ubezpieczanie przychodni

- Przepisy dotyczące ubezpieczeń nie są jasne i trzeba je zmienić. W każdym razie jedno ubezpieczenie nie powinno wpływać na drugie, choć niektórzy twierdzą co innego - zauważył prawnik.

Wystąpienia Filipa Rybackiego, prezesa spółki Brokers Union z Wrocławia, a także radcy prawnego Piotra Kulika, przewodniczącego wojewódzkiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych w Bydgoszczy, poświęcone były omówieniu pierwszych wniosków i doświadczeń z prac komisji w województwie dolnośląskim i kujawsko-pomorskim.

Mówcy wskazywali, że tempo rozstrzygania spraw przez komisje jest zróżnicowane i zależy od tego, w jakim stopniu posiłkują się one ekspertyzami biegłych.

Piotr Kulik podzielił się opiniami, z którymi mógł się zapoznać uczestnicząc 12 października 2012 r. w I Ogólnopolskiej Konferencji Wojewódzkich Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych (Lublin).

Powiedział m.in., że pod uwagę brany jest pomysł rozszerzenia tego typu ubezpieczeń na podstawową opiekę zdrowotną, co zaniepokoiło słuchaczy, bowiem cały przebieg dyskusji dowodził, że jest jeszcze sporo niejasności ze stosowaniem przepisów o dodatkowych ubezpieczeniach i objęcie nimi także innych podmiotów medycznych wydaje się przedwczesne.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum