Tsunami nadchodzi: konieczna dobra opieka

Autor: Daniel Kuropaś • • 12 sierpnia 2015 10:13

Rzeczywistość jest smutna. Nie mamy systemu opieki nad pacjentem przewlekle chorym, nad osobą niesamodzielną - surowo oceniali stan opieki długoterminowej w Polsce uczestnicy I Forum Rynku Seniora.

Tsunami nadchodzi: konieczna dobra opieka

Jeśli przyjrzymy się infrastrukturze, wydaje się, że może nie jest tak źle. - Obecnie w całym kraju mamy 500 zakładów sprawujących opiekę długoterminową nad przewlekle chorymi i niesamodzielnymi - poinformowała na sesji "Opieka nad seniorami" Mariola Rybka, krajowy konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych.

Wyczerpane zasoby

Od razu jest gorzej, jeśli przeanalizujemy czas oczekiwania na miejsce w takiej placówce. - Uzależniony jest on od jej typu. Rok, a nawet dwa lata czeka się na miejsce w placówce o profilu psychiatrycznym. Oczekiwanie na miejsce w placówce o profilu ogólnym może wynieść od trzech miesięcy do sześciu - poinformowała Mariola Rybka.

Jak oceniła Elżbieta Szwałkiewicz, przewodnicząca Koalicji "Na pomoc niesamodzielnym", opieka długoterminowa w Polsce "wykrwawiła" się, wyczerpały się jej zasoby - zarówno ludzkie, jak i materialne. W tej chwili funkcjonuje już tylko siłą rozpędu.

Była krajowa konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych tłumaczyła, że system opieki długoterminowej w Polsce został zaprojektowany w latach 90. - Ale od samego początku był skonstruowany bez pieniędzy, bez budżetu, bez pewnej perspektywy - powiedziała.

Podkreśliła, że stawki za sprawowanie opieki długoterminowej proponowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia są niedoszacowane. - Cynizmem ze strony NFZ jest wyznaczenie oczekiwanej stawki za osobodzień na poziomie 26 zł w sytuacji, w której realna stawka to co najmniej 36 zł.

Dominuje opieka nieformalna

Dlaczego mamy problemy z dostępnością? Odpowiedź jest prosta. Według przedstawionych przez Elżbietę Szwałkiewicz danych ze spisu powszechnego w Polsce obecnie mieszka 1,2 mln osób, które określają się jako niesamodzielne, potrzebujące wsparcia w codziennym funkcjonowaniu.

- Tymczasem całkowita liczba miejsc w formalnym systemie (zakłady opiekuńczo-lecznicze i pielęgnacyjno-opiekuńcze, oddziały geriatryczne i łóżka geriatryczne na oddziałach internistycznych) kształtuje się na poziomie 150 tys. - powiedziała.

- Jak podaje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, w jego zasobach jest kolejne 100 tys. miejsc. To wskazywałoby na to, że ponad 800 tys. osób objętych jest nieformalną opieką swoich bliskich - dodała. - Naszym celem powinna być poprawa jakości ich funkcjonowania oraz ich opiekunów.

Szwałkiewicz wymieniła takie działania jak np. szkolenia, wypożyczalnie sprzętu medycznego. Jej zdaniem bez odpowiedniego wsparcia i zmian systemowych sytuacja osób niesamodzielnych, których większość stanowią osoby starsze, będzie się pogarszała.

Niedostateczna wartość umów

Podstawowym problemem jest jednak finansowanie. - Stawka osobodnia, zarówno w opiece stacjonarnej, jak i domowej, jest niedoszacowana. Tak naprawdę wymaga niemal 100-procentowego zwiększenia, żeby pacjentom zabezpieczyć odpowiednią jakość opieki - oceniała Mariola Rybka, krajowy konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych.

Oprócz kwestii finansowych, na liście przedstawionych przez nią rozwiązań, których wprowadzenie mogłoby wpłynąć na poprawę sytuacji, znalazło się m.in. wzmocnienie roli pielęgniarki długoterminowej w zespole interdyscyplinarnym, rozbudowa infrastruktury, wsparcie dla opiekunów niesamodzielnych, wdrożenie alimentacji w zakładach opieki długoterminowej.

Jak reaguje na postulaty finansowe resort zdrowia? - Zdajemy sobie sprawę, że wartość umów, które pielęgniarki zawierają na świadczenia z zakresu opieki długoterminowej, jest niedostateczna - stwierdziła Jolanta Skolimowska, zastępca dyrektora departamentu pielęgniarek i położnych w Ministerstwie Zdrowia.

- Obserwujemy tu rodzaj błędnego koła. Narodowy Fundusz Zdrowia wyznacza określoną stawkę za osobodzień, wykonawcy, by zyskać kontrakt, schodzą z niej, oferując 23-28 zł - dodała.

Skolimowska podkreśliła także, że cały czas prowadzone są prace mające na celu poprawę sytuacji finansowej pielęgniarek. Poinformowała także, że Ministerstwo Zdrowia prowadziło szkolenia dla lekarzy i pielęgniarek POZ, a także m.in. fizjoterapeutów dotyczące opieki nad osobami starszymi. Ukończyło je 4 tys. pielęgniarek. - Niestety, muszę stwierdzić, że zainteresowanie lekarzy POZ tą formą podnoszenia kwalifikacji było znikome - powiedziała.

- Być może w nowym rozporządzeniu dotyczącym lekarzy POZ będziemy oczekiwali od nich jakiegoś rodzaju działań nakierowanych na opiekę nad osobami starszymi - zapowiedziała.

Uznaniowa stawka

Grażyna Śmiarowska, dyrektor Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego im. Ks. Jerzego Popiełuszki w Toruniu, konsultant wojewódzki w dziedzinie pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych, zwróciła też uwagę na nierozwiązany od lat problem dotyczący niedoszacowania kosztów zakwaterowania i wyżywienia w publicznych ZOL-ach, gdzie zgodnie z przepisami pobiera się tylko 70% dochodu pacjenta.

- Niedoszacowanie z tego tytułu w placówkach opieki długoterminowej sięga 30-40%. Publiczne zakłady mają związane ręce, nie możemy pobierać dodatkowych środków od pacjenta - podkreśliła.

Jak zaznacza, system powinien być zainteresowany rozwojem placówek opieki długoterminowej, bo jeżeli pacjent przewlekle chory na intensywnej terapii kosztuje za dobę od 3 do 6 tys., a NFZ w porywach płaci ZOL-om około 200 zł za dobę za pacjenta, to zdrowy rozsądek podpowiada, co się bardziej opłaca.

Ale musi się to wiązać z podwyższeniem finansowania przez płatnika. Stawka obliczona kilka lat temu przez zaangażowanych przez dyrektor Śmiarowską uniwersyteckich ekspertów ekonomicznych była pięciokrotnie wyższa od tego, co proponuje NFZ.

- Od Funduszu usłyszeliśmy jednak, że nie są zainteresowani takimi opracowaniami i opiniami. Stawka jest niestety uznaniowa - ocenia konsultant wojewódzka.

Dyrektor ZPO kilkanaście lat razem ze środowiskiem monitowała u decydentów, że idzie to w złym kierunku, a za chwilę zacznie się tsunami...

- W mojej placówce w Toruniu czas oczekiwania na miejsce wynosi ponad dwa lata. Tych ludzi będzie coraz więcej i nie będziemy mieli czasu, żeby cokolwiek stworzyć i zorganizować - mówiła. - Nie mamy systemu opieki nad osobą przewlekle chorą, niesamodzielną. Opiekę nad nią sprawują dwa sektory, które wzajemnie absolutnie się nie widzą. Nie dość, że się nie widzą, to nie chcą się w tym systemie widzieć - oceniła surowo.

Kontrakty za niskie

Beata Drzazga, prezes zarządu BetaMed SA, firmy oferującej m.in. usługi pielęgniarskiej opieki domowej, zgodziła się z krytyczną oceną kondycji opieki długoterminowej. Zwróciła uwagę na duże kolejki do placówek, ale również na fakt, że zatrudnione w przedsiębiorstwie pielęgniarki mają między 45 a 65 lat, a młodych nie przybywa.

Podniesienie stawek osobodnia w opiece długoterminowej mogłoby poprawić zarobki pielęgniarek i chęć do pracy w tym zawodzie. BetaMed rozwija też ośrodki dzienne, budując np. klinikę Medical Active Care, nastawioną na specjalistyczną opiekę i rehabilitację osób starszych. - Stawiamy na jakość, ale jak można ją rozwijać, jeśli nie ma środków? - pytała retorycznie prezes Drzazga.

Sugerowała, że lepsze dla systemu byłoby funkcjonowanie wielu płatników, którzy wybieraliby spośród świadczeniodawców placówki stawiające na jakość.

Wskazała na jeszcze jeden element opieki długoterminowej, który działa źle. - Niedopuszczalne jest, aby ludzie oczekiwali w kolejkach do wentylacji mechanicznej, bo kontrakty są za małe. Pacjenci czekają na respirator i trafiają na intensywną terapię, gdzie nie mogą jednak przecież leżeć kilka lat - wskazywała.

- NFZ dobrze wie przecież, że wentylacja mechaniczna pacjenta w domu kosztuje 4 tys. zł, a ten pacjent, który nie może skorzystać z długoterminowej opieki domowej dla pacjentów wentylowanych mechanicznie, trafia na OIT, gdzie Fundusz musi płacić za niego ok. 50 tys. zł - wylicza.

Wszystko wisi na kadrach

Do problemów finansowych i organizacyjnych dochodzą także kadrowe. Jaki jest stan pielęgniarskiego zabezpieczenia kadrowego w placówkach opieki długoterminowej? Po pierwsze w ocenie Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, dziś ogólne zabezpieczenie w świadczenia pielęgniarskie jest niewystarczające.

- W opiece długoterminowej, tak samo jak w innych zakładach realizujących świadczenia pielęgniarskie i położnicze, ta sytuacja nie wygląda najlepiej. Najczęściej związane jest to z warunkami płacy i pracy. Dziś obserwujemy dużą migrację, pielęgniarki wyjeżdżają w szczególności do krajów Unii Europejskiej, z powodu łatwego dostępu i wzajemności uznawania kwalifikacji zawodowych - wyliczała Teresa Kuziara, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Polskie pielęgniarki kształcone dziś w systemie studiów wyższych z automatu mają uznawane kwalifikacje we wszystkich krajach UE.

- Jeżeli weźmiemy pod uwagę dane dotyczące liczby pielęgniarek na studiach pielęgniarskich - gdy studia kończy w kraju około 8 tys. absolwentów - to z tego tylko jedna trzecia ubiega się o prawo wykonywania zawodu w Polsce.

Dodatkowo do 2022 r. z przyczyn naturalnych z zawodu odejdzie 54 tys. pielęgniarek i położnych. W związku z tym zmiany muszą być systemowe. - Jeśli chodzi o opiekę długoterminową, zmiany muszą dotyczyć poprawy finansowania tych świadczeń - podkreśla Kuziara.

System oparty na drugim etacie

Dodaje, że coraz częściej zauważamy migrację pielęgniarek i położnych między zakładami, które poszukują dodatkowych miejsc zatrudnienia. Dziś 17% pielęgniarek pracuje na dodatkowym etacie.

- Co by było, gdyby te 17% z tych ok. 250 tys. zatrudnionych w Polsce pielęgniarek nie podjęło dodatkowej pracy? Mielibyśmy olbrzymi deficyt opieki pielęgniarskiej - podkreśla wiceprezes NRPiP.

Jak opisuje, niskie wynagrodzenia powodują, że pielęgniarki podejmują drugą, czasem trzecią pracę w różnych podmiotach, w rezultacie tych braków kadrowych tak bardzo nie widać. Ale coraz częściej pracodawcy, najczęściej ze szpitali klinicznych, poszukują pielęgniarek do pracy, podkupując zatrudnione w innych jednostkach.

- Jeżeli opieka długoterminowa nadal będzie niedofinansowana, to część pielęgniarek przejdzie do pracy do szpitali klinicznych, albo do innych jednostek, wyjedzie do pracy za granicę i kto będzie opiekował się naszymi seniorami i nie tylko nimi? - pytała przedstawicielka Naczelnej rady Pielęgniarek i Położnych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum