Trzeba przechytrzyć komórki

Autor: Piotr Wróbel • • 05 sierpnia 2008 10:14

- Rak stercza to nowotwór, z którym "da się porozmawiać" - mówi prof. Andrzej Borówka, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego

Rak gruczołu krokowego niewątpliwie jest tym złośliwym nowotworem, który bywa częstą przyczyną zgonów u mężczyzn.
Lekarze specjaliści walczący ze zdziczałymi komórkami atakującymi stercz, wskazują jednak i na te cechy nowotoworu, które dają większości chorym szansę wieloletniego przeżycia, a nawet dotarcia do kresu życia z rakiem, ale nie z powodu raka.
Znaczenie dla leczenia ma fakt, że tempo rozwoju nawet już dość wyraźnie widocznych zmian nowotworowych gruczołu krokowego jest stosunkowo powolne, co stwarza możliwość precyzyjnego nie tylko ich rozpoznania, ale i określenia stopnia zaawansowania. Metodę leczenia można dobrać bez nadmiernej presji czasu.
Rak stercza jest też jednym z tych nielicznych nowotworów, które wykazują wrażliwość hormonalną. W bardziej zaawansowanych stadiach do tej cechy przywiązuje się dużą wagę przy wyborze metody leczenia.
- Kolokwialnie rzecz ujmując, jest to nowotwór, z którym da się porozmawiać - mówi profesor Andrzej Borówka, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, krajowy konsultant w dziedzinie urologii.

WINNY TESTOSTERON

Leczenie hormonalne jest prowadzone w celu spowolnienia rozwoju nowotworu w przypadku znacznego, miejscowego zaawansowania guza lub istnienia przerzutów odległych.
Podejmuje się je wtedy, gdy nie ma już możliwości zastosowania leczenia radykalnego.
U podstaw takiej terapii leży wiedza o tym, iż rozwój raka gruczołu krokowego jest stymulowany przez męskie hormony płciowe (androgeny) - głównie testosteron.
Wywołane farmakologicznie zablokowanie oddziaływania testosteronu na komórki nowotworowe skutkuje wieloletnim spowolnieniem, zahamowaniem, a nawet remisją raka gruczołu krokowego. Po upływie pewnego czasu, głównie na podstawie ultrasonografii, można stwierdzić zmniejszenie gruczołu krokowego. Do pewnego stopnia regresji ulega też ognisko nowotworowe.
Taka sytuacja nie trwa jednak stale. Komórki rakowe są perfidnym wrogiem. Potrafią "zmądrzeć".
- Po pewnym czasie, drogą modyfikacji genetycznych wymykają się spod tłumiącego działania leczenia hormonalnego i uzyskują niezależność. Pojawia się rak hormonooporny - objaśnia profesor Andrzej Borówka. - Testosteron już nie jest potrzebny komórkom do wzrostu. Można go blokować, ale one i tak się rozwijają. Wtedy istnieje możliwość uderzenia w raka np.
chemioterapeutykiem lub zmiany sposobu oddziaływania hormonalnego. W wyniku takiej terapii, komórki rakowe ponownie stają się głodne testosteronu, wówczas my go im znowu blokujemy.

OD GUZKA DO GUZA

Umiejętnie prowadzona terapia hormonalna może przyczyniać się do poprawy jakości przeżycia, bo istotne jest nie tylko podanie leku, ale i okres jego odstawienia.
Wywołany hormonalnie brak androgenów oddziaływuje na mózg, skórę, kości. Może powodować pewne działania niepożądane, np. utratę funkcji seksualnych, osteoporozę, uderzenia gorąca. Chory w pewnym sensie płaci zdrowiem za to, że otrzymuje pomoc.
Profesor Andrzej Borówka obrazowo porównuje taką umiejętnie prowadzoną terapię do uciszania wzburzonego morza: - Podając leki blokujące oddziaływanie testosteronu na komórki rakowe uspokajamy ocean choroby. Potem je odstawiamy. Czekamy do momentu, kiedy te fale znowu urosną. Dzięki temu zyskujemy na czasie, a chory nie doznaje niepożądanego działania leczenia hormonalnego.
Nowotwór gruczołu krokowego wyleczyć można tylko wówczas, jeśli jest ograniczony do stercza. Wiadomo jednak, że ze względu na "leniwy" charakter tego nowotworu, u większości chorych szanse na wieloletnie przeżycie są niemałe. Od momentu pierwszej transformacji nowotworowej do momentu powstania guzka o objętości jednego mililitra upływa nawet 10 lat.
Niestety u większości mężczyzn ten nowotwór jest rozpoznawany w stanie dość znacznego zaawansowania. Dlatego, że początkowo przebiega skąpoobjawowo lub bezobjawowo.
Na ogół dolegliwości u mężczyzn zgłaszających się do urologa są spowodowane powiększeniem gruczołu krokowego i zaburzeniami oddawania moczu.

NIE ZAWSZE NOWOTWÓR

Najbardziej wartościowym wskaźnikiem sugerującym możliwość istnienia raka gruczołu krokowego, u mężczyzny nie odczuwającego dolegliwości, jest stężenie swoistego antygenu sterczowego (PSA) w surowicy. Jak zauważa profesor Andrzej Borówka, interpretacja uzyskanego wyniku wcale nie jest tak oczywista, jak się powszechnie sądzi: - Wzrost stężenia PSA w surowicy może być następstwem urazu (biopsja, ultrasonografia przezodbytnicza, instrumentacja przezcewkowa), a nawet wytrysku nasienia. Do bardzo znacznego wzrostu stężenia PSA może doprowadzić stan zapalny stercza.
Łagodne komórki, powodujące rozrost gruczołu krokowego również produkują PSA. Pewności co do istnienia nowotworu prostaty na podstawie oznaczenia PSA nie mamy nigdy, aczkolwiek oznaczanie stężenia w grupie mężczyzn o podwyższonym ryzyku istnienia raka (powyżej 50 roku życia) już może nasunąć podejrzenia, że coś jest nie w porządku.
Nim dojdzie do biopsji stercza, trzeba chorego dokładnie zbadać, żeby wiedzieć czy któraś z tych wcześniej wymienionych przyczyn nie spowodowała, że podwyższone stężenie PSA jest tylko kwestią przypadku.

WOLĄ PROSTATEKTOMIĘ

Diagnostyka, spełniająca współczesne kryteria, jest w Polsce dostępna bez ograniczeń.
Problemem pozostaje zbyt mała świadomość społeczeństwa o chorobach gruczołu krokowego. Dla swojego dobra, każdy mężczyzna po 50-tce powinien mieć oznaczone stężenie poziomu PSA w surowicy.
Gdy wiemy, że ojciec lub brat chorował na raka gruczołu krokowego, to do laboratorium warto zajrzeć już nawet po 40-tce.
Jeżeli wykrywany jest rak mały, ograniczony do gruczołu krokowego, można go leczyć radykalnie. To leczenie może polegać albo na chirurgicznym usunięciu gruczołu krokowego, albo na zabiciu komórek nowotworowych za pomocą napromieniania od zewnątrz. Możliwe jest także leczenie za pomocą wszczepiania ziaren radioaktywnych do gruczołu krokowego. Co ciekawe, nie wszyscy mężczyźni akceptują funkcjonowanie z chorym narządem po napromienianiu. Wolą prostatektomię.

DRUGA OPINIA

Akceptacja dla działań lekarza, zdaniem profesora Andrzeja Borówki, ma kapitalne znaczenie przy wyborze przez chorego metody leczenia: - To chory musi podjąć decyzję na podstawie argumentów za i przeciw. Zdarzają się i tacy pacjenci, którzy mówią: "Nie jestem na siłach wybrać".
Dopiero wtedy muszę jednoznacznie choremu doradzić.
- Jest jeszcze coś, na co być może u nas w kraju nie zwraca się wystarczająco dużo uwagi: second opinion. Często mówię choremu, który dochodzi do wniosku, że operacja prawdopodobnie będzie dla niego rozwiązaniem najlepszym: "Zachęcam pana do udania się do innego specjalisty, który zna się na zagadnieniu, aby pan uzyskał i od niego opinię".

NA "TO" NIE UMARLI

W Polsce wykonuje się ponad 1600 prostatektomii radykalnych rocznie. Ich liczba stopniowo wzrasta. Rośnie zapadalność na raka prostaty, ale paradoksalnie może to być wynik lepszego rozpoznawania tego nowotworu i diagnozowania pacjentów.
Według specjalistów trudno stąd wyprowadzać wniosek, że rak stercza występuje częściej niż 10 lat temu. Podczas badań sekcyjnych mężczyzn zmarłych po 80. roku życia (nie z powodu raka gruczołu krokowego) w około 80 proc. przypadków stwierdza się utkanie raka prostaty, które nie miało wpływu na zgon.
Te i podobne doniesienia skłaniają klinicystów do bardzo ostrożnego formułowania postulatu tworzenia szerokiego programu wykrywania nowotworów stercza.
- Częstość występowania nowotworów, w tym także raka stercza, jest rzeczywiście skandalicznie duża. Ale to wcale nie znaczy, że każdy nowo rozpoznany rak gruczołu krokowego jest klinicznie istotny. Część z nich nie jest w stanie doprowadzić do wystąpienia dolegliwości lub skrócenia życia - uważa profesor Andrzej Borówka.

UWAGA NA FOBIE

Na podstawie badań prowadzonych na świecie wiadomo, że u wielu mężczyzn w starszym wieku rak prostaty wykryty metodą biopsji jest tak mały, że nie może im fizycznie zaszkodzić. Wobec tych zawiłości, świat urologów zastanawia się, jak w ogóle podejść do problemu upowszechniania wczesnego rozpoznawania raka gruczołu krokowego opartego na oznaczaniu stężenia PSA.
- Trzeba bardzo roztropnie działać na poziomie ustalania kryterium prowadzenia badań przesiewowych. "Rozkręcajac" program badań w celu rozpoznania raka gruczołu krokowego u wszystkich mężczyzn powyżej 50 roku życia, można doprowadzić do nadrozpoznawalności i wykrycia u wielu z nich raka nie mającego znaczenia klinicznego.
Taka nadrozpoznawalność może wywołać fobię - dodaje profesor.
I pyta: - Jak lekarz ma wytłumaczyć pacjentowi, że wprawdzie rozpoznał u niego złośliwego, "małego" raka stercza, ale nowotwór nie wymaga leczenia, ponieważ - najpewniej - nie jest w stanie wyrządzić mu krzywdy?

O RAKU KULTURALNIE

Wiele nowotworów nie jest jednak tak leniwych, jak rak prostaty występujący u części chorych. Dlatego są drugą przyczyną zgonów po chorobach układu krążenia. Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, najlepszym sposobem na uniknięcie ich skutków jest profilaktyka i oświata zdrowotna. Zdaniem lekarzy na temat ochrony zdrowia za mało mówi się w szkole.
W przekonaniu profesora Andrzeja Borówki dbałość o zdrowie jest elementem osobistej kultury człowieka: - Cóż z tego, że ktoś ogląda z zapałem obrazy Rembrandta, skoro nie jest w stanie zrozumieć, że paląc papierosy funduje sobie raka...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum