Trzeba nad tym popracować

Autor: Iwona Bączek • • 29 marca 2014 13:13

Innowacyjne terapie onkologiczne umożliwiają uzyskanie wieloletnich remisji i zwiększenie przeżyć chorych. W jaki sposób te oczywiste korzyści przekładają się na szanse polskich pacjentów? Zdaniem specjalistów, w tej dziedzinie mamy jeszcze wiele do zrobienia.

Eksperci rozmawiali na ten temat 21 lutego w ramach debaty PAP pt. "Najbardziej oczekiwane terapie w onkologii". Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, przypomniał, że istniejące programy lekowe nie zaspokajają wszystkich potrzeb, ale kwestia finansowania nie jest jedyną tego przyczyną.

- Pamiętajmy, że pacjenci onkologiczni stanowią bardzo zróżnicowaną grupę. Istnieje wiele czynników rokowniczych, związanych z charakterystyką chorych, które nie są ujmowane w kryteriach badań klinicznych, stanowiących podstawę decyzji rejestracyjnych. Ponadto jest problem pacjentów, w przypadku których mamy do czynienia z współwystępowaniem różnych nowotworów - mówił prof. Krzakowski.

- Na szczęście sprawy idą w dobrym kierunku, ponieważ tacy chorzy mają już szansę leczenia w różnych programach lekowych. Gdybym miał zero-jedynkowo ocenić dostępność leczenia w ramach tych programów, na pewno byłbym bliżej jedynki niż zera, naturalnie z całą świadomością, że nadal trzeba nad tym pracować - dodał konsultant krajowy.

Nowe leki

- Wciąż dochodzą nowe leki, np. w raku gruczołu krokowego, w terapii którego nastąpił ogromny postęp. Przy obecnych możliwościach leczenia nie bardzo można już mówić, że jest to choroba śmiertelna, ale raczej przewlekła - zwrócił uwagę prof. Marek Sosnowski, konsultant krajowy w dziedzinie urologii.

- Najważniejsze pytanie brzmi: jeśli można uzyskać wieloletnie remisje i zwiększyć przeżycia chorych, to jak mogą skorzystać na tym polscy pacjenci i czym dysponują (jeżeli chodzi o finansowanie) polscy lekarze? - pytał prof. Sosnowski.

Specjalista zaznaczył, że spośród obecnie rozpoznawanych nowotworów prostaty, ok. 30% przypadków stanowią postaci miejscowe zaawansowane, a ok. 5% trudna do leczenia postać przerzutowa. Istotnym czynnikiem warunkującym odpowiedź na leczenie jest jednak również agresywność biologiczna nowotworu. Jeśli rak jest zabójcą, nie pomogą nawet najlepsze leki.

- Jeśli w przypadku hormonoopornego nowotworu nie zadziałała standardowa chemioterapia, lekarze zostawali w zasadzie bez możliwości dalszego leczenia. Obecnie można wdrożyć leki celowane - abirateron - lub podawanie kwasu zoledronowego przy przerzutach do kości, które bardzo poprawiają nie tylko jakość leczenia, ale także jakość życia pacjenta - wyjaśniał prof. Sosnowski.

Prof. Maciej Krzakowski przypomniał, że testowanie nowej metody w onkologii zaczyna się zwykle w postaci najtrudniejszej, uogólnionej. Jeśli się sprawdzi, przechodzi się do testowania w postaci wczesnej. Tak też było w przypadku octanu abirateronu. Dlatego obecnie zaczyna się procedura związana ze stosowaniem tego leczenia u chorych niepoddawanych jeszcze chemioterapii. Zdaniem konsultanta, to słuszne podejście, ponieważ terapia octanem abirateronu jest ukierunkowana na określony enzym i określony szlak metaboliczny, co - w porównaniu z toksyczną chemioterapią standardową - stanowi ogromną wartość.

Prof. Krzakowski zaznaczył, że pacjenci spełniający kryteria do takiego leczenia w ramach tego oraz innych programów lekowych mogą liczyć na innowacyjną terapię.

- Jeśli dostępność stanowi problem, to dzieje się tak na etapie testów molekularnych. Na przykład w przypadku 100 pacjentów, z których każdy spełnia kryteria udziału w programie lekowym, należy wykonać wspomniane testy każdemu z nich, ale NFZ zapłaci tylko za ok. 20, tj. za osoby, które finalnie do programu się dostaną. I to jest istotna bariera, ponieważ dyrektorzy szpitali niezbyt chętnie zgadzają się na badania niekoniecznie skutkujące włączeniem pacjenta do programu - wskazywał prof. Krzakowski.

Kto zapłaci za testy?

Wiesława Kłos, zastępca prezesa NFZ ds. finansowych, przypomniała, że w Funduszu trwa opracowywanie, w porozumieniu z ministrem zdrowia, nowego modelu finansowania chemioterapii jako całości, jest to zatem właściwy moment, aby mówić o problemach wymagających rozwiązań.

Zaznaczyła również, że - mimo iż Fundusz dysponuje w 2014 r. środkami finansowymi na poziomie ub.r. - to na programy lekowe przewidziano (w stosunku do wykonania z 2013 r.) o 18 pkt. proc. więcej, na leki objęte programami lekowymi o 16,5 pkt. proc. więcej, na chemioterapię o blisko 14 pkt. proc. więcej, a na leki stosowane w chemioterapii blisko 28 pkt. proc. więcej.

- Widzimy bardzo pozytywny trend: rośnie liczba pacjentów objętych programami, ceny leków spadają. Maleją koszty leczenia, rośnie jego skuteczność - podkreślała Wiesława Kłos.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum