Trwa ustawowe zamieszanie

Autor: Katarzyna Lisowska • • 28 kwietnia 2011 10:32

Firmy unieszkodliwiające odpady medyczne alternatywnymi wobec spalania metodami straciły w marcu prawo do prowadzenia takiej działalności. To efekt decyzji Sejmu z 2010 r., uznającej spalanie jako jedyną metodę utylizacji zakaźnych odpadów medycznych. Obecnie trwają w parlamencie prace nad projektem nowych przepisów. Za kilka miesięcy mogą one ponownie usankcjonować unieszkodliwianie odpadów w sposób dziś zakazany.

Nowelizacja ustawy jest konieczna, ponieważ Polska musi się dostosować do unijnych uregulowań dotyczących postępowania z tego rodzaju materiałami. Jak informowało nas w styczniu Ministerstwo Środowiska, zaproponowane w projekcie przepisy mają na celu zrównanie metod termicznego przekształcania zakaźnych odpadów medycznych i tzw. metod alternatywnych m.in. co do wymagań w zakresie ochrony środowiska.

Pozwy przeciwkoSkarbowi Państwa?

Z danych departamentu gospodarki odpadami w resorcie środowiska wynika, że w kraju przed 12 marca 2011 r. działało 19 firm stosujących alternatywne metody unieszkodliwiania odpadów medycznych.

Stanowiły ok. 30% rynku utylizacji tego rodzaju odpadów. Ich kontrahentami były m.in. szpitale, a umowy zawarte z tymi podmiotami przeważnie były efektem rozstrzygnięcia publicznych przetargów i często opiewały na kilka lat.

Teraz firmy unieszkodliwiające odpady alternatywnymi do spalania metodami albo zlecą swoje usługi podwykonawcom, by móc się wywiązać z podpisanych wcześniej kontraktów, albo będą narażone na wypłacenie swoim klientom odszkodowań z racji niedotrzymania warunków zawartych w umowach.

- Moja firma zamknęła oddziały w Dębicy, Rzeszowie i Wrocławiu. Zakłady innych firm też oczywiście przestały działać. EMKA wyłączyła instalację w Żyrardowie o zdolności ponad 3300 ton rocznie, firma Roleks z Konina - ok. 250 ton rocznie, Cenmed z Wrocławia to kolejne 900 ton rocznej zdolności przetwórczej, Szpital Bielański - 600-700 ton - wylicza portalowi rynekzdrowia.pl Arkadiusz Tułecki, właściciel firmy Serwimed z Krakowa, posiadającej zarówno instalację do alternatywnego unieszkodliwiania odpadów, jak i spalarnię.

Z szacunków Tułeckiego wynika, że w sumie zagrożone zostało istnienie ok. 35% firm z branży utylizacyjnej w kraju.

Jak przyznaje nasz rozmówca, część z nich rozważa wniesienie pozwów przeciw Skarbowi Państwa o odszkodowanie.

- Otwarcie tej działalności wymagało znacznych nakładów finansowych, a nikt się nie spodziewał zmiany prawa wykluczającej z rynku takie usługi - zaznacza Arkadiusz Tułecki.

Kolejna zmiana przepisów

Właściciel Serwimedu dodaje, że wszystkie tzw. alternatywne instalacje spełniają światowe normy, a takie metody unieszkodliwiana odpadów są powszechnie stosowane w Unii. Przedsiębiorca przyznaje, że nie rozumie, jakie argumenty merytoryczne stały za wykluczeniem tych podmiotów z rynku.

W tej sytuacji unieszkodliwianiem odpadów niebezpiecznych, czyli m.in. medycznych i weterynaryjnych, zajmą się wyłącznie spalarnie. Jak poinformowano nas w w firmie Sarpi Dąbrowa Górnicza Sp. z o.o., która posiada jedną z największych spalarni odpadów niebezpiecznych w kraju, na tę okoliczność firma jest przygotowana.

Jak nas wcześniej zapewniała Karina Szafranek-Braś, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Serwimedu, w Polsce mamy nadmiar mocy spalarni. - Są one w pełni dostosowane do spalania odpadów przy spełnieniu wszelkich wymogów związanych z ochroną środowiska, zdrowiem i życiem człowieka - powiedziała.

Polska musi się jednak dostosować do unijnych regulacji dotyczących postępowania m.in. z odpadami medycznymi.

Może się więc okazać, że alternatywne metody unieszkodliwiania zakaźnych odpadów medycznych znów będą dopuszczone.

Pod koniec lutego posłowie zdecydowali, że projekt znoszący obowiązek spalania odpadów nie zostanie odrzucony i wróci do prac w Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. To wywołało wśród polityków prawdziwą burzę. Na konferencji prasowej po głosowaniach w Sejmie Mirosława Masłowska (PiS) nie kryła swojego oburzenia powrotem projektu nowelizacji pod obrady. Jak podkreślała, rozwiązania prawne zawarte w projekcie spowodują zagrożenie epidemiologiczne.

Odmiennego zdania jest poseł Arkadiusz Litwiński (PO), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Ochrony Środowiska: - Inne technologie niż utylizacja termiczna zostały u nas praktycznie wyeliminowane, co, biorąc pod uwagę doświadczenia państw zachodnich, jest całkowicie nieuzasadnione - mówi nam poseł Litwiński.

Przyznaje, iż trzeba stworzyć takie przepisy, by nie dochodziło do patologicznych sytuacji - wbrew temu, co pokazuje praktyka krajów bardziej przywiązanych do ekologii i mających w tym zakresie większe doświadczenia.

Nie tworzyć monopolu

- Doświadczenia tych państw dowodzą, że powinny być stosowane różne formy unieszkodliwiania odpadów. Większość parlamentarzystów również uznała, że warto jeszcze popracować nad tym projektem i stworzyć warunki zapobiegające monopolizacji w tej branży - zaznacza Arkadiusz Litwiński.

Komisja Ochrony Środowiska, do której skierowano projekt przepisów, powinna się nim zająć jeszcze w marcu.

- Należy się spodziewać ostrej debaty.

Lobby spalarni odpadów jest u nas bardzo silne i dysponuje różnymi wpływami - nie ukrywa poseł Litwiński. Jego zdaniem, jest szansa, że w ciągu miesiąca projekt zostanie przygotowany i przedstawiony w Sejmie.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum