To nasz wspólny sukces: od portiera do dyrektora

Autor: Katarzyna Rożko • • 16 grudnia 2011 14:18


Na przykład wyposażanie szpitala w sprzęt. Nawet jeśli otrzymywaliśmy go w darze, to trzeba było mieć zgodę Urzędu Miasta. Była zgoda, ale potem jeszcze jakiś urzędnik pytał: kto będzie płacił za przeglądy tych aparatów, bo jak miasto, to nie bierzemy. Mieliśmy więc sytuację, że ktoś chciał nam kupić urządzenie za 200-300 tys. zł, jednak mogłoby do tego nie dojść i to po okresie 6-7 miesięcy starań. Teraz ta sama procedura zajmuje nam 2-3 tygodnie.

- Czy po ponad roku możemy już mówić, że prywatyzacja to był dobry pomysł? Jest sukcesem?

- W ciągu tego roku na pewno nie stało się nic złego. Wręcz przeciwnie, obok szpitala stoi nowy budynek w stanie surowym zamkniętym.

Obecnie zaczynamy go wyposażać, a za kilka miesięcy pacjenci i pracownicy będą mieli do dyspozycji cztery nowoczesne sale operacyjne, pracownię tomografu komputerowego, nowoczesny oddział łóżkowy z 34 łóżkami.

Trudno mi jeszcze dziś powiedzieć, czy będzie tam urologia, czy inny oddział. Jeszcze jako spółka lekarska wiedzieliśmy, że warto wprowadzić do lecznicy gastroenterologię oraz rehabilitację ginekologiczno- urologiczną. Tej ostatniej nie ma ani na Śląsku, ani, jak przypuszczam, w całej Polsce. Przekonaliśmy do tych idei obecnych właścicieli i w przyszłym roku o tej porze będziemy te świadczenia mieć w swojej ofercie.

Nowy budynek chcemy oddać do użytku we wrześniu 2012 r.

- Mówiąc o prywatyzacji, najczęściej używa pan słów: zaufanie i czas. Wydawać by się mogło, że jak o prywatyzacji, to głównie będzie o pieniądzach...


- Podstawą jest zaufanie i wiara w to, że zamierzamy zrobić coś dobrego, nowoczesnego. Chcę pokazać, że prywatyzacja to nie jest coś, co buduje bariery, ale wręcz przeciwnie - znosi je. Około 8-9 lat temu byliśmy jednym z inicjatorów wprowadzenia do leczenia zielonego lasera Green- Light HPS. Zrobiliśmy kilka sesji na ten temat, ale ponieważ byliśmy publicznym zakładem, nie mogliśmy go zakupić, bo albo nie było pieniędzy, albo zgody... Tymczasem w trzy miesiące od założenia spółki kupiliśmy laser i nasi pacjenci mogą już z niego korzystać.

Samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej ma w nazwie "samodzielny’", ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Na wszystko trzeba mieć zgodę właściciela, rad społecznych, dyrektor nie ma żadnej samodzielności finansowej, wszystko jest kontrolowane, a w przypadku jakiegoś potknięcia winny jest dyrektor.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum