To już naprawdę ostatni dzwonek

Autor: Daniel Kuropaś • • 03 lipca 2013 12:31

Wiele placówek nie zdąży przygotować się do obowiązkowego prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) od sierpnia 2014 roku - oceniają eksperci. Czy zatem zapisy ustawy z 28 kwietnia 2011 roku o systemie informacji w ochronie zdrowia, wprowadzające taki obowiązek, pozostaną martwą literą?

Zdaniem Marcina Lenarczyka, pełnomocnika dyrektora ds. systemów informatycznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, taki pesymistyczny scenariusz jest bardzo prawdopodobny.

 

Będzie przesunięcie terminu?

- Do sierpnia 2014 roku będziemy mieli poprawkę do ustawy, która przeniesie termin wdrożenia elektronicznej dokumentacji elektronicznej o minimum dwa lata - nie waha się stwierdzić ekspert. Dlaczego? Zdaniem Marcina Lenarczyka, wbrew temu, co twierdzą niektóre szpitale, jeszcze nie są one przygotowane do elektronicznego dokumentowania medycznego. - Nie sądzę, żeby prawidłową dokumentację według ustawy prowadziło więcej niż 10% podmiotów - mówi.

Według Zygmunta Kamińskiego, prezesa Kamsoft SA, lepiej pod tym względem jest oczywiście w szpitalach.

- Praktycznie wszystkie szpitale mają jakieś systemy informatyczne, natomiast różnie bywa w przychodniach czy gabinetach lekarskich - zaznacza.

EDM w gabinetach lekarskich

Zgadza się z tym Marcin Lenarczyk, który podkreśla, że ustawa z 2011 roku dotyczy wszystkich podmiotów, a więc też gabinetów lekarskich.

Warto więc, żeby lekarze zdawali sobie sprawę z tego, że od 1 sierpnia 2014 roku teoretycznie nie mogą posługiwać się w swoich gabinetach papierową dokumentacją, tylko elektroniczną.

Z tym musi więc być powiązane bezpieczeństwo danych, back-up, ochrona informacji wrażliwych. - Powiem szczerze, że tutaj widzę poważne problemy - zaznacza pełnomocnik ds. systemów informatycznych WSS we Wrocławiu.

- W każdym ze szpitali w mniejszym lub większym stopniu funkcjonuje pewien sformalizowany zakres dokumentacji medycznej. Pytanie brzmi natomiast, na ile teraz prywatne gabinety są przygotowane do tego, żeby prowadzić taką dokumentację w postaci elektronicznej?

- zwraca uwagę Marcin Lenarczyk.

Ustawa wyraźnie wskazuje, jakie warunki muszą być spełnione, aby ta elektroniczna dokumentacja była przechowywana. - Nie wyobrażam sobie, żeby lekarz budował serwerownię, kupował komputer, który będzie odpowiednio zabezpieczony i będzie miał dane odpowiednio archiwizowane, przechowywane itd.

- zaznacza pełnomocnik dyrektora ds. systemów informatycznych wrocławskiego szpitala.

Nie tylko oprogramowanie

Specjaliści wskazują przy tym, że wszyscy koncentrują się na wdrożeniu systemu czy aplikacji, która będzie wspierała elektroniczną dokumentację.

Ale tak naprawdę to tylko jeden z etapów wymaganych prac.

- Producenci w branży IT już od dawna oferują kompleksowe rozwiązania, jednak wiele placówek zwleka z rozpoczęciem prac nad przejściem na EDM, myśląc, że proces wdrożenia kończy się na zakupie oprogramowania - mówi Adam Kołodziejczyk, ekspert z sektora e-Zdrowie firmy Comarch.

Placówki medyczne nie biorą pod uwagę często wymaganych zmian w infrastrukturze sprzętowej i sieciowej (o ile taką już posiadają) oraz czasochłonnego procesu szkolenia personelu. Jak więc podkreślają szpitalni informatycy, najpierw trzeba wdrożyć program, przyzwyczaić lekarzy i pielęgniarki do procesu obsługi systemu informatycznego, a w końcu wykorzystywać w 100% moduł, który zapewnia tworzenie i przechowywanie EDM.

Informatyczne wsparcie

- Nawet o naszym szpitalu, w którym proces informatyzacji trwa od 15 lat, nie można powiedzieć, że jest dziś przygotowany do prowa dzenia dokumentacji medycznej w formie elektronicznej, bo zależy to od wdrożenia modułu repozytorium EDM i podpisu cyfrowego, których to funkcjonalności obecna wersja systemu HIS obecnie jeszcze nie wspiera. Czeka nas więc upgrade na nową wersję, tzw. AMMS - wyjaśnia Małgorzata Rusin, pełnomocnik dyrektora, kierownik Zespołu Technologii Informatycznych i Telemedycznych w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II.

Już obecnie 90% procesów biznesowych w krakowskim szpitalu jest wspierana przez systemy informatyczne.

Całościowa obsługa pacjenta jest zinformatyzowana, funkcjonuje elektroniczny proces zlecenia badań laboratoryjnych oraz diagnostycznych. Ale inwestycje związane ze wzmocnieniem bezpieczeństwa danych są wciąż przed szpitalem.

- To ogromne wyzwanie, nie tylko technologiczne, ale również finansowe dla szpitala, żeby np. zbudować rozwiązanie disaster recovery dla systemów krytycznych, które wspierają pracę szpitala - opisuje Małgorzata Rusin. Jak wyjaśnia, trzeba postawić zdublowany serwer i zakupić narzędzia, które spowodują, że w przypadku awarii serwera wznowienie pracy całego systemu zostanie zrealizowane w najkrótszym możliwym czasie na rezerwowym serwerze.

Zdublowanie infrastruktury, wdrożenie disaster decovery, wdrożenie dodatkowych modułów i kwalifikowanego podpisu cyfrowego (w tym znacznika czasu) do sierpnia 2014 roku może kosztować, jak wylicza Małgorzata Rusin, do 3 mln zł dla szpitala rozproszonego w 20 budynkach na ponad 10 hektarach.

- Koszt wdrożenia tak naprawdę jest wyceniany indywidualnie, wszystko zależy od stopnia aktualnej informatyzacji szpitala, oraz od zakresu wymaganej informatyzacji, dlatego koszt może wahać się od kilkuset tysięcy do kilku milionów zł - wylicza Adam Kołodziejczyk, ekspert z sektora e-Zdrowie firmy Comarch.

Papier pozostanie

Jednak wykluczyć całkowicie obieg papierowy i przejść na elektroniczną dokumentację będzie bardzo trudno.

- Mamy sporo dokumentacji papierowej, która jest niezależna od danej placówki medycznej, np. pacjent przychodzi ze skierowaniami do szpitala, na badania. Prace analityczne nad ich wymianą w formie cyfrowej między placówkami dopiero się rozpoczynają. Można teoretycznie te dokumenty zeskanować, ale skan w sensie prawnym nie jest dokumentacją medyczną - zaznacza Małgorzata Rusin.

Wygląda więc na to, że równolegle trzeba będzie dokumentację papierową przechowywać, choćby w zakresie wspomnianych skierowań, zgód pacjentów itd. Jeśli jednak termin wprowadzenia EDM nie zostanie przesunięty, czy szpitale, które rozpoczną działania teraz, zdążą na czas?

Przetargi i szkolenia

- Wdrożenie systemu i przeszkolenie użytkowników to nie jest krótkotrwały proces. Moim zdaniem rok to bardzo mało, zwłaszcza że personel medyczny nie jest dyspozycyjny, bo priorytetem dla niego, co oczywiste, jest pacjent - wskazuje Małgorzata Rusin. - Przyzwyczajenie do korzystania z systemu i nauczenie wpisywania odpowiednich danych w optymalny sposób naprawdę wymaga wielu miesięcy.

- Można założyć, że wdrożenie oraz szkolenia zrobi się w 3 miesiące czy w 6 tygodni, jak gdzieś słyszałam.

Nie wierzę w to - przyznaje kierownik zespołu technologii informatycznych w krakowskim szpitalu.

W niedużej placówce ze zdeterminowaną dyrekcją, która potrafi zmotywować lekarzy, jest szansa, żeby w rok zdążyć z wdrożeniem EDM.

- Gorzej, jeżeli ktoś dopiero teraz zaczyna przetarg, a nie daj Boże zaczyna dopiero opracowywać wymagania do przetargu - to jest bardzo długi proces - mówi Małgorzata Rusin.

Do tego mogą dojść problemy szpitali, które już ogłosiły postępowania, z powodu protestów firm uczestniczących w przetargu, przez co jego rozstrzygnięcie staje się bardzo kłopotliwe.

- Trzeba wybrać dostawcę oprogramowania, wykonać analizę przedwdrożeniową, skonfigurować system pod własne potrzeby oraz zintegrować go z innymi wykorzystywanymi systemami, przeszkolić personel.

Cały ten proces może zająć od kilku do kilkunastu miesięcy - wylicza Adam Kołodziejczyk.

Najlepsi ukarani?

Nieco lepiej ocenia przygotowanie szpitali do wprowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu, gdzie EDM działa już od kilku lat. - Generalnie co najmniej połowa szpitali nie jest przygotowana, ponieważ czeka. Czeka na pieniądze albo żeby zmieniono przepisy, przedłużając czas potrzebny na wdrożenie.

To byłoby najgorsze, co mógłby zrobić minister - uważa dyrektor.

- W takim przypadku może spodziewać się procesów, ponieważ nie może być tak, że niektórzy wysiłkiem własnym i samorządu biorą kredyty i się dostosowują, natomiast inni czekają i są premiowani przesunięciem terminu - dodaje.

Zdaniem dyrektora Nowaka nie należy tego robić, gdyż chodzi tu o jak najszybsze wprowadzenie bezpiecznej i wiarygodnej dokumentacji dla pacjentów.

Czy rzeczywiście może dojść do przesunięcia terminu wdrożenia EDM? - To jest możliwe - potwierdza szef grudziądzkiego szpitala i podsuwa rozwiązanie: - Niech system wejdzie w życie 1 sierpnia 2014 roku, natomiast ci, którzy nie zdążą spełnić wymogów, powinni mieć rok na dostosowanie.

Trzeba położyć na szali: z jednej strony poprawność, systematyczność i bezpieczne dokumentowanie, z drugiej - niewiarygodną dokumentację, która może doprowadzić do procesu sądowego i wielomilionowego odszkodowania. - To nie są duże pieniądze. Jeżeli się weźmie kredyt, oprogramowanie w leasing na 5-7 lat, jest to kwestia kilkuset tys. zł rocznie. W naszej placówce łączne koszty wyniosły kilkanaście mln zł, bo to duży szpital, na ponad 1 tys. łóżek - wylicza Marek Nowak.

Wspólne pojęcia i standardy

Ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia mówi również o obowiązku przesyłania elektronicznej dokumentacji medycznej między placówkami wszelkiego typu. - Na poziomie ogólnopolskim próbuje sobie z tym poradzić projekt P1 i P2 prowadzony przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia - mówi Małgorzata Rusin.

Czy istnieją zatem już wspólne pojęcia i standardy, opracowane centralnie, pozwalające na interoperacyjność różnych systemów? Jak przekonują przedstawiciele firm informatycznych, próba ustandaryzowania informacji medycznych została podjęta w ramach SIM (Systemu Informacji Medycznej), który zakłada interoperacyjność systemów dostarczanych przez różnych producentów opierającą się na standardzie HL7 CDA (Clinical Document Architecture).

- Mówi się o interoperacyjności, natomiast, przyznam się, ja takich dokumentów nie widziałem. Nie widziałem słowników, które by mówiły nam, co to jest np. zdarzenie medyczne.

Mówimy o projekcie P1 i P2, a wspólnego słownika pojęć ja się tam nie doszukałem - mówi Marcin Lenarczyk. - Jak więc można mówić o wspólnej płaszczyźnie wymiany danych, jeżeli nie wiemy, co się pod tą nazwą kryje? W żadnym dokumencie nie opisano np., co się kryje pod pojęciem lekarza prowadzącego - dodaje ekspert.

Podsumowując - zdaniem ekspertów - największym wyzwaniem dla planujących wprowadzić EDM w ustawowym terminie pozostaje: czas realizacji postępowań przetargowych, czas samego wdrożenia - w tym szkoleń personelu i zmiany jego przyzwyczajeń.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum