Terminy wdrażania e-dokumentacji nie będą już przekładane?

Autor: Wojciech Kuta • • 22 stycznia 2020 09:21

Zamiast przekładania terminów wdrażania kolejnych etapów informatyzacji ochrony zdrowia w Polsce, należy zaproponować mechanizmy motywujące placówki m.in. do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) bez zbędnych opóźnień - twierdzą eksperci. Czy wszyscy są już gotowi do sprostania temu wyzwaniu?

Między innymi na to pytanie odpowiadali uczestnicy sesji "Szpitale i inne placówki medyczne w dobie dygitalizacji" w ramach XV Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 21-22 października 2019 r.)

1 października br. ukazał się projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie rodzajów, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania. W jaki sposób, za sprawą tego rozporządzenia, zmodyfikowane zostaną obowiązki lecznic w zakresie prowadzenia dokumentacji medycznej? Czy planowane zmiany to ważny krok w kierunku digitalizacji placówek?

- To rozporządzenie nie tyle nakłada na podmioty lecznicze nowe obowiązki, ale przede wszystkim upraszcza dokumentację. Regulacja ta zmienia optykę - patrzymy już na informatyzację nie przez pryzmat dokumentów, jak w przypadku papieru, ale jako na zbiór danych, które pozwalają generować różne raporty czy zestawienia - zaznacza Agnieszka Kister, dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia.

Zwraca uwagę, że projektowane rozporządzenie mówi, że - co do zasady - dokumentacja medyczna powinna być prowadzona elektronicznie. Zaznacza i przypomina, że do tej pory obie jej formy - zarówno tradycyjna (papierowa), jak i cyfrowa - traktowane były w taki sam sposób.

MZ: wprowadzamy ułatwienia i uproszczenia

- Obecnie kładziemy nacisk na postać elektroniczną. Oczywiście tam, gdzie warunki techniczno-organizacyjne nie pozwalają jeszcze na dygitalizację dokumentacji, będzie ona mogła być prowadzona w formie papierowej - mówiła Agnieszka Kister podczas październikowego XV Forum Rynku Zdrowia.

Zaznaczyła, że w nowym rozporządzeniu najbardzej istotne są wspomniane uproszczenia mające ułatwić wdrażanie e-dokumentacji. Na przykład znacznie zmniejszy się ilość danych, które należy do niej wpisywać, co w powinno odciążyć kadrę medyczną od pracy administracyjnej.

- Wprowadzono też zmiany mające premiować placówki najbardzej zaawansowane w prowadzeniu EDM: - Takie ośrodki będą uwolnione od prowadzenia dokumentacji zbiorczej, której rodzajów jest obecnie bardzo dużo. Są też ułatwienia dla mniejszych praktyk. Np. jeżeli ktoś wystawia recepty pro auctore i pro familae w postaci elektronicznej, nie będzie już musiał prowadzić wykazu tych recept - podaje dyr. Kister.

Podkreślała, że zmieniono także zasady podpisywania e-dokumentacji medycznej. - Projekt rozporządzenia mówi o konieczności - w celu zachowania bezpieczeństwa przetwarzania danych - podpisywania dokumentacji tak, jak całej EDM, czyli za pomocą podpisu kwalifikowanego czy osobistego, jak w e-dowodzie oraz podpisem zaufanym lub certyfikatem ZUS, służącym obecnie głównie do podpisywania e-zwolnień lekarskich - powiedziała Agnieszka Kister. Dodała, że stosowanie tego przepisu nie jest jeszcze obligatoryjne. Stanie się to obowiązkowe od 1 stycznia 2021 roku.

Na razie obowiązkowy zakres EDM prowadzi połowa placówek

Przypomnijmy natomiast, że od 1 stycznia 2019 roku jednostki ochrony zdrowia - zgodnie z obecnym rozporządzeniem MZ w sprawie rodzajów dokumentacji medycznej - mają obowiązek prowadzenia w formie elektronicznej trzech rodzajów dokumentów:

• Wypisu ze szpitala i odmowy przyjęcia do szpitala

• Karty informacyjnej z rozpoznaniem choroby

• Informacji dla lekarza kierującego.

Jak wygląda w praktyce realizowanie tego obowiązku? - Z przeprowadzonego niedawno badania wynika, że mniej więcej 50 proc. placówek wypełniających ankietę prowadzi obecnie te trzy rodzaje dokumentów w postaci elektronicznej. Pozostałe podmioty są w trakcie przygotowań. Najczęściej deklarowane przez placówki terminy wdrożenia EDM w tym zakresie to koniec bieżącego lub początek 2020 roku - informowała dyrektor Kister.

Jaki stan gotowości?

Na jakim więc etapie osiągania cyfrowej dojrzałości (w tym stopnia zinformatyzowania) są polskie szpitale, a także inne podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych? W opinii Bartłomieja Wnuka, dyrektora Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, to zaawansowanie techniczne placówek medycznych generalnie jest już na dobrym poziomie.

- W skali od 1 do 10 oceniamy ten poziom pomiędzy 7,5 a 8. Badania umożliwiające weryfikację stopnia informatyzacji placówek prowadzimy cyklicznie. Obecnie w Polsce nie ma już ośrodków medycznych, które nie byłyby, oczywiście w różnym stopniu, zinformatyzowane - zauważa dyrektor Wnuk i dodaje: - Dzisiaj pytamy nie czy, ale w jakim zakresie poszczególne ośrodki są zaawansowane cyfrowo i przygotowane do prowadzenia dokumentacji medycznej w postaci elektronicznej. Stopień zinformatyzowania placówek bardzo się poprawił.

- Z analizy naszej najnowszej ankiety wynika, że 75-80% podmiotów leczniczych dysponuje już technicznymi możliwościami prowadzenia EDM, także pod względem liczby odpowiednio przygotowanych do tego stanowisk pracy - zaznacza szef CSIOZ.

Przypomina, że w Polsce wystawiono już ok. 20 mln elektronicznych recept, a każdego dnia wystawianych ich jest ok. pół miliona. - To także dowodzi tego, że coraz więcej placówek jest przygotowanych do prowadzenia e-dokumentacji medycznej - podkreślił Bartłomiej Wnuk.

Po pierwsze ludzie

- Nasz szpital od dłuższego czasu jest przygotowany do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej. Od lat mówi się nie tylko o poziomie cyfryzacji placówek, ale i kolejnych, przekładanych terminach obligatoryjności EDM - przypomina Marcin Kuta, dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie.

W jego opinii czas pokazał, że najważniejsza jest już nie tyle sama informatyczna infrastruktura, ale bezpieczeństwo gromadzonych i przetwarzanych danych osobowych i medycznych, zagadnienia etyczne z tym związane oraz przygotowanie pracowników lecznic do niezbędnego procesu cyfryzacji.

- Nasz szpital był jednym z 30 w kraju, który przeszedł długą i szczegółową kontrolę prowadzoną przez NIK w zakresie przestrzegania zaleceń RODO. Ta kontrola po raz kolejny przekonała mnie, jak ważni są ludzie. To ich podejście i merytoryczne przygotowanie do prowadzenia elektronicznej dokumentacji decyduje o tym, czy i jak radzimy sobie z tym wyzwaniem - stwierdza dyrektor tarnowskiego szpitala.

Wskazuje, że nakładanie jakichkolwiek dodatkowych obowiązków na lekarzy, w tym obejmujących wprowadzanie danych do systemu, jest nierzadko "delikatną materią". - Każda zmiana, nie tylko w ochronie zdrowia, na początku często wywołuje opór wśród pracowników. Stąd tak ważna jest edukacja, rozmowy, umiejętne przekonywanie do nowych, koniecznych rozwiązań, służących zarówno personelowi medycznemu, jak i naszym pacjentom - podkreśla Marcin Kuta.

Szpitale i dostawcy: jesteśmy na siebie skazani

Z kolei na nieco prowokujące i retoryczne pytanie, czy szpitale są w stanie osiągać cyfrową dojrzałość bez udziału zewnętrznych firm - dostawców rozwiązań IT - odpowiada gen. dyw. prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.

- Oczywiście trudno sobie wyobrazić, że nawet w tak dużej placówce jak nasza, z rozbudowanym własnym segmentem IT, moglibyśmy sprostać wszystkim informatycznym wyzwaniom bez udziału zewnętrznych firm. Cyfryzacja w podmiotach leczniczych znaczne już wykracza poza sferę rozliczeń z płatnikiem i obejmuje m.in. tworzenie szeregu analiz niezbędnych przy podejmowaniu zarówno decyzji biznesowo-zarządczych, jak i terapeutycznych - podkreśla dyrektor WIM.

Stwierdza, że obie strony - placówki medyczne i zewnętrzni dostawcy rozwiązań informatycznych - "są na siebie skazane". Mówiąc o głównych celach, jakim służyć ma cyfryzacja sektora medycznego, prof. Gielerak przywołał wnioski z niedawno opublikowanego raportu firmy analitycznej Deloitte.

- Z tej analizy, dotyczącej systemów ochrony zdrowia na świecie wynika, że roczny wzrost kosztów funkcjonowania opieki zdrowotnej w krajach wysokorozwiniętych będzie wynosił aż 5,5 do 5,6%. Tymczasem prognozowany wzrostu PKB w krajach Unii Europejskiej sięga rocznie ok. 2,2%. To wskazuje, że coraz wyższe koszty ochrony zdrowia nie znajdują pokrycia w budżetach państw - zaznacza dyrektor Grzegorz Gielerak.

I dodaje: - Wniosek jest prosty - musimy wdrażać szeroko rozumiane systemy informatyczne, które umożliwią nam usprawnienie, a tym samym obniżanie kosztów funkcjonowania opieki zdrowotnej, a także podniesienie jej efektywności.

Rejestry pomogą premiować jakość leczenia

Marcin Grabowski, dyrektor Departamentu Informatyki Centrali NFZ, poinformował podczas XV Forum Rynku Zdrowia, nad jakimi rejestrami medycznymi, tak bardzo potrzebnymi w systemie ochrony zdrowia, pracuje obecnie NFZ. Jak - w kontekście tworzenia takich rejestrów - przebiega współpraca z ośrodkami medycznymi?

- W ramach odpowiednich projektów rozporządzeń ministra zdrowia NFZ bierze udział w tworzeniu czterech rejestrów kardiologicznych: ablacji, ekstrakcji elektrod, mechanicznego wspomagania krążenia oraz infekcji zapalenia wsierdzia - wyliczał dyr. Grabowski, podkreślając, że NFZ ściśle współpracuje przy powoływaniu tych rejestrów z Instytutem Kardiologii w Warszawie.

Wyjaśniał, że aby ułatwić świadczeniodawcom korzystanie z tych rejestrów, NFZ intensywnie pracuje nad integracją swoich systemów z rozwiązaniami funkcjonującymi w Instytucie Kardiologii, by użytkownicy logujący się do Funduszu mogli zarazem automatycznie logować się do rejestrów w Instytucie Kardiologii.

- Pracujemy też nad dwukierunkową wymianą danych - między Instytutem a NFZ. Planujemy m.in. pozyskiwanie z rejestrów danych dotyczących efektów terapii. Takie informacje w przyszłości powinny być uwzględniane przy finansowaniu świadczeń, aby przede wszystkim płacić świadczeniodawcom za wyniki leczenia, a nie za sam fakt wykonania procedury - podsumował Marcin Grabowski.

Wiemy, o czym mówimy?

Część dyskusji podczas panelu o dygitalizacji ochrony zdrowia dotyczyła sposobu realizacji i głównych beneficjentów tego procesu. - Warto m.in. odpowiedzieć na pytanie, czyim dobrem ma być elektroniczna dokumentacja medyczna oraz cała platforma P1 - pacjentów, decydentów, a może pracowników medycznych - mówił Wojciech Zawalski, ekspert systemu ochrony zdrowia.

- Niepokoją mnie modyfikacje ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia oraz kolejne definicje EDM pojawiające się w rozporządzeniach ministra zdrowia. Mimo tych regulacji okazuje się bowiem, że aż 50% placówek medycznych nie realizuje obowiązkowego od stycznia 2019 r. zakresu prowadzenia dokumentacji w postaci cyfrowej - zaznaczył ekspert.

Zwrócił też uwagę, że stworzono wprawdzie definicję EDM odnośnie wspomnianych trzech dokumentów (wypis, karta informacyjna, informacja dla lekarza kierującego), ale w zasadzie "jest to przepis martwy", gdyż nadal te dokumenty są tworzone w znacznej części w formie tradycyjnej.

- Mamy kilka regulacji określających, czym jest EDM, ale brakuje jednolitej płaszczyzny precyzującej definicję e-dokumentacji. EDM ma wspierać pacjenta - powinien ją otrzymywać albo na Internetowe Konto Pacjenta (IKP), albo wprowadzimy prawną możliwość tworzenia chmurowego repozytorium, gdzie trafiać będą m.in. elektroniczne karty informacyjne - stwierdził Wojciech Zawalski.

W odpowiedzi na te uwagi, dyrektor Agnieszka Kister wskazała, że przepisy dotyczące m.in. spójnego definiowania EDM znajdą się w jednym akcie prawnym. - W przepisach został już także określony dostęp pacjentów do e-dokumentacji poprzez IKP od 2021 roku - przypominała harmonogram wdrażania kolejnych elementów systemu e-zdrowia.

Zachęcajmy, nie prolongujmy

W opinii Marka Dynowskiego, prezesa firmy Medinet w Grupie Kapitałowej Simple, nie należy przekładać ustalonych terminów wdrażania cyfrowej dokumentacji medycznej. - Tym bardziej że już wcześniej terminy te były kilka razy prolongowane - przypomina Marek Dynowski.

Podając w tym kontekście przykład wprowadzania e-recept, prezes Dynowski wskazuje, że wszelkie dostępne analizy rynku pozwalają zakładać, że wszystkie recepty w placówkach medycznych, zgodnie z planowanym terminem - czyli od stycznia 2020 r. - będą wystawiane w formie elektronicznej.

- Poziom dojrzałości cyfrowej placówek medycznych w Polsce jest nadal bardzo zróżnicowany. Są jednostki bardzo zaawansowane pod tym względem, ale jest też sporo ośrodków, przed którymi droga do osiągnięcia takiego poziomu jest nadal daleka. Bez pewnych działań po stronie regulatora rynku, czyli Ministerstwa Zdrowia i NFZ - tempo wprowadzaniam zmian byłoby bardzo wolne - zauważył Marek Dynowski.

Jego zdaniem, zamiast przekładania terminów kolejnych etapów cyfryzacji ochrony zdrowia, należy wprowadzać mechanizmy motywujące placówki m.in. do wdrażania elektronicznej dokumentacji bez zbędnych opóźnień.

Dyrektor Agnieszka Kister zaznaczyła, że resort zdrowia nie planuje obecnie przekładania terminów wdrażania kolejnych etapów sytemu e-zdrowia w Polsce.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum