Telekonsultacje od serca

Autor: GUBAŁA Katarzyna • Źródło: Katarzyna Rożko   • 20 października 2015 13:32

Pilotażowy program telekonsultacji stworzony przez specjalistów Śląskiego Centrum Chorób Serca (SCCS) w Zabrzu i testowany w woj. śląskim może być od września wdrażany w całym kraju - zapowiedzieli minister zdrowia Marian Zembala oraz szef resortu administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki. Ciekawe rozwiązanie telemedyczne wdrożono także w Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach.

Telekonsultacje od serca
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Jak powiedział minister Zembala podczas lipcowej wizyty w SCCS, model testowany w Zabrzu, a inspirowany rozwiązaniami kanadyjskimi, będzie mógł być realizowany w każdym województwie, w zależności od decyzji wojewody. Minister zdrowia zna dobrze model telekonsultacji testowany w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, który teraz poleca innym, gdyż wcześniej był dyrektorem tego ośrodka kardiochirurgicznego. Zabrzańscy lekarze opracowali model własnymi siłami, a za kwestie techniczne byli odpowiedzialni informatycy z SCCS.

Zanim w marcu 2014 r. powstał projekt, specjaliści z SCCS spotkali się z lekarzami z 13 placówek POZ, by rozmawiać o celowości nawiązania współpracy między lekarzem rodzinnym a specjalistą kardiologiem i wypracować główne założenia projektu.

Minister uznał, że wspomniany model telekonsultacji powinien szczególnie objąć rejony wiejskie, które należy wzmocnić o diagnostykę i wsparcie terapeutyczne. Mówił z przekonaniem, że telekonsultacje oparte na doświadczeniach SCCS mogą dotyczyć nie tylko kardiologii, ale również angiologii, diabetologii, pulmonologii i innych schorzeń.

Minister zapowiedział też, że pod koniec roku Agencja Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji dokona oceny tej procedury.

Zabrze

na (internetowym) łączu

Prof. Mariusz Gąsior, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego przybliżył podczas spotkania z ministrami szczegóły pilotażu. Opiera się on na modelu: pacjent - lekarz POZ - specjalista. Lekarz rodzinny w towarzystwie pacjenta w swoim gabinecie łączy się za pomocą internetu przez komputer z gabinetem specjalisty. Widzą się i słyszą, jak podczas rozmowy na skype.

Jak podkreślił prof. Gąsior, podstawą diagnostyki pozostają rozmowa lekarza z pacjentem oraz badanie fizykalne, ale dzięki wdrażanemu rozwiązaniu informatycznemu lekarz rodzinny ma możliwość bezpośredniej rozmowy ze specjalistą i wspólnej analizy dostępnych badań.

W telekonsultacji uczestniczy również pacjent. Chory może mieć wykonane EKG i zostać zbadany za pomocą elektronicznego stetoskopu. Specjalista nie tylko ma wgląd w wyniki badań, ale słyszy dźwięk prosto ze stetoskopu. - Telekonsultacja daje możliwość bezpośredniej rozmowy specjalisty z chorym i analizy dostępnych badań, uzupełnionej badaniem i wiedzą lekarza podstawowej opieki zdrowotnej - mówi prof. Gąsior. Podkreśla, że system jest prosty i niedrogi (wymaga m.in. szybkiego łącza internetowego, kamery HD i mikrofonu, stacji roboczej, dodatkowego monitora, stetoskopu elektronicznego - w sumie to wydatek 9200 zł). W ocenie profesora jest za to efektywny i skuteczny, biorąc pod uwagę, że średni czas oczekiwania na wizytę w poradni kardiologicznej to 4,5 miesiąca, a na planową hospitalizację trzeba czekać kolejne 5 miesięcy.

To działa, uniknięto

długiej hospitalizacji

Po bardzo ciekawe rozwiązanie sięgnęło także Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach. Szpital wdrożył program polegający na ocenie jakości życia u chorych z niewydolnością serca ze wszczepionymi układami resynchronizującymi (tzw. CRT-D) przy wykorzystaniu telemonitoringu stanu zdrowia w domu pacjenta.

To szeroko zakrojony program, pozwalający na codzienne monitorowanie i zapisywanie szeregu parametrów życiowych, tj. temperatury ciała, ciśnienia tętniczego, pulsu, nasycenia krwi tlenem, EKG, poziomu wody w organizmie, masy kostnej itp

Górnośląskie Centrum Medyczne - Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 7 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach ruszyło z programem w kwietniu br. Zakwalifikowano do niego 16 pa cjentów, ostatecznie ma być ich stu: 50 korzystających z telemonitoringu, 50 obserwowanych przez lekarzy tradycyjnie. Pacjenci będą dołączać do programu sukcesywnie, a obserwacja każdego z nich trwać będzie rok. Ale już w pierwszych tygodniach działania programu przyniósł on korzyść 75-letniemu choremu z rozpoznaną niewydolnością serca z napadowym migotaniem przedsionków, u którego pod koniec maja br. wszczepiono CRT-D.

Pacjent został wyposażony w system monitorujący ze stałym dostępem do platformy telemedycznej, na której zapisywane były wszystkie dokonywane pomiary i za pomocą połączenia internetowego przekazywane lekarzowi. System składa się z tabletu, spersonalizowanej aplikacji oraz ciśnieniomierza i przenośnego EKG, które łączą się bezprzewodowo z tabletem. Pacjent instruowany jest przez aplikację za pomocą komend na monitorze tableta, a także głosowo.

Po trzech dniach obserwacji 75-latka niepokój lekarzy wzbudził nagły wzrost masy ciała oraz gorsze samopoczucie zgłaszane poprzez tablet.

- Wykonaliśmy zdalnie badanie elektrokardiograficzne i zauważyliśmy, że mamy do czynienia z migotaniem przedsionków. Chory natychmiast trafił do szpitala - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Krystian Wita, zastępca dyrektora ds. lecznictwa GCM.

- Podjęliśmy działania, by umiarowić rytm serca - tłumaczy. - Bez informacji z telemonitoringu doszłoby do znacznego pogorszenia stanu zdrowia, gdzie pacjent wymagałby co najmniej 10-12-dniowej hospitalizacji z dużą dawką leków dożylnych.

Korzyści trzeba pokazać

decydentom

Profesor wskazuje na korzyści: skrócenie drogi do specjalisty, uniknięcie długotrwałej terapii i sytuacji niebezpiecznej dla pacjenta. Prof. Wita podkreśla, że nieprzypadkowo Górnośląskie Centrum Medyczne skierowało program telemonitoringu do pacjentów z niewydolnością serca.

- W Polsce z powodu niewydolności serca leczonych jest obecnie ponad milion osób. Liczba ta będzie rosła, tak jak i na całym świecie, bo społeczeństwo się starzeje, żyjemy coraz dłużej. Rozwój kardiologii interwencyjnej spowodował też, że pacjenci przeżywają, ale z drugiej strony mamy potem do czynienia z dysfunkcją skurczową lewej komory i należy wyjść naprzeciw grupie chorych - wyjaśnia prof. Wita.

Podkreśla, że nakłady na leczenie chorych z niewydolnością serca w 2014 r. wyniosły 3 mld zł, czyli ok. 5 proc. całego budżetu NFZ.

- Tymczasem w budżecie Funduszu nie na nawet złotówki na telemedycynę. Przyczyną jest m.in. brak ustawodawstwa, które mogłoby wprowadzić telemedycynę do codziennej praktyki lekarskiej - przypomina zastępca dyrektora ds. lecznictwa GCM. - Ale należy też pokazać NFZ, MZ i AOTMiT, że telemedycyna jest bardzo opłacalna, zbliża pacjenta do lekarza i czyni diagnostykę skuteczniejszą - zaznacza.

Tadeusz Jędrzejczyk, prezes NFZ, podczas lipcowej wizyty na Śląsku zaznaczył, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o płaceniu za procedury telemedyczne z budżetu Funduszu. Przyznał jednak, że na świecie są one już włączane do systemu ochrony zdrowia, więc zapewne w Polsce również tak się stanie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze