Tabu zagraża pacjentom

Autor: Vabessa Nachabe-Grzybowska • • 25 maja 2008 07:37

- Tracimy miliony złotówek w wyniku wyrzucania sprawnych, ale już raz użytych wyrobów medycznych - mówią zwolennicy reprocesowania.

Czy produkty określone przez ich wytwórców jako produkty jednorazowego użycia są w Polsce używane więcej niż jeden raz? Z nieoficjalnych informacji wynika, że robi tak prawie 38% naszych szpitali. Przywracanie wyrobów jednorazowego użycia do ponownego zastosowania jest w rodzimych placówkach praktykowane od lat. O oficjalne opinie w tej sprawie jest jednak bardzo trudno...
Przeciwnicy, jak i zwolennicy takiego sposobu odzyskiwania sprzętu medycznego ostrzegają, że metoda ta stosowana "na dziko", w niesterylnych warunkach, jest niebezpieczna i zagraża życiu pacjentów.
- Niedoinwestowanie ochrony zdrowia, szczególnie w dziedzinie sterylizacji, rzutuje na epidemiologię chorób zakaźnych i zakażeń szpitalnych, szerzących się podczas różnych zabiegów operacyjnych.
Aby ograniczyć to niekorzystne zjawisko, konieczne są działania zmierzające do poprawy sterylizacji sprzętu medycznego - mówi proszący o anonimowość pracownik Państwowego Zakładu Higieny (PZH).
- Nadal są aktualne, sygnalizowane już od kilku lat, propozycje przystąpienia do organizowania centralnych sterylizatorni, z uwzględnieniem automatycznego mycia i dezynfekcji.

Daleko od standardów

Zgodnie z ustawą o wyrobach medycznych, sterylizacja powinna być walidowana (potwierdzana). Z danych PZH wynika, że tylko 30% szpitali w Polsce ma centralne sterylizatornie i tylko jedna trzecia z nich spełnia standardy. Co więc zrobić, gdy szpital ma ograniczony budżet i chce zaoszczędzić na wydatkach? - Obecnie większość szpitali nie mogłaby walidować sprzętu medycznego, m.in. dlatego, że jest przestarzały i nie spełnia odpowiednich norm. Nieliczne szpitale w naszym kraju podejmują jednak takie próby - informują pracownicy z PZH.
Z ankiety PZH, przeprowadzonej w 2005 r. wśród kierowników dobrze zorganizowanych resterylizatorni, wynika, że 38% ankietowanych szpitali przyznaje się do reprocesowania, czyli przywracania do ponownego użytku sprzętu jednorazowego (tak określanego przez wytwórcę tego produktu). Natomiast aż 85% szpitali resterylizuje sprzęt jednorazowy jeszcze nie użyty - przeterminowany, np. rozruszniki, protezy naczyniowe, cewniki (kardiologiczne, urologiczne, elektrofizjologiczne, balonowe), staplery. Nawet proste cewniki używane są w polskich szpitalach kilkakrotnie.
Dyrektor szpitala jednego ze szpitali w Warszawie: - Z moich informacji wynika, że w polskich szpitalach dokonuje się nieformalnie resterylizacji sprzętu jednorazowego użycia w warunkach sterylizacji szpitalnej, z pominięciem walidowanych procesów. Jest to postępowanie niedopuszczalne, jednak jest wielu pracowników, którzy boją się temu sprzeciwić.

Względy ekonomiczne

Zdaniem wielu dyrektorów szpitali, w warunkach szpitalnych nie ma możliwości przeprowadzenia właściwych procedur dekontaminacji (mycia i dezynfekcji) przygotowujących taki sprzęt do sterylizacji.
Problem ten dotyczy szczególnie wyrobów o trudno dostępnych powierzchniach.
A sprzęt źle przygotowany może być przyczyną infekcji.
Wiadomo jednak, że jednorazowe wyroby, zwłaszcza te kosztowne - jak cewniki kardiologiczne i urologiczne - w wielu krajach są resterylizowane ze względów ekonomicznych.
- Reprocesowanie jednorazowego sprzętu medycznego to bardzo racjonalne podejście, szczególnie ze względów ekonomicznych - uważa dyrektor dużego szpitala na Mazowszu. - W moim szpitalu nie wykonuję takiej sterylizacji, gdyż nie mamy takich potrzeb. Wiem, że w Warszawie niektóre szpitale zajmują się reprocesingiem. Ale wiem też, że szpitale nie zachowują odpowiednich procedur dotyczących parametrów.
Reprocesingiem powinny zajmować się wyspecjalizowane firmy.
Szpital w woj. kujawsko-pomorskim, informacja od pracownika Centralnej Sterylizatorni: - Na 10 cewników po reprocesingu, tylko 7 jest zdatnych do użycia. Szpital wcale na tym nie oszczędza. Bywa też, że cewnik jest resterylizowany po 5-10 razy. Nie spełnia już wtedy żadnych norm. Według danych Ministerstwa Zdrowia, co roku ok. 60 tys. osób zakaża się w szpitalach.
Nie wiadomo, ile z nich to powikłania wynikające z "dzikiej sterylizacji".

Za i przeciw

Nasza służba zdrowia traci miliony złotówek w wyniku wyrzucania sprawnych, ale już raz użytych wyrobów medycznych - mówią zwolennicy reprocesowania.
Przeciwnicy uważają, że skoro producent zezwolił użyć produkt tylko raz, to nie nadaje się on do ponownego użycia.
Zdaniem Andrzeja Wojtyły, Głównego Inspektora Sanitarnego, reprocesowanie sprzętu medycznego jednorazowego użytku jest niezgodne z prawem. I nie ma na ten temat dyskusji. PZH stoi na stanowisku, że nie należy regenerować użytych wyrobów jednorazowych w warunkach szpitalnych, a problem ten powinny regulować odpowiednie przepisy.
- Jak dotąd nie ma żadnych przepisów dotyczących reprocesingu. Ogólnie sam reprocesing nie jest zabroniony, ale nie ma zezwolenia na ponowne używanie produktów jednorazowego użytku - słyszymy w PZH.
Nie różnimy się tym od krajów UE, gdyż i tam brakuje konkretnych regulacji prawnych. Zdaniem Stanisława Świtalskiego, kierownika działu sterylizacji i dezynfekcji Szpitala Klinicznego nr 1 w Gdańsku, Unia nie ma określonego stanowiska co do tego reprocesingu - za niezgodny z prawem został uznany we Francji, na Węgrzech, w Finlandii.
Natomiast w żadnym kraju UE nie ma kompleksowego systemu postępowania z wyrobami jednokrotnego użytku, który określałby, w jaki sposób sprzęt ten może być reprocesowany, aby mógł być bezpiecznie użyty.
- USA jako pierwszy kraj zdefiniował i uregulował problem związany z ponownym użyciem jednorazowego sprzętu medycznego - informuje Świtalski. - Podzielono tam wyroby jednorazowe na trzy rodzaje, w zależności od kontaktu z pacjentem.
Stwierdzono również, że reprocesowanie jest czynnością wytwórczą.
- Chodzi o to, aby odpowiedzialność reprocesora (jako podmiotu komercyjnego), czyli szpitala, była zrównana z producentem. To zapewnia największe bezpieczeństwo dla pacjenta - tłumaczy Stanisław Świtalski.
Szpital w USA, który chce się podjąć takiej działalności, musi mieć: zwalidowany proces sterylizacji, monitoring, obiektywne zapewnienie, że wyrób jest sterylny.
Stanisław Świtalski dodaje: - Jedną z granic reprocesowania jest czynnik ekonomiczny. Ale nie wszystko można tak przeliczać. Jeżeli wyrób nie może być zdekontaminowany, to bezskuteczne jest jego sterylizowanie. Dotyczy to np. stymulatorów serca czy hemodializatorów.
Z danych uzyskanych przez FDA wynika, że oszczędności wynikajace z reprocesowania mogą sięgać 20-40%.

Jak to pogodzić?

Organizacja EAMDR (European Association for Medical Device Reprocessing), która zrzesza specjalistów z dziedziny reprocesingu, postuluje traktowanie wszystkich wyrobów jednakowo. Np. w Niemczech ok. 500 szpitali poddaje jednorazówki reprocesingowi. Według EAMDR oszczędności w szpitalach niemieckich sięgają nawet 50%. W Niemczech reprocesingiem zajmują się na skalę przemysłową wyspecjalizowane firmy.
Nie wszyscy obywatele Niemiec z tym się zgadzają. Na zlecenie jednej z niemieckich firm sondażowych przeprowadzono badania, które stwierdziły, iż reprocesing jest ryzykowny. Reprocesowane instrumenty często są zabrudzone i uszkodzone.
Zdaniem naszych zwolenników reprocesingu, higieniści w Polsce wydali pozytywne stanowisko na temat reprocesingu. Jednak nic z tego nie wynika. - Sytuacja w polskim szpitalnictwie jest trudna. A wszystko nadal dzieje się na dziko.
Są w Polsce szpitale, które współpracują z firmami zajmujących się reprocesingiem. Jednak, ponieważ jest to temat tabu, żadna z lecznic nie chciała się przyznać do korzystania z takich usług.
- Jestem przekonany, że sprawy związane z reprocesingiem niebawem zostaną uregulowane - stwierdza dyrektor jednego ze stołecznych szpitali.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum