Szykuje się kadrowy przewrót w szpitalach?

Autor: Ryszard Rotaub • Źródło: RZ_03_202118 maja 2021 09:03

Samorządy prowadzące szpitale liczą, że będą mogły swobodnie dysponować przyznaną im częścią pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. Mogą się zawieść.

Szykuje się kadrowy przewrót w szpitalach?

Pomysł ministra zdrowia, żeby powołać Agencję Rozwoju Szpitali, która wyznaczałaby komisarzy, by ratowali źle zarządzane lecznice, jest odpowiedzią na pytanie, kto będzie trzymał rękę na unijnych pieniądzach zapisanych w Krajowym Planie Odbudowy i Zwiększenia Odporności (KPO). Dla zdruzgotanego pandemią sektora zdrowia te środki będą potężnym wzmocnieniem.

KPO składa się z pięciu części, tzw. komponentów, które opisano na 498 stronach. Jednym z nich jest komponent D – „Efektywność, dostępność i jakość systemu ochrony zdrowia”. Realizacja ujętych w nim celów ma kosztować 4 092 mln euro, przy czym ta kwota to bezzwrotne granty, a trzeba do tego dodać jeszcze 450 mln euro w formie zwrotnych pożyczek. Polityczna gra w parlamencie toczy się teraz o to, kto będzie nimi dysponował i kto je dostanie.

W rządowym dokumencie wyszczególniono 3 cele szczegółowe, obejmujące ochronę zdrowia. Obecnie największe spory budzi cel pierwszy: „Poprawa efektywności funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, dostępności oraz jakości świadczeń zdrowotnych, w szczególności w kluczowych obszarach ze względu na zagrożenia epidemiologiczne, choroby cywilizacyjne oraz sytuację demograficzną”. Nazwa długa, ale odnosi się do szpitali i innych podmiotów leczniczych.

Zdecydowana większość szpitali należy do jednostek samorządu terytorialnego: 44% wszystkich szpitali w kraju jest w gestii powiatów (255), właścicielem kolejnych 31%  (175) jest samorząd wojewódzki, 8% należy do miast na prawach powiatu, a 2%  do gmin. W myśl zapisów KPO mają one zostać zreformowane tak, aby zwiększyć ich efektywność, dostępność i poprawić jakość świadczeń zdrowotnych.

Rząd nie ufa samorządom, samorządy nie ufają rządowi

Samorządowcy nie ufają jednak administracji rządowej. Podejrzewają, że za pięknymi propacjenckimi hasłami kryje się chęć przejęcia przez rząd szpitali poprzez zwiększenie nad nimi nadzoru i decydowanie o finansowaniu ich rozwoju. W praktyce oznaczałoby to pozbawienie samorządów funkcji władczych nad podmiotami leczniczymi.

Niepokój budzą zapisy dotyczące planowanej reformy służby zdrowia, szczególnie te mówiące o wzmocnieniu i scentralizowaniu nadzoru nad szpitalami. Dlatego oczekujemy pilnego przedstawienia założeń zapowiadanej reformy systemu ochrony zdrowia, w tym roli samorządów w zarządzaniu szpitalami – czytamy w stanowisku Zarządu Związku Miast Polskich, który negatywnie zaopiniował najnowszy projekt KPO.

Dodajmy, że szczegóły wspomnianej reformy mają być przedstawione  w odrębnym dokumencie – „Zdrowa przyszłość. Ramy strategiczne dla systemu ochrony zdrowia na lata 2021-2027”.

Wobec takich głosów rządzący tonują nastroje, uspokajają. – 13 mln zł przypadnie na każdy szpital powiatowy w ramach Krajowego Planu Odbudowy – przekonywał poseł Henryk Kowalczyk z PiS podczas posiedzenia Sejmu, który we wtorek (4 maja) przyjął ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE. Teraz trafi ona do Senatu, a potem do prezydenta. Ratyfikacja jest konieczna, żeby uruchomić dla Polski pakiet środków z wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027, jak i Funduszu Odbudowy.

Kupowanie samorządów

Argument o kilkunastu milionach zł dla każdego szpitala powiatowego przemawia do wyobraźni. Ale samorządy mają powody do obaw. Bo skoro w czasie szalejącej pandemii, kiedy notowano setki zgonów dziennie, minister zdrowia zdecydował się przedstawiać pomysł państwowego nadzoru nad szpitalami i krytykował kadrę, która nimi zarządza, to wiadomo, że jest zdeterminowany, gotowy na wojnę z samorządami.

Co prawda Adam Niedzielski łagodził to stanowisko, tłumacząc potem, że chodzi tylko o zmniejszenie liczby organów prowadzących szpitale, gdyż w czasie pandemii trudno wpływać na tak skonstruowany system ochrony zdrowia, tym niemniej ostatecznie wyłożył karty na stół i ujawnił zamysł gruntownej reformy szpitalnictwa. Jej wdrożenie sfinansowane zostanie z KPO, o czym można przeczytać w dokumencie przesłanym Brukseli: „Wsparciem z KPO dla wdrożenia reformy będą inwestycje infrastrukturalne (…) mające na celu wzmocnienie potencjału reorganizowanych szpitali (…)”.

Zresztą trudno sobie wyobrazić, żeby rząd dążący do scentralizowania procesu decyzyjnego i nadzorowania kolejnych dziedzin życia oddał, ot tak, kontrolę nad olbrzymimi pieniędzmi niezwiązanym z nim samorządom. Pytanie: kto miałby to robić, kto miałby wdrażać zapowiadaną reformę? Z pewnością nie obecni menadżerowie. Nadejdzie bowiem „dobra zmiana”.

Komisarz uratuje szpital?

W dokumencie, na stronie 262, jest odpowiedź. To pomysł utworzenia „profesjonalnego, scentralizowanego system nadzoru poprzez powołanie Agencji Rozwoju Szpitali, której zasadniczym celem będzie zapewnienie rozwoju sektora szpitalnictwa oraz wspieranie procesów restrukturyzacji szpitali; wdrożenie skutecznych mechanizmów restrukturyzacyjnych poprawiających rentowność szpitali i ich stabilność finansową; oddłużenie (częściowe) przejmowanych szpitali”.

Nowa agencja podległa ministrowi zdrowia kierowałaby do szpitali, które MZ uzna za źle zarządzane, rządowych komisarzy. O przejściu pod nadzór centralny ma decydować kilka parametrów, m.in. wynik finansowy, jakość leczenia (np. przeżywalność po zabiegach, powroty do szpitala) czy ocena pacjentów. Zadaniem komisarzy byłoby przekształcanie „przejmowanych szpitali”.

Nowe zaplecze kadrowe stworzone będzie z „profesjonalnego korpusu menedżerskiego oraz korpusu zajmującego się restrukturyzacją”. Nie każdy, kto posiada wiedzę i doświadczenie na temat zarządzania lecznicami, mógłby należeć do tego grona. Ktoś taki będzie musiał posiadać certyfikat umiejętności, o którym praktycznie nic nie wiadomo. 

Czy szpitale samorządowe, za pomocą pieniędzy z KPO, przekształcać będzie nowa elita urzędniczo-menadżerska?

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum