Szpitale w sieci. I co dalej?

Autor: Piotr Wróbel • • 12 października 2017 17:08

Wprowadzenie sieci szpitali daje pewność finansowania, ale nadal pozostają znaki zapytania dotyczące szczegółów przyjętych rozwiązań - wynika z dyskusji toczonej przez gości zaproszonych do udziału w sesji "Kierunki rozwoju systemu ochrony zdrowia w Polsce" podczas IV Wschodniego Kongresu Gospodarczego w Białymstoku (27-28 września 2017 r.).

Szpitale w sieci. I co dalej?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Samorząd wojewódzki jako organ tworzący wywiąże się z obowiązku zapewnienia opieki medycznej w szpitalach, zarówno tych, które są w sieci, jak i tych, które będą uczestniczyły w konkursach - powiedział podczas sesji Bogdan Dyjuk, członek Zarządu Województwa Podlaskiego.

Dodał, że finansowanie szpitali oparte na ryczałcie wydaje się jednak niewystarczające. Stąd obawa, że samorządy "znowu staną się chłopcem do bicia wskazywanym przez władzę centralną" w razie problemów. Jeśli dojdzie do nadwykonań, to w części zapłaci za nie samorząd, pokrywając stratę, zamiast przeznaczyć pieniądze na inwestowanie w wymagające modernizacji budynki - przewidywał Bogdan Dyjuk.

Jak zapewnił Adam Wiński, zastępca dyrektora ds. medycznych Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, kwota ryczałtu na IV kwartał będzie zdecydowanie większa niż w III kwartale. - Ujmując wszystkie szpitale w regionie, nastąpi wzrost o ponad 11% - zaznaczył. Pytany o konkursy uzupełniające w nadchodzącym roku powiedział, że oddział NFZ będzie je ogłaszać niezwłocznie po poznaniu założeń do planu finansowego na rok 2018.

Gwarancja kontraktu

Agnieszka Biała, zarządca spółki "Szpital Giżycki" prowadzącej szpital objęty pierwszym postępowaniem sanacyjnym w Polsce, powiedziała, że wprowadzenie sieci może pomóc tej lecznicy. Szpital ma zagwarantowany kontrakt i przychody. Kontrakt jest pewną formą zabezpieczenia dla instytucji, które refinansowałyby układ z wierzycielami. Wyjaśniła, że zadłużenie szpitala wynosi 18,5 mln zł, a kontrakt 42-46 mln zł rocznie. - Zatem proporcja zadłużenia do kontraktu daje podstawy do optymizmu, mankamentem jest natomiast niewiadoma, jaką pozostaje skala finansowania na rok 2018 - tłumaczyła.

O tym, ż e prognozowanie sytuacji finansowej szpitali w nadchodzącym roku jest utrudnione, mówił też Janusz Dzięcioł, prorektor ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku: - Być może sieć okaże się rozwiązanem korzystnie wpływającym na sytuację szpitali klinicznych. Natomiast po odniesieniu wyliczeń do roku 2015, ryczałt na ostatni kwartał tego roku okazał się niewystarczający. Tym bardziej gdy misją szpitala klinicznego jest wykonywanie procedur, które są kosztochłonne - mówił prorektor, przypominając, że uczelnia, jako podmiot tworzący, nie jest w stanie dołożyć pieniędzy do budżetu szpitala.

Marek Skarzyński, dyrektor Szpitala Powiatowego w Piszu, uznał, że oczekiwanie, iż system oparty na ryczałtowaniu skróci kolejki, bo zadba o to szpital, jest przedwczesne. - NFZ nie wyposażył nas w żadne narzędzie monitorujące. Ostatni kwartał będziemy realizować po omacku, nie wiedząc zupełnie, jakie będzie jego oddziaływanie na uzyskanie środków w następnym okresie - mówił. Dodał natomiast, że nie sądzi, by szpitale zaniechały wykonywania procedur kosztochłonnych: - Będą one miały wpływ na przyszłe finansowanie, poza tym ich wykonywanie to kwestia odpowiedzialności za ratowanie życia. Tu zagrożeń nie widzę - stwierdził.

Bez nadwykonań

Dariusz Wasilewski, ekspert rynku ochrony zdrowia z Fundacji Republikańskiej, podkreślił, że gdy przed laty wprowadzono system ubezpieczeniowy, tłumaczono to niesprawdzeniem się systemu budżetowego, ale mimo to teraz do niego wracamy. - Immanentną cechą naszego systemu jest dług. Szpitale wchodzą do sieci z zadłużeniem. To niepokoi, tym bardziej że w ryczałcie nie ma nadlimitów - mówił.

Dyrektor Adam Wiński przekonywał z kolei, że dyrektorzy szpitali otrzymują dużą decyzyjność w zakresie dysponowania środkami, które NFZ będzie przekazywał w ramach ryczałtu.

Zdaniem Cezarego Nowosielskiego, dyrektora SPZOZ Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku, mechanizm ustalania ryczałtu nie zrekompensuje zwiększonej liczby świadczeń, a wręcz ograniczy dostęp do świadczeń zdrowotnych. - W ostatnich latach wiedzieliśmy, że 50-60% nadwykonań zostanie zapłaconych przez NFZ, w nich były też koszty stałe. Teraz koszty zostaną, a pieniędzy na nadwykonania nie będzie, czyli wiadomo z góry, że sytuacja finansowa szpitali będzie się pogarszała. Ten mechanizm jest niedopracowany - uznał.

Ryczałt tu nie wystarczy?

Według dyrektorów szpitali w ryczałcie nie znajdą też wszystkich potrzebnych pieniędzy na pokrycie podwyżek płac. Jak natomiast przekazał dyrektor Adam Wiński, Fundusz już dokonał podniesienia wycen wartości świadczeń, które będą objęte ryczałtem - od lipca o 2% i od października o kolejne 2%. - W ramach tych środków dyrektorzy szpitali mogą dowolnie kształtować zakres wynagrodzeń. Również przekazujemy na mocy specjalnych przepisów środki na finansowanie podwyżek dla pielęgniarek i położnych - mówił dyrektor Wiński.

Cezary Nowosielski z wracał natomiast uwagę, że już samo podniesienie minimalnych wynagrodzeń obejmuje nie tylko bezpośrednią podwyżkę dla pracowników szpitala. - Za miesiąc zapuka do szpitala firma, która sprząta, i firma, która żywi, i przedstawią nową ofertę - mówił, obawiając się kolejnego wzrostu wydatków. Jak dodał, 2-procentowy wzrost wyceny za punkt nastąpił po raz pierwszy od 2011 roku. - Wycena punktu została zwiększona o złotówkę, ale w międzyczasie podniesiony został VAT na materiały, za które płacimy - wyjaśniał, tłumacząc gdzie są wydawane pieniądze pochodzące ze zwiększenia wycen punktu.

Ustawa o ustalaniu wynagrodzeń stwarza niepokój, gdyż nie ma możliwości pełnego zrealizowania podwyżek, które wynikają sztywno z tej ustawy - dodawał Marek Skarzyński. Wskazał, że regulacje dotyczące płac już po raz kolejny są podejmowane w drodze ustaleń poza szpitalami. Przypomniał tzw. ustawę 203, w 2012 r. 40-procentowe nadwyżki kontraktu podzielone w parytecie 75 do 25, a ostatnio porozumienie ratowników osiągnięte poza szpitalami, program podwyżkowy dla pielęgniarek 4x400.

POZ i pilotaż

Jednym z tematów t akże omawianych podczas sesji było oczekiwane wprowadzenie od stycznia 2018 r. pilotażu koordynowanej opieki nad pacjentem w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.

- Dwuletni pilotaż to okres zbyt krótki, szczególnie przy braku doświadczeń w tym zakresie - oceniła Joanna Szeląg, wiceprezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie. Jak dodała, pilotaż choć ma być rozpoczęty za ok. 3 miesiące (sesja odbywała się 28 września - przyp. red.) nadal wymaga jeszcze wielu przygotowań. Według koncepcji aktualnych pod koniec września br. w pilotażu weźmie udział 45 przychodni POZ. - To liczba zbyt skromna, by uznać ją za reprezentatywną próbę w skali kraju - uważa Joanna Szeląg.

Nawiązując do przewidywanego rozwiązania dającego lekarzom POZ możliwość konsultacji przypadków u specjalistów, Danuta Zawadzka, dyrektor SPZOZ w Augustowie, zwróciła uwagę, że lekarze rodzinni mogą ich nie uzyskać tak łatwo, jak to jest oczekiwane. - Konsultacje dla lekarzy POZ w AOS w przypadku poradni chirurgicznej - tak, poradnia ortopedyczna i poradnia K - tak. Natomiast jeśli lekarz rodzinny zleci np. kolonoskopię, gastroskopię, to w powiecie nie istnieją inne możliwości jak hospitalizacja, gdyż nie ma zakontraktowanych usług kosztochłonnych, bo tu wymagany jest specjalista gastrolog, a takiego trudno znaleźć - mówiła, sięgając do własnych doświadczeń z powiatowej lecznicy.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze