Szpital psychiatryczny nie zawsze jest konieczny

Autor: Ryszar Rotaub • • 23 listopada 2010 09:51

Ważnym obszarem Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego (NPOZ) jest opieka środowiskowa kierowana do osób z zaburzeniami psychicznymi i uzależnionych.

Przyjmując w 2009 r. ustawę w tej sprawie, parlamentarzyści uznali, że niektóre choroby i zaburzenia psychiczne będą leczone poza murami klinik i szpitali.

Postawiono na środowiskowy model psychiatrycznej opieki zdrowotnej, który polega na zapewnieniu opieki psychiatrycznej i odwykowej mieszkańcom określonego obszaru, gdzie poszczególne placówki opieki psychiatrycznej są zintegrowane, a ich działalność skoordynowana z działalnością innych jednostek opieki zdrowotnej oraz pomocy społecznej.

Najkrócej mówiąc, idea tzw. przyjaznej psychiatrii polega na zapewnieniu wszechstronnej opieki zabezpieczającej potrzeby chorego w jego środowisku życia.

Różne formy opieki i pomocy niezbędne do życia w środowisku rodzinnym i społecznym mają się przejawiać m.in. poprzez:
  • upowszechnienie środowiskowego modelu psychiatrycznej opieki zdrowotnej,
  • aktywizację zawodową osób z zaburzeniami psychicznymi,
  • upowszechnienie wiedzy na temat zdrowia psychicznego,
  • zmniejszenie nietolerancji, dyskryminacji i wykluczenia społecznego osób z zaburzeniami psychicznymi,
  • organizację systemu poradnictwa i pomocy w stanach kryzysu psychicznego.
Oprócz ośmiu resortów w realizacji Programu w latach 2011-15 uczestniczyć mają również: NFZ, samorządy terytorialne, a także - ale już nieobligatoryjnie - organizacje społeczne, stowarzyszenia, fundacje, samorządy zawodowe, Kościoły i inne związki wyznaniowe.

Należy przy tym podkreślić, że udział tego "trzeciego" sektora to warunek sine qua non powodzenia Programu w zakresie opieki środowiskowej. O ile można sobie wyobrazić profesjonalną i dostępną opiekę psychiatryczną, o tyle opieka środowiskowa bez współpracy instytucji państwa z organizacjami pozarządowymi i wolontariuszami nie jest możliwa.

Jak funkcjonuje obecny model opieki środowiskowej i jak go realizują wymienione podmioty? Spróbujmy znaleźć odpowiedź na przykładzie niespełna 24-tysięcznego Lublińca w województwie śląskim.

Szpital wrośnięty w miasto

Podstawowym dokumentem na poziomie gminy jest strategia rozwoju. W Lublińcu obejmuje ona lata 2004-15. Sięgamy do niego, bo uwzględnia badania ankietowe mieszkańców, a także szanse i zagrożenia oraz mocne i słabe strony gminy (analiza SWOT). Stwarza to okazję do sprawdzenia, jak odbierany jest w lokalnym środowisku Wojewódzki Szpital Neuropsychiatryczny im. dr. Emila Cyrana.

Okazuje się, że nie uwzględniono go w analizie. Co ciekawe, w pierwotnej wersji strategii wskazano nawet, że jednym z celów Lublińca będzie "popieranie i wspieranie budowy nowego szpitala powiatowego lub wykorzystanie istniejących zasobów Szpitala Neuropsychiatrycznego na ten cel".

Wydaje się, że lecznica na tyle mocno zintegrowała się z otoczeniem (jako oddzielna jednostka działa od 1904 roku), że choć podlega Śląskiemu Urzędowi Marszałkowskiemu w Katowicach, traktowana jest jak podmiot będący w gestii gminy. Nie jest to bez znaczenia, gdy idzie o podnoszony w NPOZP problem przeciwdziałania nietolerancji i dyskryminacji osób dotkniętych chorobami psychicznymi.

Dyrektor lublinieckiego Szpitala Neuropsychiatrycznego Henryk Kromołowski zaznacza, że nie istnieje Regionalny Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, który powinien opracować Urząd Marszałkowski w oparciu o NPOZP.

- Gdy powstanie, nastąpi rozwój opieki środowiskowej - przewiduje dyrektor Kromołowski, choć zauważa, że bardziej niż jego jednostki dotyczyć on będzie szpitali powiatowych, w których mają być 20-30-łóżkowe oddziały.

Dodajmy, że Lubliniec nie ma miejskiego programu ochrony zdrowia psychicznego.

Jak dotąd, jedynym miastem, który posiada taki dokument, jest Kraków (na lata 2010-12).

Organizacje pozarządowe

W Szpitalu Neuropsychiatrycznym działa organizacja pozarządowa - Stowarzyszenie "Serce dla Chorego Psychicznie".

Celem Stowarzyszenia jest zmiana wizerunku osób chorych psychicznie, przeciwdziałanie ich stygmatyzacji, a także dbanie o rozwój różnych form wsparcia, takich jak: grupy wsparcia, kluby i świetlice środowiskowe, hostele, mieszkania chronione, ośrodki zajmujące się terapią i rehabilitacją.

Omawiając znaczenie organizacji pozarządowych w opiece środowiskowej nad osobami z zaburzeniami psychicznymi, warto zaznaczyć, że w Lublińcu działalność na ich rzecz prowadzi również Stowarzyszenie "Amicus", Stowarzyszenie "Purpurowe Serce" przy Domu Pomocy Społecznej (DPS) przy ul. Kochcickiej 14, a także klub pacjenta "Pigułka" przy Szpitalu Neuropsychiatrycznym.

Krótko mówiąc, celem tego typu organizacji jest to, żeby ich członkowie po wyjściu ze szpitali nie siedzieli w domach, lecz wracali do aktywnego życia.

MOPS, czyli troska gminy

Jeśli chodzi o resort pracy i pomocy społecznej oraz samorząd terytorialny, to podstawową jednostką organizacyjną zajmującą się m.in. osobami z zaburzeniami psychicznymi i uzależnionymi w aspekcie pomocy środowiskowej jest ośrodek pomocy społecznej. W Lublińcu jest nim Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej (MOPS).

Aleksandra Stachowiak, kierownik MOPS-u, wyjaśnia, że ta grupa beneficjentów korzysta z pomocy finansowej i rzeczowej, a także ze specjalistycznych usług opiekuńczych i ośrodka wsparcia dziennego, którym w Lublińcu jest Środowiskowy Dom Samopomocy (ŚDS).

- To bardzo trudna grupa klientów, niekiedy niełatwo ich przekonać, żeby korzystali z pomocy - zauważa Stachowiak.

W strukturze organizacyjnej MOPS-u funkcjonuje Punkt Konsultacyjny. Jego celem jest m.in. udzielenie pomocy psychologicznej, terapeutycznej i prawnej osobom uzależnionym od alkoholu, ich rodzinom i bliskim, osobom przeżywającym trudności emocjonalne oraz inicjowanie grup wsparcia, samopomocowych i terapeutycznych.

Jak wspomnieliśmy, w ramach MOPS-u działa też Środowiskowy Dom Samopomocy.

Jolanta Hibner, p.o. kierownika ŚDS, informuje, że w placówce od godz. 7.00 do 17.00 przebywa 40 osób. Jest to dom typu ABC, co oznacza, że korzystają z niego chorzy psychicznie (A), upośledzeni (B) i zaburzeni psychicznie, m.in. z zespołem uzależnień (C).

- Podopieczni uczestniczą w terapii zajęciowej w 6 pracowniach terapeutycznych, korzystają z zajęć prowadzonych przez psychologów, pracownika socjalnego, pedagoga, logopedę, pielęgniarkę, a także z zajęć edukacyjnych z lekarzem psychiatrą. Organizujemy czas wolny, zapewniamy dwa razy dziennie posiłek - opowiada Jolanta Hibner.

Zapytana o najważniejsze problemy, wskazuje na brak pieniędzy. - Nie czarujmy się, największą atrakcją dla podopiecznych jest posiłek. Taka jest specyfika upośledzenia umysłowego. Pełny brzuch i ciepły kąt równa się bezpieczeństwo.

Trzeba też podopiecznym pokazać trochę świata, zabrać na wycieczkę, a to kosztuje - tłumaczy Hibner.

DPS zamiast domu rodzinnego

Kolejną placówką jest Dom Pomocy Społecznej "Zameczek". Mieszkają w nim m.in. osoby niepełnosprawne intelektualnie w stopniu znacznym i głębokim.

Na terenie zespołu zamkowego znajduje się 6 sypialni z łazienkami, pracownia kulinarna i plastyczna, gabinet psychologa.

Drugą placówką stacjonarną dla osób przewlekle psychicznie chorych jest DPS przy ul. Kochcickiej 14 w Lublińcu, gdzie mieszkają mężczyźni, a w filii w Koszęcinie przebywają kobiety.

Kierowaniem osób z zaburzeniami psychicznymi do odpowiednich DPS-ów zajmuje się Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR). Aneta Trąbska, zastępca dyrektora PCPR w Lublińcu, mówi, że z jej obserwacji wynika, iż tych osób stale przybywa.

PCPR korzysta ze środków PFRON-u m.in. na dofinansowanie wyjazdów na turnusy rehabilitacyjne. - Tyle tylko, że pieniądze w połowie roku się skończyły - informuje nasza rozmówczyni.

W środowiskowym modelu psychiatrycznej opieki zdrowotnej należy też uwzględnić Publiczną Poradnię Psychologiczno- Pedagogiczną, której zadaniem jest udzielanie pomocy psychologicznej, pedagogicznej, logopedycznej i rehabilitacyjnej dzieciom i młodzieży.

Na marginesie dodajmy, że w Polsce jest około 9 mln dzieci i młodzieży w wieku do 18 lat. Ocenia się, że co najmniej 900 tys. wymaga pomocy psychiatrycznopsychologicznej.

Kosztowny podpis

Lubliniec jest mocnym punktem na mapie psychiatrycznej opieki zdrowotnej.

Działające tu placówki podlegają różnym władzom, mają różne doświadczenia, przepisy, kulturę i organizację pracy, nawet nazewnictwo opisujące problemy psychiczne osób, którymi się zajmują, jest odmienne. Trudno będzie doprowadzić do zakładanej w NPOZP-ie koordynacji...

Nie mówiąc już o kosztach. Pod koniec października, kiedy przygotowywaliśmy ten raport Rynku Zdrowia, Rzecznik Praw Obywatelskich alarmował, że wiąż nie ma rozporządzenia Rady Ministrów, które uruchomi NPOZP na lata 2011-15.

Agnieszka Karska, zastępca dyrektora Zespołu Administracji Publicznej, Zdrowia i Ochrony Praw Cudzoziemców w Biurze RPO, tłumaczy, że prawdopodobnym powodem, dla którego rozporządzenie nie zostało jeszcze podpisane, są obciążenia finansowe wynikające z jego realizacji.

Prof. Andrzej Czernikiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, uważa, że per saldo opieka środowiskowa i tak się opłaca.

Porównuje on koszty oddziału dziennego w Białymstoku, którym kiedyś kierował, z kosztami opieki całodobowej w Klinice Psychiatrii w Lublinie. Klinika nie jest w stanie uzyskać równowagi finansowej.

- Trzeba jak najprędzej odejść od modelu, w którym główną metodą leczenia jest leczenie szpitalne - apeluje profesor.

Zaczęło się od opieki rodzinnej

- Opieka rodzinna, czyli coś, co legło u podstaw opieki środowiskowej, była przed wojną rozwinięta w Choroszczy.

Polegało to na tym, że rodziny brały pod opiekę kolejnych pacjentów, którzy opuszczali tamtejszy Szpital Psychiatryczny.

Z początku szpital dawał jakieś środki na utrzymanie byłych pacjentów, ale z czasem traktowano ich jak członków rodzin - mówi prof. Andrzej Czernikiewicz.

Tego rodzaju terapia ma długą historię.

Zaczęło się to w wiekach średnich w Holandii i Belgii i było kontynuowane m.in. w okolicach Lublina oraz właśnie w Choroszczy - od początku lat 30.

ubiegłego wieku do 2005 r. Niestety, w Polsce to już przeszłość. Ale w Belgii w miejscowości Geeil nadal funkcjonuje model opieki rodzinnej. Może i u nas wróci na zasadzie wolontariatu?
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum