Świąteczna opieka w sąsiedztwie SOR?

Autor: Wojciech Kuta • • 19 lipca 2017 13:06

Ministerstwo Zdrowia planuje włączenie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w struktury lecznic, które weszły do tzw. sieci szpitali. W środowisku medycznym jest sporo wątpliwości dotyczących takiego rozwiązania. Jaki więc model doraźnej pomocy lekarskiej "po godzinach" byłby najbardziej korzystny dla pacjentów?

Świąteczna opieka w sąsiedztwie SOR?

W tzw. ocenie skutków regulacji Ministerstwo Zdrowia uzasadnia, że "proponowane zmiany wynikają z rozwiązań przyjętych w organizacji (...) podstawowego szpitalnego zabezpieczenia (PSZ), tzw. sieci szpitali".

Tak wynika z danych NFZ

Resort przypomina, że zgodnie z przepisami o sieci szpitali, "świadczenia nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej (NiŚOZ) będą udzielane przez świadczeniodawców zakwalifikowanych do poziomów: 1-3 i 5 sieci szpitali. Każdy z tych świadczeniodawców będzie udzielał świadczeń w ramach szpitalnego oddziału ratunkowego oraz izby przyjęć, ponieważ posiadanie umowy w tych zakresach jest jednym z podstawowych warunków kwalifikacji do sieci szpitali".

"Zmiana została przygotowana w oparciu o dane NFZ dotyczące realizacji świadczeń nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, które pokazują, że świadczenia realizowane w miejscu zamieszkania świadczeniobiorcy w 2016 r. stanowiły niespełna 4% wszystkich świadczeń udzielonych w ramach NiŚOZ" - czytamy w resortowej ocenie skutków projektowanych przepisów.

Jednocześnie MZ proponuje zmiany, które "umożliwią świadczeniodawcom realizującym NiŚOZ zapewnienie dostępu do świadczeń w trybie hospitalizacji i hospitalizacji planowej (...)". Zmiana ta ma pozwolić szpitalom na "optymalne zaplanowanie prac zespołu medycznego, który funkcjonuje w strukturze podmiotu realizującego świadczenia gwarantowane z różnych zakresów".

Jak już informowaliśmy, prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej negatywnie oceniło takie rozwiązania, wskazując m.in., że proponowane przez resort zasady "nie określają precyzyjnie sposobu organizacji udzielania świadczeń nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej".

Minister nie jest konsekwentny

Samorząd lekarski negatywnie odniósł się także do projektu rozporządzenia MZ dotyczącego świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej.

Chodzi m.in. o załącznik do rozporządzenia, w którym przewiduje się udzielanie świadczeń nocnej i świątecznej opieki "z zapewnieniem w lokalizacji dostępności świadczeń w trybie hospitalizacji i hospitalizacji planowej".

Naczelna Rada Lekarska uważa, że planowanym zmianom "nie towarzyszy zwiększenie wymogów w zakresie obsady personelu, co oznacza, że udzielanie dodatkowych świadczeń w ramach nocnej i świątecznej opieki ma odbywać się w ramach dotychczasowych zasobów personelu".

- Praktyka wskazuje, że włączenie nocnej i świątecznej opieki do struktury szpitalnej opieki zdrowotnej nie jest dobrym rozwiązaniem - zaznacza w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. - Można zauważyć pewną niekonsekwencję w deklaracjach ministra zdrowia, który od początku urzędowania deklarował, że najważniejsze ogniwo, wręcz fundament systemu, stanowi podstawowa opieka zdrowotna. Tymczasem w ostatnich projektach rozporządzeń resort zdrowia planuje na dobre "wyjąć" z POZ nocną i świąteczną opiekę - stwierdza.

Rozwiązanie niemieckie

Prezes Hamankiewicz przypomina, że dzisiaj lekarz POZ pracuje w tygodniu 37 godzin i 55 minut, z których trzeba odjąć czas na wizyty domowe. - Nałożą się na to obowiązki związane z nocną i świąteczną opieką w innych warunkach, szpitalnych pomiędzy godz. 18.00 a 8.00 rano - dodaje.

Jego zdaniem efekt projektowanych zmian może być taki, że do nocnej i świątecznej opieki trafiać będą w szpitalach lekarze nie tylko nieznający swoich pacjentów tak dobrze, jak lekarze POZ, ale też niedysponujący dokumentacją medyczną. - A przecież zasadniczą ideą pracy lekarza rodzinnego jest ciągłość opieki - nie tylko w sensie medycznym, ale i personalnym, obejmującym chociażby wiedzę o sytuacji rodzinnej oraz społecznej pacjenta - przypomina dr Hamankiewicz.

Wskazuje, że z dotychczasowych doświadczeń szpitali, w których funkcjonuje nocna i świąteczna opieka, wynika, że pracują tam osoby przypadkowe, czasem ze swoistej "łapanki". - Bywa, że są to już lekarze emeryci lub bardzo młodzi lekarze. Często odczuwają niepokój, czy udzielili pomocy w sposób prawidłowy, zgodny ze sztuką, czy czegoś nie przeoczyli - zaznacza.

Dlatego, zdaniem szefa samorządu lekarskiego, dochodzi do wykorzystania łatwości przekierowania "nocnego" pacjenta ze swojego pokoju do sąsiadującego z nim szpitalnego oddziału ratunkowego lub na izbę przyjęć. To z kolei powoduje, że na SOR trafiają pacjenci, którzy nie powinni się tam znaleźć.

- Optymalny model wydaje się oczywisty - SOR-y oraz izby przyjęć są nierozerwalnie związane z działalnością szpitala. Natomiast nocna i świąteczna opieka stanowi zakres zadań oraz kompetencji lekarzy rodzinnych w ramach podstawowej opieki zdrowotnej - mówi Maciej Hamankiewicz.

Zwraca uwagę, że tak jest m. in. w Niemczech, gdzie podmioty POZ muszą prowadzić działalność przez całą dobę, także w trybie dyżurowym - czyli kilku lekarzy rodzinnych w przychodni ustala graf ik nocnych i świątecznych dyżurów.

- Tak powinno to być zorganizowane również w polskich placówkach POZ. Obecny system jej zorganizowania jest pewną protezą, która jednak nie może być docelowym rozwiązaniem. Projekty rozporządzeń, jeśli zostaną wprowadzone w życie w obecnym brzmieniu, na wiele lat zakonserwują tę prowizorkę - przewiduje prezes NRL.

Nie niszczmy tego, co dobrze funkcjonuje

Z kolei Jacek Krajewski, prezes zrzeszającego lekarzy rodzinnych Porozumienia Zielonogórskiego, nie do końca zgadza się z tezą, że obecne zasady funkcjonowania nocnej i świątecznej opieki są "protezą". Dziwi się, że podjęto "próbę rozbijania tego, co już dobrze funkcjonuje".

- Proponowane zasady są dość ryzykowne. Jeśli w szpitalu nocna i świąteczna opieka będzie sąsiadować z oddziałem ratunkowym, racjonalne kierowanie strumieniem pacjentów stanie się trudne, gdyż wielu z nich "drzwiami i oknami" będzie starało dostać się na izbę przyjęć lub SOR. Trafią tam również mniej pilni pacjenci. Tak zresztą dzieje się nie tylko w Polsce - przestrzega.

Prezes PZ nie uważa, że obecne zasady funkcjonowania nocnej i świątecznej opieki wymagają poważnych zmian: - Jest ona kontraktowana zarówno przez placówki świadczące podstawową opiekę zdrowotną, jak i ambulatoryjną specjalistykę, a także w ramach poradni przyszpitalnych - wylicza.

Przykład irlandzki

Podaje przykład rozwiązań przyjętych w tym zakresie w Irlandii Północnej: - Pracowałem w tym kraju kilka lat i miałem okazję poznać organizację pracy przychodni POZ, także w godzinach od 18.00 do 8.00. Doraźna opieka medyczna prowadzona jest tam najczęściej poza strukturami szpitala. Wyjątkiem są największe miasta, gdzie ze względu na koszty i warunki lokalowe opieka nocna bywa świadczona w obiektach szpitalnych, ale takie gabinety mają osobne wejścia i nie sąsiadują z oddziałami ratunkowymi - opisuje Jacek Krajewski.

W jego opinii umiejscowienie nocnej i świątecznej opieki w szpitalach nie jest dobrym pomysłem nie tylko ze względów organizacyjnych, ale także epidemiologicznych. - Pamiętajmy poza tym, że mamy w Polsce ograniczone zasoby kadrowe, co już bardzo odczuwa wiele szpitali - dodaje, wskazując, że placówki szpitalne nie powinny być dodatkowo obciążane.

Podkreśla, że nocna opieka lekarska, ze względu na swoją specyfikę (nagłe, ale mniej pilne przypadki, przeziębienia itp.) ma charakter pomocy wyłącznie doraźnej, nie będąc do końca ani domeną POZ, ani ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, gdzie występuje ciągłość leczenia.

Jednorazowa wizyta "tu i teraz"

- Nocna i świąteczna opieka sprowadza się do jednorazowej wizyty "tu i teraz". Jeśli natomiast jest taka potrzeba, pacjent - zaopatrzony także w informację dotyczącą rodzaju udzielonej mu pomocy - powinien trafić do odpowiedniej placówki czy specjalisty - podkreśla Krajewski.

- Jeśli mówimy o ewentualnych zmianach, to może warto pomyśleć także o osobnej bazie tworzonej przede wszystkim na potrzeby takiej właśnie doraźnej pomocy lekarskiej, m.in. w godzinach nocnych, weekendy i święta. Taka opieka stanowi swoiste przeciwieństwo leczenia szpitalnego, gdzie dominują planowe przyjęcia oraz ostre przypadki kwalifikujące się nierzadko do hospitalizacji - mówi prezes PZ.

Zaznacza, że pacjent naprawdę wymagający interwencji np. chirurga, powinien jak najszybciej trafić na oddział szpitalny lub do gabinetu zabiegowego, z pominięciem dodatkowego ogniwa, jaki stanowiłaby w takich sytuacjach nocna i świąteczna opieka.

- Jeśli takie doraźne świadczenia miałyby być realizowane w szpitalu, musiałby się tym zająć ktoś oddelegowany z oddziału szpitalnego. To nieracjonalne i zbędne mnożenie obowiązków lekarzy w tej samej lecznicy. Dlatego mamy nadzieję, że resort zdrowia wnikliwie rozpatrzy i weźmie pod uwagę wszelkie uwagi do projektowanych rozporządzeń - podsumowuje Jacek Krajewski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum