Daniel Kuropaś | 15-11-2017 15:52

Strategia i proste narzędzia

Ministerstwo Zdrowia razem z Ministerstwem Cyfryzacji pracują nad nową strategią dotyczącą e-zdrowia na lata 2018-2022. Zamiast nowych planów i projektów świadczeniodawcy oczekują jednak wdrożenia zapowiadanych od lat prostych narzędzi, które miały wprowadzić polską służbę zdrowia w technologiczny XXI wiek.

Prace, zapoczątkowane porozumieniem zawar tym między ministrem zdrowia a ministrem cyfryzacji w sierpniu tego roku, idą bardzo dobrze. Myślę, że do końca roku ta pięcioletnia strategia powstanie - zapowiedziała Agnieszka Kister, dyrektor Departamentu Funduszy Europejskich i e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia.

Jak wyjaśniła przedstawicielka resortu na sesji "Polskie e-zdrowie. Od papierowej do cyfrowej medycyny" podczas XIII Forum Rynku Zdrowia, to będzie krótki dokument, pokazujący bardziej kierunki rozwoju e-zdrowia niż konkrety.

- Oprócz tego w marcu 2018 r. powinien być gotowy plan działań, który będzie dokumentem implementacyjnym, dużo bardziej szczegółowym, pokazującym już konkretne działania, harmonogram, budżet, źródła finansowania poszczególnych działań - dodała Agnieszka Kister.

Na razie strategia koncentruje się wokół trzech filarów. Pierwszy z nich to lepsze leczenie, ale też prof ilaktyka i promocja. Drugi dotyczy poprawy zarządzania; trzeci element, będący bazą dla pozostałych, to transformacja cyfrowa. - W listopadzie planujemy dosyć szerokie konsultacje tego dokumentu - zapowiedziała dyrektor Kister.

Zainwestowali lata temu

Co na to świadczeniodawcy? Wiele zarządów jednostek medycznych już od lat reagowało na pojawiające się projekty, ustawy i rozporządzenia, inwestując i dostosowując swoje placówki do informatycznych wymogów. - Poważnie potraktowałam te wcześniejsze ustawy. Kolejne terminy były jednak przesuwane, miała wchodzić jako jedyna obowiązująca elektroniczna dokumentacja medyczna, czego byłam gorącym zwolennikiem - przypomniała Renata Ruman-Dzido, prezes zarządu Szpitala Wojewódzkiego w Opolu Sp. z o.o.

Dlatego ten szpital od 2009 do 2014 roku trzykrotnie aplikował z pozytywnym skutkiem o środki unijne i pozyskał około 9 mln zł na inwestycje w informatykę.

- Nie żałuję tych działań, bo mimo wszystko potraf ię przedstawić wiele korzyści z tego, że szpital tak mocno zainwestował w infrastrukturę, w nowe oprogramowanie. Tyle że już dziś muszę wymienić część tego sprzętu. Nasze serwer y już nie dają rady. Oczywiście aplikuję o kolejne środki, ale teraz zadrżałam, bo słyszę o nowej strategii e-zdrowia, a może ona pójdzie w jakimś zupełnie innym kierunku? - niepokoiła się prezes opolskiego szpitala.

- Chcę, żebyśmy mogli pacjentom, na miarę możliwości technologicznych XXI wieku, dawać dostęp do wyników badań bez konieczności stawiania się do laboratorium, aby odebrać kartkę wydruku - dodała.

Czekają na proste narzędzia

- My jesteśmy gotowi. Ale z ostrożności drukujemy wyniki, ponieważ jest ciągle wątpliwość, w jaki sposób autoryzować dokumentację medyczną. Teraz ustawa o systemie informacji medycznej wskazuje dwa sposoby autoryzacji: kwalifikowany podpis elektroniczny i ePUAP - podkreśliła prezes Ruman-Dzido.

Problem tkwi jednak w czasochłonności autoryzacji za pomocą Prof ilu Zaufanego ePUAP. - Potraf iłam cały personel medyczny szpitala przekonać, że należy wszystko dokumentować w sposób elektroniczny, ale nie podejmę się przekonywania lekarza, że on ma w taki sposób autoryzować swoje wpisy. Tyle słyszymy przecież o problemach kadrowych, braku profesjonalistów medycznych i cennym czasie lekarzy - przekonywała Renata Ruman-Dzido.

W imieniu podmiotów, które już od dawna mogłyby wdrożyć elektroniczną dokumentację medyczną, apelowała o proste narzędzie do autoryzacji, które nie wymaga przecież strategii obliczonych na 5 lat. - Dobrze jest mieć wielką strategię, ale warto pochylić się nad niewielkimi rozwiązaniami - podsumowała.

Priorytety bez zmian

Dyrektor Agnieszka Kister uspokajała, że strategia, nad którą pracuje resort, nie ma być żadną rewolucją, a raczej podsumowaniem tego, co już jest, co jest budowane i planowane, aby poszukać możliwości efektów synergii itd.

- Całkiem niedawno ukazał się raport, który mówi, że kiedy w Polsce rozwiniemy e-zdrowie, to mamy szanse na oszczędności na poziomie 0,35% PKB. To jest kolejny krok, żeby wspomagać efektywność systemu, żeby tych środków było więcej - mówiła Agnieszka Kister.

Przedstawicielka resortu odpowiadała również wprost na obawy, że nowa strategia może zagrozić możliwości pozyskania środków na inwestycje w e-zdrowie.

- Priorytety w sumie się nie zmieniają. Zachęcamy cały czas urzędy marszałkowskie, żeby strumień pieniędzy unijnych kierować generalnie w stronę rozwijania regionalnych platform e-zdrowia oraz wspierania świadczeniodawców w dostosowaniu się do elektronicznej dokumentacji medycznej. To rekomendacje Komitetu Sterującego przy ministrze zdrowia - stwierdziła dyrektor Kister.

Karta elektroniczna z podpisem kwalifikowanym

Natomiast w kwestii postulatu wdrożenia prostego narzędzia do autoryzacji wpisu, Agnieszka Kister poinformowała, że resort pracuje nad kartą elektroniczną określającą prawo wykonywania zawodu lekarza. - Na tej karcie będzie certyfikat do składania podpisu kwalifikowanego, kadra medyczna otrzyma go bezpłatnie. Przepisy są już po uzgodnieniach zewnętrznych, rozmawiamy już o konkretnych terminach - zapowiedziała.

Również Marcin Węgrzyniak, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, uważa, że mamy do czynienia jedynie z kontynuacją zapowiadanego kursu. Nowa strategia nie oznacza radykalnych zmian. - Dopiero co została znowelizowana ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia, która wskazuje te najbardziej strategiczne kierunki, czyli e - recepta, e -skierowanie, wymiana dokumentacji medycznej. Nic tu się zasadniczo nie zmienia w celach wprowadzania e -zdrowia - powiedział.

Projekty centralne w toku

Zasadniczo zmieniło się natomiast podejście do realizacji projektu P1. Przypomnijmy, że projekt P1 - realizowany przez CSIOZ - jest największym tego typu przedsięwzięciem wdrażanym obecnie w Europie. Jego elementami są między innymi: Internetowe Konto Pacjenta (IKP), e-recepta, e-skierowanie, a także portal informacyjny e-zdrowie.

- Nowe podejście polega na podzieleniu projektu na mniejsze etapy - wyjaśniał Marcin Węgrzyniak - W zakresie e-recepty rzeczywiście jesteśmy już mocno zaawansowani, ponieważ pierwszy raz w 10-letniej historii tego projektu udostępniliśmy środowisko informatyczne, gdzie firmy informatyczne mogą testować swoje oprogramowanie w zakresie zgodności z systemem. Opublikowaliśmy też dokumentację techniczną, jak to robić - opisywał szef CSIOZ.

E-recepta ma zostać udostępniona w lutym 2018 roku. CSIOZ zapowiada, że będzie gotowe, ale chce wystartować na trochę mniejszym obszarze terytorialnym. Deadline ustawowy, jeśli chodzi o e-receptę, to 1 stycznia 2020. Wtedy recepta, już z drobnymi wyjątkami, będzie tylko w postaci elektronicznej.

- Jeżeli chodzi o pozostałe funkcjonalności, to w zakresie e-skierowania jest to październik 2018 i październik 2019 w zakresie wsparcia wymiany elektronicznej dokumentacji medycznej - zapowiada dyrektor CSIOZ. W obu przypadkach ostateczną ustawową granicą jest styczeń 2021 r.

Duże wsparcie w regionach

Dopóki jednak wdrażanie projektów centralnych nie zakończy się sukcesem, częściowo tę lukę usiłują wypełnić tzw. platformy regionalne, oferując niektóre funkcjonalności. - Zbudowaliśmy kilka ciekawych platform regionalnych, tylko musimy się zastanowić, czy świadczeniodawcy będą się bezpośrednio komunikować z plat formą P1, czy też z wykorzystaniem tych platform, co się będzie oczywiście wiązało z koniecznością ich modyfikacji i dostosowania - wskazuje Rafał Włach, dyrektor ds. strategii i rozwoju w CompuGroup Medical Polska Sp. z o.o.

Ekspert zadaje jednak pytanie, czy obecny model prawny dopuszcza pośrednictwo pomiędzy świadczeniodawcą a platformą P1.

Według Bar tosza Pampucha, wiceprezesa zarządu Comarch Healthcare SA, plat formy regionalne mogą oczywiście pośredniczyć w wymianie dokumentacj i pomiędzy szpitalami a platformą P1 - pytanie brzmi raczej, czy, ze względu na koszty tego przedsięwzięcia, to ma sens?

- Moim zdaniem platformy regionalne bardzo dobrze zastępują platformę P1 tam, gdzie faktyczna wymiana danych jest niezbędna, gdzie pacjent najczęściej krąży między jednostkami. W związku z tym trzeba do nich podłączyć kolejne jednostki, lekarzy POZ, AOS, bo wtedy będziemy w stanie rzeczywiście wykorzystać ich potencjał - postuluje.

Bar tosz Pampuch wyżej stawiałby więc dalszy rozwój tych platform niż pośredniczenie między szpitalami a P1.

MZ również przyznaje, że regionalne platformy są potrzebne. A najlepiej byłoby, żeby to one zintegrowały wszystkich świadczeniodawców z danego regionu, a same były bezpośrednio podłączone do P1. Tak się oczywiście nie stanie w najbliższych latach, bo w nie każdym regionie istnieje taka platforma.

Pi o t r Sos z yńs k i , d y rek tor d s . systemów medycznych w Medicover Polska, zwracał z kolei uwagę podczas dyskusji na korzyści płynące z informatyzacji i posiadania wieloletnich baz danych. Wskaźniki jakości klinicznej pozwalają np. ograniczyć stosowanie antybiotykoterapii w chorobach wirusowych.

Kolejny przykład opiera się na analizowaniu całkowitych kosztów w danym rozpoznaniu, za które odpowiada lekarz. - Pozwala nam to np. zwrócić się do konkretnych lekarzy z pytaniem, dlaczego leczą w tym samym rozpoznaniu, przy tym samym wieku, płci, w sposób dwa razy droższy niż ich koledzy? Gdyby NFZ zechciał realizować takie analizy, myślę, że znalazłby dużo oszczędności w systemie publicznym - podpowiada specjalista z sektora prywatnego.

Z takim kierunkiem myślenia zgadza się Kr z ys z tof Groyecki, wiceprezes zarządu Asseco Poland SA. - Przetwarzanie dużych zbiorów danych, big data, w naszym kraju jest bardzo słabo rozwinięte. Nauczyliśmy się zbierać te dane, na ich podstawie oceniać, rozliczać, natomiast nie potrafimy jeszcze tak przetwarzać tych danych, aby wszyscy mieli z tego korzyść, ale przede wszystkim pacjenci - wskazuje.

Sieć szpitali wyzwaniem informatycznym

W Funduszu tymczasem wszystko musiało zejść na dalszy plan w związku z wdrożeniem zapowiadanych reform. Nietrudno się domyślić, że sieć szpitali okazała się dużym wyzwaniem z punktu widzenia systemów informatycznych.

- To duży projekt, który kosztował nas wiele wysiłku, ale staraliśmy się go tak zrealizować, żeby nie zakłócał bieżących procesów sprawozdawczo-rozliczeniowych z NFZ. Mówiło się, że będzie łatwiej, bo szpitalom będzie się płacić ryczałtowo. Okazało się, że od strony informatycznej to bardziej skomplikowany proces niż poprzednio - opisuje Marcin Grabowski, p.o. dyrektora Departamentu Informatyki NFZ.

Jak podkreśla, do tej pory pieniądze szły za konkretnym sprawozdaniem, teraz jest inaczej. Tak zwany algorytm wyliczania ryczałtu na kolejny okres to już jest wyzwanie z punktu widzenia systemów informatycznych - niesie konsekwencje w postaci większej dbałości o analitykę danych, aby było transparentne, jak wylicza się te ryczałtowe kwoty dla poszczególnych szpitali.