Strategia i proste narzędzia

Autor: Daniel Kuropaś • • 15 listopada 2017 15:52

Dopóki jednak wdrażanie projektów centralnych nie zakończy się sukcesem, częściowo tę lukę usiłują wypełnić tzw. platformy regionalne, oferując niektóre funkcjonalności. - Zbudowaliśmy kilka ciekawych platform regionalnych, tylko musimy się zastanowić, czy świadczeniodawcy będą się bezpośrednio komunikować z plat formą P1, czy też z wykorzystaniem tych platform, co się będzie oczywiście wiązało z koniecznością ich modyfikacji i dostosowania - wskazuje Rafał Włach, dyrektor ds. strategii i rozwoju w CompuGroup Medical Polska Sp. z o.o.

Ekspert zadaje jednak pytanie, czy obecny model prawny dopuszcza pośrednictwo pomiędzy świadczeniodawcą a platformą P1.

Według Bar tosza Pampucha, wiceprezesa zarządu Comarch Healthcare SA, plat formy regionalne mogą oczywiście pośredniczyć w wymianie dokumentacj i pomiędzy szpitalami a platformą P1 - pytanie brzmi raczej, czy, ze względu na koszty tego przedsięwzięcia, to ma sens?

- Moim zdaniem platformy regionalne bardzo dobrze zastępują platformę P1 tam, gdzie faktyczna wymiana danych jest niezbędna, gdzie pacjent najczęściej krąży między jednostkami. W związku z tym trzeba do nich podłączyć kolejne jednostki, lekarzy POZ, AOS, bo wtedy będziemy w stanie rzeczywiście wykorzystać ich potencjał - postuluje.

Bar tosz Pampuch wyżej stawiałby więc dalszy rozwój tych platform niż pośredniczenie między szpitalami a P1.

MZ również przyznaje, że regionalne platformy są potrzebne. A najlepiej byłoby, żeby to one zintegrowały wszystkich świadczeniodawców z danego regionu, a same były bezpośrednio podłączone do P1. Tak się oczywiście nie stanie w najbliższych latach, bo w nie każdym regionie istnieje taka platforma.

Pi o t r Sos z yńs k i , d y rek tor d s . systemów medycznych w Medicover Polska, zwracał z kolei uwagę podczas dyskusji na korzyści płynące z informatyzacji i posiadania wieloletnich baz danych. Wskaźniki jakości klinicznej pozwalają np. ograniczyć stosowanie antybiotykoterapii w chorobach wirusowych.

Kolejny przykład opiera się na analizowaniu całkowitych kosztów w danym rozpoznaniu, za które odpowiada lekarz. - Pozwala nam to np. zwrócić się do konkretnych lekarzy z pytaniem, dlaczego leczą w tym samym rozpoznaniu, przy tym samym wieku, płci, w sposób dwa razy droższy niż ich koledzy? Gdyby NFZ zechciał realizować takie analizy, myślę, że znalazłby dużo oszczędności w systemie publicznym - podpowiada specjalista z sektora prywatnego.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum