Stawki będą rosły

Autor: Sabina Augustynowicz • • 02 lipca 2008 09:52

Rozmowa z Wojciechem Czapi ńskim, członkiem Zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Inter Polska SA

- Czy czynniki decydujące o ryzyku ubezpieczeń placówek medycznych są trudne do sprecyzowania?
- W ostatnich kilku latach widać, że to ryzyko jest coraz łatwiejsze do oceny. Mamy coraz więcej danych statystycznych, które pozwalają na ocenę ryzyka oraz - jako następny krok - na jego wycenę, wyrażenie w składce, w pieniądzach.
Niestety, poziom składki odpowiadający poziomowi ryzyka ma się nijak do możliwości ekonomicznych publicznej służby zdrowia.

- Można znaleźć rozwiązanie pośrednie - pomiędzy ryzykiem, które jest w stanie ponieść zakład ubezpieczeniowy a możliwościami finansowymi placówek medycznych?
- To kwestia zarządzania samym ryzykiem.
Placówka medyczna może wziąć ryzyko na siebie albo "sprzedać" je zakładowi ubezpieczeń.
W maksymalnym uproszczeniu, z ubezpieczeniem placówki medycznej jest tak, jak z ubezpieczeniem samochodu od kradzieży. Można go nie ubezpieczać i liczyć, że nie ukradną, albo zakładać, że mogą ukraść i bagatelizować ten fakt, rezerwując środki na zakup nowego...
Albo po prostu kupić polisę auto casco.
O podejściu do ryzyka odpowiedzialności cywilnej placówek medycznych decydują kierownicy tych placówek. Zagrożenie szkodą w działalności służby zdrowia jest poważne, więc składka ubezpieczeniowa musi być odpowiednio wysoka. Mało kto przyjmuje to do wiadomości, ale przecież nie może być tak, że ubezpieczenie samochodu dyrektora szpitala w zakresie auto casco jest droższe niż ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej tejże placówki. Straty przecież są niewspółmierne. Wystarczy kilka poważniejszych błędów w sztuce lekarskiej, by samofinansująca się placówka została bankrutem.
A samochód, no cóż, najwyżej ukradną, a szpital będzie funkcjonował dalej.
Kierownicy placówek medycznych wiedzą, że trzeba ubezpieczyć będący w ich posiadaniu drogi sprzęt medyczny, bo może zostać zniszczony, może go ktoś ukraść czy uszkodzić. Trochę trudniej jest ze świadomością szkód z OC. Odpowiedzialność cywilna jest czymś, czego nie widać, a co jednak może doprowadzić do dużych kłopotów finansowych sprawcy szkody oraz zostawić poszkodowanego w dramatycznej sytuacji bez środków na leczenie czy rehabilitację.

- Dyrektorzy szpitali nie chcą ubezpieczać placówek w zakresie OC, czy brakuje im środków?
- Chcą, zdecydowanie chcą, ale nie za oferowaną im cenę. I tutaj od ubiegłego roku rzeczywiście mają problem. Większość firm ubezpieczeniowych zaniechała ubezpieczania szpitali, a te, które pozostały, drastycznie podwyższyły koszt ochrony ubezpieczeniowej.
Ubezpieczyciele co prawda od dawna sygnalizowali konieczność podwyżki stawek, ale kierownicy placówek medycznych traktowali owe zapowiedzi z dużym dystansem.
W latach 2005 i 2006 nastąpił jednak bardzo poważny wzrost składek za ubezpieczenie OC szpitali, który nie został uwzględniony w planach budżetowych. Stawki wzrosły wielokrotnie, bo musiały wzrosnąć. I będą rosły nadal - do realnego poziomu ceny ryzyka, przenoszonego wraz z ubezpieczeniem na ubezpieczyciela.

- Czy to oznacza, że ryzyko rośnie?
- Tak, rośnie zarówno liczba zgłaszanych roszczeń, jak i ich średnia wysokość. Wypłata odszkodowania to jedna z możliwości zakończenia procesu likwidacji szkody. Początkiem zaś jest zgłoszenie roszczenia. Sam ten fakt oznacza konieczność stworzenia rezerwy, blokady środków na koncie, bez względu na to, czym się likwidacja zakończy.
Jeśli chodzi o średnią wysokość roszczeń, wynoszą one kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na przykład przy roszczeniach o przeniesienie chorób zakaźnych (najczęściej WZW typu B i C oraz gronkowca), kilka lat temu roszczenie opiewało na kwotę średnio 30 tys. zł, natomiast obecnie bardzo często sięga 80 tys.
zł i więcej.
Najwyższe roszczenia, które mamy w firmie, opiewają na siedmiocyfrową kwotę. Nie oznacza to oczywiście, że odszkodowanie w takiej wysokości zostanie wypłacone. Jest to tylko kwota roszczenia, zgłoszona przez poszkodowanego.

- Czy mógłby Pan powiedzieć, na podstawie doświadczeń Państwa firmy, które specjalizacje medyczne obarczone są największym ryzykiem?
- Najwyższe roszczenia zdarzają się w obszarze szkód okołoporodowych, dotyczą położników i ginekologów. Również wysokie są roszczenia z obszaru specjalności chirurgicznych oraz anestezjologii i intensywnej terapii. Dużo jest roszczeń przeciwko dentystom, te jednak są stosunkowo niskie i wynoszą najczęściej kilka tysięcy złotych.
Pojawiają się także roszczenia wobec lekarzy podstawowej opieki medycznej, polegające na braku lub zbyt późnym rozpoznaniu poważnej choroby, np. nowotworowej.
Wysokość pojedynczych roszczeń w położnictwie jest zdecydowanie najwyższa.
Najbardziej dramatyczne roszczenia dotyczą powikłań podczas akcji porodowej, które skutkują wadami rozwojowymi dziecka, uniemożliwiającymi jego przyszłe samodzielne życie. Są to roszczenia idące w setki tysięcy złotych. Trudno tu ocenić, czy jest to kwota właściwa; w żadnym wypadku jakiekolwiek odszkodowanie nie zrekompensuje tragedii całej rodziny, nie przywróci zdrowia dziecku.

- W jakiej skali Inter Polska ubezpiecza placówki medyczne?
- Od ponad trzech lat nie ubezpieczamy placówek lecznictwa zamkniętego od odpowiedzialności cywilnej. Wcześniej byliśmy bardzo aktywni w tej części rynku, ale ze względu na niemożliwy do uzyskania adekwatny do ryzyka poziom składek, wycofaliśmy się. Obecnie ubezpieczamy placówki lecznictwa ambulatoryjnego oraz lekarzy, pielęgniarki i przedstawicieli innych zawodów w służbie zdrowia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum