Spór o kieszeń pacjenta

Autor: LJ • • 21 kwietnia 2010 12:30

Firmy ubezpieczeniowe oferujące pakiety medyczne cieszą się, że odsetek ubezpieczonych rośnie, głównie dzięki polisom wykupywanym przez pracodawców. Coraz więcej osób korzysta z komercyjnych usług w formie doraźnych płatnych wizyt lub wykupionego ubezpieczenia. Marszałkowie województw domagają się, by także szpitale publiczne partycypowały w tym rynku. Poniżej dwie opinie w tej sprawie.

Marek Hok, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego Równe prawa dla wszystkich podmiotów

Obecnie obowiązujące prawo zabrania publicznym placówkom pobierania środków finansowych od pacjentów. Co prawda część szpitali je pobiera - pacjenci nie wpłacają pieniędzy bezpośrednio do kasy szpitala, ale poprzez fundacje i stowarzyszenia. Rzecz jednak nie w tym, aby obchodzić przepisy, ale by ich zmiana otworzyła wolny rynek dla wszystkich działających na nim podmiotów. Placówki mogłyby pobierać opłaty od pacjentów, kiedy skończy się kontrakt z płatnikiem. W ten sposób funkcjonują obecnie nieliczne prywatne szpitale i wiele niepublicznych ZOZ-ów.
Tym bardziej że zawierane z płatnikiem kontrakty są dla szpitali publicznych niewystarczające. Sprzęt stoi niewykorzystany, szpitale mają większą moc przerobową, ale ogranicza je wysokość kontraktu. Możliwość przyjmowania opłat od pacjentów za niektóre świadczenia byłaby formą dofinansowania placówki. Również sam pacjent miałby możliwość wyboru miejsca leczenia. Obecnie, nie mogąc doczekać się na zabieg w publicznej placówce, decyduje się na płatną usługę w prywatnej, bo nie ma innej alternatywy.
A przecież w publicznych szpitalach jakość usług jest równie wysoka. Stanowiłyby one konkurencję dla prywatnych, często tylko jednoprofilowych placówek, które funkcjonują tylko dzięki temu, że mogą brać pieniądze od pacjentów.
W momencie wejścia dobrowolnych dodatkowych ubez-pieczeń medycznych, pacjenci z wykupioną polisą mogliby otrzymać dofinansowanie zabiegu w tej placówce, którą sami wybiorą. Jeśli jednak szpitale publiczne nie będą mogły świadczyć także komercyjnych usług, pacjent zostanie bez wyboru i będzie musiał skorzystać z usług placówki prywatnej.
Zanim więc wprowadzone zostaną dodatkowe ubezpieczenia, wpierw trzeba przygotować rynek usług medycznych, by mogli w nim na równych prawach uczestniczyć różni świadczeniodawcy, niezależnie od formy właścicielskiej. Do tego potrzebne są też inne zmiany, m.in. demonopolizacja płatnika, by również w tym zakresie zaistniała konkurencja.

Adam Rozwadowski, prezes i właściciel Centrum Medycznego Enel-Med S.A.
Publiczne, czyli niekomercyjne

Z uzyskanej opinii prawnej na temat świadczeń realizowanych przez publiczne zakłady opieki zdrowotnej jednoznacznie wynika, że szpitale publiczne nie mogą realizować komercyjnych świadczeń, o ile nie są przekształcone w spółki prawa handlowego.
Ale nawet te przekształcone placówki nie stanowią dla nas w perspektywie najbliższych kilku lat poważnej konkurencji, jeśli chodzi o przejęcie pacjentów gotowych ponosić opłaty za usługi. Bierze się to z charakteru obsługi pacjentów. Trudno jest zmienić do niedawna jeszcze placówkę publiczną w miejsce przyjazne dla pacjenta.
Świadczenie medyczne to nie tylko konsultacja lekarska, ale cały ciąg zdarzeń, począwszy od call center i zapisania się na konkretną godzinę wizyty, po obsługę na recepcji, wejście na czas do gabinetu, koordynację diagnostyki, czyli wiele elementów mówiących o jakości obsługi, z którymi publiczna służba zdrowia nie wszędzie jeszcze dotarła.
Jeśli jest mowa o nierównym traktowaniu podmiotów, to mielibyśmy z nim do czynienia, gdyby publiczne szpitale mogły świadczyć usługi komercyjne bez istotnych zmian w warunkach ich funkcjonowania. Trzeba pamiętać, że placówki publiczne nie płacą podatku, a zatem nie muszą w cenie usługi kalkulować podatku od zysku, który muszą płacić niepubliczne zakłady.
W takiej sytuacji szpital publiczny mógłby oferować swoje usługi taniej, bo nie prowadzi rachunku ekonomicznego na ogólnych zasadach finansowych.
Jeżeli zatem pojawia się argument o konieczności lepszego wykorzystania potencjału szpitali publicznych, to może lepiej rozważyć zamknięcie dwóch szpitali, by cztery następne mogły w stu procentach wykorzystać swój potencjał.
Również remonty i inwestycje w szpitalach publicznych są wykonywane najczęściej ze środków samorządowych czy ministerialnych. Zatem korzystanie z infrastruktury sfinansowanej z publicznych pieniędzy nie powinno służyć realizacji prywatnych przedsięwzięć. Przyjmowanie pacjentów komercyjnych przez zakłady publiczne rodziłoby nierówność.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum