Spółka na plusie

Autor: Iwona Bączek • • 07 marca 2012 11:19

Liczący ponad 600 łóżek Szpital Specjalistyczny im. L. Rydygiera w Krakowie Sp. z o.o. rozpoczął działalność w nowej formule 1 lipca 2010 r. Sprawdziliśmy, jak spółka marszałkowska dała sobie radę w 2011 r. - pierwszym pełnym roku działania na nowych zasadach.

To na razie jedyna duża, wielospecjalistyczna lecznica marszałkowska w Małopolsce, na przekształcenie której zdecydował się samorząd województwa, korzystając z możliwości pozyskania 27 mln zł z rządowej dotacji na oddłużenie komercjalizowanych placówek.

Koszty i zmiany

- Zależy nam na tym, aby przychody były większe od kosztów i udało nam się to w ubiegłym roku osiągnąć, co jest efektem dużego wysiłku całego zespołu. Przekształcenie w spółkę spowodowało uaktywnienie pracowników, którzy bardziej niż kiedykolwiek starają się szukać efektywnych, a jednocześnie mniej kosztochłonnych rozwiązań. I to jest wielki plus - mówi Bożena Kozanecka, dyrektor ds. lecznictwa i rzecznik Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera w Krakowie.

Jednocześnie zwraca uwagę na koszty, na które spółka nie ma wpływu, np. amortyzację (lecznica ma nowoczesny SOR) lub podatek od nieruchomości - ten zakres zamknął się w 2011 r. w kwocie około 1,2 mln zł. - W niektórych obszarach konieczne były jednak zmiany, obejmujące również restrukturyzację zatrudnienia.

Łącznie zredukowane zostały 72 etaty, w tym około 10 lekarskich i około 18 pielęgniarskich.

Zwolnienia dotyczyły także rejestratorek, personelu administracyjnego i technicznego. Efekty tych działań nie są jeszcze widoczne. Musimy na nie zaczekać do następnego roku.

Obecnie mamy blisko 200 lekarzy (nie licząc rezydentów i stażystów) oraz blisko 500 pielęgniarek, położnych i ratowników. Pozostała grupa już dawno przeszła do firm zewnętrznych: na outsourcing kuchni, pralni i transportu szpital zdecydował jeszcze przed przekształceniem - wyjaśnia dyrektor Kozanecka.

- Normą stało się także łączenie stanowisk w ramach jednego etatu, czego ja sama jestem najlepszym przykładem: dyrektor ds. lecznictwa i rzecznik prasowy szpitala. Prowadzę również konsultacje diabetologiczne - dodaje.

W 2009 r., ostatnim pełnym roku działalności lecznicy w formule SPZOZ-u, umowa z Funduszem na pełny zakres świadczeń opiewała na kwotę 134,9 mln zł. W roku 2010 (w jego II półroczu placówka była już spółką) Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ podpisywał kontrakty na okres trzech lat (z corocznym aneksowaniem). Szpital Rydygiera otrzymał wówczas 132,4 mln zł. Rok 2011 okazał się najgorszy - kontrakt zmniejszył się do 128,1 mln zł. - Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji.

Zaczynał się pierwszy pełny rok działania w formie spółki i już na starcie prognozy finansowe były złe.

Skończyło się na nadwykonaniach o łącznej wartości 11,9 mln zł, które wciąż nie zostały zapłacone. Najwięcej było ich na oddziale intensywnej terapii, w leczeniu oparzeń, w chemioterapii i onkologii, w chirurgii szczękowej, toksykologii i urologii.

Mamy nadzieję, że część uda się nam odzyskać, szczególnie w zakresach, gdzie mamy procedury ratujące życie.

Wszystkiego Fundusz nam nie zwróci, o tym wiemy. Ale będziemy walczyć - zapowiada Bożena Kozanecka.

Prowadzona każdego miesiąca analiza wykonania kontraktu i stały monitoring nadwykonań w poszczególnych jednostkach wymusiły wprowadzenie zakazu przyjęć planowych tam, gdzie nadlimity wymagały ograniczenia.

- Wyraźnie widać to na liczbach.

W 2010 r. mieliśmy 30,3 tys. hospitalizacji, ale w trudnym roku 2011 już tylko 28,8 tys. Podobnie było z konsultacjami w naszych 25 poradniach: w roku 2010 było ich ponad 104 tys., a w 2011 - 94,8 tys. Z 20,5 tys. do 18,5 tys. zmniejszyła się także liczba pacjentów przyjętych przez SOR. Ograniczenia wprowadziliśmy w zasadzie wszędzie, z wyjątkiem onkologii i chemioterapii. W roku 2012 będziemy liczyć jeszcze dokładniej. Spółka tego wymaga, inaczej się nie da - podkreśla dyrektor Kozanecka.

W listopadzie ub.r. aneksowana została umowa "Rydygiera" z NFZ na rok 2012. Kontrakt wzrósł ze 128,1 do 143 mln zł.

Kompleksowość i specjalizacja

- Oczywiście, że chcielibyśmy więcej: szpital ma duży potencjał, dobre zaplecze sprzętowe i kadrę. Ale i tak sytuacja się poprawiła. Fundusz dostrzegł najwyraźniej, że kontrakty dla wielu oddziałów były wcześniej mocno niedoszacowane, na co wskazywała także skala nadwykonań.

Warto jednak zwrócić uwagę, że wzrost kontraktu zawiera również większą cenę za punkt rozliczeniowy, wyceniony obecnie na 52 zł (poprzednio 51 zł) - zaznacza dyrektor ds. lecznictwa.

- Ponieważ płatnik wyraźnie skłania się ku szpitalom oferującym świadczenia kompleksowe, w tym właśnie kierunku planujemy rozwój zakresu usług - mówi Bożena Kozanecka.

Placówka uruchomiła już Małopolskie Centrum Leczenia Oparzeń.

Jednostka jest stale powiększana i modernizowana.

Najbardziej aktualny cel to pracownia komory hiperbarycznej (najbliższa działa w Siemianowicach Śląskich), istotna nie tylko w leczeniu oparzeń, ale również w toksykologii i urazach wielonarządowych.

Kolejne plany związane są z utworzeniem w szpitalu Rydygiera kompleksowego ośrodka leczenia onkologicznego: poszerzana jest onkologia i chemioterapia, do których dołączyć ma wkrótce pracownia radioterapii.

Finalizowana jest także inwestycja związana z pracownią rezonansu magnetycznego.

- Oprócz onkologii i leczenia oparzeń postawiliśmy również na kardiologię inwazyjną: od ubiegłego roku działa pracownia elektrofizjologii.

Na rozwój potrzebne są jednak pieniądze. Nie tylko we wspomnianych zakresach. Pozostałe oddziały także wymagają dofinansowania na zakup nowoczesnego sprzętu. Jesienią ub.r. powstał plan strategiczny szpitala, określający nasze potrzeby finansowe w tej dziedzinie na poziomie około 15 mln zł. Liczymy, że taką właśnie kwotę uzyskamy z budżetu województwa - szacuje dyrektor Kozanecka.

Innym, choć na razie niezbyt obfitym źródłem pozyskiwania środków na inwestycje jest komercyjne świadczenie usług medycznych.

W roku 2011 była to kwota w wysokości 1,7 mln zł, co stanowi około 1,5% przychodów szpitala.

- Fakt, to niewiele, ale wynika to chyba głównie z mentalności pacjentów, którzy wciąż nie biorą pod uwagę, że duży szpital także może oferować płatne świadczenia, pozwalające na skrócenie długiego czasu oczekiwania.

W ludzkiej świadomości nadal pozostaje to domeną małych NZOZ-ów. W rzeczywistości lekarze z niewielkich niepublicznych lecznic często rezygnują z leczenia osób starszych, zwykle obciążonych wieloma problemami zdrowotnymi. Ten najtrudniejszy pacjent i tak trafi do nas - ocenia dyrektor ds. lecznictwa.

Nieplanowane wydatki

Szpital Specjalistyczny im. L. Rydygiera w Krakowie Sp. z o.o. rozpoczął rok 2012, podobnie jak inne polskie lecznice, pod znakiem problemów z wysokością stawki ubezpieczenia od zdarzeń medycznych oferowanej przez PZU.

- Rozumiemy, że intencją twórców stosownych zapisów ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, która weszła w życie 1 stycznia br., jest umożliwienie szybkiego uzyskania przez osoby poszkodowane na skutek błędów medycznych odszkodowania przyznanego przez wojewódzką komisję orzekającą o zdarzeniach medycznych. Niemniej jednak 724 tys. zł, które zażądał od nas PZU, to stanowczo za dużo. Nie zapłaciliśmy tej kwoty - mówi Bożena Kozanecka.

I dodaje, że szpital ma do czerwca br. ważne ubezpieczenie OC, wykupione w ub.r. za 274 tys. euro.

- W połowie br. wykupimy je ponownie, choć na pewno będzie o wiele droższe. Liczymy się z ewentualnością, że może to być nawet 1 mln euro. Uważamy jednak, że jeśli mamy płacić za ubezpieczenie od zdarzeń medycznych, ubezpieczenie OC powinno być pomniejszone o tę kwotę - podkreśla dyrektor ds. lecznictwa i rzecznik szpitala.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum