Słowo kontra chemia

Autor: Andrzej Bęben • • 15 maja 2008 12:26

Podstawa leczenia alkoholizmu to detoksykacja i zalecenie środków sprzyjających odtworzeniu normalnej homeostazy. Potem jest czas na psychoterapię.

Średnio co piąty nadużywający alkoholu popada w chorobę alkoholową. Każdy z nich ma w Polsce prawo do bezpłatnego leczenia. Jeśli pacjent jest ubezpieczony, to za leczenie odwykowe płaci NFZ, jeśli nie ma ubezpieczenia − rachunek uiszcza Ministerstwo Zdrowia.
- Lecznictwo odwykowe musi być bezpłatne. Wprowadzenie jakichś form współpłacenia spowodowałoby, że wielu pacjentów nie decydowałoby się na terapię z powodów ekonomicznych - uważa Stanisław Wolny, kierownik śląskiego Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia.
Takie ośrodki odwykowe istnieją w każdym województwie. Te jednostki koordynują proces leczenia. To w nich alkoholicy, którzy chcą być trzeźwiejącymi alkoholikami, rozpoczynają terapię.
Powstały w latach 80. ub. wieku, tj.
wtedy, gdy państwo przestało "walczyć z alkoholizmem" a postanowiło "pomagać alkoholikom w zerwaniu z uzależnieniem".

Istnieje system

Choroba alkoholowa, powtórzmy, jest nieuleczalna. Niełatwa terapia, dla wszystkich w nią zaangażowanych, ma sprawić, że przy świadomym udziale leczonego ten zostanie abstynentem.
− Alkoholizm to choroba nawrotów.
Niedawno widziałem trzeźwiejącego przez dwanaście lat alkoholika. Nie wytrzymał.
Napił się raz i wrócił do punktu wyjścia − mówi Stanisław Wolny.
Leczenie uzależnienia prowadzone jest zarówno w jednostkach publicznych, jak i niepublicznych. Refinansowanie procedur dotyczy tylko terapii stosowanej w jednostkach publicznej służby zdrowia; w prywatnych ośrodkach leczenie odbywa się na rachunek pacjentów. Bez względu na status własnościowy wszystkie jednostki, które chcą być uznane za liczące się, muszą spełniać precyzyjnie określone normy Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA).
Instytut Psychologii Zdrowia w Warszawie na swojej stronie internetowej (www.ipz.edu.pl) zamieszcza bazę placówek, w których pomoc mogą uzyskać osoby uzależnione od alkoholu oraz członkowie ich rodzin. Większość z nich rekomenduje także PARPA. Policzyliśmy.
W bazie znajdują się 473 jednostki; od niepublicznych przychodni (kontraktowanych przez NFZ), przez poradnie leczenia uzależnień, po całodobowe oddziały terapii. Najwięcej jest ich w woj. mazowieckim (74), śląskim (53) i małopolskim (41).
Całodobową terapię, czyli leczenie w systemie stacjonarnym, prowadzi się zasadniczo w szpitalach psychiatrycznych i w 16 wojewódzkich ośrodkach lecznictwa odwykowego. System bazujący na leczeniu stacjonarnym i dziennym, zwany przez wielu uczestnictwem w różnego rodzaju grupach wsparcia (np. ruch AA, czyli Anonimowych Alkoholików), pomaga trzeźwiejącym alkoholikom w wytrwaniu w abstynencji.

Od zmuszania jest sąd

Anna Gałązka-Sztajer jest psychiatrą i zastępcą dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim Ośrodku Lecznictwa Odwykowego w Gorzycach (Śląskie), jednym z większych w kraju, bo leczącym rocznie (w systemie zamkniętym) 1400 pacjentów, również z zagranicy.
− Podstawą profesjonalnego leczenia jest detoksykacja i zalecenie środków sprzyjających odtworzeniu normalnej homeostazy. Celem tej terapii, trwającej przez dziesięć dni, jest nie tylko oczyszczenie organizmu pacjenta z alkoholu, ale także stabilizowanie huśtawki nastrojów charakterystycznej dla alkoholika i spotęgowanej w zespole abstynenckim.
Pacjent otrzymuje np. relanium w takich dawkach, że jest na granicy senności.
Dostaje również witaminy, głównie B, oraz środki zapobiegające drgawkom − objaśnia dr Gałązka-Sztajer.
Do ośrodków całodobowych nie trafia się z dnia na dzień. Leczenie można podjąć dobrowolnie lub z przymusu.
"Dobrowolni" w 90% decydują się na leczenie pod wpływem (lub przymusem) otoczenia, rodziny itp. Zasadniczo niewielu alkoholików uważa się za… alkoholików.
Zgodnie z prawem, o leczeniu przymusowym może zadecydować sąd.
Zobowiązanie takie jest ważne przez dwa lata. To oznacza, że w tym czasie alkoholik powinien wykazywać objawy trzeźwienia. Przepis ten nie przystaje do rzeczywistości, bowiem o ile "dobrowolny" (po otrzymaniu skierowania na leczenie) na detoks może trafić maksymalnie po kilku tygodniach oczekiwania, o tyle "przymusowy" zgłasza się nań nawet i po półtora roku!

Przyjeżdżają pijani

Specjaliści są zgodni co do tego, że skuteczność terapii w przypadku pacjentów poddanych leczeniu na podstawie orzeczenia sądowego jest niewielka. Szansę na uzyskanie zdolności do życia w ciągłej abstynencji mają tylko te osoby, które uświadomiły sobie, że osiągnęły tzw. dno (dla jednego może być to utrata rodziny, dla innego deprecjacja dotychczasowego statusu społecznego).
- Bez tej świadomości nie pomoże ani najlepszy specjalista, ani najlepsze leki. Lekarz i farmakologia w procesie uzyskiwania trwałej abstynencji pełnią ważną, ale wcale nie najważniejszą rolę - podkreśla dr Gałązka-Sztajer.
Zatem po zakwalifikowaniu do ośrodka pacjent przechodzi przez detoksykację.
Kadra ośrodka w Gorzycach wyjawia, że jeszcze nie zdarzyło się, by pacjent pojawił się na leczenie w stanie trzeźwym. Jedna z trzynastu pracujących tu pielęgniarek pokazuje alkomat - niezbędne wyposażenie w placówkach antyalkoholowej terapii - wyjaśniając, że nowi pacjenci (przybywający do ośrodka najczęściej pod swego rodzaju eskortą...) mają we krwi przynajmniej promil alkoholu.
- Nie dziwimy się, gdy nowy ma do trzech promili. Bywa, że pacjentów przywożą nam najzwyczajniej zalanych w trupa. Ośrodek to nie izba wytrzeźwień, ale gdy istnieje zagrożenie życia, jesteśmy zobowiązani zaopiekować się taką osobą... - zaznacza pielęgniarka.
Przybywają więc pijani, mówiąc, że "to już ostatni raz" i dlatego "trochę wypili". Na oddziale detoksykacyjnym w Gorzycach są 32 łóżka. Odtruwanie nie polega wyłącznie na wylegiwaniu się i łykaniu medykamentów osłabiających mało przyjemne objawy pojawiającego się zespołu abstynencyjnego. Pacjent raz dziennie, przez godzinę, uczestniczy w zajęcia terapeutycznych. Po odtruciu przenoszony zostaje na oddział terapeutyczny, ale tylko wtedy, gdy wyrazi zgodę na następny etap leczenia i zostanie zakwalifikowany przez lekarza.

Co to jest trzeźwość

Oddział terapeutyczny to pobyt maksymalnie 7-tygodniowy. Za taki płaci NFZ lub Ministerstwo Zdrowia. Na początku pacjent podpisuje tzw. kontrakt terapeutyczny na leczenie z indywidualnym terapeutą.
Przez te ponad dwa miesiące alkoholik poddawany jest przede wszystkim terapii psychoedukacyjnej; farmakologia na tym etapie ma niewielkie znaczenie. Proces leczenia odwykowego prowadzony jest w grupach (od 5 do 11 osób). Co najmniej dwa razy w tygodniu pacjent spotyka się ze swoim kontraktowym terapeutą, któremu omawia problemy wynikające z prowadzonej terapii oraz zadania, jakie ma do zrealizowania w grupie.
- Na przykład ma wyliczyć, ile litrów czystego alkoholu wypił w swoim życiu? Ile go on kosztował? Ile kosztowało go picie, bo rzadko kiedy butelka wódki ma wartość detaliczną. Najczęściej bywa znacznie droższa... - dodaje dr Gałązka-Sztajer.
Czy po przejściu przez terapię alkoholik wytrzeźwiał? Może powiedzieć, że jest trzeźwy, jeśli przez co najmniej dwa lata nie będzie miał w ustach alkoholu.
Nie osiągnie tego, jeśli uzna, że pobyt w takich miejscach, jak Gorzyce, wyprowadził go z alkoholizmu. Musi korzystać z terapii prowadzonej w ośrodkach pobytu dziennego (9-tygodniowa terapia w dni powszednie), odwiedzać poradnie odwykowe i punkty konsultacyjne (raz, dwa razy w tygodniu), uczestniczyć w grupach wsparcia...

Uniknąć nawrotu

Wciąż trwa dyskusja nad tym, czy lepsze efekty w leczeniu odwykowym osiąga się poprzez stosowanie metod farmakologicznych czy też psychoterapeutycznych.
W Polsce frakcja zwolenników przewagi chemii nad słowem jest niewielka. Być może dlatego, że dostęp do najnowszych leków jest ograniczony z przyczyn ekonomicznych.
Być może również dlatego, że leczenie awersyjne - np. za pomocą sławnego esperalu - nie przyniosło spodziewanych efektów.
Zdaniem doktora Bogusława Habrata, kierownika Zespołu Profilaktyki i Leczenia Uzależnień Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, należy łączyć obie metody i stosować psychofarmakoterapię.
Jego zdaniem, "brak zainteresowania metodami farmakologicznymi ze strony terapeutów stosujących nowoczesne programy psychoterapeutyczne może prowadzić nie tylko do zaniechania optymalizacji leczenia osób uzależnionych, ale także do przejęcia psychofarmakoterapii uzależnień przez terapeutów o jednostronnej orientacji biologicznej, zniechęcających pacjentów do równoczesnej psychoterapii".
Tak czy inaczej, w Polsce uważa się, że po psychofarmakoterapii zaserwowanej pacjentowi w ośrodku lecznictwa zamkniętego należy poddać się głównej formie leczenia odwykowego, jaką jest psychoterapia - przede wszystkim grupowa.
Jej skuteczność zależy od świadomości samego pacjenta. Z badań wynika, że dla sporej grupy pacjentów ta terapia powinna trwać permanentnie. Uważa się bowiem, że 40-70% pacjentów wraca do nałogu w okresie dwunastu miesięcy po zakończeniu terapii.
Szczególną rolę w psychoterapii grupowej odgrywa ruch AA (powstał w USA w 1935 r.). W Polsce pierwsza grupa AA powstała w Poznaniu. W 2001 r. w kraju działało już ponad 1,8 tys. grup.
"Sukces Programu AA wynika z faktu, że niepijący i zdrowiejący alkoholik ma wyjątkową umiejętność dotarcia do świadomości osoby wciąż pijącej.
Trzeźwiejący alkoholik przedstawiając historię swojego picia i opisując możliwość trzeźwego życia, jaką znalazł w AA, zachęca do przyłączenia się do Wspólnoty.
Istotę programu osobistego zdrowienia ujmuje Dwanaście Kroków Anonimowych Alkoholików powstałych z doświadczeń powrotu do zdrowia pierwszych uczestników Wspólnoty" - czytamy na jednej ze stron www Ruchu AA.
Ruch w swych 12 krokach nawiązuje do Boga, przez co skuteczność terapii w przypadku alkoholików ateistycznie nastawionych do rzeczywistości wydaje się wątpliwa. Istnieje jednak taka mnogość grup samopomocowych, że nie ma problemu ze znalezieniem tej odpowiedniej.

Rynek jak każdy inny

NFZ za punkt na detoksie w Warszawie płaci 8,5 zł. Za to samo w Gorzycach - już tylko 6,25 zł, choć odtruwanie alkoholika ze stolicy czy ze Śląska niczym się nie różni. Sektor publiczny ochrony zdrowia musi trzymać się wypracowanych wzorców, zawartych kontraktów itd. Te ograniczenia nie obowiązują w prywatnych placówkach.
Terapia antyalkoholowa metodą biorezonansu, akupunktura, hipnoza...
Z lektury anonsów można byłoby wnioskować, że alkoholikiem można przestać być szybko i bezboleśnie.
Dr Anna Gałązka-Sztajer uważa, że podstawą wyleczenia jest ujawnienie uzależnienia w środowisku i prowadzenie terapii zbiorowej. Ponadto pacjent, który płaci za usługę, wymaga. Tymczasem w leczeniu odwykowym to chory musi wymagać, ale przede wszystkim od siebie, a nie terapeuty.
Biznes swoje prawa ma. I nic dziwnego, że skoro jest popyt na usługi, to jest również ich podaż. Przybywa prywatnych ośrodków odwykowo-terapeutycznych oferujących kompleksową terapię uzależnień, nie tylko zresztą od alkoholu. Te, które działają jako NZOZ-y, mogą starać się o refundację z NFZ lub Ministerstwa Zdrowia. W Polsce działa kilkanaście prywatnych i zarazem luksusowych ośrodków nastawionych na majętną klientelę.

Zawsze kosztuje

- Działamy dla tych, których stać na to, aby wychodzić z uzależnienia w luksusowych warunkach, a także dla tych, którzy ze względu na np. wykonywaną pracę nie chcą się "ujawniać" w trakcie leczenia w ośrodku państwowym. Nasi klienci to ludzie wolnych zawodów, prywatni przedsiębiorcy, ich dzieci - wyjaśnia Joanna Gawrych, właścicielka Bielskiego Ośrodka Pomocy Społecznej VeraVita.
- Za 4-tygodniową terapię płaci się od 9 do 13 tys. złotych. Państwowy czy prywatny? Wszystko zależy od poziomu prowadzonej terapii, czyli ludzi i ich kwalifikacji. Przywiązuję do tego ogromną wagę i zatrudniam wyłącznie terapeutów certyfikowanych; wszyscy mają doświadczenie w pracy w ośrodkach publicznych, większość pracuje tam nadal.
- Generalnie ośrodki prywatne proponują terapię realizowaną tymi samymi metodami, co ośrodki państwowe, a więc detoks - jeśli jest potrzebny, bo to nie jest reguła - i terapię stacjonarną. Tzw.
podstawowa musi trwać co najmniej 4 tygodnie, co zresztą zapracowanych biznesmenów najczęściej przeraża - dodaje nasza rozmówczyni. - Nie sądzę, żeby skuteczność w czymkolwiek była różna. Wiem np. o takich ośrodkach państwowych, gdzie wódkę równie łatwo kupić, jak na zewnątrz...
Na państwowym odwyku jest zatem za darmo, ale bez luksusów. W prywatnych ciepłe domowe warunki, sauna, kominek, świetna kuchnia, masaże, bliski, rodzinny kontakt z klientem. A że to kosztuje? - Picie, granie, branie itd. kosztuje znacznie więcej - puentuje Joanna Gawrych.
- Leczenie alkoholików w ośrodkach państwowych też dużo kosztuje, tyle że nas wszystkich...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum