Słowa, dobre uczynki, pomysły i zaniedbania

Autor: Wojciech Kuta • • 18 października 2011 10:13

Jaki jest bilans zamknięcia działań rządu Donalda Tuska w zakresie polityki zdrowotnej? To główne pytanie, na które w naszym październikowym raporcie starają się odpowiedzieć szefowie placówek medycznych, lekarze, samorządowcy, wreszcie eksperci.

Słowa, dobre uczynki, pomysły i zaniedbania
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022
Wskazują nie tylko plusy i minusy nowych regulacji, ale też rozwiązania, które nadal czekają na wprowadzenie.

Zanim oddamy głos przedstawicielom środowiska medycznego (str. 12-23), przypominamy niektóre wypowiedzi minister zdrowia Ewy Kopacz z ostatnich czterech lat.

JGP, koszyk, pakiet

Zacznijmy od końca. W wywiadzie udzielonym dziennikowi Polska The Times (17 września 2011 r.) minister wyznała: - Oprócz reformy Narodowego Funduszu Zdrowia udało mi się właściwie wszystko, co sobie zakładałam w 2007 r., obejmując ten urząd.

Czy rzeczywiście wszystko poszło zgodnie z założeniami? Bez wątpienia minione czterolecie znaczone jest istotnymi dla funkcjonowania regulacjami - bez względu na ich bardzo zróżnicowaną ocenę: wdrożeniem w 2008 r. systemu rozliczania świadczeń zdrowotnych przez płatnika w ramach Jednorodnych Grup Pacjentów, nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych dotyczącą koszyka świadczeń gwarantowanych, tzw. pakietem ustaw zdrowotnych przyjętych przez parlament i podpisanych przez prezydenta wiosną 2011 roku.

O mocnych i słabych stronach tych regulacji - przede wszystkim wchodzących w skład pakietu - piszą nasi komentatorzy w dalszej części raportu. Na razie kilka słów o tzw. koszyku świadczeń.

W grudniu 2007 r. Ewa Kopacz mówiła Rynkowi Zdrowia: - Co do koszyka - wykorzystamy zapewne to, co przy jego tworzeniu już zrobiono oraz spróbujemy wycenić świadczenia. Myślę, że na początku powstanie koszyk negatywny.

Ostatecznie powstał bardzo szeroki koszyk pozytywny. Liczni krytycy tego rozwiązania wskazują, że koszyk jest zbyt obszerny. Znalazły się w nim praktycznie wszystkie świadczenia, co uniemożliwia wyodrębnienie usług medycznych, za które pacjent musi zapłacić z własnej kieszeni.

Sama minister nie ukrywała, że wprowadzony koszyk nie jest narzędziem pozbawionym wad: - Kiedy zrodził się pomysł stworzenia koszyka, przypominano mi, że inni też próbowali. Dzisiaj, pomimo licznych sprzeciwów, mamy koszyk. Ci, którzy przyjdą po mnie, będą już tylko poprawiali - mówiła Ewa Kopacz w październiku 2009 r. podczas V Forum Rynku Zdrowia.

Ile pieniędzy na zdrowie?

Wróćmy do wywiadu dla Rynku Zdrowia sprzed 4 lat: - W połowie lat 90. było w systemie 25 miliardów zł, teraz (2007 rok - red.) mamy ok. 40 mld zł, a jest gorzej. Dlaczego? Być może dlatego, że nawet jeśli tych pieniędzy jest faktycznie za mało, to nikt nigdy nie sprawdził tego, o ile za mało, a przede wszystkim nikt nie podjął się czegoś bardzo trudnego - uszczelnienia tego systemu na tyle, aby uczciwie Polakom powiedzieć, o ile tę stawkę podnieść - stwierdziła Ewa Kopacz.

Dziś nadal nie znamy odpowiedzi, o ile naprawdę trzeba podnieść nakłady na ochronę zdrowia w naszym kraju. Mimo licznych zapowiedzi, nie powstał skuteczny system liczenia kosztów w opiece zdrowotnej.

- Musimy się nauczyć liczenia kosztów.

Nie ma takiego przedsiębiorstwa na świecie, które mogłoby funkcjonować, jeśli przejadane są pieniądze - mówiła minister we wrześniu 2010 roku podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, dając jednoznacznie do zrozumienia, w jakim celu resort chce powołać Agencję Taryfikacji.

Co z Agencją Taryfikacji?

Resort pracował nad założeniami funkcjonowania takiej instytucji, ale ta na razie nie powstała. Jak informował nas jesienią 2010 r. Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, zanim powstanie Agencja Taryfikacji, resort wyda rozporządzenie o rachunku kosztów i znowelizuje ustawę o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.

- Nie nastąpi to wcześniej niż w 2011 roku. Wtedy opracujemy założenia funkcjonowania agencji. W tej chwili mogę powiedzieć, że chcemy, by była złożona z niezależnych ekspertów i zajmowała się wyceną świadczeń w ochronie zdrowia. Ma to być instytucja niezależna od płatnika - przekazał rzecznik.

Jak dotąd liczenie kosztów w zakładach opieki zdrowotnej opiera się na rozporządzeniu ministra zdrowia z 1998 roku. Stopień wdrożenia rachunku kosztów w zakładach opieki zdrowotnej jest bardzo zróżnicowany, różne są też metodyki liczenia kosztów, różne poziomy szczegółowości.

Ubezpieczeniowa droga przez projekty

Nieco dłuższa jest historia, jak dotąd nieudanych prób, wprowadzenia dodatkowych - w tym komercyjnych - ubezpieczeń zdrowotnych. Przypomnijmy:
  • Grudzień 2007 r. - u progu minionej kadencji minister zdrowia mówi: - Pacjent powinien mieć "jasną ofertę tego, co otrzymuje za składkę oraz listę świadczeń w ramach dodatkowego ubezpieczenia. Idea warta zapłacenia ceny politycznej to doprowadzenie do sytuacji, kiedy osoba, która korzysta z usług prywatnego gabinetu, za sprawą dodatkowego ubezpieczenia wprowadza swoje pieniądze także do całego systemu" (Rynek Zdrowia, grudzień 2007 r.).
  • Styczeń 2008 r. - rząd przedstawia swoje projekty ustaw reformujących system ochrony zdrowia, m.in. o prywatnych uzupełniających ubezpieczeniach zdrowotnych. Projekty mają wpłynąć do Sejmu jako poselskie, co ma przyspieszyć prace, ale z pominięciem konsultacji społecznych. Zdaniem związkowców, projekty powinny trafić do Sejmu jako rządowe, a nie poselskie, a konsultacje społeczne są niezbędne.
  • Marzec 2011 r. - minister zdrowia Ewa Kopacz i wiceminister Jakub Szulc prezentują kolejne założenia projektu ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Ministerstwo szacuje, że wartość wydatków na prywatną opieką zdrowotną w 2010 roku sięgnęła 30 miliardów zł. - Chodzi o to, aby w sposób cywilizowany i kontrolowany wprowadzić te pieniądze do systemu opieki zdrowotnej - tłumaczyła podczas konferencji prasowej Ewa Kopacz. Podkreślała również, że dodatkowe ubezpieczenia pozwolą m.in. na maksymalne wykorzystanie sprzętu oraz możliwości personelu placówek medycznych.Ministerialny projekt przewidywał między innymi: wprowadzenie definicji prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego, umożliwienie objęciem prywatnym ubezpieczeniem świadczeń z zakresu medycyny pracy, możliwość finansowania polis w ramach Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, obowiązek realizacji przez świadczeniodawcę kontraktu z NFZ na poziomie 90% (to gwarancja dostępu do leczenia dla pacjentów bez dodatkowego ubezpieczenia).
  • Wrzesień 2011 r. - na łamach Dziennika Gazety Prawnej minister Kopacz deklaruje: - Uchwalenie ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach nastąpi w nowej kadencji Sejmu.

    Projekt ustawy jest już gotowy. Nowe przepisy mają umożliwić wprowadzenie zmiany w przekazywaniu obowiązkowej składki zdrowotnej. Część środków ma trafiać do prywatnych funduszy.

  • Październik-grudzień 2011 r. - nieudanych podejść do uzupełnienia naszego systemu ubezpieczeniowego było już tyle, że nie podejmujemy się zgadywać, co się jeszcze w tej sprawie wydarzy do końca tego roku.
Jaka przyszłość NFZ?

Zgodnie z zapowiedziami resortu zdrowia, na rynek mają zostać wprowadzeni prywatni ubezpieczyciele, którzy będą funkcjonować obok NFZ. Sam Fundusz jednak - wbrew wcześniejszym koncepcjom ministerstwa - nie zostanie podzielony (zdecentralizowany).

- Dlaczego zatrzymała się pani przy zmianach systemowych, na przykład dotyczących NFZ? - pytali w cytowanym już wywiadzie dziennikarze Polska The Times.

- Trzeba bowiem nie tylko leczyć, ale także liczyć koszty. Nikt nie powie, że szpital zadłużony to szpital bezpieczny.

Dlatego, analizując istniejący system, uznałam, że muszę się wstrzymać z reformą NFZ - odpowiedziała Ewa Kopacz. - Teraz będziemy chcieli wprowadzić konkurencję dla niego.

Oszacowaliśmy koszt leczenia w każdym przedziale wiekowym, od zera do 101 lat. Wiemy, ile kosztuje leczenie pacjenta w każdym wieku. Ubezpieczyciel, który będzie konkurował z NFZ, nie dostanie więcej niż wynosi wyliczona przez nas szacunkowa średnia.

Zadłużenie szpitali: jakie było, takie jest

Skoro o zadłużeniu szpitali mowa - pod koniec 2007 roku Ewa Kopacz stwierdziła w rozmowie z Rynkiem Zdrowia: - Uważam, że jeśli szpital potrafi wynegocjować dobry kontrakt oparty na solidnym rachunku kosztów, ale jednostka ta nadal się zadłuża, to albo dyrektor jest do niczego, albo forma funkcjonowania szpitala na tym terenie jest niewłaściwa. Taka placówka może się więc przekształcić w spółkę z udziałem samorządu. Skończmy z nagradzaniem pożyczkami nieudaczników, którzy zadłużają szpitale, a potem wszyscy im współczują.

Podczas obrad tzw. białego szczytu minister zdrowia informuje: - Szpitale są dziś (styczeń 2008 roku) zadłużone na 10 miliardów zł. Mimo wielu odgórnych działań oddłużeniowych, podejmowanych także przez wcześniejsze rządy, zobowiązania publicznych lecznic są dziś takie same jak cztery lata temu. Z danych opublikowanych przez Ministerstwo Zdrowia w sierpniu 2011 r. wynika, że zadłużenie ogółem SPZOZ-ów wyniosło na koniec II kwartału br. ponad 10 mld zł. To więcej niż na koniec I kwartału br. (wówczas była to kwota 9,9 mld zł).

W trakcie kampanii wyborczej Ewa Kopacz podkreślała, że kilkoma ważnymi ustawami Sejm minionej kadencji nie był się w stanie zająć z przyczyn technicznych - "został bowiem zasypany ustawami".

Kto następny?

2 września br., podczas telewizyjnej debaty poświęconej ochronie zdrowia, minister przypominała: - Wdrożyliśmy koszyk świadczeń oraz pakiet ustaw, który będzie procentował. Po rozpoczęciu nowej kadencji do Sejmu trafi sześć gotowych ustaw, m.in. o dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeniach zdrowotnych. Wreszcie pieniądz pójdzie za pacjentem.

Oponenci Ewy Kopacz ostrzegają jednak, iż arytmetyczna większość w parlamencie nie wystarczy do skutecznego reformowania systemu. O tym, jaka koalicja będzie się troszczyć o zdrowie Polaków, przekonamy się niebawem.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum