Skończmy maskować kadrowe braki

Autor: Katarzyna Gubała • • 21 grudnia 2017 13:00

Nowa organizacja - Stowarzyszenie Pielęgniarki Cyfrowe - zorganizowała 4 grudnia akcję #jedenetat, wzywając pielęgniarki i położne do odstąpienia w tym dniu od dodatkowych dyżurów. Działanie miało obnażyć niedobory kadrowe w tych grupach zawodowych.

Inne organizacje pielęgniarek są sceptyczne. Zwracają uwagę, że dodatkowa praca jest podyktowana niskimi wynagrodzeniami i trudno namawiać kogoś do porzucenia dochodu, a jeden dzień akcji wydaje się zbyt krótkim okresem. Kiedy zamykaliśmy to wydanie magazynu, akcja nie była jeszcze podsumowana.

Jak wyjaśniał w połowie listopada Rynkowi Zdrowia Piotr Romanowski, sekretar z i członek zarządu Stowarzyszenia Pielęgniarki Cyfrowe, organizacja została zarejestrowana dwa miesiące temu, ale pomysł wyszedł dużo wcześniej od prezes SPC Katarzyny Kowalskiej. - Stowarzyszenie powstało w społeczności skupionej wokół portalu www.pielegniarki.info.pl na fali niezadowolenia z proponowanej ustawy o najniższych uposażeniach pracowników medycznych. Koleżanki i koledzy bardzo negatywnie ocenili współpracę pielęgniarskich organizacji ustawowych z zespołem rządowym. Uważali, że stworzono legislacyjny bubel, deprecjonujący nasze zawody, które wymagają wielu lat nauki, ukończenia licznych kursów, specjalizacji i praktyki zawodowej - wskazuje Piotr Romanowski.

Edukować społeczeństwo

Zauważa, że niedobory kadrowe wśród pielęgniarek od lat są ukrywane poprzez dodatkowe zatrudnianie tych samych pracowników na kontraktach. Problem z obsadą mają zarówno dyrektorzy placówek, jak i osoby odpowiedzialne za grafiki - oddziałowe, kierownicy niższego szczebla. To oni proszą pielęgniarki o dodatkowe dyżury. - Uznaliśmy, że dość narzekania po dyżurkach i że musimy zacząć mówić jednym głosem o naszych problemach. Musimy również zacząć edukować społeczeństwo, szerzyć ideę samoopieki, zacząć współpracować z organizacjami pacjenckimi, bo zasoby pielęgniarek gwałtownie się kurczą i Polacy zostaną bez naszej opieki - podkreśla sekretarz Stowarzyszenia.

Stąd akcja #jedenetat. Inicjatywa Stowarzyszenia Pielęgniarek Cyfrowych ma na celu zwrócenie uwagi na fakt, że system ochrony zdrowia w Polsce trzyma się dzięki ponadnormatywnej pracy nie tylko lekarzy, ale też innych pracowników medycznych. Ale - jak wyjaśnia Romanowski - akcja jest nie tylko okazją do pokazania niedoborów kadrowych. Jest również "próbą scalenia samego środowiska, nieufającego swoim organizacjom związkowym, nieangażującego się w życie samorządu pielęgniarek".

- Chcieliśmy przez jeden dzień - 4 grudnia - zrezygnować z dodatkowych prac. - O akcji informujemy dostępnymi nam kanałami, głównie poprzez media społecznościowe - tłumaczy Piotr Romanowski.

Poznali się w sieci

Przy okazji wyjaśnia też, skąd pomysł na nazwę stowarzyszenia. Cyfrowe, bo członkowie poznali się w sieci. - Różni nas wiele, a udało nam się stworzyć wspaniały zespół. Na walnym zebraniu pod kierownictwem Katarzyny Kowalskiej wypracowaliśmy plan działań na najbliższe 6 miesięcy i zapoznaliśmy z nim naszych gości, przewodniczącą Izby Pielęgniarek i Położnych w regionie częstochowskim oraz przewodniczącą związku zawodowego - mówi sekretarz SPC.

Przyznaje, że członkowie stowarzyszenia liczyli, że organizacje pielęgniarskie będą mówić jednym głosem i włączą się przynajmniej w ogłoszenie informacji o akcji #jedenetat. - Twit t wysłany z of icjalnego konta NIPiP informujący o akcji dawał taką nadzieję. Niestety, został usunięty. OZZPiP też milczy. Może przyczyną jest to, że działamy oddolnie, ale nikt tak jak pielęgniarki i położne pracujące bezpośrednio z pacjentem nie odczuwa katastrofalnej sytuacji w opiece nad polskimi pacjentami - podkreśla Romanowski.

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych zapewnia, że podejmuje wszelkie działania na różnych szczeblach, aby podnieść prestiż i godność zawodu rozumiane zarówno jako odpowiednie warunki do pracy, jak i godziwe wynagradzanie. - Uważamy, że określenie wspólnych celów i podjęcie wspólnych działań, aby mówić jednym głosem, pomoże osiągnąć cel, jakim jest godność zawodu. Trzeba też podkreślić, że ta jedność i wspólne cele zostały wypracowane razem z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych oraz Polskim Towarzystwem Pielęgniarskim. Wszyscy koncentrujemy się więc na wypracowaniu najlepszych rozwiązań dla naszych zawodów, które wprowadzą zmiany w całym systemie służby zdrowia - odpowiada Rynkowi Zdrowia Zofia Małas, prezes NRPiP.

Dzień to za mało, by obnażyć problem

Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, odnosi się do naszych pytań bardziej szczegółowo. Deklaruje, że OZZPiP popiera wszelkie działania służące eksponowaniu problemów reprezentowanej przez związek grupy zawodowej.

- Uświadamianie społeczeństwa w zakresie rodzaju i skali problemów, z jakimi w codziennej pracy zmagają się pielęgniarki i położne, jest niezbędne chociażby ze względu na to, że mają one wpływ na jakość udzielanych w podmiotach leczniczych świadczeń, które - w różnych zakresach - dotyczą każdego obywatela. Za właściwe uznajemy zatem podejmowanie inicjatyw mających obnażyć wadliwość funkcjonowania i organizacji ochrony zdrowia w Polsce, bo bez tego, zwłaszcza dla wielu osób odpowiedzialnych za jej kształt, problem zdaje się nie istnieć - zwraca uwagę Krystyna Ptok.

W tym kontekście zainicjowaną przez Stowarzyszenie Pielęgniarek Cyfrowych akcję #jedenetat przewodnicząca OZZPiP uznaje za zasadną. - Obawiam się jednak, że przez tak krótki okres trwania nie ma ona szans odnieść skutku oczekiwanego przez organizatorów. Jeden dzień nie odda w pełni skali problemu, jakim bezsprzecznie jest brak pielęgniarek i położnych na rynku pracy. Aby faktycznie wstrząsnąć wszystkimi, dla których zgłaszane przez nas problemy zdają się nie mieć pokrycia w rzeczywistości - niezbędne byłoby porzucenie dodatkowych prac na okres znacznie dłuższy niż jeden dzień - uważa przewodnicząca związku pielęgniarek.

W jej opinii, dopiero wówczas doszłoby do faktycznego paraliżu podmiotów leczniczych, a dotychczasowe ostrzeżenia środowiska byłyby w końcu potraktowane poważnie.

- Test na odsłonięcie faktycznego problemu musiałby trwać dłużej, co najmniej miesiąc - uważa Krystyna Ptok.

Nie możemy powiedzieć: przestańcie dorabiać

Podkreśla jednocześnie, że OZZPiP jako organizacja reprezentująca prawa i interesy pracownicze nie podejmuje się namawiania pielęgniarek i położnych do porzucania przez nie dodatkowych prac.

- Znamy przyczyny, dla których decydują się na to. Sprowadzają się one do niskich wynagrodzeń w podstawowej pracy przy jednoczesnych wysokich kosztach życia. W przypadku tej akcji na poszczególnych osobach ciąży jednak ryzyko utraty źródła dochodu, bo po jednym dniu niestawienia się w pracy zlecający wykonanie świadczeń na podstawie umowy cywilnoprawnej może przecież odmówić kontynuowania zawartej umowy. Dlatego decyzja o ewentualnym wzięciu udziału w tym przedsięwzięciu pozostaje w gestii samych pielęgniarek i położnych - mówi przewodnicząca.

Dodaje, że są w kraju pielęgniarki, których wynagrodzenie zasadnicze wynosi niespełna 1800 zł. - Młoda pielęgniarka z wyższym wykształceniem, jest - ze względu na kilkuletnie dopiero doświadczenie - "pozbawiona" wysługi lat, dodatku za pracę w porze nocnej itd., a jej wynagrodzenie jest niższe od płacy minimalnej w kraju. W chwili, gdy dodatek przyznawany tej pielęgniarce na podstawie rozporządzenia MZ z 2015 r. - szumnie zwany "4x400" - przesunięto do wynagrodzenia zasadniczego, utraciła ona prawo do wypłacanego jej dotychczas dodatku wyrównawczego do kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Spowodowało to, że realnie straciła na wynagrodzeniu - tłumaczy Krystyna Ptok.

Ciche przyzwolenie

Jej zdaniem, nie ulega wątpliwości, że praca pielęgniarek w wielu miejscach maskuje faktyczny, dramatyczny brak przedstawicielek tej grupy zawodowej.

- Godzi się na to NFZ, godzi się Ministerstwo Zdrowia, bo bez tego - w obecnych realiach - nie byłoby mowy o zapewnieniu ciągłości udzielania świadczeń. Jesteśmy przekonani, że bez łatania dziur w systemie poprzez podejmowanie przez nasze koleżanki dodatkowych etatów, zleceń czy kontraktów wiele szpitali trzeba byłoby zamknąć. Związek od wielu lat głośno o tym mówi - podsumowuje przewodnicząca OZZPiP.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum