Daniel Mieczkowski | 07-12-2011 09:49

Skąd się bierze poezja

W jednej ze swoich książek prof. Bożydar Latkowski napisał: "Jeżeli są na świecie rzeczy święte, to na pewno jest to chory człowiek ze swoim cierpieniem".

Poezja towarzyszyła prof. Bożydarowi Latkowskiemu całe życie, natomiast, jak sam mówi, do zawodu lekarskiego przywiódł go zbieg okoliczności. Przyszły laryngolog pierwszy wiersz napisał ponad 70 lat temu, w wieku 10 lat.

W młodości pisał dużo, dopóki nie pochłonęły go całkowicie obowiązki zawodowe. Po latach wrócił jednak do swojej pierwszej pasji. Dzięki temu wśród czterdziestu, głównie naukowych, książek, które napisał na mechanicznej maszynie, znalazły się trzy tomiki z ponad stoma utworami poetyckimi.

Inne spojrzenie

Prof. Latkowski przyznaje, że wrażliwość matki, która przed wojną studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (nie tylko malowała, ale i pisała wiersze), miała prawdopodobnie decydujący wpływ na narodziny poezji w jego życiu. - Poezja to skala wrażliwości - zauważa profesor.

Pamięta okoliczności powstania swojego pierwszego wiersza. W czerwcu 1939 r., tuż przed wojną, podczas szkolnej wycieczki szedł z klasą do lasu.

- Szliśmy taką dróżką wśród łąk, żeby świętować Dzień Dziecka. Później porównywałem rosę do brylantów, pisałem o pięknie ogrodu, pięknie świata - wspomina Bożydar Latkowski.

Jak tłumaczy, wzięło się to z wrażliwości i oryginalnego spojrzenia na rzeczy, obok których inni przechodzą bez refleksji. Wówczas odkrył w sobie artystyczne spojrzenie na drzewa, ogród, słońce... Profesor ceni tradycyjną poezję.

Według niego, utwór musi posiadać rytm, ważne są także rymy oraz celna pointa, która u niego często bywa żartobliwa lub ironiczna. Przyznaje, że nie przepada za "białym wierszem". - To są piękne myśli, ale nie jest to taka czysta poezja.

Pisać można o wszystkim

Zdarza się profesorowi posłużyć "rymem częstochowskim", jednak na swoją obronę cytuje "Pana Tadeusza": Właśnie dwukonną bryką wjechał młody panek I obiegłszy dziedziniec zawrócił przed ganek, Wysiadł z powozu; konie, porzucone same, Szczypiąc trawę ciągnęły powoli pod bramę. - Wielki Mickiewicz także posługiwał się prostymi rymami - śmieje się profesor.

- A pisać można o wszystkim - stwierdza. - O obrazie, o drzewie, które pięknie wygląda oświetlone słońcem, o ogrodzie... - i zaczyna recytować: A najpiękniej zimą jest w lesie/ kiedy szadź gałązki okrywa/ każda milionami gwiazdek otulona/ i jak kwiaty można by je zrywać/ cisza i tylko znienacka kępka śniegu gdzieś z szelestem spadnie/ słońce srebrzy otulone drzewa/ myślę, że nie może być już ładniej/ idę wolno piękną białą drogą/ a na śniegu ślady moje widać/ myśli biegną za minionym czasem/ wiosną życia, a dla mnie już zima.

Jak tłumaczy profesor, żartobliwy ton wielu jego wierszy, między innymi tych o starości, to jest swego rodzaju odskocznia od problemów. - Niech starość sobie będzie, ale na taką śwarną kobitę to jeszcze by się popatrzyło... - żartuje.

Więcej niż praca

- Zwłaszcza kiedy zostałem profesorem, medycyna wypełniła moje życie i nie pisałem dużo wierszy - stwierdza nasz rozmówca, jednak dodaje, że specyficzna wrażliwość miała ogromny wpływ na sposób, w jaki pełnił swoje obowiązki.

W jednej ze swoich książek napisał, że "jeżeli są na świecie rzeczy święte, to na pewno jest to chory człowiek ze swoim cierpieniem". Opowiada nam, że od dzieciństwa miał kontakt z nieszczęściem chorych, ponieważ jego ojciec prowadził aptekę.

- Pewnie musiało to wpłynąć na fakt, że zająłem się medycyną, chociaż do zawodu trafiłem przypadkowo - przyznaje profesor i opowiada, że koledzy zdawali na medycynę, więc on też poszedł. Potem jednak medycyna go zafascynowała. Jak podkreśla, pomógł mu bardzo jego nauczyciel - prof. Aleksander Radzimiński, laryngolog.

- Nie ciągnął mnie za uszy, ale potrafił we mnie dostrzec to, co spowodowało, że jestem tym, kim jestem - stwierdza prof. Latkowski. Jego zdaniem, można się pokusić o stwierdzenie, że wrażliwość, która sprawiła, że pisze wiersze, miała na niego, jako lekarza, ogromny wpływ.

- Przychodząc do pracy, zwracałem zawsze dużą uwagę na każdego chorego.

Sprawdzałem na przykład, czy pacjenci przypadkiem nie palą papierosów, przykładając je do rurki tracheotomijnej...

Dbałem o to, czy jest posprzątane w łazience, w pokojach - wspomina.

Nagroda za humanizm

- Zwracałem uwagę na to, że pacjent nie jest przedmiotem - podkreśla profesor.

Zaznacza, że zawsze trzeba znaleźć czas, aby porozmawiać z pacjentem; w przeciwnym razie, wśród najpiękniejszych komputerów, rozmaitej skomplikowanej aparatury, chory pozostanie ze swoim cierpieniem sam: - Zawsze to podkreślam, także w pracy dydaktycznej.

Właśnie takie podejście zaowocowało dla profesora Bożydara Latkowskiego wieloma wyróżnieniami. Spośród nich ceni szczególnie Złoty Medal Alberta Schweitzera przyznany przez Międzynarodową Akademię Medycyny za szerzenie humanizmu w medycynie, którym został odznaczony w 2001 roku podczas międzynarodowego sympozjum: "Medycyna, humanizm, pokój" w Warszawie.