Sieć szpitali? Są też inne problemy

Autor: Wojciech Kuta • • 05 maja 2017 12:25

Luka pokoleniowa w wielu specjalnościach lekarskich, trudności z pozyskiwaniem pieniędzy na inwestycje, permanentnie zmieniające się przepisy. Planowana tzw. sieć szpitali to ważna regulacja, ale szefowie polskich lecznic mają więcej twardych orzechów do zgryzienia.

Sieć szpitali? Są też inne problemy

Czy sprawnemu zarządzaniu szpitalami sprzyja całe "otoczenie systemowe" opieki zdrowotnej w naszym kraju? To jedno z pytań, na które starali się odpowiedzieć podczas II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 9-11 marca br.) między innymi menedżerowie kierujący placówkami medycznymi.

Inwestycje: jednak mówimy o sieci

Małgorzata Majer, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Brzezinach Sp. z o.o., przyznała, że jej szpital, ze względu na konieczność rozbudowy, potrzebuje sporo pieniędzy na inwestycje.

Dodajmy, że Szpital Specjalistyczny Brzeziny ma bardzo rzadko występującą w Polsce strukturę właścicielską; jednostka należy do spółki, w której 34% udziałów ma samorząd powiatowy, a 66% - prywatny udziałowiec.

- W naszym przypadku pozyskanie środków na cele inwestycyjne nie jest łatwe. Samorząd nie po to zbył większość udziałów prywatnemu podmiotowi, aby teraz dokładać do placówki. Z kolei inwestor prywatny już swój kapitał zaangażował i na razie nie spieszy się z ponoszeniem kolejnych kosztów - stwierdza prezes Majer.

W Brzezinach liczą jednak, że uda im się wypracować środki na inwestycje. - Mimo że w ostatnich latach było tylko aneksowanie umów z NFZ, zwiększyliśmy kontrakt, przede wszystkim ze względu na rozwój onkologii w naszym szpitalu. Nie ukrywam też, że wiążemy spore nadzieje z tworzoną siecią szpitali ( jako jednostka powiatowa placówka w Brzezinach wejdzie do sieci szpitali na II poziomie - przyp. red.) - przyznaje Małgorzata Majer.

- Według naszych wstępnych symulacji w sieci zyskamy finansowo. Na przykład na chirurgii ogólnej, z powodu niskiego kontraktu, już po dwóch miesiącach tego roku mamy wykonanie świadczeń na poziomie 270 proc. Obsługujemy dwa powiaty i nie możemy nie przyjąć pacjentów. Wejście do sieci powinno pomóc w zbilansowaniu zarówno działalności oddziału chirurgii, jak i całego szpitala - zaznacza.

Do sieci nie zakwalif ikuje się natomiast inna lecznica - z kilku reprezentowanych podczas kongresowego panelu pt. "Zdrowy szpital, cz. II" - czyli Szpital Nefrolux w Siemianowicach Śląskich.

- Nie powstaliśmy w wyniku przekształcenia placówki publicznej, np. samorządowej. Od 15 lat działamy na rynku jako podmiot wyłącznie prywatny, prowadząc między innymi całościową opiekę nad pacjentami dializowanymi, od poradni po rehabilitację - tłumaczy Lucjan Sobieraj, prezes spółki Nefrolux.

Siemianowicki szpital oprócz nefrologii posiada też m.in. oddziały chirurgii ogólnej, intensywnej terapii oraz okulistyczny. - Przyjmujemy pacjentów całodobowo. Ponieważ jednak od kilku lat nie było postępowań konkursowych, nie mamy zakontraktowanej przez NFZ izby przyjęć. Dlatego nie kwalifikujemy się do sieci - dodał prezes Sobieraj. - Będziemy oczywiście ubiegać się o odrębne kontraktowanie oddziałów w postępowaniach konkursowych. Czas pokaże, z jakim skutkiem.

Co dalej z PPP?

- Staramy się jednak optymistycznie patrzeć w przyszłość. Pozostaje pytanie, czy 2,5 tys. hospitalizacji, jakie wykonujemy rocznie, NFZ będzie chciał przenieść do oddziałów internistycznych (w szpitalach sieciowych - przyp. red.), które jednak nie do końca są przygotowane do opieki nad pacjentami dializowanymi - uważa prezes Sobieraj.

Zwraca też uwagę, że planowane wejście w życie przepisów o sieci szpitali, którą tworzyć będą w zdecydowanej większości szpitale publiczne, jeszcze bardziej może utrudnić - i tak już w naszym kraju "śladowe" - inwestowanie w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

- Mapy potrzeb zdrowotnych mówią o liczbie łóżek danego profilu w powiecie lub województwie. Nie wzięto pod uwagę standardów hospitalizacji - podkreśla Lucjan Sobieraj. - Tymczasem w Polsce nadal dominują sale wielołóżkowe. Obawiam się, że dostosowanie ich do standardów europejskich, obejmujących między innymi pokoje 1- czy 2-osobowe, w większości przypadków nie będzie w naszym kraju możliwe - powiedział.

Zdaniem prezesa Sobieraja główną przeszkodę na drodze do takich inwestycji stanowią kwestie finansowe, gdyż wsparcie unijne niebawem się skończy, natomiast, z różnych powodów, przedsięwzięcia w ramach PPP w polskiej ochronie zdrowia nadal nie bardzo się udają.

IOWISZ: pierwsze doświadczenia i wnioski

Szefowie szpitali mówili też o planowaniu oraz finansowaniu przedsięwzięć inwestycyjnych w kontekście wprowadzonego w ubiegłym roku przez resort zdrowia Instrumentu Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia (IOWISZ).

- Zdążyliśmy złożyć na razie jeden wniosek w ramach IOWISZ-a na inwestycję o wartości ponad 10 mln zł. Uzyskał pozytywną opinię - mówi Ewa Bachta, zastępca dyrektora ds. ekonomiczno-administracyjnych Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu.

Jej zdaniem samo wypełnienie formularza IOWISZ nie sprawia większych trudności. - Te wnioski są zbliżone do tych składanych wcześniej przy ubieganiu się o środki unijne. Więcej problemów sprawiać może natomiast gromadzenie całej dokumentacji załączanej do IOWISZ-a - stwierdza dyrektor Bachta.

Dodaje, że IOWISZ dotyczy inwestycji obejmujących część medyczną ("białą") lecznic. - Niestety, środki na modernizację infrastruktury, na przykład przebudowę kuchni szpitalnej czy wymianę różnego rodzaju instalacji, musimy zdobyć sami - podkreśla Ewa Bachta.

Rośnie ryzyko inwestycyjne

Z kolei mec. Piotr Najbuk z Praktyki Life Science Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka przypomina, że IOWISZ z jednej strony jest obecnie obowiązkowym narzędziem potrzebnym jednostkom ochrony zdrowia w trakcie ubiegania się o wspomniane środki unijne, ale z drugiej strony to istotny instrument przy zawieraniu kontraktów z publicznym płatnikiem.

- Ponieważ jednak w f inansowaniu działalności w ramach planowanej sieci szpitali głównym źródłem przychodów placówek nie będzie tryb konkursowy czy konkurencyjny, ale wyznaczona z góry kwota ryczałtu, pozytywna ocena złożonego przez "sieciowy" szpital IOWISZ-a nie będzie miała istotnego znaczenia - wskazuje prawnik.

Dodaje: - Mogą natomiast zdarzać się sytuacje, w których podmiot ubiegający się o ocenę celowości inwestycji otrzyma pozytywną opinię w tej kwestii, gdyż jego przedsięwzięcie jest uzasadnione ze względu na lokalne czy regionalne potrzeby zdrowotne, ale podmiot ten nie wejdzie do sieci szpitali.

W opinii mec. Piotra Najbuka ryzyko biznesowe związanie z prowadzeniem takiej inwestycji może okazać się bardzo wysokie, gdyż nie ma pewności, że świadczeniodawca, który znajdzie się poza siecią szpitali, uzyska finansowanie swojej działalności w drodze konkursowej.

Z problemami zostaliśmy pozostawieni sami sobie

- Oczywiście planowana sieć szpitali to ważna regulacja. Uważam jednak, że nie powinniśmy zapominać o całym otoczeniu, w którym funkcjonują placówki medyczne, w tym o dramatycznie narastających problemach kadrowych w ochronie zdrowia - uważa Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie.

- Jesteśmy już bardzo zmęczeni kolejnymi zmianami i poprawkami przepisów, a także znakami zapytania dotyczącymi przyszłości naszej opieki zdrowotnej. Ponadto musimy borykać się z coraz większymi brakami personalnymi wśród lekarzy - mówi ła dyrektor Gałczyńska-Zych.

Zwracała uwagę, że z tymi problemami zarządzający szpitalami zostali pozostawienia sami sobie: - Na Mazowszu odczuwamy już ogromny deficyt lekarzy wielu specjalności, między innymi chirurgów dziecięcych, neonatologów, ortopedów - wyliczała.

W jej opinii ten problem wydaje się obecnie "nierozwiązywalny". Zdaniem Doroty Gałczyńskiej-Zych planowana sieć szpitali w żaden sposób nie przyczyni się do zapełnienia potężnych luk kadrowych w lecznicach. - Potrzebne są bardziej skuteczne niż dotychczas rozwiązania dotyczące modelu kształcenia kadr medycznych - podsumowała dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie.

Czy to jest sprawiedliwe?

Piotr Nowicki, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu, wskazał, że z jednej strony ryczałtowe finansowanie w ramach sieci szpitali jest dość wygodnym rozwiązaniem. - Z drugiej jednak strony obawiam się, że ten model spowoduje, iż dotychczas stosowane przez nas narzędzia zarządcze, mające między innymi na celu zwiększanie przychodów jednostki, stracą sens - mówił dyrektor Nowicki.

- Zasady finansowania szpitali w ramach sieci sprawią bowiem, że główną rolą kierujących lecznicami będzie administrowanie kosztami - dodał. Zwrócił ponadto uwagę, że nie do końca sprawiedliwe jest wyliczanie ryczałtu dla sieciowych placówek w oparciu o kontrakt oraz wartość nadwykonań z 2015 roku.

- Ponieważ decydenci mówili wówczas wyraźnie, aby unikać realizowania świadczeń ponad l imit zawar ty w umowie z NFZ, bo nie będzie środków na ich zapłacenie, unikałem nadwykonań. A teraz okazuje się, że mogłyby one przyczyniać się do zwiększenia wartości ryczałtu dla naszego szpitala. Czuję się oszukany - nie ukrywał Piotr Nowicki.

Ostrożnie z optymizmem

Wstępną symulację dotyczącą kwoty przyszłego ryczałtu przeprowadzono także w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Jak poinformował Bolesław Gronuś, zastępca dyrektora ds. finansowych krakowskiej lecznicy, w jej przypadku nowe zasady finansowania spowodują, że miesięczne przychody tej placówki mogą być wyższe o ok. 1,5 mln zł.

- Trzeba jednak pamiętać, że tę kalkulację przeprowadzaliśmy, nie wiedząc jeszcze, że nowy ryczałt będzie uwzględniał także procedury, k tórych wyceny zostały ostatnio obniżone. Dotyczy to między innymi: kardiologii (interwencyjnej - red.), ortopedii, chirurgii naczyniowej, a także neonatologii - wyliczał dyrektor Gronuś.

Przyznał w tym kontekście, że początkowy optymizm co do wielkości finansowania, przy kolejnym wyliczaniu ryczałtu będzie znacznie mniejszy.

- Problem finansowania szpitali klinicznych w ramach ryczał tu polega na tym, że te jednostki udzielają wiele bardzo drogich świadczeń. Przy ustalonym z góry, ryczałtowym przychodzie, będziemy musieli bardzo pilnować kosztów, aby nie zabrakło nam środków właśnie na te najdroższe procedury - dodał Bolesław Gronuś.

Najczęściej zadawane pytania

Jakie najczęściej pytania kierują szefowie szpitali w związku z tworzeniem sieci, między innymi do NFZ? - Można powiedzieć, że jest kilka kategorii takich pytań. Pierwsza to "wejdziemy czy nie wejdziemy" do sieci szpitali - informował Wojciech Zawalski, dyrektor Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ.

- Druga grupa pytań sprowadza się do wątpliwości, na przykład: "w jakim zakresie znajdziemy się w sieci, a w jakim nie" - dodał.

Przyznał zarazem, że takie pytania są w pełni uzasadnione, gdyż dotyczą warunków określających stabilność zarządzania szpitalami.

- Sieć jest natomiast skonstruowana w taki sposób, aby zapewnić świadczeniodawcom tę zarządczą stabilność. Generalnie, właśnie z tego powodu, każdy szpital chciałby znaleźć się w sieci. Stąd otrzymujemy bardzo dużo zapytań o warunki, jakie w tym celu szpitale muszą spełniać - podsumował Wojciech Zawalski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum