Sekretarki medyczne ruszą lekarzom z odsieczą?

Autor: Katarzyna Lisowska • • 16 maja 2018 10:25

Sekretarki medyczne pracują już w wielu polskich szpitalach. Minister zdrowia Łukasz Szumowski chce, aby pojawiły się na każdym oddziale i przejmowały większość papierkowej pracy, jaką zajmują się obecnie lekarze. Środowisko oczekuje teraz regulacji dotyczących zasad wykonywania zawodu sekretarki medycznej.

Zdjęcie z lekarzy obowiązków związanych z wypełnianiem licznych dokumentów pozwoli na to, by mieli więcej czasu na kontakt z chorym i przyczyni się do skrócenia kolejek - zapowiada szef resortu zdrowia. W publicznych wystąpieniach minister Łukasz Szumowski podkreśla, że gdy sam pracował jako lekarz, zawsze najbardziej irytowała go właśnie biurokracja.

Jak to wygląda w praktyce

Zarządzający szpitalami zwracają uwagę, że sekretarki medyczne pracują już w wielu placówkach, np. od ponad 20 lat są zatrudnione w Wojewódzkim Szpitalu Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich.

Od lat sekretarki medyczne pracują również, między innymi, w Śląskim Centrum Reumatologii, Rehabilitacji i Zapobiegania Niepełnosprawności im. gen. Jerzego Ziętka w Ustroniu, Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy czy Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu. - Rola sekretarek medycznych jest wręcz nieoceniona - podkreślają zgodnie przedstawiciele tych lecznic.

- W naszym szpitalu sekretarki medyczne zatrudnione są na każdym oddziale i stanowią olbrzymie wsparcie dla personelu medycznego. Bez nich praktycznie nie byłoby możliwe przygotowanie na czas chociażby dokumentacji dla NFZ, pacjenci dłużej czekaliby na wypis ze szpitala. To one zajmują się m.in. wprowadzaniem danych do systemu, nadzorują także kolejki pacjentów - wymienia Kamila Wicińska, rzecznik Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy.

Podobnie wygląda to w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu. Tu na każdym oddziale, ale także w laboratorium i poradniach zatrudnione są sekretarki medyczne i rejestratorki medyczne, które pełnią zbliżone funkcje do sekretarek.

- Na tych stanowiskach zatrudnione są zarówno pielęgniarki, jak i osoby nie posiadające wykształcenia medycznego. Ukończenie uczelni medycznej nie jest kryterium wymaganym przy kwalifikacji do tej pracy. Jest nim posiadanie co najmniej wykształcenia średniego - wskazuje Stanisław Rusek, rzecznik poznańskiego szpitala im. Strusia.

Ten zawód wymaga prawnego uregulowania

Nasi rozmówcy przyznają, że być może wraz z regulacją tego zawodu zwiększy się zakres obowiązków takich pracowników. - Obecnie rola sekretarki medycznej, jako pomocnika organizacyjno-administracyjnego lekarza, często jest ograniczona przez brak regulacji dotyczących zasad wykonywania tego zawodu - stwierdza Kamila Wicińska.

Dodaje, że dziś pełniejsze wykorzystanie sekretarek, na przykład przy prowadzeniu dokumentacji medycznej, jest mocno ograniczone przepisami. - W Polsce nie ma jeszcze zawodu sekretarki medycznej. Niekiedy pracują z lekarzami osoby, które tak są nazywane, ale zawód sekretarki medycznej i jej kompetencje nie są tak naprawdę znane - podkreśla dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

W jego opinii konieczne jest wykształcenie osób, które będą profesjonalnymi sekretarkami medycznymi, umiejącymi np. właściwie przypisywać kody z klasyfikacji ICD, rozliczać świadczenia z NFZ, czyli stosować Jednorodne Grupy Pacjentów (JGP), będą znały pojęcia medyczne.

Prezes Hamankiewicz przypomina, że w świetle obowiązujących przepisów za dokumentację medyczną odpowiada lekarz, ale sam nie musi jej sporządzać. - Może na przykład nagrywać wynik badania na dyktafon i przekazywać do wpisania sekretarce - mówi szef samorządu lekarskiego.

Potrzebny jest także asystent lekarza

Tak właśnie pracują lekarze w Śląskim Centrum Reumatologii, Rehabilitacji i Zapobiegania Niepełnosprawności im. gen. Jerzego Ziętka w Ustroniu. Zostali wyposażeni w dyktafony, na które nagrywają informacje potrzebne do wypełnienia dokumentacji medycznej, które następnie wprowadzają do systemu sekretarki medyczne.

Prezes NRL zwraca uwagę, że resort zdrowia wskazuje też na pomysł powołania zawodu asystenta lekarza. - Wyobrażam sobie, że taka osoba po kilkuletniej szkole medycznej miałaby umiejętności odpowiadające umiejętnościom felczera. W ten sposób dodatkowo odciążyłaby lekarza od czynności medycznych, takich jak nacięcie ropnia, cewnikowanie pęcherza itp. - wylicza dr Hamankiewicz.

Na konieczność uregulowania profesji sekretarki medycznej wskazuje także Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali.

- Wprowadzenie nowych zawodów, które odciążyłyby lekarzy i pielęgniarki w zakresie czynności biurokratycznych, jest potrzebne, by nasz system zaczął skuteczniej funkcjonować - zaznacza.

- Tacy pracownicy od lat z powodzeniem stanowią ważny element zachodnich systemów ochrony zdrowia. Dzięki temu czas lekarza poświęcony jest wyłącznie na zebranie wywiadu, ustne zlecenie badań i leków, omówienie leczenia, a nie pisanie - stwierdza Jarosław Fedorowski.

W innych krajach

Dodaje, że w tej grupie pracowników w innych krajach można wyróżnić osoby zajmujące się wszelkimi sprawami administracyjnymi i socjalnymi takimi jak: uzgadnianie terminów badań i wizyt, ułatwianie kontaktów personelu medycznego pomiędzy innymi oddziałami czy nawet szpitalami. - Czyli mówimy o asystencie administracyjnym personelu medycznego - wyjaśnia prezes PFSz.

Zwraca uwagę, że są też tzw. transkrypcjoniści medyczni, czyli osoby, które zajmują się spisywaniem notatek i zaleceń lekarskich: - To powszechny zawód np. w Wielkiej Brytanii, gdzie lekarze często korzystają z dyktafonów. Takie nagrania są spisywane przez transkrypcjonistów, którzy na ich podstawie tworzą potrzebne raporty.

- Dziś, szczególnie w amerykańskich SOR-ach, tacy pracownicy są już zastępowani przez systemy rozpoznawania mowy, które przekładają nagranie na zapis elektroniczny. Wydaje mi się, że właśnie o takich pracownikach myślał minister Szumowski - dodaje Fedorowski.

Jak podkreśla nasz rozmówca, w zachodnich systemach możemy też spotkać osoby pełniące funkcję koordynatora opieki. To pracownicy stojący najwyżej w hierarchii grupy wspierającej pracę personelu medycznego. W tym przypadku zazwyczaj są to przeszkolone pielęgniarki. Do ich zadań należy między innymi nadzór i wsparcie realizacji zleceń lekarza oraz opieka nad pacjentem.

W opinii Jarosława Fedorowskiego obecne w naszym systemie sekretarki medyczne są zbyt mocno przypisane do danego ordynatora. W efekcie nie są więc wsparciem dla pozostałego personelu medycznego, dlatego ich rola nie jest widoczna z punktu widzenia działalności całego systemu. Oczywiście jest też ich zbyt mało.

- Brak takich pracowników jest podyktowany faktem, że nie istnieją przepisy dotyczące zasad wykonywania tego zawodu, w tym w zakresie chociażby przestrzegania tajemnicy lekarskiej. Potrzebne będą też szkolenia, bo ten personel musi dokładnie zapoznać się m.in. z przepisami dotyczącymi prowadzenia dokumentacji medycznej, terminologią i procedurami medycznymi - wskazuje prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Takie rozwiązanie będzie opłacalne

Minister zdrowia przekonuje, że wprowadzenie zawodu sekretarki medycznej nie będzie kosztowało, a wręcz odwrotnie, da oszczędności w systemie. Jak tłumaczył Łukasz Szumowski w rozmowie z TVP Info, lekarz, którego wykształcenie i praca są tak drogie, będzie mógł skupić się na swojej właściwej roli.

Szpitale, gdzie sekretarki medyczne już są zatrudnione, także przekonują, że ich pensje stanowią wydatek, który się zwraca. Odpowiedź na pytanie, co się bardziej opłaca: zatrudnienie personelu pomocniczego do prowadzenia dokumentacji czy przesunięcie tego obowiązku na specjalistów, wydaje się dla naszych rozmówców oczywista.

- Rezygnacja z sekretarek medycznych oznaczałaby obciążenie lekarzy obowiązkiem wypełniania i kompletowania dokumentów - mówi Kamila Wicińska.

Do tego, że inwestycja w sekretarki medyczne jest dalece opłacalna, przekonuje od lat prof. Mieczysław Komarnicki, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii i Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Proste wyliczenie

Profesor przeliczył godziny poświęcane przez lekarzy na czynności biurokratyczne. Ustalił, że samo tylko wypełnienie ankiety stosowanej u chorych na przewlekłą białaczkę szpikową leczonych inhibitorami kinaz w ramach terapeutycznego programu zdrowotnego zajmuje w ciągu roku - dla każdego chorego - prawie jedną godzinę.

Jak wyjaśniał nam wcześniej prof. Komarnicki, mający pod opieką poradnię hematologiczną w Poznaniu - z której korzysta ponad 100 chorych leczonych inhibitorami - aby sprostać temu ankietowemu wymogowi, należy poświęcić rocznie ponad 100 godzin pracy lekarza specjalisty. Zakładając, że pacjentów objętych tym leczeniem może być w Polsce około 1500, na wypełnianie takiej ankiety zostanie zatem poświęconych w skali roku 1500 godzin pracy hematologów, do których na przyjęcie pacjenci czekają miesiącami.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum