Sejmowa dyskusja o POZ

Autor: Jacek Janik • • 12 października 2017 17:09

27 września br. odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej. - Ustawa o POZ, obok ustawy o sieci szpitali, ma zmienić oblicze służby zdrowia - zapowiada PiS. Opozycja twierdzi, że bez zapewnionego finansowania i rozwiązania problemów z kadrami to tylko pobożne życzenia.

Sejmowa dyskusja o POZ
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Doświadczenia innych krajów pokazują, że dobrze zorganizowana podstawowa opieka zdrowotna jest w stanie zaspokoić 90% zdrowotnych potrzeb populacji. POZ może zapewnić nie tylko wynikającą z nazwy opiekę, ale ma także potencjał, aby realizować część konsultacji specjalistycznych i tym samym ograniczać liczbę często niepotrzebnych hospitalizacji i konsultacji - mówił wiceminister zdrowia Zbigniew Król.

Ocenił, że obecnie brakuje regulacji, które wzmacniałyby rolę POZ w systemie opieki zdrowotnej. Wskazał, że celem nowej ustawy jest wzmocnienie POZ i zwiększenie jej efektywności. - POZ może i powinien odgrywać kluczową rolę w systemie, powinien być fundamentem tego systemu - podkreślił wiceminister.

System jest rozdrobniony

Zgodnie z projektem, koordynatorem opieki nad pacjentem ma być lekarz POZ, który będzie kierował zespołem złożonym m.in. z pielęgniarki i położnej oraz współpracował z lekarzami innych specjalności, którzy opiekują się pacjentem, np. podczas jego pobytu w szpitalu.

- Naczelną zasadą działania tego systemu chcemy uczynić koordynację. Idee, które w ostatnich latach przyświecały służbie zdrowia, opierały się na zasadzie, że pieniądz idzie za pacjentem. Dzisiaj wiemy, że nie jest to do końca skuteczna metoda, by system był efektywny. Obecnie system składa się z szeregu autonomicznych jednostek, a każda leczy pacjenta na inną chorobę i na innych zasadach - mówił wiceminister.

Jak podkreślał Zbigniew Król, system podstawowej opieki zdrowotnej w przyszłości będzie się opierał przede wszystkim na lekarzach rodzinnych, ale prawo do pracy w POZ zachowają także interniści czy pediatrzy, którzy będą pracować w POZ do 31 grudnia 2024 roku, oraz lekarze, którzy posiadają prawa nabyte na podstawie ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.

Pilotaż i autopoprawki

Wprowadzenie tego modelu organizacyjnego będzie poprzedzone pilotażem wdrażanym przez NFZ we współpracy z Bankiem Światowym w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020. Po przeprowadzeniu pilotażu, który będzie realizowany do 31 grudnia 2019 r., warunki prowadzenia opieki koordynowanej (m.in. szczegółowe mechanizmy jej finansowania) zostaną uregulowane w aktach wykonawczych oraz zarządzeniach prezesa NFZ.

Do momentu wejścia w życie nowych rozwiązań POZ będzie finansowana na dotychczasowych zasadach, czyli za pomocą stawki kapitacyjnej, obok której pojawi od 2020 roku tzw. budżet powierzony, opłata zadaniowa oraz dodatek motywacyjny.

Mówiąc o celach i założeniach prezentowanej ustawy, wiceminister Król podkreślił, że rząd wprowadził już do znanego wcześniej projektu ustawy autopoprawki. Jedna z nich dotyczy możliwości opieki nad dziećmi w wieku powyżej 7 lat przez pediatrę. Wcześniej ustawa zakładała, że od 2025 r. ośmioletnim dzieckiem pediatra nie będzie się opiekować. Zapis ten został zmieniony m.in. po apelu Rzecznika Praw Dziecka i lekarzy rodzinnych.

W autopoprawce zaproponowano także zmiany dotyczące możliwości odbycia kursów z dziedziny medycyny rodzinnej przez internistów i pediatrów. Będą musieli je przejść wszyscy pracujący w POZ po 1 stycznia 2025.

Apelując o szybkie procedowanie ustawy, wiceminister Król podkreślał, że Ministerstwo Zdrowia jest przygotowane do tego, aby wdrożyć pierwszy etap zmian w podstawowej opiece zdrowotnej.

Fundament systemu

Jak podkreślał w trakcie dyskusji poseł Tomasz Latos (PiS), POZ jest fundamentem systemu ochrony zdrowia, który nie funkcjonuje tak, jakby tego oczekiwali pacjenci.

- Dzisiaj lekarz, który dysponuje tylko stawką kapitacyjną, często odsyła pacjenta do specjalistów i tworzą się u nich duże kolejki. Ustawa o POZ, obok ustawy o sieci szpitali, ma zmienić oblicze służby zdrowia. Stwarza możliwość premiowania dobrej pracy lekarzy. Liczę na konstruktywną pracę posłów z wszystkich klubów nad projektem tej ustawy. Mam także nadzieję, że w ślad za proponowanymi w ustawie zmianami pójdzie także wzrost finansowania służby zdrowia i lepsze wynagradzanie lekarzy - mówił Latos, rekomendując projekt ustawy w imieniu klubu PiS do dalszego procedowania.

Jak podkreślała Lidia Gądek ( PO), ogromną wartością tego projektu ustawy jest to, że w ogóle powstał. Jednak to, co przedstawił rząd w swoim projekcie, nie spełniło - jej zdaniem - oczekiwań.

- Ten projekt to tak naprawdę spisanie dotychczasowego status quo funkcjonującego w schemacie organizacji podstawowej opieki zdrowotnej. Zespoły POZ, o których mówi ustawa, już istnieją. Chodziło nam o stworzenie zespołów, które są w stanie faktycznie przejąć koordynację opieki nad pacjentem, abyśmy mieli także w takim zespole dietetyka, fizjoterapeutę i psychologa. Wówczas moglibyśmy przejąć ogromną liczbę świadczeń, szczególnie w opiece nad pacjentem przewlekle chorym - tłumaczyła poseł Gądek.

Jak podkreślała, dzisiaj w systemie POZ brakuje ok. 10 tysięcy lekarzy, a średniej ich wieku nikt nie chce dokładnie policzyć, bo byłaby prawdopodobnie impulsem do przedłużenia wieku emerytalnego do 95. roku życia... - Zwężanie kręgu lekarzy w POZ, bez dodatkowego mechanizmu kształcenia w tym zakresie, spowoduje, że w dniu wejścia tej ustawy w życie będziemy mieli niedobór około 20 tys. lekarzy - przekonywała Gądek.

Jedno zdanie o finansowaniu

Jak mówiła posłanka, koordynacja opieki na pacjentem jest znakomitym pomysłem, ale ustawanie zawiera w sobie żadnego mechanizmu, który spowodowałby, że ta koordynacja będzie rzeczywista.

- Z jednej strony w ustawie o sieci szpitali mamy zapis o opiece koordynowanej nad pacjentem i jego losach po wyjściu ze szpitala w przyszpitalnych poradniach. Tu mówimy także o koordynacji, która nie ma żadnego połączenia pomiędzy tymi dwoma odrębnymi systemami koordynacji, skądinąd bardzo w skazanymi d la systemu - stwierdziła przedstawicielka klubu PO.

Wskazała także, że jeżeli w ustawie nie zostaną zapisane konkrety dotyczące finansowania nowego systemu, to ustawa pozostanie w sferze pobożnych życzeń. - Ustawa będzie miała sens wówczas, kiedy zostanie w niej zapisane, jak będą wzrastać nakłady na świadczenia w POZ - podkreślała Lidia Gądek.

Jak ocenił w czasie dyskusji prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, zaletą projektu ustawy o POZ jest to, że wszystkie przepisy związane z podstawową opieką zdrowotną zostaną ujęte w jednym akcie prawnym. Wyraził jednak swoje obawy co do wykonalności ustawy.

- Czy jesteśmy w stanie zapewnić odpowiednią liczbę kadr medycznych - lekarzy rodzinnych, pielęgniarek i położnych? Aby sprostać wymaganiom tej ustawy, powinniśmy mieć co roku 500 lekarzy ze specjalizacją medycyny rodzinnej - mówił Kosiniak-Kamysz.

Specjaliści tylko w gabinetach prywatnych?

Jak podkreślała w trakcie dyskusji Beata Małecka-Libera (PO), nikt nie ma wątpliwości, że podstawą systemu służby zdrowia musi być lekarz POZ. Jednak bardzo istotna jest odpowiedź na pytanie, jakie - obok samej ustawy - Ministerstwo Zdrowia przygotowuje konkretne rozwiązania i systemy motywacyjne dla młodych lekarzy, aby wybierali medycynę rodzinną jako swoją specjalizację, aby w najbliższych latach wzrosła liczba lekarzy rodzinnych.

- Najbardziej zatrwożeni propozycjami zawartymi w projekcie ustawy są specjaliści, którzy znaleźli się niejako poza systemem. To jest bardzo niebezpieczne, bo także w tym środowisku występuje ogromny deficyt kadr - mówiła posłanka.

- Niedobrze by się stało, gdyby wybrali jako miejsce pracy tylko swoje gabinety prywatne. Wtedy zostanie utrudniony dostęp do specjalistów. Trzeba nad tym problemem się zastanowić i odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób nastąpi powiązanie lekarza rodzinnego ze specjalistą, aby jeden i drugi czuli się dowartościowani - wskazała.

MZ: pracujemy nad tym

Wiceminister zdrowia Zbigniew Król, odpowiadając na pytania posłów dotyczące braków kadrowych i działań ministerstwa w tym zakresie, mówił, że dzisiaj, zgodnie z danymi NFZ, w POZ pracuje 33 tys. lekarzy, z których część wykonuje swoje obowiązki z "doskoku", a część stanowią emeryci.

- Ta liczba na 38 mln populacji wystarczy. Kiedy wprowadzaliśmy do systemu medycynę rodzinną, mówiliśmy, że lekarzy rodzinnych potrzeba ok. 20 tysięcy. W tej chwili lekarzy posiadających specjalizację z medycyny rodzinnej jest 11 tysięcy. To oczywiście za mało. Pracujemy nad tym, żeby lekarzy zachęcić do podejmowania tej specjalizacji - zapewniał wiceminister zdrowia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum