Samo kibicowanie jest nudne

Autor: Anna Kaczmarek • • 21 kwietnia 2010 13:29

Prof. Kazimierz Niemczyk: - Maraton może przebiec każdy...

Biegam nie po to, żeby biegać, ale by się lepiej czuć. Bieg sam w sobie nie jest aż tak przyjemny Biegam po to, aby móc więcej i lepiej pracować. Kwestia zajętego miejsca jest sprawą drugorzędną. Przebiegnięcie maratonu czy półmaratonu daje satysfakcję samą w sobie - mówi nam prof. Kazimierz Niemczyk, kierownik Katedry i Kliniki Otolaryngologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i maratończyk.
Jego zdaniem, bieganie to najprostszy sport, odpowiedni dla osób, które mają nieregularny tryb życia: - Jeżeli gramy w tenisa, to musimy umawiać się z kimś, jeżeli gramy np. w piłkę nożną, to trzeba zebrać kilkanaście osób. Natomiast biegać można wtedy, kiedy tylko człowiek ma na to czas i ochotę.
Wiek bez znaczenia
Profesor uważa, że w naturze człowieka zapisane jest jednak sprawdzenie samego siebie. Maraton jest świetną okazją do takiego sprawdzianu możliwości i umiejętności biegacza. Prof. Niemczyk trenuje na starym stadionie warszawskiej "Skry", który położony jest bardzo blisko Centralnego Szpitala Klinicznego, czyli miejsca pracy profesora. Spotkać go można również w okolicach Puszczy Bolimowskiej pod Warszawą. Zimą, kiedy aura nie pozwala na treningi na świeżym powietrzu, korzysta z bieżni.
Pierwszy maraton przebiegł jako student III roku medycyny, a było to ponad 25 lat temu. Intensywnie trenuje jednak od 12 lat. Uważa, że każdy może przebiec maraton, musi jednak systematycznie przygotowywać się do tego biegu:
- Ktoś, kto ma np. 60 lat, może przebiec maraton, ale musi przygotowywać się do tego co najmniej przez rok, biegając codziennie. Im ktoś jest młodszy tym zajmie mu to trochę mniej czasu. Nie jest to wysiłek, który przekraczałby możliwości zdrowego człowieka, bez względu na jego wiek. Ważne, aby przygotować się do tego profesjonalnie i nie przekraczać swoich możliwości w danej chwili. Dla osoby, która nie biegała, rok do dwóch lat może być okresem dojścia do możliwości przebiegnięcia maratonu. Trzeba jednak biegać codziennie. Dwa-trzy razy w tygodniu to zdecydowanie za mało.
- Oczywiście, jedni mają większe, inni mniejsze predyspozycje do biegania - dodaje profesor. - Bieganie nie jest może tak przyjemnym sportem jak piłka nożna, w którą grałem, gdy byłem młodszy, ale teraz, niestety, nie mam czasu na piłkę. Natomiast każdy z nas powinien uprawiać jakiś sport - żeby się dobrze czuć, móc dobrze pracować.
Pasja udzieliła się dzieciom
Nasz rozmówca przyznaje, że codziennie nie biega, bo nie pozwalają mu na to obowiązki, ale stara się trenować jak najczęściej: - Czasami udaje mi się codziennie, ale bywa też, że dwa-trzy razy w tygodniu. Na pierwszym miejscu jest jednak praca, a na drugim sport.
Profesor w ciągu roku bierze udział w dwóch maratonach, obu w Polsce. -Nasze maratony są bardziej kameralne niż te zagraniczne, dystans jest ten sam, a nie trzeba organizować dalekiej wyprawy - tłumaczy prof. Niemczyk.
Zawsze stara się uczestniczyć w sierpniowym biegu "Cud nad Wisłą" oraz półmaratonie "Szlakiem walk nad Bzurą". - Jeżeli nie koliduje to z moimi obowiązkami zawodowymi, to zawsze biorę udział w tych biegach. Jeżeli chodzi o maratony, to biegam te organizowane w Krakowie oraz Warszawie.
- Jestem amatorem, a nawet powiedziałbym - średnim amatorem, mój najlepszy czas w maratonie to 3 godziny 25 minut. Nie jest to może nadzwyczajny wynik - przyznaje skromnie. - Gdybym miał możliwości lepszego przygotowania się, to pewnie mógłbym go poprawić, ale póki co, czas na to nie pozwala.
Rodzina nie tylko przychylnym okiem patrzy na pasję profesora, ale również podziela jego zainteresowania. Biegają syn i córka: - Syn, który jest studentem medycyny, biega już dobrze. Wyprzedził mnie ostatnio w półmaratonie warszawskim... Córka, studentka IV roku medycyny na WUM, również biega. Zaraziłem dzieci swoją pasją. Wcześniej mi kibicowały ale samo kibicowanie jest dość nudne. Lepiej uprawiać sport, niż kibicować - żartuje profesor.
Niestety jak każdy sportowiec, profesor musi radzić sobie również z niepowodzeniami: - Wszystkie najbardziej przykre sytuacje związane są z nieukończeniem maratonu. Kilkakrotnie mi się zdarzały. Regularnie podczas maratonu w Gdyni. Jest on organizowany w nocy. Dwa razy uczestniczyłem w tych zawodach i dwa razy nie udało mi się ich ukończyć. Nad morzem jest tak zimno, że wychładzam się bardzo mocno. Kiedyś zdarzyło mi się nie ukończyć maratonu warszawskiego. Miałem wówczas złe buty. Potworny ból kolana nie pozwolił biec dalej. Musiałem zejść z trasy na 35. kilometrze.
Na emeryturze poprawię wyniki
Profesor tłumaczy, że w maratońskim biegu nie ma miejsca na emocje. Natomiast należy opracować strategię i dobrze rozłożyć siły - Jeżeli źle rozłoży się siły to taki maraton jest katorgą. Maraton to bieg, w którym trzeba biec równym tempem. Jeżeli na początku biegnie się zbyt szybko, to jest niezwykle trudno ukończyć bieg. Odpowiednia strategia odpowiada na pytanie: jak rozłożyć siły aby maraton był przyjemnością - opowiada profesor.
- U każdego ta strategia wygląda oczywiście inaczej. Zależy to od wytrenowania. Od tego, czy ma się nadwagę, czy nie. Różne elementy wchodzą w grę. W moim przypadku zasada jest taka, że jeżeli 10 kilometrów przebiegam w 42 minuty to maraton mogę biec z szybkością 10 kilometrów w ciągu 50 minut. To oczywiście wynika z mojego wytrenowania - zdradza prof Niemczyk.
Przyznaje, że nie jest jedynym maratończykiem wśród ludzi medycyny. -Wielu lekarzy biega. Wielu jest znacznie lepszych niż ja... Biegają na bardzo dobrym poziomie. Może kiedyś na emeryturze, jak będę miał więcej czasu, to im dorównam - zapowiada profesor.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum