Sąd będzie miał trochę pracy

Autor: AK • • 15 maja 2009 11:24

Dyrektor szpitala zwolnił dyscyplinarnie strajkujące pielęgniarki

Związkowcy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi twierdzą, że dyrektor bezprawnie usunął z pracy pielęgniarki, które kierowały ubiegłorocznym protestem w szpitalu. Dyrektor szpitala prof. Piotr Kuna przekonuje, że działa zgodnie z prawem i przypomina, że strajk naraził zarządzany przez niego szpital na milion złotych straty.

Prof. Piotr Kuna zamierza założyć sprawę cywilną Ogólnopolskiemu Związkowi Zawodowemu Pielęgniarek i Położnych o odszkodowanie za straty spowodowane nielegalnym strajkiem.

Musieliśmy odwołać przyjęcia

pacjentów, co spowodowało zmniejszenie przychodów placówki. Po analizie możemy stwierdzić, że straty szpitala z tego powodu to 1 mln zł - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Piotr Kuna.

Pielęgniarki mówią natomiast dziennikowi Trybuna, że są załamane: - Dyrektor Piotr Kuna dyscyplinarnie zwolnił z pracy czteroosobowy zarząd zakładowej organizacji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Jako powód rozwiązania umowy podano "ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych". Polegało ono na zorganizowaniu we wrześniu 2008 r. akcji protestacyjnej przez domagające się podwyżek pielęgniarki.

- Strajk od samego początku był nielegalny, opowiedziało się za nim jedynie 30% pracowników, 20% wzięło w nim udział. Złamano prawo. Powiadomiłem protestujących, jakie będą konsekwencje nielegalnego strajku. Zawiadomiłem również prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Prokuratura potwierdziła, że istotnie strajk był nielegalny. Nie miałem innego wyjścia, jak podjąć odpowiednie kroki dyscyplinarne - wyjaśnia nam prof. Piotr Kuna.

Zdaniem Małgorzaty Hiżewskiej, przewodniczącej organizacji OZZPiP w szpitalu, dyrektor postępuje niezgodnie z prawem. - Po pierwsze dlatego, że akcją protestacyjną, która trwała od 8 do 18 września, kierował nie zarząd, a komitet strajkowy, w którym były nie cztery zwalniane teraz dyscyplinarnie, a osiem osób. Po drugie postawienie zarzutu nie przesądza jeszcze o winie pielęgniarek, a pierwsza rozprawa w sądzie odbędzie się dopiero za tydzień, we wtorek, 28 kwietnia - mówiła Trybunie w połowie kwietnia Małgorzata Hiżewska.

Dyrektor Kuna przypomniał, że pielęgniarki domagały się podwyżki wynagrodzeń do 8600 zł brutto.- W moim odczuciu te żądania były nieadekwatne do zakresu wykonywanych obowiązków - mówi nam dyrektor.

W obronie pielęgniarek zamierzają stanąć władze krajowe ich związku. Jak jednak twierdzi Zdzisław Bujas, wiceprzewodniczący OZZPiP, szczegółów przygotowań do tej batalii zdradzać nie zamierzają. Możliwe są różne scenariusze.

To może być precedens

O ile pielęgniarki wygrają sprawę w sądzie pracy, do którego zamierzają się odwołać, dyrektor szpitala może spodziewać się oskarżeń o szykanowanie działaczy związkowych. Jeśli sąd uzna, że nie mają racji, a strajk był nielegalny, zwolnienie związkowców organizujących ów strajk będzie precedensem, który uważnie zaczną analizować dyrektorzy innych szpitali.

Prof. Piotr Kuna ma świadomość, że pielęgniarki odwołają się do sądu pracy: - Okaże się, czy w Polsce prawo obowiązuje również związki zawodowe - podsumowuje profesor.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum