STOP takim programom lekowym!

Autor: Piotr Wróbel, Wojciech Kuta • • 07 sierpnia 2008 10:34

- apeluje prof. Marian Zembala, konsultant w dziedzinie transplantologii w woj. śląskim. W klinikach dramatycznie brakuje pieniędzy na leki podawane po przeszczepach.

Krzysztof Demidowicz, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy, jednego z czołowych polskich ośrodków przeszczepiania nerek, rozważał podanie NFZ do prokuratury. Media wielokrotnie cytowały jego ostre wypowiedzi, w których oskarżał NFZ o stwarzanie zagrożenia dla zdrowia i życia chorych, wskutek niewystarczającej refundacji leków stosowanych po przeszczepach.
Taki jest skutek przeniesienia z początkiem tego roku finansowania leczenia immunosupresyjnego z Ministerstwa NFZ.

NIE STRASZYĆ

Prezes NFZ Jerzy Miller tłumaczył w mediach, dlaczego brakuje pieniędzy. "Nie ukrywam, że nasza wiedza o leczeniu immunosupresyjnym była niewielka. Otrzymaliśmy to zadanie do realizacji bez grosza od Ministerstwa Zdrowia" - mówił prezes.
Ubolewał, że szpitale nie wywiązywały się z obowiązku regularnego przesyłania sprawozdań z realizacji programu lekowego, co miało utrudniać weryfikację nakładów i ocenę rzeczywistej skali potrzeb.
Krajowy konsultant w dziedzinie transplantologii, profesor Wojciech Rowiński w rozmowie z dziennikarzem "Rynku Zdrowia", próbuje studzić emocje: - Tu trzeba dyplomacji, a nie nerwowych dyskusji na łamach prasy - przekonuje.

SIROLIMUS, EVEROLIMUS, BĘC

Najnowocześniejsze preparaty immunosupresyjne są bardzo drogie.
Tańsze leki pacjenci po przeszczepach kupują na receptę w aptekach, ale droższe otrzymują za darmo w szpitalach.
Do końca minionego roku koszt zakupu leków zwracało klinikom transplantacyjnym Ministerstwo Zdrowia. Teraz, w ramach tzw. programu lekowego, pieniądze ma przekazywać NFZ.
Są z tym kłopoty. Gorzej, bo nie tylko pieniędzy zaczyna brakować w niektórych klinikach.
W programie lekowym, obejmującym pacjentów po przeszczepie serca nie ma sirolimusu, czyli rapamycyny - nowoczesnego, ale i drogiego leku z grupy tzw. białek TOR.
Jeszcze rok temu bez przeszkód szpitalom za ten lek płaciło MZ. Teraz nie płaci nikt. Koszt miesięcznej terapii sirolimusem u pacjenta po przeszczepie serca, to około 1 200 zł.
Wielu pacjentów od lat przyjmowało ten lek. Sirolimus miał zostać zastąpiony na liście przez everolimus, ale jeszcze trwają procedury rejestracyjne leku. Rozwiązanie tego rebusu jest dla urzędników NFZ proste.
- Nie ma podstaw formalnych do zwrotu kosztów zakupu tych leków szpitalom - słyszą dyrektorzy klinik, jeżdżący do Warszawy na rozmowy z urzędnikami.

POTRZEBNY "WENTYL"

- Pierwsza potrzeba w immunosupresji jest taka, aby istniejący system stwarzał możliwość wykorzystania pieniędzy przynajmniej na poziomie poprzedniego roku. Obecnie ten system pokrywa tylko 50-60 proc. potrzeb.
Program lekowy NFZ dotyczący leków immunosupresyjnych nie tylko jest skrajnie niedoszacowany, ale wręcz nie zawiera całego szeregu leków - mówi prof. Marian Zembala, konsultant w dziedzinie transplantologii w woj. śląskim i dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca.
Zdaniem prof. Zembali, w obecnym systemie powinien istnieć swoisty "wentyl", czyli rozliczenie według zgody płatnika w indywidualnych przypadkach. A takiej możliwości teraz nie ma.
- W ubiegłym roku sprawdził się system ryczałtowy, gdy za każdego pacjenta otrzymywaliśmy określoną kwotę. Dzięki temu chory tańszy zostawiał pieniądze dla pacjenta trudniejszego - dodaje prof. Marian Zembala.
W przypadku serca, warunki utrzymania przeszczepu są najbardziej rygorystyczne. Wynika to z konieczności przyjmowania przez pacjenta do końca życia najsilniej działających leków immunosupresyjnych, czyli tzw. inhibitorów kalcineuryny.
Najczęściej stosowane inhibitory kalcineuryny to cyklosporyna-A i takrolimus.
Te leki są ordynowane zamiennie.
Przeciwdziałają pobudzeniu limfocytów atakujących przeszczepiony narząd. Standardowo pacjenci po przeszczepach zażywają też leki przeciwdziałające mnożeniu się limfocytów. Tradycyjnym lekiem w tej grupie jest azatiopryna. Uznanie transplantologów zyskują teraz znacznie nowocześniejsze preparaty - pochodne kwasu mykofenolowego.

WTEDY TYLKO TOR

Pacjent opuszczający szpital w miesiąc po transplantacji serca otrzymuje na ogół trzy leki ordynowane według indywidualnie układanych schematów stosowania. Są pacjenci, którzy przez długie lata żyją z przeszczepionym sercem przy zastosowaniu najbardziej klasycznego schematu immunosupresji: zażywający cyklosporynę i kwas mykofenolowy.
Jeszcze bardziej klasyczny schemat to cyklosporyna plus azatiopryna. Trzecim lekiem jest zwykle steryd w niewielkiej dawce. Jednak niektórym pacjentom trzeba podawać bardzo drogą rapamycynę.
- W przypadku, kiedy już nie mamy w czym wybierać, gdy mamy do czynienia z ciężkimi powikłaniami po przeszczepie serca, np. niewydolnością nerek, lub chorobą nowotworową, wchodzi w rachubę tylko lek z grupy białek TOR. Może zastępować zarówno inhibitory kalcineuryny, jak i leki hamujące rozmnażanie limfocytów - tłumaczy dr Michał Zakliczyński, prowadzący pacjentów po przeszczepach w Śląskim Centrum Leczenia Chorób Serca w Zabrzu.

A TERAZ NIE MOŻNA

Przy konstruowaniu programu lekowego obowiązuje zasada: lek musi mieć wskazanie do stosowania zapisane w opisie rejestracyjnym.
Sirolimus nie ma wskazania do stosowania po przeszczepie serca, bo brak jest badań klinicznych.
- Dzieje się tak, gdyż przeprowadzenie szerokich badań klinicznych takiego leku nie jest często możliwe, bo są to preparaty zbyt drogie. Producenci ograniczają więc liczbę wskazań w opisach rejestracyjnych - tłumaczy profesor Wojciech Rowiński.
Brak badań klinicznych sirolimusu nie jest jednak przeszkodą w refundowaniu sirolimusu w USA. Do niedawna brak wskazania w opisie rejestracyjnym nie był przeszkodą dla refundacji i w Polsce. Teraz jest.

EPIDEMIA KRETYNIZMU?

- 9 mln zł na pokrycie kosztów zakupu leków immunosupresyjnych w woj. śląskim, to zdecydowanie za mało. Trudno więc zrozumieć, dlaczego w tegorocznym programie NFZ aż 5 mln zł przeznaczono na refundację hormonu wzrostu w leczeniu niedoczynności przysadki mózgowej - dziwi się prof. Marian Zembala. - O ile wiem, w naszym województwie nie ma epidemii kretynizmu… Programom lekowym, pompującym duże pieniądze nie tam, gdzie są najbardziej potrzebne, ja mówię - stop!

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum