Ruchy antyszczepionkowe manipulują rodzicami?

Autor: Anna Kaczmarek • • 19 marca 2015 15:22

Posłowie pracują nad zmianą prawa, która pozwoli m.in. na zwiększenie liczby pozycji w katalogu szczepień obowiązkowych. Tymczasem w Polsce rosną w siłę ruchy antyszczepionkowe, które skutecznie straszą młodych rodziców i zniechęcają do szczepień.

Ruchy antyszczepionkowe manipulują rodzicami?

W swojej praktyce lekarskiej spotykam osoby, które nie chcą szczepić swoich dzieci. Na szczęście rzadko to się zdarza. Walczę z tym zjawiskiem i falą zalewającej nas głupoty - mówi nam dr Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, prezes Oddziału Warszawskiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Lekarz musi reagować

Niechęć do szczepienia dzieci wynika, jego zdaniem, z kilku powodów. Jednym z nich jest bezsensowne podążanie za modą, która przyszła z Zachodu i która dawno już z tego Zachodu odchodzi.

- Brakuje w Polsce zdecydowanej reakcji lekarzy na tę sytuację. Nieszczepienie dzieci jest działaniem bezprawnym wobec nich. Moim zdaniem służby sanitarne zbyt pobłażliwie traktują takich rodziców. Prawo w tym wypadku powinno być bardziej zdecydowanie egzekwowane - uważa dr Sutkowski.

Jak tłumaczy, rodzice często podejmują decyzję o nieszczepieniu dziecka, mając bardzo małą wiedzę o tym, jakie mogą być konsekwencje ich zaniechania. - Korzystają wyłącznie z materiałów promowanych przez ruchy antyszczepionkowe. Ci rodzice nie mają pojęcia, czym jest gruźlica, krztusiec czy inne choroby, które mogą grozić niezaszczepionemu dziecku - tłumaczy.

- Nie wiedzą, jakie skutki neurologiczne może pozostawić po sobie część z tych chorób. Przykładowo niebezpieczne odczyny neurologiczne po szczepieniu przeciwko odrze występują raz na milion zaszczepionych, natomiast w przypadku zachorowania na odrę - zgon chorego notuje się raz na trzy tysiące przypadków. Ta wiedza często wpływa na zmianę podejścia do tematu szczepień - dodaje dr Sutkowski.

Również zdaniem prof. Andrzeja Radzikowskiego, pediatry, kierownika Kliniki Gastroenterologii i Żywienia Dzieci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, lekarze źle tłumaczą młodym rodzicom potrzebę szczepień. - Myślą sobie tak: ja szczepię dzieci, moi koledzy szczepią, ale jak rodzice nie chcą, to co ja będę namawiał. Jeszcze wystąpi jakieś działanie uboczne i będą do mnie mieli pretensje. Lekarze nie dochowują staranności w informowaniu.

Jednak, zdaniem profesora, trzeba zaznaczyć, że Polska jest w gorszej sytuacji w porównaniu z Czechami, Słowacją, Bułgarią czy Rumunią. - U nas te szczepienia, które moim zdaniem są najważniejsze, czyli przeciwko pneumokokom i meningokokom, są potwornie drogie. Gdyby te szczepienia były w obowiązkowym kalendarzu, to przeciwnicy mieliby mniejsze wątpliwości niż w sytuacji, kiedy te szczepienia są poza kalendarzem.

Jak mówi profesor, polskie ruchy antyszczepionkowe skupiają m.in. niespełnionych naukowców. - Na przykład działa tam pani profesor chemii, która wróciła ze Stanów Zjednoczonych i tam udzielała się w ruchu ekologicznym, a w Polsce zamiast zająć się poważnymi badaniami naukowymi, odnajduje się w takiej dziwnej działalności. Działa tam również bardzo mocno pani, która jest agentem ubezpieczeniowym i wypowiada się na równi ze specjalistami w dziedzinie szczepień, co jest bardzo dziwne - zauważa specjalista.

Czas na zmiany

Profesor przyznaje, że już najwyższy czas na zmianę szczepionek stosowanych w ramach obowiązkowego kalendarza szczepień. - Nikt już nie stosuje pełnokomórkowej szczepionki DTP oprócz nas, Białorusi i Ukrainy. Nie stosuje się już również szczepionki doustnej przeciwko polio. To są stare szczepionki, które owszem, są skuteczne, ale bardzo przestarzałe, obarczone dużym prawdopodobieństwem działań ubocznych.

Zdaniem poseł Lidii Gądek (PO) z sejmowej Komisji Zdrowia, lekarza rodzinnego, która bierze udział w pracach nad zmianą prawa dotyczącego szczepień w Polsce, wprowadzenie szczepień przeciwko pneumokokom i meningokokom do kalendarza szczepień obowiązkowych jest bardzo prawdopodobne. Lidia Gądek informuje, że to rozwiązanie dostało już zielone światło od Ministerstwa Zdrowia i klubu parlamentarnego PO.

- Wiemy, że na to rozwiązanie prawdopodobnie zgodzi się też nasz koalicjant i inne ugrupowania polityczne, ponieważ ta sprawa jest ponad podziałami politycznymi. To gwarantuje, że nowelizacja będzie procedowana bardzo szybko, czyli proces legislacyjny może zakończyć się nawet w tym półroczu - przewiduje.

Samo poszerzenie kalendarza szczepień obowiązkowych to niejedyne zmiany dotyczące szczepień. Posłowie chcą, żeby płacił za nie NFZ, a nie jak dotychczas Ministerstwo Zdrowia. Zdaniem poseł Gądek, dzięki oszczędnościom spowodowanym wejściem w życie ustawy refundacyjnej Fundusz ma odpowiednią ilość pieniędzy na szczepienia.

- Zobaczymy, być może dzięki tym oszczędnościom do kalendarza uda się wprowadzić nie tylko szczepienia przeciw pneumokokom i meningokokom, ale też przeciwko HPV - to nasze marzenie - stwierdza.

Parlamentarzyści chcieliby również, aby szczepienia dotychczas wykonywane w ramach obowiązkowego kalendarza szczepień były realizowane nowocześniejszymi szczepionkami. Posłanka przyznaje jednak, że na razie, przed dokonaniem dokładnych wyliczeń kosztów, za wcześnie, by brać to za pewnik: - Jest na to jednak realna szansa, bardzo bym chciała, żeby tak się stało.

Tu nie chodzi o kary

Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego, przekonuje, że tzw. wyszczepialność w Polsce nadal utrzymuje się na bardzo dobrym, wysokim poziomie i wynosi 95% lub więcej. Jednak zauważa, że grupa rodziców niechętnych szczepieniom systematycznie wzrasta. W 2013 r. dzieci, których rodzice nie zaszczepili, było 7200. Jednak w tej liczbie mieszczą się również te, które nie mogły być zaszczepione z powodu przeciwwskazań medycznych.

- Oczywiście rodzice, którzy nie szczepią dzieci, łamią prawo, dlatego ich ścigamy. Podlegają oni karze przewidzianej w Kodeksie Wykroczeń, czyli karze nagany lub grzywny w wysokości 1500 zł - przypomina rzecznik.

W ostatnich latach toczyło się wiele postępowań w takich sprawach przed sądami administracyjnymi. - Sądy w uzasadnieniach wyroków podkreślały, że karanie grzywną w tych sprawach jest jak najbardziej zgodne z prawem i mieści się w dobrym rozumieniu praworządności - zaznacza Jan Bondar.

Rzecznik przypomniał, że według prawa lekarze mają obowiązek przedstawiać rodzicom aktualną wiedzę medyczną na temat szczepień. Jeśli lekarz postępuje inaczej, może być ukarany w ramach odpowiedzialności zawodowej.

- Tak naprawdę tu nie chodzi o kary, ale o to, żeby rodzice rozumieli, dlaczego należy szczepić dziecko - podsumowuje Bondar.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum