Rozmowa z prof. Andrzejem Bochenkiem, kierownikiem I Kliniki Kardiochirurgii w Górnośląskim Centrum Medycznym: Pacjenci coraz starsi i drożsi

Autor: Wojciech Kuta • • 28 sierpnia 2008 12:50

Prof. AndrzejBochenek: - I tu leży pies pogrzebany. W tej sytuacji trzeba uważać, aby nie doszło do "naciągania" NFZ prze szpitale, czyli leczenie głównie tego, co opłaca się opłaca... Wysokospecjalstyczne, skomplikowane procedury kardiochirurgiczne są coraz droższe. Nasze społeczeństwo się starzeje, pacjentów przybywa, więc i koszty leczenia rosną. Pewną nadzieję daje zapowiadane przez NFZ indywidualne, wyższe niż w kontrakcie, wycenianie złożonych procedur.

2005 rok znowu może być trudny dla polskich szpitali. O pieniądzach na leczenia w ramach kontraktów z NFZ nadal będzie decydować liczba ubezpieczonych w danym regionie, a nie ilość świadczonych zasług. Czyli pieniądz znowu nie pójdzie za pacjentem?
To, że ów pieniądz nie poszedł za pacjentem, rodzi fatalne skutki. Chory człowiek powinien mieć prawo wyboru szpitala. Dlaczego urzędnik ma decydować, gdzie Polacy mają się leczyć? Wyceny świadczeń medycznych nie uwzględniające migracji pacjentów powodują, że kliniki nie będą starały się być konkurencyjne i zaniechają podnoszenia jakości swoich usług.

- Mówi się ostatnio o lobby profesorskim, które skutecznie pozyskuje publiczne środki na leczenie pacjentów w swoich klinikach. Tym samym "zabierają" fundusze np. małym, miejskim szpitalom. Czuje się Pan członkiem takiego lobby?
- Nie jestem w żadnym lobby profesorskim! Ja w ogóle nie wiem, co to określenie oznacza... To izby lekarskie urządzają nagonkę na rzekomo istniejące w Polsce "lobby profesorskie". W ten sposób szuka się kolejnego, bezsensownego tłumaczenia braku pieniędzy w systemie opieki zdrowotnej.

- Czy ze względów finansowych klinika, którą Pan kieruje musiała ograniczyć przyjmowanie pacjentów?
- Dotychczas nie musieliśmy podejmować tak dramatycznych decyzji. Ale niedoszacowanie procedur trzeba jakoś łatać. Niedostatek środków wyrównujemy oszczędnościami, m.in. ograniczając wizyty w naszych poradniach ambulatoryjnych. Efekt jest taki, że np. na badanie echokardiograficzne czeka się bardzo długo, 3-4 miesiące.

- Jak tę kolejkę skrócić?
- Jest tylko jedna metoda, sprawdzona w wielu dobrze rozwiniętych krajach. Zamożniejsi pacjenci muszą mieć możliwość wyjścia z owej publicznej kolejki, czyli leczenia się m.in. w ramach dodatkowych, prywatnych ubezpieczeń. W ten sposób ustąpią miejsca w kolejce osobom gorzej od nich sytuowanym, korzystającym wyłącznie z obowiązkowego, powszechnego ubezpieczenia.
Należy też wprowadzić jasne zasady finansowania i funkcjonowania niepublicznych szpitali.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum