Rekordowe rozdanie nie przyniosło przełomu

Autor: Piotr Wróbel • • 28 kwietnia 2016 12:54

Już wiadomo, że jesienne rozdanie rezydentur nie spełniło pokładanych w nim nadziei. Aż 41% miejsc szkoleniowych wskazanych przez ministra zdrowia pozostało niewykorzystanych. To wyraźny sygnał, że organizacja systemu rezydenckiego wymaga poważnej dyskusji.

W postępowaniu kwalifikacyjnym na specjalizacje lekarskie i lekarsko-dentystyczne przeprowadzane od 1 do 31 października 2015 r. minister zdrowia przyznał 5746 miejsc rezydenckich.

"Przyznanie tak dużej liczby rezydentur w postępowaniu jesiennym pozwoli rozpocząć kształcenie zarówno lekarzom po stażu, jak i tym, którzy dotychczas nie uzyskali specjalizacji I i II stopnia oraz tytułu specjalisty" - podawał optymistycznie w komunikacie resort zdrowia.

To było do przewidzenia?

Mierząc statystyczne, finał rozdania okazał się podobny, o ile nie gorszy od znanego z poprzednich sesji - aż 41% wskazanych miejsc szkoleniowych pozostało niewykorzystanych. Ostatecznie zapełniło się 3395 rezydentur, włączając w tę liczbę także te przyznane w ramach postępowania odwoławczego. Aż 2351 rezydentur to wakaty.

Kiedy we wrześniu 2015 r. Ministerstwo Zdrowia poinformowało o znacząco zwiększonej liczbie rezydentur, zainteresowane środowiska prezentowały mocno zdystansowane prognozy co do ostatecznego efektu tej nowej opcji.

- Pamiętajmy, że o ile zmieniła się liczba rezydentur, o tyle nie zmienił się sposób ich rozdzielania i nie zostały wprowadzone żadne mechanizmy zachęcające młodych lekarzy do wybierania takiej, a nie innej specjalizacji - mówił wówczas dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, wypowiadając się dla PAP.

W rozmowie z Rynkiem Zdrowia Grzegorz Napiórkowski, prezes Stowarzyszenia Młody Lekarz, uznał nawet, że przyznanie prawie sześciu tysięcy miejsc rezydenckich w jesiennej sesji kwalifikacyjnej jest działaniem jedynie propagandowym.

Twierdził, że część z tych miejsc nie zostanie wykorzystana, ponieważ nie ma w kraju zapotrzebowania na taką ilość rezydentur. Sądząc z danych, którymi dysponujemy dzisiaj - nie pomylił się.

Jak podkreślał, od wielu lat środowisko postuluje zmiany w systemie rekrutacji na specjalizacje. - Nieporozumieniem jest mówienie, że zwiększając ilość miejsc rezydenckich, zapewniamy wszystkim młodym lekarzom rezydentury.

Zmiana systemu, poprzez bardziej elastyczny wybór specjalizacji w kilku województwach, przyniosłaby więcej korzyści niż opowiadanie, że 6 tysięcy miejsc rezydenckich rozwiąże problem - przekonywał.

Ministerstwo: przekroczone zapotrzebowanie

Podobnie uważa Damian Patecki z Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Podkreśla, że niewykorzystanie znacznej części przyznanych miejsc rezydenckich wynika głównie stąd, że rezydentury oferowane przez państwo nie pokrywają się z tymi specjalizacjami, które chcą robić młodzi lekarze.- Państwo stara się przewidywać braki specjalistów i odpowiedzią na nie jest polityka przyznawania rezydentur, ale robimy to bez długofalowego, przemyślanego planu - ocenia.

Dziedziny, w których w rozdaniu jesiennym pozostała niewykorzystana największa liczba rezydentur to: diagnostyka laboratoryjna, epidemiologia, immunologia kliniczna, medycyna morska i tropikalna, mikrobiologia lekarska, neuropatologia, pediatria metaboliczna, transfuzjologia kliniczna, toksykologia kliniczna.

Brak zainteresowania niektórymi specjalizacjami nie tłumaczy jednak do końca, dlaczego aż 41% rezydentur pozostało nieobsadzonych.

Z danych, o jakie poprosiliśmy w urzędach wojewódzkich, wynika, że np. dla województwa śląskiego minister zdrowia przyznał na postępowanie kwalifikacyjne przeprowadzone w październiku 2015 r. 629 miejsc rezydenckich. Nie wykorzystano 303 miejsc w 42 dziedzinach medycyny; w ramach procedur odwoławczych minister zdrowia przyznał 77 miejsc szkoleniowych. W woj. podlaskim niewykorzystanych pozostało 160 miejsc rezydenckich w 35 specjalnościach.

"Powodem niewykorzystania miejsc rezydenckich przyznanych na postępowanie kwalifikacyjne przeprowadzane w dniach od 1 do 31 października 2015 r. było przekroczenie przy podziale ww. miejsc zapotrzebowania zgłoszonego przez wojewodów" - wyjaśnia nam biuro prasowe Ministerstwa Zdrowia.

Skąd te wakaty?

- To, że przyznane miejsca rezydenckie pozostają wolne, może też wynikać z tego, że na danym oddziale jest zbyt duże obłożenie obowiązkami biurokratycznymi, które utrudnia pozyskanie wiedzy lekarskiej - przyznaje Damian Patecki, gdy pytamy o powody, dla których część ośrodków szybko zapełnia rezydentury, a część informuje o wakatach w tej samej dziedzinie.

Potencjalni rezydenci szukają w pierwszej kolejności szpitali zapewniających dobrą jakość szkolenia i pogodzenie pracy z wyjazdami na staże, kursy. Trudniej znaleźć rezydentów tym ośrodkom, w których młodzi lekarze są zmuszani do pracy ponad siły po godzinach i dyżurowania w zakresie niezgodnym z kompetencjami.

- Porozumienie Rezydentów bardzo mocno postuluje wprowadzenie jakiejś formy ewaluacji jakości szkolenia specjalizacyjnego, żebyśmy wiedzieli, jakie szpitale są w stanie dobrze uczyć młodego lekarza, a jakie uczą źle. Warto, by istniał mechanizm finansowy promujący te szpitale, które pozwalają wykształcić dobrych specjalistów - mówi nam Damian Patecki.

Uważa, że Ministerstwo Zdrowia faktycznie nie ma możliwości oceny jakości szkoleń: - Jeśli jest naprawdę bardzo źle, to wtedy rezydenci idą do mediów i pod wpływem burzy medialnej MZ zapowiada kontrole. Nie ma żadnego mechanizmu pośredniego - tłumaczy.

- Przez 15 lat, od momentu wprowadzenia systemu jednostopniowego, nie potrafiliśmy dopracować dwóch rzeczy: systemu naboru na specjalizacje i monitorowania systemu jakości szkolenia - mówił nam wcześniej Grzegorz Napiórkowski.

W poszukiwaniu mistrza

Temat jakości szkoleń był szeroko dyskutowany po jesiennej sesji Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego (PES), po której odnotowano zaskakująco dużo niepowodzeń. "W celu rozpoznania przyczyn pogarszających się wyników PES analizie należy poddać każdy etap kształcenia specjalizacyjnego" - stwierdziła NRL w piśmie przesłanym w styczniu 2016 r. do ministra zdrowia.

NRL uważa, że koniecznie jest m.in. prowadzenie analiz pozwalających dokonywać oceny miejsc akredytowanych do szkolenia specjalizacyjnego. Taka ocena opierałaby się także na opiniach zawartych w szczegółowych ankietach wypełnianych przez lekarzy zdających PES, kierowników specjalizacji, konsultantów.

- Medycyna jest sztuką, a sztuki można się wyuczyć jedynie od wybranego przez siebie mistrza. Nie dziwi więc fakt, że w jednych podmiotach wszyscy chcą się kształcić, w drugich nie. Osobowość opiekuna specjalizacji ma tu zasadnicze znaczenie - przyznaje dr Maciej Hamankiewicz, pytany przez nas o inne możliwe powody rezydenckich wakatów w niektórych oddziałach.

Jakość szkolenia wiąże się też z gratyfikacją dla szkolących lekarzy. - Tu konieczne jest stworzenie systemu motywacyjnego, bo jeśli lekarz szkoli, to po prostu traci wynagrodzenie, jakie by uzyskał, normalnie pracując - tłumaczył prezes NRL.

Dodawał, że ważne jest też takie kontraktowanie dla ośrodków szkolących, aby umożliwić wykonanie odpowiedniej liczby zabiegów z udziałem specjalizujących się lekarzy.

Ministerstwo identyfikuje

Ministerstwo Zdrowia nie odniosło się oficjalnie do nadesłanych przez NRL uwag nt. konieczności zreorganizowania systemu specjalizacyjnego. Można to zrozumieć o tyle, że poważna dyskusja, o jaką apelował lekarski samorząd, musiałaby dotykać także kwestii niezwykle wrażliwych dla środowiska.

Rada proponowała na przykład tak rewolucyjne rozwiązanie, jak stworzenie rankingu ośrodków akredytowanych do kształcenia specjalizacyjnego oraz upublicznianie statystyk zdawalności PES.

- Odpowiedzi na pismo nie oczekiwaliśmy, był to raczej głos z proponowanymi tematami do dyskusji, jaka powinna się odbyć, jeśli ministerstwo rozważałoby reorganizację systemu specjalizacyjnego - tłumaczy nam Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Czy taka dyskusja się odbędzie? - Ministerstwo Zdrowia pracuje nad identyfikacją problemów związanych z kształceniem lekarzy na terenie kraju w celu wyeliminowania poprzez zmianę obecnie obowiązujących przepisów jak największej liczby niedogodności spotykających lekarzy zarówno na etapie kształcenia przeddyplomowego, jak również kształcenia podyplomowego - przekazała nam Milena Kruszewska, rzecznik prasowy ministra zdrowia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum